Otóż... pół roku temu w wakacje zerwałam z chłopakiem, z którym byłam prawie 2 lata ( o tym chorym związku już też kiedyś tu wspominałam:P), udało mi się to zrobić tylko dlatego, że poznałam kogoś innego, kto wydawał się po prostu wspaniały... ideał! No i można powiedziec ze po części ta nowa znajomośc pomogła mi w podjęciu tej trudnej dezycji, bo wiem, że gdyby ten chłopak się nie pojawił to byłabym z moi byłym do dnia dzisiejszego, a jak już mówiłam... to był chory związek:/ no i zaczęłam się spotykac z tamtym- było super, on się starał, ja się starałam...jesteśmy razem od września, i sytuacja się oczywiście zmieniła, ja się staram, on.. się nie stara..
po rpostu po paru miesiącach bycia razem wyszło wszystko na jaw. nie wiem jak można tak się zmienić, swoje nastawienie...
Mówi, że mu zależy jak to on chce ze mną być, ale mam wrażenie, że nie zależy mu w ogóle na tym, żeby się zobaczyć, spotkać...:/ ostatnio przez tydzień miał non stop coś "do zrobienia" i nie potarfił znaleźć ani minuty czasu... choc mieszkamy w tym samym mieście..jak tylko poruszam jakiś poważniejszy temat to zmienia go szybko, nie odpowiada na żadne pytania, jeśli tylko się spytam "czemu mnie tak traktuje"... wiem, jak biegał za swoimi byłymi, bo wszystko opowiadała mi o nim jego przyjaciółka... dlkatego, wiem, że potarfi się starać, że umie być romantyczny, umie BYĆ w zwiazku... dlaczego nie jest tak ze mną...?
czasem mam wrażenie, że za bardzo to ja się staram i dlatego on już nie widzi powodu żeby to on się starał... ale niestety jestem taką osobą, że boję się przystopowac, bo boje się że go stracę... nie wiem co robic:( Czasem juz mam dosc tego zwiazku, proszenia mu sie zeby sie ze mna zobaczyl, zeby powiedzial mi cos milego... ale z drugiej strony nie wiem jak mialabym to skonczyc... i teraz jak na to wszystko tak patrze, to niestety zauwazam ze moj byly naprawde mnie kochal ;/ wiem, wiem to co piszę może wydawac sie zawile i chore, ale ja juz sama naprawde nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć...:( Help!
Podobne tematy
proponuje przestać sie do niego odzywac, i miec dla niego czas- zobaczy ze cos jest nie tak i sam zareaguje:) sprawdzony stary sposób - olej go zajmij sie sobą , spotykaj sie z kolezankami i mów mu jak bedzie chciał sie spotkac ze nie masz czasu bo masz juz plany
Bo ja wiem, czy to pech? Chyba poprostu "za bardzo" chcesz i pchasz się jak ćma do ognia. A od kiedy to szanuje się (zabiega o) coś co łatwo przychodzi? Desire ma rację, wyluzuj trochę i złap jakiś dystans. Trochę zajmij się własnym życiem, zagospodaruj swój czas dla siebie. Może się chłopczyk zdziwi, że nie jesteś w każdej chwili do dyspozycji?
Największy problem jest, że ja wiem, że tak właśnie powinnam zrobić, ale ja się jakoś dziwnie boję...
że jak właśnie go oleje, to, że on po prostu uzna, że "olała mnie to po co się męczyc"...wiem, że to głupie podejście, ale tak już mam...:/