netkobietyWszystkie działy
Ciąża i poród

Rodzić w Pabianicach k/Łodzi

5 odpowiedzi3 304 wyświetleniazałożony przez marzenek6, 21.01.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Wypowiedzi na forum to doświadczenia i opinie użytkowniczek, a nie porada medyczna. W sprawach zdrowia skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.


Forum Kobiet » CIĄŻA I PORÓD » Rodzić w Pabianicach k/Łodzi

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: Rodzić w Pabianicach k/Łodzi

Czy porod musi byc koszmarem i walka o przezycie...........
Witam przyszle mamy i te ktore juz mialy okazje rodzic w pabianickim szpiatlu.Ja rodziłam w maju 2010.Po przyjeciu na oddzial wykonane mialam USG ,na ktorym widac bylo,ze dziecko bylo owiniete pepowina wokol szyi ale...............
Koszmar,10 godzin prob urodzenia siłami natury ,a potem cesarka w sumie ratujaca zycie dziecku i mnie.Zero zainteresowania podczas porodu,niemile docinki lekarza obecnego na dyzurze,brak intymnosci ,(obok mnie rodzila kobieta z mezem,ktory byl obecny podczas calej mojej akcji porodowej jak i badan),problem z podaniem mi znieczulenia za ktore teraz wiem jest pobierana opłata tak samo jak i za zel przysieszajacy porod .Poniewaz corka byla owinieta pepowina wokol szyi porod nie postepowal-jednak nadal probowano wydobywac dziecko droga naturalna,kazdy z obecnych na dyzurze badal mnie kilkakrotnie .....bolesnie, tetno serca dziecka juz nie bylo slyszalne ,a ja wyczerpana .....dusilam sie . Slyszalam jak lekarze rozmawiaja miedzy soba ,zeby podac mi tlen ,podali,ale zapomnieli odkrecic butle z jego zawartoscia.Ja nie bylam w stanie powiedziec im tego,tracilam przytomnosc.Nie bylam w stanie wykonac ruchu ,czulam,ze ulatuje ze mnie zycie ,a ja poddaje sie temu.Mialam w glowie jedna mysl-zostawcie mnie chce juz umrzec.Czy tak powinien przebiegac porod,wiedzac ze nie ma szans na porod silami natury???Ciagle do dnia dzisiejszego zadaje sobie to pytanie..jak blisko bylo,zeby nas tu juz nie bylo.
Gdy tracilam przytomnosc i nie bylam swiadoma juz niczego co dzieje sie wokol mnie ,zabrali mnie doslownym biegiem na blok operacyjny z polecenia ordynatora ,ktory stwierdzil,ze nie ma tu mozliwosci urodzenia ,poniewaz dziecko sie cofa zamiast schodzic w dol.Byly to ostatnie sekundy mojego i corki zycia ,tak wtedy to czulam.Zaczelam odczuwac blogostan z brakiem bolu i pelnym spokojem,teraz wiem,ze lekko odchodzi sie z tego swiata,pomimo koszmaru przez jaki obie przeszlysmy.

No i cesarka ,ktorej nie pamietam w znieczuleniu ogolnym,bo zbyt ciezki mialam stan i dziecko,zeby tracic czas na podawanie znieczulenia.
Dziecka nie zobaczylam jak to zwykle byc powinno,dopiero gdy ocknelam sie i zobaczylam ,ze jest po wszystkim i jestem sama zadzwonilam po meza ,ktory z placzem przybiegl do szpitala.Wtedy udalo mu sie dowiedziec,ze dziecko zyje ,odczulam wewnetrzny spokoj...nie wiedzialam,ze chwilowy tylko.

Potem poloznictwo,nastepny koszmar,sama na sali,z aparatura do mierzenia cisnienia i kroplowkami.
Wieczorem zostalam mimo prosb do poloznej,prawie sila sciagnieta z lozka -nigdy tego nie zapomne -zalana krwia ze skrzepami na sali chorych,podtrzymywana ,polprzytomna,naga- bez zachowania najmniejszych zasad poszanowania godnosci jak i litosci,bo przeciez droga do ciecia cesarskiego byla koncowa,a poprzedzal ja 10 godzinny porod .
Zbliza sie noc ,a tu dostaje od tej wlasnie poloznej niezlecony zastrzyk ,podobno nasenny -tego nie wiem,pamietam go jako "odlot" .Teraz mysle,ze poprostu ten bolesny zastrzyk mial byc spokojna noca dla personelu ,a ja tak bardzo chcialam byc swiadoma i cieszyc sie z coreczki i z tego ze zyjemy.
Kolejny dzien-sobota,dostalam nakaz od poloznej przeniesienia sie do drugiej sali.W wielkich bolach ,podtrzymujac sie sciany udalo mi sie spakowac wszystkie moje rzeczy i rzeczy dla dziecka i powoli przeniesc torby do drugiej sali.Bol niewyobrazalny,i te ciezkie torby ,ale dalam rade.Podziwiam polozne za brak litosci,nie da sie wyrazic slowami,i opisac jak mozna potraktowac tak czlowieka,ktoremu niby powinny niesc pomoc.
Rodzilam w piatek o 9 rano przez ciecie, wyszlam ze szpiata w niedziele na wlasna prosbe .
Po usunieciu cewnika(bez znieczulenia miejscowego,przez silne szarpniecie) niestety nie potrafilam sie wydostac sie z lozka starego, wysokiego i zarwanego .Dopiero w niedziele rano z pomoca meza pierwszy raz wstalam z lozka do toalety.-byl to dzien mojego wypisu na wlasna prosbe.
Wtedy najpiekniejszy dzien .....pomimo strasznej pogody,jednak wsrod najkochanszej rodziny i malej istotki ,silnej,ktora wiele ze mna tam przeszla.
Chociaz czulam sie koszmarnie wiedzialam,ze musze "uciekac " stamtad ,ze nie moge liczyc na zadna pomoc,zadne wsparcie,jedynie bol i brak litosci ,ale wiedzialam ,a w domu bede miec wsparcie kochajacego meza i drugiej corki i szybko zapomne o tym co przeszlysmy.....jednak nie ,jest zima 2011 ,a w snach nadal widze twarze ludzi ,ktorych nie moge zapomniec ,a nasza najmlodsza coreczka,-pieknosc i oby zdrowie jej dopisywalo,a wczesniejsze wydarzenia nie mialy wplywu na jej rozwoj.

2

Odp: Rodzić w Pabianicach k/Łodzi

o jeju, mam gesia skorke czytajac to..
Ja bym na twoim miejscu oddala sprawe do sadu! takl nei mozna postepowac z rodzaca i tak bardzo narazac ja i dziecko na utrate zycia !
Wspolczuje ci tego co na ciebie tam czekalo, i zycze ci duuzo zdrowia .. oczywiscie dla coreczki tez !

3

Odp: Rodzić w Pabianicach k/Łodzi

To straszne jak można traktować rodzącą kobietę...

4

Odp: Rodzić w Pabianicach k/Łodzi

PROSZE TU WYPOWIEDZ "POLOZNEJ" SZPITALA W PABIANICACH I OPINIE JAKICH DOROBILA SIE DZIEKI TEMU CO SAMA UDOWODNILA SOBIE,PERSONELOWI,BYLYM MAMA TAM RODZACYM,A SAMA ROWNIEZ JAKBY PRZESTRZEGLA PRZED SOBA,BO KTOZ ODDALBY SIE W JEJ RECE,CHORY CZLOWIEK,ZYJE JAKAS NIENAWISCIA,BRONI SIE ,OBAWIA SIE JAK WIDAC O POSADE

forum.e-mama POROD W PABIANICACH

5

Odp: Rodzić w Pabianicach k/Łodzi

Wszystkie panie szczerze zachęcam do uczestniczenia w zajęciach szkół rodzenia - okazują się bardzo pomocne podczas porodu.
Dziewczynom z Łodzi i okolic polecam Szkołę Rodzenia NAS TROJE - przy ul. Sterlinga 16/18 w Łodzi.
Chodziłam sama i:
- jakoś oswoiłam ten przedporodowy stres
- nauczyłam się radzić sobie z bólem i oddechem
- dowiedziałam się, jakie objawy mogą budzić niepokój, na co zwracać uwagę i JAKIE SĄ MOJE PRAWA JAKO RODZĄCEJ - na co się nie zgadzać, czego się domagać etc.
- wiem już jak dbać o swoje ciało po ciąży, by wróciło do formy
- poznałam i zaprzyjaźniłam się z dobrymi
i wiele ważnych rzeczy, które pomagają poradzić sobie w tych pięknych, ale i trudnych chwilach.

Zachęcam.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » CIĄŻA I PORÓD » Rodzić w Pabianicach k/Łodzi

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026