wiele dziewczyn pisze tu o zdradzie ,jedne są kochankami a drugie zdradzonymi zonami MOJE pytanie do was kobietki czy wolałybyście zdradzić czy być zdradzone? Ja osobiście wolałabym być zdradzona chociaż domyślam się jak to boli jak morze czuć się kobieta poniżona niepotrzebna itp ale wolałabym ta opcję niz ja bym miała zdradzić te wyrzuty sumienia te kłamstwa w żywe oczy te udawanie że wszystko jest ok a przecież każdy romans kiedyś się kończy i wypływa na światło dzienne.a co wy o tym myślicie ?
Podobne tematy
2 2011-02-07 17:08:19 Ostatnio edytowany przez Koliber (2011-02-07 17:16:51)
heheh ani jedno ani drugie...
choć w życiu zdradziłam i byłam zdradzona(albo mi sie tylko wydawało hehe) ![]()
Wypowiem się jako facet. Ja sam zostałem zdradzony, i to z kobietą. Gdybym miał wybierać czy samemu zdradzić, czy być zdradzonym to ponownie wolałbym zostać zdradzonym. Kiedy widzę teraz co się dzieje z moją byłą już partnerką, jaki dziwny bunt niczym nastolatka teraz przechodzi, jak opryskliwa i chamska się zrobiła, jakie wyrzuty sumienia miała, i jak płakała to naprawdę nie chciałbym samemu czegoś takiego przechodzić. Pozdrawiam.
A ja będę egoistką i to ja wolałabym zdradzić i podejrzewam, że gdyby już do tego doszło to oznaka, że mój związek to nie jest to czego w życiu chcę i pewnie sama bym odeszła. Po co zdradzić i żałować???!!! Trzeba nauczyć się ponosić konsekwencję za swoje czyny. Wiem, że zdrada w każdym przypadku cholernie boli i zazwyczaj kończy się źle. Polecam film 'niewierna' wszystkim zdradzającym. (ja do zdradzonych i zdradzających nie należę i wierzę, że nigdy mnie to nie spotka)
Najbardziej to nie chciałabym być ani zdradzoną ani zdradzić...
być kochaną i kochać...
rano budzić się przy boku faceta i nigdy niczego nie żałować...
Życie jednak pisze własne scenariusze... ![]()
dokładnie Doris...=)
ja bym nie chciala ani jednego ani drugiego ale los chcial...zdradzialam i zostalam zdradzona...o tym ze zostalam zdradzona dowiedzialam sie przez przypadek..przyjechal moj facet i mowie zeby dal telefon bo nigdy nie mielismy przed soba tajemnic i on zagladal w moj ja w jego,ale tym razem nie chcial dac wiec juz wiedzialam ze cos jest nie tak w koncu dal a tam esy od innej...od sasiadki z bloku wkurzylam sie on sie poplakal i przepraszal..gadalismy caly czas ale to juz nie bylo to samo..kochalam go bardzo i mu wybaczylam to.od razu usunal jej wszystkie numery, z nk ze znajomych i jeszcze ja zablokowal takze byl spokoj.po paru miesiacach odezwala sie do mnie na gg i pisala o nim ze mnie zdradza ze ma inne i ze ja go w ogole nie interesuje ale nie uwierzylam jej, nie wiem dlaczego chyba nie chcialam w to wierzyc ufalam facetowi na maksa.i od tamtego czasu cisza.raz pisalysmy ale to juz normalnie jak znajome..a ja zdradzilam z moim bylym,ciagle go kochalam i moj obecny o wszystkim wiedzial,wiedzial ze sie z nim spotykalam ze non stop pisalismy i jakos to znosil bo bardzo mnie kocha.nawet zerwalam z nim dla bylego a bylam juz w ciazy..mial dac mi tydzien na zastanowienie sie z kim chce byc.stwierdzilam ze skoro mamy dziecko i skoro czuje sie lepiej pzy nim to wroce do niego i zostawie bylego.ucieszyl sie ale tak od razu mi nie wybaczyl..z bylym nie mam teraz zadnego kontaktu i jest wszystko wporzadku.
wiem jak to strasznie boli skrzywdzic i byc skrzywdzona dlatego nigdy wiecej nie posune sie tak zeby zdradzic po raz kolejny.kazdego kosztuje to pelno nerwow.