Witam,
mój facet jest kierowca samochodu ciężarowego. nie mogę sie pogodzić z tym, że ciagle jestem sama. mamy dopiero po 21 lat a ja boje sie tego co bedzie dalej. od 1,5roku jestesmy razem. ciagle wkurzam sie, ze zostaje sama. jedzi po Europie i wiadomo jak jest nasz kontakt jest ograniczony. jak juz rozmawiamy przez telefon to zreguly "co tam" "jak tam" "wszytsko ok" "gdzie jestes" "kiedy wracasz"
wkurzam sie ze jak rozmawiamy to o niczym powaznym, konkretnym. bardzo sie kochamy i chcemy byc razem, ale nie wyobrazam sobie tego ze bd sie z nim widywac 6-10dni w ciagu miesiaca. jeszcze sytuacja nasza w lozku tez jest krotko mowiac dziwna. ja jestem jego pierwsza partnerka seksualna, on ciagle sie boi, że zajdę w ciążę, wkurza mnie, że nie ma nigdy ochoty a do tego zawsze mówi, że nie mamy gdzie (nie mieszkamy razem) że ktos uslyszy, nakryje itp a w samochodzie to juz poprostu mam dosc...wiec to moje zycie jest jakies dziwne...czuje sie mega w tym wszytski samotna
Podobne tematy
Rozumiem cię...ja mam troszkę więcej lat/ nawet dużo/ ale...mój mąż pracuje nocami w tym 3 weekendy
wiem co to znaczy być samemu..i charakter pracy ma bardzo dla mnie trudny do zniesienia...ale cóż takie ejst zycie..
wkurzam się bo wiem, że za 2-3lata ta firma bedzie jego. ja skoncze studia pojde do pracy...a wtedy zaczniemy się mijac...prawie przed każdym jego wyjazdem jest jakas klotnia, (ze ja znowu zostaje sama, ze musze na niego ciagle czekac...) a potem mam wyrzuty sumienia, ze sie obrazam i sie klocimy kiedy on jedzie w daleka trase...ale z drugiej strony nie potrafie inaczej...
a do tego jeszcze takie problemy, ze trudno rozmawiac z nim o uczuciach, wiec jak zaczynam temat seksu to zaraz, ze ja jestem jakas niewyzyty i ze swiat na seksie sie nie opiera...ale przeciez to dowod milosci.
wkurza mnie to bo na poczatku chcial bardziej niz ja, to potem wszystko zglaslo...ale jak go nie ma tyle czasu to wiadomo czlowiek teskni i psychiczni i fizycznie...tylko jak wroci i ja cos jak zwykle inicjuje to uslysze teks "nie bo ktos uslyszy etc" to juz mi sie odechciewa...;/
Czesc aniula!
Moj byly tez jest kierowca tira.
Hm...bylismy ze soba 3 lata...miał byc slub...Sala juz byla,kamerzysta i fotograf tez....Suknia slbna prawie tez...Ale ta jego praca nas rozlączyła.
Nie wytrzymalam tego,ze go ciagle nie ma.A jak przyjezdzl to nie wiedzialam czy mowic mu same dobre rzeczy czy same zle? Bo nie bylo czasu...Tym bardziej,ze to byla jego firma...wiec wiecej musial w niej siedziec.
Ja po swoim doswiadczeniu na pewno bym sie nie zwiazala z facetem,ktory ciagle jezdzi.Ale tez wychodze z zalozenia,ze prawdziwa milosc przetrwa wszystko!
I jesli wy jestescie sobie pisani to bedziecie ze soba.
Podsumowując:
1. Nie macie o czym rozmawiać mimo że, tak rzadko się widujecie.
2. Facet jest nieodpowiedzialny, uprawia seks, a boi się ciąży. Niestety decydując się na seks trzeba mieć pełną świadomość tego i być gotowym na konsekwencje. Założę się, że przy takim podejściu jakbys wpadła to by kazał Ci usunąć.
3. Więcej go nie ma jak jest.
4. Jesteście bardzo młodzi.
5. Nie dogadujecie się, ciągle kłócicie.
Tracisz czas na kogoś kto w ogóle Ci nie odpowiada. Po co? Zakończ to, ten związek nie ma sensu.
Tylko najgorsze jest to, że jak doprowadziliśmy do sytuacji żeby się rozstać to wtedy mi zależy jeszcze bardziej próbuje to wszystko składać do kupy, po prostu zależy mi
czasami mam też takie wrażenie, że to jest bez sensu, że marnujemy czas, że męczymy się ze sobą.
Ale w głebi serca chce z nim założyć rodzinę chce z nim być
tylko chciałabym żeby on czasami pomyślał o mnie, żeby zrobił cos z sam z siebie, zaskoczył mnie...
Tylko najgorsze jest to, że jak doprowadziliśmy do sytuacji żeby się rozstać to wtedy mi zależy jeszcze bardziej próbuje to wszystko składać do kupy, po prostu zależy mi
czasami mam też takie wrażenie, że to jest bez sensu, że marnujemy czas, że męczymy się ze sobą.
Ale w głebi serca chce z nim założyć rodzinę chce z nim być
tylko chciałabym żeby on czasami pomyślał o mnie, żeby zrobił cos z sam z siebie, zaskoczył mnie...
Przemawiają przez Ciebie emocje - to normalne, ale zastanów się logicznie: ten związek nie trwa długo, nie pasuje Ci jego praca, jak wyobrażasz sobie tą rodzinę z nim jak juz teraz masz problem z jego nieobecnością? Mojej koleżanki tata pracował właśnie jako kierowca i zjeżdżał do domu tylko w środy rano, a w czwartki po południu wyruszał znowu. Teraz Ci ciężko, a co bedzie jak będziesz miała jeszcze dzieci na głowie? Zwłaszcza, że nie potraficie się dogadać, ciągle się kłócicie. Nie zmienisz go na siłę, albo to zaakceptujesz i przestaniesz się go czepiać, udając, że wszystko jest OK, albo rozstaniecie się i dasz sobie szansę na poznanie kogoś kto nadaje na podobnych falach i będzie miał stałą pracę, bez wyjazdów. Naprawdę - przemyśl to na trzeźwo. Ja kiedyś też tak głupio trzymałam się faceta, który tak naprawdę w ogóle mi nie pasował, z którym też non stop sie kłóciłam, bo w każdej kwestii mieliśmy odmienne zdanie, ale głupia tłumaczyłam sobie, że go kocham i świata poza nim nie widzę. Z doświadczenia mówie Ci, że tak się nie da żyć. Jesteś tak krótko ze sobą, a już się kłócicie, mimo że, tak naprawdę nie macie żadnych zobowiązań i poważnych problemów, to co będzie jak założycie rodzinę i przyjdzie ogromna odpowiedzialność i ogromne problemy??? Uwierz mi, trzeba znaleźć sobie kogoś z kim się jest naprawdę dobrze dopasowanym, bo inaczej nie da się szczęśliwie żyć! Ja z tamtym facetem już nie jestem i dzięki temu poznałam teraz kogoś kto do mnie pasuje i z kim patrzę w tą samą stronę ![]()
ostatnio było ciezko...
doprowadzilismy do sytuacji zeby sie rozejsc ze to jest bez sensu zeby sie meczyc itp
duzo o tym rozmawialismy...
wnioski sa takie...od pazdziernika chce on chce wrocic na studia, zaczal sie bardzo starac, duzo ze mna rozmawia,
ja postanowilam, ze fochami, klotnia, obrazaniem sie do nieczego nie doprowadze, ani do kompromisu ani do tego zeby sie rozejsc jak ludzie
zaakceptowalam jego prace, zaczelam drugi kierunek
mam troche wrazenie ze ja sama bardzzo dorosleje robie rzeczy ktorych nigdy bym nie zrobila
mam wrazenie ze zacznie sie to wszystko ukladac
Facet pracuje by zapewnić byt sobie i swojej kobecie, nie ma na nic czasu, a w zamian słyszy od niej tylko pretensje fochy inne bzdury. Też mnie neidlugo to czeka gdy bede pisał mgr i bede mial mniej czasu dla dziewczyny... Jak w tamtą niedziele bylem u niej krócej bo MUSIALEM po szkole (zaocznej) cos od razu napisać to do dziś jest fochnięta. Czemu raz się z nim nie przejedziesz?
zeszłe wakacje jeździłam z nim cały czas...tylko to są ogromne koszta promów, ponieważ on jeździ na Skandynawię...a prom to są ogromne pieniądze.
W tym roku byłam z nim na dwa tygodnie w trasie. Było naprawdę super.
Teraz jestem na dwóch kierunkach jednocześnie, dziennie i zaocznie, mam przy tym naprawdę dużo nauki a do sesji jeszcze daleko.
Gdy go nie ma jest mi teraz dużo łatwiej, bo tyle nie myślę, bo szkoła, bo praca.
Tylko najbardziej boli i wkurza mnie to, że jak on wraca to wszyscy chcą z nim pogadać, jego tata zaraz znajduje mu jakąś robotę w garażu a ja chciałabym go mieć tylko dla siebie...
i np teraz wrócił w środę przyjechał do mnie o 16 było miło cudownie, w czwartek był na załadunku przyjechał o 14 tez było miło...
ale w piątek już się zaczęło robić dziwnie, ja po pracy przyjechałam do niego, on przygotowywał sobie samochód w trasę...ale potem robił mamie samochód jeszcze i czekałam na niego od 13 do 19 z czego on o 17 już miał skończone...i zamiast zająć się mną żebyś sobie gdzieś wyszli razem to on akurat z kumplem musiał sobie pogadać bo też właśnie z trasy zjechał...a dzisiaj a dzisiaj musiał dokończyć samochód mamie i dzisiaj wyjeżdżał i co przyjechał na 2h...;/
nie chcę się go czepiać ani nic tylko po prostu czuć się najważniejsza dla niego mimo, że nie ma go przy mnie...
Witaj Anula doskonale wiem o czym mowisz,moj facet jez jest kierowca,jezdzi na lorach tzn przewozi samochody i rowniez po europie,bardo mi go brakuje,jest raz w miesiacu na tydzien,to za malo,zaczynasz sie przyzwyczajac do jego obecnosci a on juz wyjezdza,czuje jakby cos pekalo we mnie,razem z nim odjezdza polowa mnie same:( mialas taka mozliwosc zeby jechac z nim ja jej niestety nie mam choc tez bym chciala jechac ale trzymaj sie,popracuje troszke i wroci na stale,pa,pa
Witam Anula jesli pisalas do mnie na gg to prosze cie napisz jeszcze raz bo nie zapisalam Twojego gg chyba ze to inna dziewczyna,czekam na kontakt
pozdrawiam
Witam Was wszystkie:)tez mam ten sam problem...Mam faceta ktory jest kierowca.mało sie widujemy,na poczatku myslalam ze jakos dam rade,ale coraz bardziej watpie w to wszystko:-(Jestesmy ze soba 3 lata i wiem ze sie kochamy wzajemnie ale czy to oznacza ze musimy tak zyc bo sie kochamy?Planujemy slub a potem dziecko i moze tego sie strasznie boje ze zostane potem sama z tym wszystkim,sama juz nie wiem....nie umiem tego ogranac.Mieszkamy razem i wszystko jest na mojej glowie nie jestem przekonana aby tak wygladalo moje zycie ciagle sama bez ukochanej osoby?On nie chce zrezygnowac z tej pracy to jest jego marzenie,kocha ta prace.Ja dla niego zrezygnowalam z bardzo dla mnie waznej decyzji a on,nie potrafi zmienic zeby bylo miedzy nami lepiej,aby byl przy mnie?czy mu tak nie zalezy na tym zwiazku czy tylko ja sobie tak wmawiam?:(Pozdrawiam
tutaj nic sie nieda wykombinować i wydaje mi sie że wszystko jest oczywiste. Nie radzicie sobie z pogodzeniem pracy i bycia razem. nie rozumiecie swoich oczekiwań albo jestescie bezradni. potrzeba wam wiecej doświadczenia życiowego. zastanow sie sama co mozesz zrobić to twoje życie nikt nie zadecyduje za ciebie. z tym problemem powinnaś udać sie do swojego chłapaka zamiast tutaj szukać podparcia bo wowczas dzieli was nie tylko odległość w km
mój facet tez jest kierowca tira!
nie jest łatwo...musze przyznać!
ale wiesz co, najwazniejsze jest to ze masz na kogo czekac, a on do kogo wracac-takie moje zdanie:)
opanuj emocje, wiem że jest cięzko, tęsknie, wieczorami płacze, no ale...miłość!
w sumie ja tez nienawidze jego pracy, ale musze ja zaakceptowac!