Hej,
moje posty znajdziecie już w działach samotność i nieśmiałość. Postanowiłam jeszcze tutaj się wyżalić. Tym razem w temacie rozstania. Postanowiłam, bo nadal nie daje mi to spokoju.
Gdzies w poprzednich postach przewinelo sie ze bylam w zwiazku jakies 9 lat, Odeszlam ponad rok temu. To byla moja decyzja. Po wielu nieudanych próbach naprawczych przez jakieś 4 może ciut więcej lat było beznadziejnie. Czułam sie samotna, czulam ze tylko ja kocham, w koncu sie mijalismy, doszedl do tego brak szacunku w stosunku do mojej osoby itp. Ale nie o to mi chodzi. Jestem rok po rozstaniu a nadal o nim myśle i tęsknie. Mimo, że to ja podjęłam decyzję o rozstaniu bo widziałam że mnie nie kocha. Rozstajac sie myslalam ze jakos mi sie ulozy, ze nie odwroca sie ode mnie ludzie, ze jakos sie poskladam znajde nowych znajomych rozwine sie. A tu d..pa blada. Praca, dom, praca i dom. Albo samotnie jakies zajecia wykonuje. I tak chociaz na poczatku, po rozstaniu bylo w miare ok. Tak teraz coraz bardziej porownuje jego zycie i swoje. On ma naszych znajomych (to nie byli tylko jego, ale i moi), ma nowych, nowa dziewczyne. Wiec pewnie jest szczesliwy. Zmienil sie, teraz ona ma to czego ja pragnelam przez te wszystkie lata i nie dostalam. Czuje ze zmarnowalam najlepsze lata zycia (nie umiem inaczej myslec), teraz jestem kompletnie samotna, zagubiona do tego moja niesmialosc dochodzi ktora nie pozwala mi na normalne zycie - poznanie ludzi i w efekcie rzucenie sie w wir zycia towarzyskiego co na pewno ulatwiloby mi zapomnienie i wyleczenie sie z tej chorej milosci. Nie wiem co mam poczac. Czuje zal, bol, smutek. Czuje sie zgorzkniala. Czuje jak zatacza sie bledne kolo. Bo ludzie uciekaja od smutnych a jak ja mam sobie pomoc sama bez ludzi. Probowalam wielu rzeczy. I nic to nie dalo. Druga kwestia ze nawet jak juz poradze sobie z tym uczuciem to jest jeszcze niesmialosc. Nic mi sie nie chce. Tak mam dzisiaj do rana. Czasem mysle ze zle zrobilam, ale zaraz przypominam sobie jaki byl dla mnie i ze bycie z nim unieszczesliwialoby mnie. Dlaczego tak sie dzieje ze staralam sie kochalam robilam wszystko i nadal to ja jestem w tej gorszej sytuacji.
cieżko mi okropnie