mam ojca alkoholika! ciąglę pije denaturat bije mnie i mame...co ja mam robić? pomóżcie!:(
1 2011-02-02 14:33:15 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2011-02-19 20:39:12)
Podobne tematy
Aga czy ojciec ma założoną niebieska kartę na policji? Jeśli nie to przy kolejnej awanturze dzwoń po policje.
Nie patrz na to że to biednego tatusia zabiorą gliny bo on nie patrzy czy niszczy własne dziecko.
Niech mama uda sie do opieki, może mogły byście być umieszczone w domu samotnej matki na trochę bo teraz macie sytuację zagrażającą wam obu.
Alkocholik musi znaleźć się na dnie, bez wsparcia , wszyscy muszą się od niego odwrócić by zrozumiał ze niszczy bliskich.
Jesli by was bił idźcie na obdukcję, nie patrzcie że go szkoda.
Strasznie ci współczuję takiego domu, wiem jak ciężko w nim żyć. Wytrzymaj nie daj się złamać takiej pijanej mendzie.
tak jest jak mowi rozyczka, zapomnij ze cos mu przetlumaczysz lagodnoscia, proszeniem grozeniem, on am wszytsko za nic! dla tego zacznij sie bronic, tylko zaczyna si eklotnia, bez mowienie mu dzoan na policje zeby go zabrali, i tak ciagle, moze wtedy sie ponauje zeby choc was nie bic bo bedzie wiedzial ze za to spotka go konsekfencja.
a co do picia, mozesz jako corka wyslac go na przymusowe lecenie, ale pomosl czy to bedzie jakis efekt? najlepiej byloby sie wyprowadzic
ja już byłam na policji zgłościć go na przymusowe leczenie i dali mu szanse zeby dobrowolnie jeździł no i niby na początku jeździł,ale teraz przestał...:( i robi sie coraz gorzej:( ale w polocji mówili ze jak nie będzie jeździł to go wezmą do zakładu zamkniętego ale nrazie nic się nie dzieje...;( a moja mam ma tak dobre serce że spałaca ze niego długi.gotuje mu pierze po nim..każdy jej mówi żeby dla niego nic nie robiła ale ona nie słucha bo jej jest żal jegoo...nie potrafie jej zrozumiec:( mówie jej zeby szla do psychologa to ona nie chce..ona poprostu jest uzależniona od mojego ojaca..słyszałam, że jest taka choroba..a najgorsze jest to, że on kiedyś nie pił, pracował, sznowła mnie i mame...ciągle powtarzał ,że nas kocha:)...a teraz naas wyzywa od najgorszysz...:(:(
5 2011-02-04 15:33:05 Ostatnio edytowany przez Blizzard (2011-02-04 15:37:59)
Tia, to jest współuzależnienie. Mój ojciec wpada w ciąg, ale bezproblemowo zostaje obsłużony przez moją mamę, mama pierwsze co robi po pracy to szykuje JEMU obiad, mieszkamy z babcią (od str mamy), która to gotuje, czyli obie są w to wciągnięte. Gdyby nie to, że wyjechałam gdzie indziej na studia, to pewnie obowiązek utrzymywania nieśmiertelnego tyrana przeszedłby na mnie wg prawa dziedziczenia. To jest chore... A policja tak naprawdę nic sobie z tego nie robi, bo i u mnie próbowano z niebieską linią. Szczerze? Gdyby mnie uderzył, to bym mu po prostu... oddała. Broniłam już babcię, broniłam mamę, mi i bratu się jeszcze udaje, bo jesteśmy jego dziećmi, a zwłaszcza teraz, kiedy dorośliśmy. Choć i tak nie raz oberwaliśmy jak byliśmy młodsi. Ale kiedy przyszłaby pora obronić siebie, nie wahałabym się i lała do upadłego. Może niektóre z was szokować to co mówię, ale w tym kraju nikogo nie obchodzą takie rodziny jak nasze. To jak mini-gangi, wszystko trzeba sobie załatwiać wewnątrz. Jedyną drogą może być chyba chodzenie po sądach, ale bez Twojej mamy jedyne co osiągniesz to alimenty, a to i tak nie oznacza, że delikwent się wyprowadzi, bo to już pewnie zależy od Twojej mamy.
Edit: A, przypomniało mi się coś, co może was przekonać co do policji. Przy którejś awanturze ojciec wygrażał babci lub mamie, że ją zabije itp i już się zamierzał do bicia nawet, więc mama powiedziała, żebym zadzwoniła na policję, więc pobiegłam na piętro, bo awantura miała miejsce na parterze. Najpierw pytali chyba o nazwisko, potem o adres, a potem kazali opisać co się dzieje... W końcu, kiedy ojciec zaczął wchodzić po schodach, a ja bałam się, że się zorientuje gdzie dzwonię, policjant powiedział mi, że mam zadzwonić dopiero, kiedy on kogoś uderzy. No i tyle. Oczywiście dzwoniłam wtedy drugi raz........
Mój ojciec też był alkoholikiem wiem co to znaczy miec taką rodzinę. Bardzo Ci współczuję bo wiem ,że niejest Ci łatwo. Mój ojciec też miał dochodzeniowe leczenie , ale to nic nie dało nawet tam chodził piany i nikt nie reagował. Często my dzieci nic nie mogliśmy zrobic aby zakończyc ta sytuację . Dopóki Twoja mama nie zrozumie ,że nie tylko ona jest krzywdzona , ale najbardziej to Ty cierpisz to niestety nic nieda. Ja wzywajac policje nigdy nie dostałam od nich wsparcia ani pomocy. Spróbuj pujśc do ośrodka interwencji kryzysowej może tam znajdziesz pomoc. Pozdrawiam.
próbuje wszytskiego i nic..a on coraz gorszy:( mam już dość takiego życia ... nie moge normalnie zyc...:( nie zabradzo komu sie wyżalć..ogólnie to żyje w wielkim dołku ...:(
"a moja mam ma tak dobre serce " - i jak długo je będzie miała tak długo sytuacja w rodzinie nie ulegnie zmianie.Twoja matka powinna zrozumieć że nie wolno kochać alkoholika jak małego chłopca bo ten nigdy nie podejmie decyzji o jakichkolwiek zmianach bo po co - uprane,ugotowane,długi zapłacone.Twoja mama po prostu ułatwia mu trwanie w nałogu - a skończyć to się może śmiercią.Twój ojciec upadł już tak nisko że pije denaturat...
Może mogłabyś się wyprowadzić z domu?
no planuje w tym roku isc na studia do poznania i znalesc prace i tam zamieszkac...ale nie chce mamy samej zostawiać:(
Nie rezygnuj z własnych planów!!!Nie masz obowiązku chronić swojej matki ,masz natomiast prawo do własnego życia.Gdzieś na tym forum jest wątek o DDA .koniecznie poczytaj...Gorąco Cię pozdrawiam i mocno trzymam kciuki.Jesteś fantastyczną młodą kobietą .
podziwiam mame mojego adriana zmienila zamki w drzwiach i kazała mu ojcu adriana alkoholikowi wracac do matki.... z jednej strony moze nei powinna tak zrobic ale zdrogiej adrian miał resztę zycia w miare normalne. twoja mama musi znalesc w sobie siłe wiem ze to trudne, ale warto , dla twojego spokoju i jej samej. własnei bo cos się bedzie działo jak pojedziesz na studia zostanie sama z tym
popieram amore zglos sie do osrodka interwencji kryzysowej
Aga czy ojciec ma założoną niebieska kartę na policji? Różyczka niebieską karte zakłada się dla ofiar przemocy nie dla alkoholika.
nie nie ma takiej karty...;(
14 2011-02-20 17:08:46 Ostatnio edytowany przez Agusia000456 (2011-02-20 17:10:03)
mam nadzieje że kiedyś będę szczęśliwa i spełnią się moje wielkie marzenia...tylko najgorsze, że nie mam wpsracia...;(
Witam Cię Agusiu. Ja byłam w podobnej sytuacji do Ciebie...W podobnej, ponieważ moi obydwoje rodziców są alkoholikami. Bili się nawzajem. Kłócili dzień w dzień. 24h na 24h pijani i tak przez 20lat. Aż w końcu się wyprowadziła. Ani razu nie zadzwoniłam na policję kiedy była w domu awantura, nikomu o tym nie mówiłam. Sąsiedzi tez nie reagowali. Takie osoby jak my są Dorosłymi Dziećmi Alkoholików, są dla nich specjalne terapie. Poszukaj w necie coś na ten temat może w Twoim mieście jest taka terapia. Tam dostaniesz dużo wsparcia emocjonalnego. Spotkasz się z osobami, które miały podobne sytuacje do Ciebie, będziecie się mogli podzielić wspólnymi przeżyciami i radami. Ja oczywiście proponuję Ci zadzwonić na policję, wiem, że to jest trudne, zamknij się w łazience albo schowaj się, gdzieś żeby ojciec nie słyszał, że dzwonisz(bo podejrzewam, że jak usłyszy, że dzwonisz na policję to ucieknie, a jak wróci to zrobi Ci piekło w domu) i MOŻE, po kilku takich wizytach na izbie wytrzeźwień zrozumie, że powinien zacząć się leczyć, albo sąd go wyśle na przymusowe leczenie. A co do Twojej mamy, to są też terapie dla współuzależnionych, ona też może się tam wybrać i uzyskać jakieś rady jak postępować z mężem alkoholikiem. Wiem, że nie będzie to dla Was łatwe, ale spróbujcie coś zrobić dla siebie. Na pierwszy krok proponuję Ci stronę dda.pl . Trzymaj się jakoś
Kochana! Nie pozwól by ojciec maltretował całą rodzinę i Ciebie ja miałam to samo, bił matkę, moje rodzeństwo wiele razy sasiędzi wzywali policję, gdy byliśmy już nastolatkami sami wypędziliśmy ojca z domu, umieliśmy się też ''obronić'' gdy podniósł rękę.
Niestety ślady na psychice mam na całe życie, i nie raz ludzie pytają mnie się ''bił Cie ktoś za dzieciaka?'' ponieważ, reakcje na podniesienie ręki bądź usłyszenia podobnych słów wypowiadanych przez mojego ojca przyprawia mnie o palpitacje i w ogóle lęki i strach w oczach. Ratuj siebie i mamę, ojciec albo musi się leczyć a Wy na jakiś czas jeśli jest możliwość choć na jakiś czas przeprowadzić się do kogoś z rodziny...
Jestem z Tobą i wiem co czujesz, proszę nie poddawaj się zasługujesz na szczęście!
Dziękuje za rady...będę robić wszytko co się da!! Mam nadzięje, że znajde jakiś sposób na niego!!!
Agusia jak tam się sprawy u Ciebie toczą ? Czy coś się zmieniło w Twoim życiu?
Narazie czekam na prokuratora sądowego ma nas odwiedzić i pomóc na nam skierowac ojaca na oddział zamknięty...a narazie z ojcem jest tragedia ..:( mam nadzieje że pójdzie na oddział zamknięty
Hej, też mam ojca alkoholika, chlał przez 40 lat swojego życia, przez to picie uciął sobie 3 palce u prawej ręki i 4 u lewej ale i tak chlał no bo dwa palce u prawej ręki wystarczą do trzymania kielicha, a jakże. Kilka lat potem wlazł po pijaku pod samochód miał podwójne złamania kości udowych trzy miechy leżał na wyrze , potem endoproteza chodzi o kulach, i cały ten burdel którego narobił musiałam sprzątać ja, bo nie było nikogo innego. Matka współuzależniona i do tego schorowana itp. itd. Ostatnimi czasy jakby przyhamował bo zima po wódę rowerem nie da rady pojechać a nikt mu nie kupi, jak wypije to po kryjomu, bo ja wódę wyczuwam na kilometr. Rada dla Agusi uciekaj na te studia i zrób wszystko żeby nie wracać do domu, bo ten twój ojciec nie wyjdzie z tego prawdopodobnie. A swoją drogą nie zastanawiałaś się dlaczego tak się rozpił, alkoholicy to ludzie słabi psychicznie, zaczynają wpadać w nałóg na skutek problemów życiowych którym nie mogą podołać itd. gdzieś musi być klucz...
Agusia, przykro mi, ale najprawdopodobniej Twojemu ojcu nie pomoże nawet zamknięty oddział odwykowy. Alkoholizm to wprawdzie choroba, ale jednak inna niz wszystkie. Nie wyleczą jej ani zastrzyki, ani inne zabiegi. Nie ma tabletki na alkoholizm. Alkoholik musi CHCIEĆ przestać pić i CHCIEĆ poddać się psychoterapii. Piszesz, że ojciec pije denaturat, a z tego wnoszę, że jego degradacja jest już mocno posunieta i zwyczajnie może nie być w stanie podołać leczeniu. Nie muszę mieć racji, bo nie znam Twojego ojca, ale lepiej żebyś nie robiła sobie zbytnich nadziei.
Agusia, zrób WSZYSTKO, żeby wyrwać się z domu, wyjechać, znaleźć pracę, iść na studia. Niestety jesteś zdana sama na siebie. Twój ojciec Ci nie pomoże i pewnie na mamę zbytnio nie możesz liczyć. Mama jest współuzależniona, zagubiona i bezradna. Ale jednocześnie jest dorosła i może poszukać pomocy sama. Współczuję jej, ale to Ty weszłaś na forum...
Lepiej dla Ciebie byłoby, gdybyś ten ciężar pomagania ojcu i mamie zdjęła ze swoich barków, bo to ciężar ponad siły. Wykorzystaj swoją siłę, by pomóc sama sobie. Pomożesz sama sobie, gdy opuścisz dom pełen patologii.
Piszesz, że nie zostawisz mamy. Droga moja, Twoja mama jest tam gdzie jest, bo to jej decyzja! Nie podejmowanie decyzji tez jest decyzją! A ty masz swoje życie i masz prawo życ inaczej niz mama. Nie daj sie wciągnąć w rodzinne bagno, bo ugrzęźniesz w nim na długie lata.
Agusia musisz namówić mamę, żebyście od niego odeszły. Jeśli Twoja mama pracuje i Ty poszukasz sobie pracy na pewno dacie radę. Wiem, że nie jest łatwo. Moja mama pomimo wielu próśb nie odeszła od ojca. Ojciec nie jest alkoholikiem, ale bił mamę. Też w domu policja była i to nie raz. Jednak ja sobie powiedziałam, że nie będę tam mieszkała i nie wrócę do domu. I od 18 roku życia nie mieszkam już z rodzicami. Mieszkałam w domu rodzinnym swojego chłopaka. Nie było łatwo. Ale wszystko się ułożyło. Z rodzicami mam kontakt i to duży, ojciec się uspokoił, ale ma jeszcze czasem jazdy. Jednak mniejsze niż kiedyś. A mój chłopak jest już moim mężem. Życzę Ci powodzenia i wytrwałości :-)
Agusia, mam dziewczyne o imieniu Agata, miała ten sam problem dzis na szczescie bydlak nie zyje. Uciekaj gdzi tylko możesz, ja poznałem sie z Agata wlasnie na studiach zaocznych bo kasa.... Wiem że wtedy juz odszedł od nich, same musiały sobie postawić dom własciwie wszystko same robiły z matką (dzis schorowaną). (nigdy sie nie spotkaliśmy moze to i lepiej) ale gdy za kazdym razem o nim slyszałem i widziałem łzy dziewczyny to naprawde mnie ruszało... Może noś przy sobie gaz, i bądz otwarta na nas- facetów nie wszyscy są tacy ale i nie trzymaj sie pierwszego lepszego.
Agusia musisz namówić mamę, żebyście od niego odeszły. Jeśli Twoja mama pracuje i Ty poszukasz sobie pracy na pewno dacie radę. Wiem, że nie jest łatwo. Moja mama pomimo wielu próśb nie odeszła od ojca. Ojciec nie jest alkoholikiem, ale bił mamę. Też w domu policja była i to nie raz. Jednak ja sobie powiedziałam, że nie będę tam mieszkała i nie wrócę do domu. I od 18 roku życia nie mieszkam już z rodzicami. Mieszkałam w domu rodzinnym swojego chłopaka. Nie było łatwo. Ale wszystko się ułożyło. Z rodzicami mam kontakt i to duży, ojciec się uspokoił, ale ma jeszcze czasem jazdy. Jednak mniejsze niż kiedyś. A mój chłopak jest już moim mężem. Życzę Ci powodzenia i wytrwałości :-)
Pamiętajcie, że alkoholizm to choroba. Miałam podobną sytuację w domu aż w końcu mama zagroziła, że odejdzie. Wtedy on zdecydował się leczyć. Zapisał się do AA i jakoś do tej pory nie pije. Trzeba wierzyć w ludzi. Jeśli Wy z mamą sobie nie radzicie idzie również do jakiegoś klubu AA. Tam Wam pomogą.
tez mam ojca alkocholika:( wyprowadzilam sie od niego do mojej przyrodniej siostry Kasi. mój ojciec jest teraz z mamą Kasi a moja mama nie zyje. mama kasi do niego malo przyjezdza pozostał sam spsda na samo dno ale to jego problem:( mowilam mu ze wroce do niego jak przestanie pic jak pójdzie na leczenie ale widocznie mu nie szpieszno.
ja ojca zamknęłam nawet w więzieniu za pobicie, to było 2,5 roku temu. Siedział tam rok. zaraz po wyjściu chlał równe 3 miesiące. Wybacz kochana agusia24101989,że Ci to mówię ale dla niewielu z tych ludzi jest nadzieja. Dla mojego ojca jej nie ma. teraz już to wiem, pije a jak ma chwilę przerwy to przychodzi i przeprasza. To normalne u niego. Czasem jak już mam dość (jak dziś), mam nadzieją,że w końcu mnie uwolni od siebie a w tym momencie widzę tylko jedną opcję.... jego śmierć. Wiem,że jak jest trzeźwy to jest naprawde super facetem, mogę z nim pogadać o wszystkim. Lecz jego ciągłe wyskoki są już dla mnie za ciężkie. Mam nadzięję,że Tobie się uda i wytrzymasz. Wiedz tylko to,że to czego się nauczysz teraz się bronić i w pewnych momentach być obojętną a czasem jescze dowalić, to przyda Ci się na całe życie. Wiem,że zaczynasz życie z minusem na koncie, nie masz gdzie wracać bo co to za dom z takim ojcem. Żyj tylko myślą,że w końcu się uwolnisz w taki czy inny sposób. A co do mamy... To jest dorosła kobieta. Wiem jak ciężko na to patrzeć ale widocznie Twoja mama też musi coś stracić żeby przejrzeć na oczy bo jeśli jest ktoś ważniejszy od jej córki to nie wiem jakimi kategoriami się kieruje. Pamiętaj,żeby walczyć o siebie bo jeśli Ty tego nie zrobisz to nikt inny tego nie zrobi. Musisz być czasem egoistką. Ale pamiętaj,że to zaprocentuje. Może nie od zrazu ale za parę lat będziesz mogła z czystym sumieniem spojrzeć w lustro i powiedzieć,że Tobie się udało mimo tego co przeżyłaś.Pozdrawiam
Gdy bylam mala , mialam wlasnie taka sama sytuacje jak Ty, Ojciec byl na odwyku, nie pil 5 lat, pewnego dnia wrocil pijany do domu i bylo tak jak Ty napisalas.. wzywalismy policje to nic nie dalo, przeciez wracal do domu i bylo to samo.. ja z mama i siostrami zrobilam tak ze poprostu ucieklysmy z domu, wyprowadzilismy sie od Niego, teraaz mieszkamy w innym miescie a z Ojcem nie mamy zadnych kontaktow.. moze bys mogla porozmawiac z mama na temat wyprowadzki, bylo by Twojej mamie a przede wszystkim Tobie o wiele latwiej zyc.. nie latwo jest przekonac Ojca do podjecia proby leczenia, wiem jak bylo z Moim.. wiec innej mozliwosci nie ma
Witajcie. Alkohol to odwieczny temat przeważnie większości polskich rodzin.A najwięcej na tym niestety cierpią dzieci.Mówi się,że to choroba,na pewno tak,ale każdą daje się wyleczyć,a w przypadku alkoholu,delikwent za nic nie przyzna się do tego,że jest alkoholikiem,o leczeniu nie wspomnę.Jeśli nie pomagają żadne rozmowy,przykłady typu,spojrzyj w lustro ochlaptusie /nie każdemu tak można zresztą powiedzieć,czasem może to się skończyć rękoczynami/,zgłoszenia na policję.W chwili,kiedy jest trzeźwy próbować jeszcze rozmawiać i namówić go jednak na to leczenie.Wypożyczyć jakąś kasetę na ten temat,przemówić mu do rozsądku,mówić o chorobach,zdrowiu.Albo postraszyć go,że zostanie sam,jak się nie opamięta.Kiedyś ktoś powiedział bardzo mądrze,że...każdy kiedyś przestaje pić,tylko nie każdemu się to udaje za życia...Bo powody picia są różne,utrata pracy,złe towarzystwo,bieda,kłopoty z poradzeniem sobie z narastającymi problemami, ale...sztuka polega na tym,żeby nauczyć się radzić sobie ze złymi emocjami,inaczej niż sięgając po alkohol. SPOKOJNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA.