Mąż zmienił się już od momentu gdy zaszłam w ciążę niechętnie oglądal dziecko w szpitalu choc zmuszał się i udawał ze wszystko jest ok. Przestał ze mną rozmawiać w domu sam pierwszy sie do mnie nie odezwie. Naszą trzyletnią córkę tez traktuje jak powietrze ( na szczęście daje mi pieniądze na życie i kupuje małej zabawki ale jak dostaje premie czy dodatkowe pieniądze już nawet mnie o nich nie informuje a nawet kłamie ze nie dostał ) Nieraz prosze go zebyśmy poszli razem do sklepu kupuje wtedy wiecej a mąż pomaga mi to wszystko przywieźć. Raz zachowuje się powiedzmy normalnie w sklepie a raz idzie pierwszy nic sie nie odzywa jak pytam co kupic co by zjadl to odpowiada "co chcesz".
Ostatnio przyszła jego bratowa i chciala oddac mu klucze od mieszkania dzieki czemu dowiedziałam się ze ma klucze i pewnie wchodzila do miszkania jak byliśmy na wsi w czasie wakacji. Był to dla mnie szok bo nigdy nie informowal mnie o tym ze dawal komuś klucze od mieszkania.
Pralkę kupił jak miała urodzić się córka do dziś nie chce jej podłaczyć więc sam pral sobie ciuchy bo twierdził ze należy prać na bieżąco ręcznie.
Teraz chyba robi mi na złość przestał prać swoje ciuchy i jak po całym dniu przychodzi z pracy nie myje się a jest otyłym człowiekiem i strasznie śmierdzi. Od pół roku nie wyprał sobie pośćieli jak kładzie sie spać to nie wiem gdzie mam sie podziać taki smród jest w pokoju aż córka mówi " mamusia co tak smierdzi? " ( Nie śpimy razem już od czasu gdy nasza córka wrócila ze szpitala jak miala 3 miesiące)
Myje sie tylko przed pracą. Sika na stojąco i czesto brudzi na deskę i podlogę.
Strasznie uciążliwe to wszystko jest i przykre....
Wiele jest dziwnych zachowań ze strony mojego męża. Zawsze twierdził ze na zewnątrz ma nieposzlakowaną opinię i dla wszystkich był "milutki" teraz okazało się ( jest wicedyrektorem w szkole ) że i w pracy sobie nagrabił ubliżaniem i nieodpowiednim zachowaniem wobec podwładnych i dostal naganę.
Teraz wiem że nie tylko dla mnie jest niemiły a raz w czasie awantury mnie uderzył, była policja założyli mu niebieską kartę i na tym sie skończyło.
1 2011-01-07 09:14:35 Ostatnio edytowany przez krem (2011-01-07 09:57:38)
Podobne tematy
rozmawialas z nim o swoich uczuciach?
moze to glupie pytanie ale niektorzy nie rozmawiaja..
mozesz od niego odejsc?
ja bym z takim w ogole nie rozmawiala Kobieto uciekaj do niego!!!...Ludzka glupota nie przestaje mnie zadziwiac...jak to mozliwe ze on sie nie myje szok
4 2011-01-07 10:42:32 Ostatnio edytowany przez krem (2011-01-07 10:52:49)
Kiedyś rozmawialiśmy ale mąż obecnie nie chce rozmawiać wogóle na żaden tmat i tak jak napisałam czasem tylko jak idziemy do sklepu i ma humor to sie odzywa.
Ja myślę ze mąż by się bardzo cieszył gdybym odeszła wiele razy wyrzucał mnie z mieszkania w czasie kłótni i powtarzał że to ja mam wziąć rozwód jak chcę.
Mąż nie zameldował mnie w swoim mieszkaniu twierdząć ze lepiej jak będe zameldowana u mamy żeby potem odziedziczyć mieszkanie.
Teraz niestety jak dziecko przyszło na swiat przeprowadzenie sie do mamy wiąże się z bardzo dużym pogorszeniem warunków.
Mama mieszka w starej kamienicy, mieszkanie jest zaniedbane ze względów finansowych jest również wilgoć , niedogrzane.
Ja nie pracuję a jeśli chodzi o alimenty to pewnie będzie niewielka suma jak znam życie , obecnie nie musze dziecka zaprowadzać do przedszkola a jak odejdziemy sytuacja sie zmieni. Boje sie ze sobie nie poradze że będzie nam brakowało na życie, leki, odzież itd.
Gdybym była sama nie wahałabym się nawet przez chwile zeby odejść ale teraz muszę robić tak żeby zapewnić dziecku wszystko czego potrzebuje. I w ten sposób popadłam w błędne koło staram sie to wszystko znosić dla córki.
Nie pozostaje to jednak bez wpływu na moją i córki psychikę.
KREM odpowiedz sobie na pytanie czy chcesz tak dalej żyć?
Przecież to jest nie zniesienia i dla CIEBIE i dziecka...
pomyśl jak bedzie się czuła twoja córka nie mogąc nawet zaprosić do siebie koleżanek...
Jezeli chodzi o zachowanie twojego meża- to z tego co zrozumiałam stało się to nagle...moze ma jakieś problemy finansowe, moze popadł w jakieś nie odpowiednie towarzystwo...moze ma depresję. każdego zachowania są przyczyny i jakieś zródło.
Porozmawiaj z nim....
Jezeli chodzi o zachowanie twojego meża- to z tego co zrozumiałam stało się to nagle...moze ma jakieś problemy finansowe, moze popadł w jakieś nie odpowiednie towarzystwo...moze ma depresję. każdego zachowania są przyczyny i jakieś zródło.
Porozmawiaj z nim....
Może rozejrzyj się za pomocą psychologiczną dla was - terapia małżeńska, a jak nie zechce to pomoc psychologiczna dla Ciebie. Ponieważ jest vice dyrektorem to i wykształcenie musi mieć oraz jakiś poziom też (jak nie teraz, to przedtem) będziesz mu mogła wejść "na ambicję" i powoli małymi kroczkami z pomocą psychologa wyprowadzisz go na prostą
Powodzenia
Ciezka sprawa. Trudne chwile przed toba. Powinnas sie na cos zdecydowac dla swojego dobra i dobra twojego dziecka. Wspolczuje ci , bo atmosfera napewno jest w domu ciezka i przytlaczajaca.. A nie da sie tak dalej zyc. Zmien swoje zycie bo MASZ JE TYLKO RAZ. Twoj maz to nieodpowiedzialny i grubianski typ.A takie typy sie NIGDY nie zmieniaja , no chyba na GORSZE. Zycie bardzo czesto pokazuje , ze tak wlasnie jest. Zadbaj o szacunek do siebie i odszukaj swoje ZAGUBIONE SZCZESCIE. Przy odrobinie przychylnosci losu napewno ci sie uda. Zycze powodzenia.
A nie możesz iść do pracy? Zawsze byś miała własne pieniążki i nie musiałabyś o nic prosić. Z czasem byś wynajęła sobie jakąś stancję i pomyślała o alimentach. To jak się zachowuje Twój mąż to totalna porażka!
Zastanawia mnie jedna sprawa, jak możesz wytrzymać w tym syfie? Rozumiałbym jakbyś nie chciała posprzątać jego pokoju w ramach zemsty ale skoro w jego pokoju od kilku lat nic się nie zmienia to w tym momencie karzesz siebie!
Ja już bym wolała wyprowadzić się do matki u której w mieszkaniu jest wilgoć niż mieszkać z obleśnym facetem pod jednym dachem. Nie wspominając o tym jaki przykład daje swojej córeczce i o tym jak się do Ciebie odnosi.
krem przede wszystkim, to bardzo dziwne, że tak długo trwa bezsensowna sytuacja. To na pewno utrudni jej rozwiązanie i z każdym dniem będzie coraz gorzej. Nie akceptujesz takiego zachowania męża i masz rację! To niesamowite jak bardzo ludzie potrafią się zmieniać. Aż trudno w to uwierzyć. Jeśli zależy Ci nie tylko na profitach jakie płyną z bycia z mężem, ale także na Nim, musisz zacząć działać natychmiast! Pierwszym krokiem powinno być ustalenie przyczyny Jego nagłej zmiany. Skoro nie jest agresywny, to na pewno rozmowa z Nim może coś wskórać. Kobieto swoją drogą jak można żyć osobno tyle czasu???? (Bo tak to wygląda) Skoro nie pracujesz, zacznij zmieniać Mu pościel, prać ubrania i przyrządzać dobre obiady!!!!! Zadbaj o Niego, ale nie zapominaj o sobie i dziecku. Sprzątaj i wietrz mieszkanie, wprowadź do domu jakieś przyjemne zapachy, uśmiechaj się do męża, zachęcaj do wspólnej zabawy z Tobą i dzieckiem!!! Jeśli nie masz na to wszystko ochoty, to życie Cię czeka paskudne:( Przecież nie zawsze śmierdział. Sednem sprawy może być również zazdrość męża o dziecko.. Spróbuj pokazać Mu, że jest dla Ciebie tak samo ważny jak córka. Kiedyś były powiedział mi, że boi się, że jak będziemy mieli dzieci, to On przestanie być w moim świecie(...) Mój były to gamoń
ale może z Twoim mężem jest podobnie! A nie powinno tak być, że kobieta nagle przestaje dbać o męża i zajmuje się wyłącznie dzieckiem, zwłaszcza gdy nie pracuje.
10 2011-01-08 09:30:23 Ostatnio edytowany przez krem (2011-01-08 09:45:21)
Tak nie pracuję zawodowo ale w domu musze robić sama wszystko mąż z niczym mnie nie wyręcza nawet pralki nie pozwala mi podłączyć choć kupił ją nową i stoi bezsensownie w łazience teraz stwierdził ze nie powinno być w domu lodówki odkurzacz stoi popsuty od kilku miesięcy , piekarnik tez itd trodno czegokolwiek sie doprosić.
Słodka czarodziejko - ja wiem ze mężczyźni lubią jak sie kobieta stara i im nadskakuje. Jakbym zaczeła nagle mu nadskakiwać to chyba zlekcewarzyl by mnie jszcze bardziej, przecież ja od niego już od kilku lat nie usłyszałam dobrego słowa.
Jeśli chodzi o obiady to woli jeść na mieście no chyba ze jest wszystko pozamykane i nie ma gdzie iść.
Nie sądzę żebym była złą kucharką.
Wiele razy jak przyzedł z pracy pytam czy zje obiad a on na to że nie jest głodny albo próbuje nawiązać rozmowę a on na wszystko odpowiada mi opryskliwie nawet na mnie nie spojrzy.
W wigilję nie chciał usiąść przy stole składać życzeń a w pierwszy dzien swiąt poszedł gdzieś i nie było go 7 godzin i tak latał przez całe swięta . Nigdy nie powie gdzie idzie i o ktorej przyjdzie. Wychodzi kiedy mu pasuje i wraca kiedy chce.
Przecież zamiast "tatać" mógłby sobie gacie wyprac no ale pewnie poco przecież jak ja to zrobie będzie miał więcej czasu dla siebie.
Oczywiście dziecko zajmuje dużo czasu ale i dla męża bym znalazła niestety on woli własne i zamiast zaproponować zebysmy wyszli gdzies razem chodzi sam natomiast jak ja powiem żebyśmy wyszli z dzieckiem to pojdzie ale prawie się nie odzywa.
11 2011-01-08 09:44:13 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-01-08 09:55:48)
Tak nie pracuję zawodowo ale w domu musze robić sama wszystko mąż z niczym mnie nie wyręcza
Słodka czarodziejko - ja wiem ze mężczyźni lubią jak sie kobieta stara i im nadskakuje. Jakbym zaczeła nagle mu nadskakiwać to chyba zlekcewarzyl by mnie jszcze bardziej
Nie potrafię Cie zrozumieć. Czyli co, siedzisz z założonymi rękami i czekasz aż coś "samo" się zmieni? Może mąż inaczej sobie wyobrażał małżeństwo i myśli, że skoro nie pracujesz to po prostu zajmiesz się domem. Skąd wiesz, że Cię zlekceważy skoro nawet nie próbowałaś coś z tym zrobić. Dlaczego uważasz, że powinien Cię wyręczać? Pomagać tak (jak przy zakupach) ale wyręczać? To Ty jestes wiecej czasu w domu. Dlaczego nie mozesz wezwac mechanika zeby podklaczyl te pralke...
Żyjecie obok siebie zamiast ze sobą. Piszesz, że jak poprosisz by wyszedł z tobą i dzieckiem to wychodzi. Ale rozmawiać nie chce. A o czym TY chcesz z nim rozmawiać? Macie jakieś wspólne tematy, prócz zakupów i dziecka? Pogubiliście się gdzieś po drodze.... Te święta są niepokojące... Może on uważa, że niewiele was łączy...
Nie wiem
TYM BARDZIEJ doradzałabym kontakt z psychologiem ![]()
12 2011-01-08 09:50:37 Ostatnio edytowany przez krem (2011-01-08 09:57:46)
Nie mogę bo mąż sie nie zgadza na podłączenie pralki
Anhedonia - rozumiesz co ja w ogóle napisałam ?
Uważasz że jak kobieta nie pracuje zawodowo tylko mąż to już ma prawo go dom ani dziecko nie obchodzić zupełnie ?
Czyli na zasadzie daje ci pieniądze i spadaj .
Anhedonia - rozumiesz co ja w ogóle napisałam ?
Napisałam, że nie rozumiem, w pierwszej linijce, coś z tym czytaniem ze zrozumieniem? Dlaczego na boga nie pozwala podłączyć pralki, skoro sam ją kupił? Jak ON to tłumaczy, bo coś przecież mówi gdy mówi, że się nie zgadza!
wezmy sytuacje odwrotna, nie macie dziecka a Twoj maz kupuje sobie pieska. cala swoja uwage poswieca jemu a Ciebie traktuje jak powietrze. czy nie zachowywalabys sie tak jak on. w moim odczuciu on ma juz poprostu dosyc bycia maszynka do robienia pieniedzy i probuje lub probowal wczesniej zwrocic swoja uwage ale tego nie zauwazylas bo cala uwage skupilas na dziecku. a jego odtracilas.
Uważasz że jak kobieta nie pracuje zawodowo tylko mąż to już ma prawo go dom ani dziecko nie obchodzić zupełnie ?
Czyli na zasadzie daje ci pieniądze i spadaj .
Nie, nie uważam. Ale TY piszesz, że na zakupy i na spacery z dzieckiem chodzi, więc nie to nie to, że go nie obchodzi. Problem to jak Cię traktuje. A traktuje jak nie powiem co, i masz prawo się czuć tak jak się czujesz, bo jesteś jego żoną a nie współlokatorem! I problem z komunikacją! Dlatego powtarzam - pomoc fachowa, psychologiczna, jak nie dla Was jako pary, to dla Ciebie, byś to sobie poukładała. I może spróbowała wypracować jakieś techniki porozumiewania z tym opornym materiałem, jakim jest twój mąż ![]()
16 2011-01-08 10:14:35 Ostatnio edytowany przez krem (2011-01-08 10:21:24)
wezmy sytuacje odwrotna, nie macie dziecka a Twoj maz kupuje sobie pieska. cala swoja uwage poswieca jemu a Ciebie traktuje jak powietrze. czy nie zachowywalabys sie tak jak on. w moim odczuciu on ma juz poprostu dosyc bycia maszynka do robienia pieniedzy i probuje lub probowal wczesniej zwrocic swoja uwage ale tego nie zauwazylas bo cala uwage skupilas na dziecku. a jego odtracilas.
O matko ! po pierwsze pies to nie to samo co dziecko po drogie ja też mogłabym powiedzieć ze mam dość bycia kura domową i niańka i kucharką itd ale z chwilą decyzji o ślubie wiedziałam jakie będą obowiązki z tym związane natomiast jeśli mój mąż ma dość bycia maszynką i utrzymywać rodzinę to niech przestanie pracować ja go nie zmuszam.
Nigdy z niczym męża nie odtrącałam raczej byłam na każde skinienie. Przecież to mąż mnie lekcewazy nie chce rozmawiać . W czasie kłótni powiedział mi wyraźnie " a oczy ja mam z tobą rozmawiac, o czym można z tobą porozmawiac" wiem ze chodziło mu o to żeby mnie poniżyć poprostu. Nagle jak pojawiło sie dziecko przestałam byc dla niego partnerką do rozmowy. I jeszcze ktoś twierdzi ze ja go odtracam..... Mąż skończył studia ale ja też i nie czuje się idiotką z ktorą nie ma o czym rozmawiać.
Nie jestem też typem karierowiczki ktora będzie realizować się zawodowo kosztem dziecka skoro jest taka możliwość chciałabym wychować dziecko być z nim a kiedy pojdzie do szkoły ja wrócę do pracy. Czy coś w tym złego.
krem napisał/a:Anhedonia - rozumiesz co ja w ogóle napisałam ?
Napisałam, że nie rozumiem, w pierwszej linijce, coś z tym czytaniem ze zrozumieniem? Dlaczego na boga nie pozwala podłączyć pralki, skoro sam ją kupił? Jak ON to tłumaczy, bo coś przecież mówi gdy mówi, że się nie zgadza!
Twierdzi że mogę prac na bieżąco i pralka jest nie potrzebna jak pytam to po co ją kupił nie odpowiada. Tak samo stwierdził ostatnio z lodówką ze ta jest w domu nie potrzebna
![]()
Ty naprawde nic nie rozumiesz, moim zdaniem powinnas pojsc do poradni malzenskiej.
nie zrozumialas calkowicie co Ci napisalam, swoim zyciu idzies po najmniejszej lini oporu. Psa nie porownywalam do dziecka tylko byl to przyklad.
Nie moze byc tak ze jak rodzi sie dziecko to partner idzie w odstawienie. nie powinno w ogole dojsc do sytuacji ze zaczeliscie spac oddzielnie. nie uwierze nigdy w to ze jak wrocilas z dzieckiem ze szpitala to maz bez zadnego powodu sam z siebie poszedl spac do drugiego pokoju.
pojawienie sie dziecka to dla meza tez duza zmiana, obawy przed nowa sytuacja i powinnas mu dac do zrozumienia ze nadal jest dla Ciebie tak samo wazny jak przed narodzinami corki. pomyslalas chociaz raz o tym co on moze czuc jezeli doprowadzilo to do takiego zachowania wobec Ciebie. Nic nie bierze sie bez przyczyny. I pamietaj o najwazniejszym, nigdy wina nie lezy po jednej stronie.
Przepraszam ale ja tu pewnych rzeczy nie rozumiem. Jak mąż jest w pracy wzywasz jakiegoś fachowca, podłącza pralkę i koniec historii. 3 lata pralka stoi nie używana. Dlaczego tego nie zrobisz?? Powiem Ci tam- wybrałaś sobie bardzo wygodny sposób życia i dziwisz się, że nie wyszło tak jak chciałaś. Mąż to maszynka do zarabiania pieniędzy a Ty będziesz leżeć i pachnieć. Dziecko ma 3 lata więc może już iść do przedszkola.
"Nie jestem też typem karierowiczki która będzie realizować się zawodowo kosztem dziecka skoro jest taka możliwość chciałabym wychować dziecko być z nim a kiedy pójdzie do szkoły ja wrócę do pracy. Czy coś w tym złego"
Nie, to nic złego. Pod warunkiem, że takie życie Ci odpowiada... i odpowiada twojemu mężowi. Pytałaś go o to??
Ja nie czuję się typem karierowiczki, choć sama wróciłam do pracy jak dziecko miało 10 miesięcy. Powiem Ci, że niewielu jest mężczyzn, którzy kobiety siedzące w domu będą traktować jak równe sobie. Przykre ale prawdziwe.
Odnośnie Twojego męża- facet ma problem, który gdzieś miał swój początek. Bez poradni małżeńskiej albo psychologa się nie obędzie. Okaż trochę inwencji, postaw się- zacznij od podłączenia pralki a dalej poradnia, dziecko do przedszkola, Ty do pracy...no chyba, że takie życie Ci opowiada, to już inna sprawa.
W czasie kłótni powiedział mi wyraźnie " a oczy ja mam z tobą rozmawiac, o czym można z tobą porozmawiac" (...) Nagle jak pojawiło sie dziecko przestałam byc dla niego partnerką do rozmowy. I jeszcze ktoś twierdzi ze ja go odtracam..... Mąż skończył studia ale ja też i nie czuje się idiotką z ktorą nie ma o czym rozmawiać.
Właśnie. Nie wiem jakie studia zaliczyłaś, ale może obiło Ci się o uszy takie stwierdzenie:
"słuchać - a nie słyszeć,
patrzeć - a nie widzieć"
Jesteś zmęczona, skołowana, zirytowana etc. Może Ci coś umyka? My Cię nie krytykujemy, my próbujemy znaleźć jakieś sedno - na temat, który sama zadałaś. Mamy wątpliwości. Doradzamy pomoc fachową a nie chcemy Ci dokuczyć. Tak to bywa na forum, że nie zawsze jest się pogłaskanym po główce.
Powodzenia ![]()
Anhedonia napisał/a:krem napisał/a:Anhedonia - rozumiesz co ja w ogóle napisałam ?
Napisałam, że nie rozumiem, w pierwszej linijce, coś z tym czytaniem ze zrozumieniem? Dlaczego na boga nie pozwala podłączyć pralki, skoro sam ją kupił? Jak ON to tłumaczy, bo coś przecież mówi gdy mówi, że się nie zgadza!
Twierdzi że mogę prac na bieżąco i pralka jest nie potrzebna jak pytam to po co ją kupił nie odpowiada. Tak samo stwierdził ostatnio z lodówką ze ta jest w domu nie potrzebna
![]()
Moja Droga On Ci daje jakieś sygnały! Można prać na bieżąco, bo siedzisz w domu i Jego zdaniem masz na to czas..To chore, ale chyba On właśnie swoim zbuntowanym, idiotycznym zachowaniem, pokazuje Ci niezadowolenie z sytuacji. Lodówka nie potrzebna? Może jest pusta? Może dlatego, że prawdopodobnie On ją kupił, a w niej nic nie trzyma, skoro je w mieście? Pamiętaj, że wina nigdy nie leży po jednej stronie, więc zastanów się czemu jesteś winna. Zacznij zmieniać sytuację od siebie! Zacznij dbać o siebie bardziej niż dotąd! Bądź piękna:) Znajdź sobie jakieś dodatkowe zajęcia, najlepiej dochodowe. Przy pomocy przyjaciół pokaż mężowi, że nie musi być tak jak jest. Nie zapominaj o tym, że o męża też powinnaś dbać! Tak jak mówiłam w poprzednim poście. Wasza sytuacja nie zmieni się sama, mąż nic z tym nie robi, ale Ty za zmiany zabierz się pilnie i konsekwentnie!
Moja Droga On Ci daje jakieś sygnały! Można prać na bieżąco, bo siedzisz w domu i Jego zdaniem masz na to czas..To chore, ale chyba On właśnie swoim zbuntowanym, idiotycznym zachowaniem, pokazuje Ci niezadowolenie z sytuacji.
Zacznij zmieniać sytuację od siebie! Znajdź sobie jakieś dodatkowe zajęcia, najlepiej dochodowe.
Wasza sytuacja nie zmieni się sama, mąż nic z tym nie robi, ale Ty za zmiany zabierz się pilnie i konsekwentnie!
Popieram zdanie Smołki. Rób coś, bo od niego nie masz co oczekiwać zmian, jemu dobrze (ewentualnie) a Tobie nie.
Powodzenia
a moze jego własnie przerosło to ze ty nie pracujesz i tylko on utrzymuje rodzine, moze powinnas sprobowac okazac mu troche ciepła. Moze teog mu barkuje. A z drugiej strony to na twoim miejscu w zyciu bym nie wytrzymała w takiej atmoswaze
Nie sprzątasz , nie gotujesz, nie pierzesz to co Ty właściwie robisz przez cały dzień? Użalasz się nad sobą i ewentualnie czekasz na wypłatę, która przecież Ci się należy..
Przykro jest czytać, to co piszesz. Mało tego, że mąż ciężko pracuje to wg Ciebie jeszcze musi posprzątać , zrobić pranie i podłączyć tą cholerna pralkę bo Tobie ciężko jest zadzwonić po fachowca bądź poprosić sąsiada o pomoc. Wszystko musi być na głowie Twojego męża! ?
Czy Ty naprawdę nie widzisz sygnałów jakie daje Ci Twój mąż? Tak Ci niby źle ale nic nie robisz z tą sytuacją. Dziewczyny proponują terapię małżeńską ale Ty nie..no bo po co?, Ty wolisz szukać winnego i użalać się jak to Ci źle.
Mówisz, że mąż Cię poniża to dlaczego się nie wyprowadzisz do swojej matki? No bo u mamy grzyb a u Ciebie w domu niby lepiej? Syf i malaria.
Dlaczego Twój mąż nie chce z Tobą rozmawiać? Bo Ty zachowujesz się tak jakbyś pozjadała wszystkie rozumy, każdą próbę rozmowy ze strony swojego męża traktujesz jak atak, no bo niby dlaczego masz posprzątać przecież nie jesteś jego sprzątaczką, obiadu nie zrobisz bo nie jesteś jego kucharką ale to, że to on utrzymuje rodzinę to jest jego obowiązek a nie powinien być przypadkiem z Twojego punktu widzenia maszynką do robienia pieniędzy?
Jak ktoś chce uderzyć psa to zawsze kija znajdzie.
25 2011-01-08 20:48:22 Ostatnio edytowany przez krem (2011-01-08 21:10:10)
apoteoza23 nie gniewaj się ale nie wiesz co piszesz nawet dobrze nie przeczytałaś moich postów. Co ty kobieto za bzdury wypisujesz skąd wiesz co ja w domu robię widziałaś ze nie gotuję? nie piorę itd? To strasznie podłe co napisałaś ale to pewnie wina twojego wieku 24 lata poczekaj porozmawiamy za jakieś 20 zobaczymy jak ty perfekcyjnie ułożysz sobie życie.
Skąd poza tym wiesz ze moj mąż ciężko pracuje albo ze pozjadałam wszystkie rozumy czy próby rozmowy z jego strony traktuje jak atak? Dziewczyny proponuja terapie malżeńską a ja niby napisałam że nie ?
Byłaś u mnie w domu i widziałaś syf i malarię to ciekawe? jeśli nie byłaś to wskaż miejsce o ktorym napisałam tak o swoim domu?
Jeśli chodzi o grzyb na ścianie u mojej mamy to módl się zebyś ty nie była w takiej sytuacji mając małe dziecko i żebyś nie musiała ze swoim dzieckiem wyprowadzać sie tam gdzie jest grzyb ( z drugiej strony grzyb by ci nie przeszkadzał ) więc powodzenia.
A poza tym chętnie skorzystam z porady psychologa skorzystam tez z innych porad jakie zostały mi podpowiedziane wcześniej.
Twój mąż znęca sie psychicznie nad Toba i dzieckiem i robi to "bradzo dobrze" jest tebilem o niektórych rzeczy nie jestem wastanie ogarnac z pralka czy lodówka, przecieź to nie średniowiecze, ale moze mi brakuje elekfencji.
Nie wiem czemu formuowiczki Cie tak ocenily i meża jako pokrzywdzonego i maszynke do robienia piniedzy, dlamnie to jest nie zrozumiele. To facet jest głowa rodziny i powinien łożyc na nią zwłaszcza w tym kraju, takich rodzin jest tysiace i zyja..
i osobiście pasowal by mi taki uklad...
Cięzko wytułmaczyc zachowanie meża:/ , mieszkanie z mama byłoby dobrym rozwiazaniem , moglabys isc do pracy a mama zajelaby sie dziecmi:), z grzybem i wilgocia monza sobie poradzic:) a spokoj rodzinny i charmonia to cos bardzo cennego duzo bardziej niz luksusy... rzycze powodzenia pozdrawiam..
goldenn bez przesady!! Na pewno zachowanie męża jest dla krem obciążeniem psychicznym, bo inaczej nie byłoby tego tematu na forum, ale wątpię, że można to podpiąć pod znęcanie psychiczne.
Dla mnie jasne jest, że zachowanie męża nie jest normalne, jednak gdzieś leży przyczyna tego zachowania. Krem wyraźnie napisała, że od konkretnego momentu się zmienił. Należy, więc ustalić przyczynę i spróbować ją usunąć. Najprościej jest spakować rzeczy i uciec od problemu. W życiu nie zawsze układa się tak jakby się chciało. Nikt nie jest nieomylny, popełniamy błędny, płacimy za te błędy. Najważniejsze, by je dostrzec, wyciągnąć wnioski, nie powtarzać ich.
Krem dopinguję Ci w tym byś jednak zawalczyła, wzięła sprawy w swoje ręce!! Przecież wiesz, że może być miło i dobrze, bo przecież było!!!
Nie uważam, że to Ty masz ogarniać cały dom, mężczyzna powinien pomagać, angażować się w sprawy domu, bo inaczej nie będzie czuł się z domem związany. Usuń/usuńcie przyczynę i zacznijcie od początku. Powodzenia!!!
apoteoza23 nie gniewaj się ale nie wiesz co piszesz nawet dobrze nie przeczytałaś moich postów. Co ty kobieto za bzdury wypisujesz skąd wiesz co ja w domu robię widziałaś ze nie gotuję? nie piorę itd?
Piszesz:
Od pół roku nie wyprał sobie pośćieli jak kładzie sie spać to nie wiem gdzie mam sie podziać taki smród jest w pokoju aż córka mówi " mamusia co tak smierdzi? "
Przez pół roku nie wyprałaś pościeli o czymś to świadczy
To strasznie podłe co napisałaś ale to pewnie wina twojego wieku 24 lata poczekaj porozmawiamy za jakieś 20 zobaczymy jak ty perfekcyjnie ułożysz sobie życie.
Podejrzewam, że staż mam większy niż Ty ale za nim odpowiem Ci na to zdanie wole się zapytać jak długo jesteś ze swoim mężem?
Skąd poza tym wiesz ze moj mąż ciężko pracuje
A stąd:
Teraz chyba robi mi na złość przestał prać swoje ciuchy i jak po całym dniu przychodzi z pracy nie myje się.
A Ty skąd wiesz czy wraca zmęczony z pracy czy nie? Masz jakiś dar, który wzrokowo analizuje zmęczenie organizmu? Czy to praca fizyczna czy umysłowa tak samo jest męcząca .
Byłaś u mnie w domu i widziałaś syf i malarię to ciekawe? jeśli nie byłaś to wskaż miejsce o ktorym napisałam tak o swoim domu?
Słuchaj, piszesz, że Twój maż się nie myje, pościel ma niezmienianą od pół roku, Twoja córka mówi, że śmierdzi a Ty z tego odoru nie wiesz gdzie masz się podziać. Ponadto Twój mąż ?sika na stojąco i często brudzi na deskę i podłogę? Sama sugerujesz jak wygląda w Twoim domu więc się nie dziw, że większość ma podobną wizję wyglądu Twojego mieszkania.
Jeśli chodzi o grzyb na ścianie u mojej mamy to módl się zebyś ty nie była w takiej sytuacji mając małe dziecko i żebyś nie musiała ze swoim dzieckiem wyprowadzać sie tam gdzie jest grzyb ( z drugiej strony grzyb by ci nie przeszkadzał ) więc powodzenia.
Ale co lepsze, dom jaki opisujesz? Pozorna rodzina jaką tworzycie? Myślisz, że Wasze zachowanie nie ma wpływu na jej psychikę?
A poza tym chętnie skorzystam z porady psychologa skorzystam tez z innych porad jakie zostały mi podpowiedziane wcześniej.
To bardzo mnie cieszy, musisz podjąć jakieś kroki! Mam nadzieję, że rozwiążesz swoje problemy. Nie pozówl aby Twoja mała córeczka musiała patrzeć na smutną mamę bez względu na to czyja to wina.
A może na początek wystarczyłoby poprosić kogoś o podłączenie tej pralki(nawet sąsiada czy kogoś z rodziny,bo ja w desperacji to nawet sama bym się za to wzięła) a potem wyprać mężowi brudną pościel i inne rzeczy.Odświeżyć mieszkanie,przygotować smaczny obiad a wieczorem zaproponować mężowi romantyczną kąpiel.Może to go wkońcu ruszy a może on właśnie czeka na Twój ruch,większe zainteresowanie.Wierzę,że ta cała sytuacja jest dla Ciebie uciążliwa ale nie czekaj biernie aż on się zmieni tylko pomóż mu w tym.Bądź mądrzejsza i powiedz sobie DOŚĆ,bo dłużej tak nie da się żyć.
30 2011-01-10 08:55:23 Ostatnio edytowany przez krem (2011-01-10 16:27:32)
aoaoaoa
To strasznie nietypowa sytuacja. mam wrażenie, że coś złego sie dzieje z twoim mężem. Albo to jest bunt, że odstawiłaś go na bok po zajściu w ciążę, albo jakieś problemy psychiczne. Piszesz, że od dawna nie śpicie razem i tu może tkwic przyczyna jego abnegacji i złości do ciebie. Dla mężczyzn seks jest niesamowicie ważny, a kobietom często się zdarza, ze zaniedbują tą sferę życia po urodzeniu dziecka. Być może wszystkie jego negatywne zachowania wynikają z tej przyczyny, kto wie? Bo jeśli to nie to, to pozostaje tylko psychiatra. Może to przewlekła depresja? Chyba najlepiej byłoby dla ciebie skonsultować się z psychologiem, bo tutaj na forum nie jesteśmy w stanie tego rozwikłac.
Pozdrawiam!
32 2011-01-10 10:29:12 Ostatnio edytowany przez krem (2011-01-10 16:33:30)
aoaoa
33 2011-01-10 11:15:44 Ostatnio edytowany przez nikaa1982 (2011-01-10 11:16:40)
Zgadzam się, że sex można uprawiać niekoniecznie w łóżku, ale w małżeństwie chodzi też o bliskość. Wspólne zasypianie w jednym ( pachnącym łóżko). Nie mów tylko, że dziecko ma 3 lata a Ty ciągle z nim śpisz??
Facet ma problem i to widać na odległość. Ty mam wrażenie nie chcesz mu pomoc, nie chcesz Wam pomóc.
Nie wiem, kto i w którym miejscu napisał Ci że mąż nie jest od okazywania uczuć i od pomagania. Wy żyjecie nie ze sobą ale obok siebie. Oboje się buntujecie, oboje walczycie ze sobą. On nie podłączy pralki, Ty nie upierzesz mu gaci itp. Istne przedszkole. Wiesz co jest dla mnie najbardziej dziwne?? Nigdzie nie napisałaś co czujesz do męża.... ( oprócz tego, że czujesz smród, ale to nie jest uczucie
Dlatego, po raz drugi napiszę to samo- terapia małżeńska.
PS
mi też się zdarza, że przypomnę mężowi
ja: kochanie myłeś już zęby na noc?
on: Zapomniałem, już idę ![]()
( nie uważam, żeby był upośledzony umysłowo)
1. kiedy pierwszy raz przestaliscie ze soba sypiac? Jakie to byly okolicznosci?
2. piszesz, ze sie klocicie, czy maz w czasie klotni milczy a tylko ty na niego naskakujesz, wyje, czy cos mowi? Jesli mowi, to co mowi?
3. czy maz kiedykolwiek od poczatku malzenstwa wyrazil slownie swoje niezadowolenie z Ciebie? Czy powiedzial kiedykolwiek, ze cos mu sie nie podoba?
4. Czy kochasz meza?
5. czy zmiany, o ktorych piszesz zachodzily powoli, czy stalo sie to nagle?
6. jak wyglada jego zajmowanie sie corka? czy jest sporadyczne i jak wyglada?
Jestem bardzo przeciwna narzucaniu kobiecie roli w malzenstwie. Malzenstwo to indywidualny uklad miedzy dwojgiem. Wszelkie nieporozumienia zaczynaja sie tam kiedy partnerzy maja wzajemne oczekiwania oparte na ROLI zony i meza. Ani kobieta ani mezczyzna nie ma przypisanych rol. Dojrzali ludzie wzajemnie okreslaja swoja wizje partnerstwa, podzialu obowiazku i wszelkich dzialan dla dobra rodziny. Moze to calkowicie odbiegac od standartow wyniesionych z domu rodzinnego (zwlaszcza ze partnerzy pochodza z dwoch roznych domow).
Jestem rowniez wrogo nastawiona do porad typu zadbaj o meza, dopiesc go etc.... bo tak naprawde nie wiem co dzieje sie w domu autorki watku.
Mam krzywozgryz na narzucanie rol i obowiazkow na kogokolwiek w partnerstwie. Nie uwazam tez, ze uklad-partnerstwo powinien polegac na wzajemnym domyslaniu sie lub dawaniu do zrozumienia czegos drugiej stronie. Ktos kto tak postepuje jest niedojrzaly (nawet jak jest dyrektorem szkoly lub prezydentem USA).
Zasady powinny byc WYRAZNIE powiedziane i wzajemnie ustalone.
Malzenstwo to taka mala firma w ktorej kazdy powinien wiedziec jakie ma zadanie do wykonania. Nie ma takiej firmy do ktorej ludzie przychodza i nikt nie wie co ma robic tylko trzeba sie domyslac a profity sa zmienne i niepewne. W malzenstwie tez tak nie ma.
Wypowiem sie tylko na temat aktu pt "Pralka".
oczywiscie na podstawie tego co napisalas a nie stanu faktycznego, bo tego nikt nie wie i opieramy swoje opinie o dane podane przez Ciebie.
Dla mnie jest to bardzo dziecinne tlumaczenie sie, ze pralka jest niezainstalowana bo on sie nie zgadza. Czy on jest Twoim ojcem? (czy to uklad kazirodczy?)
Wytlumacz mi dlaczego dorosla, dojrzala osoba ma problem z podjeciem decyzji i jej zrealizowaniem? Czy rezygnujac z pralki chcesz mu dac cos do zrozumienia? a moze gdybys ja zainstalowala to by Cie pobil, przypalal zywcem...?
Bardzo tajemnicza jest dla mnie niemoznosc zainstalowania pralki. Moglabys rzucic troche swiatla?
35 2011-01-10 15:12:19 Ostatnio edytowany przez krem (2011-01-10 16:27:04)
.aoaoaoa
Nie dziwie się że ona Cie tak traktuje...to działa w obie strony.Jeżeli podjeliście decyzję że nie pracujesz, zajmujesz sie dzieckiem i domem to nie dziwie sie ze nie chce mu sie wyprać pościeli czy ubrań. A skoro Ty nie pirzesz jego rzeczy a on też nie to nie dziwie sie że jemu pralka jest niepotrzebna. W akcie desperacji sama bym próbowała podłaczyć tą pralkę, nawet gdybym nie miała sie do kogo o to zwrócić!
Kobieto chcesz by traktował Cie jak księżniczkę a sama traktujesz go nie lepiej. I nie chodzi o traktowanie go jak dziecko niepełnosprawne ale o to że tworzycie RODZINE i robienie sobie na złość i tupanie nóżką:" nie upiore, nie ugotuje, nie posprzątam" nic nie da i nic nie zmieni. Żona musi dbać o męża tak samo mąż o żonę. Jak dla mnie tworzycie jakiś chory układ i niestety ale wina nie leży po jednej stronie. Gdybym siedziała w domu i zajmowała się dzieckiem, jak napisałaś karmieniem i wychowywaniem jego, które ma już 3 lata i spokojnie może iść do przedszkola to zaczęłabym sie po jakimś czasie nudzić. Może potrzeba żebyś wyszła do ludzi.
Ja też nie jestem za tym abyś mu usługiwała i podsuwała jedzenie pod nos ale korona z głowy Ci nie spadnie jak zrobisz pranie, posprzątasz, zadzwonisz po fachowca.
I nie musisz się trak unosić. Nikt nie mówi, że to tylko Twoja wina. Wina jest po obu stronach! A Ty za wszelką cenę chcesz wmówić nam, że cała ta sytuacja to sprawka Twojego męża.
1. Nie wiem, po co zaproponowałaś spanie osobno? Wystarczyłoby może zaszczepić swojego męża? Rozumiem, że się martwisz o swoją córeczkę ale do sklepu z nią chodzisz i nie boisz się, że tam ?coś złapie?? Ponadto, mogłaś wstawić łóżeczko do( Waszej )sypialni zamiast się przenosić do drugiego pokoju.
Teraz Twoja pociecha ma 3 latka jest już dość duża aby spać sama. Przenieś się powrotem do męża.
2. Jeśli boisz się męża, to powinnaś się wyprowadzić od niego! Na co czekasz? Aż uderzy Anie?
3. Trochę to za mało, że jesteś ?otwarta? tu trzeba działać!
4. Z córką ma byle jaki kontakt bo taki mu narzuciłaś. Spanie osobno, izolacja córki od ojca bo ojciec to przecież jeden, wielki chodzący zarazek.
Ironię odłóż na bok. My chcemy ci pomóc. Odnoszę wrażenie, że chcesz skompromitować swojego męża na swoją korzyść. Tyle, że takie zabiegi nie mają sensu bo nas nie interesuje kto jest bardziej winny. A im bardziej robisz ze swojego męża psychopatę to tym bardziej zastanawiam się co Ty robisz z nim pod jednym dachem? I jak możesz narażać swoje życie i życie Waszej córeczki?
Wydaje mi się krem, że tak naprawdę wcale nie potrzebujesz naszych rad, że już od dawna wszysto jest dla ciebie jasne i oczywiste i jesteś na forum tylko po to, zeby uzyskać potwierdzenie win swego męża. I wściekasz się, że piszemy nie to co byś chciała usłyszeć.
Przeczytalam wszystkie posty - bardzo ostro odnosicie sie do Krem a niektore osoby piszace wypowiadaja sie tak , ze az mnie to oburza. Gdyby Krem napisala - ,, poradzcie co mam robic - maz zmusza mnie do recznego prania mimo , ze mamy pralke , robi awanury , uderzyl mnie , ma niebieska karte , nie odzywa sie do mnie i dziecka i ma wszystko w nosie ,, -- to wiekszosc z Was pisala by - ,, uciekaj od niego , porozmawiaj szczerze , to oburzajace itp.. itp.... Gdy dziewczyna zachowala jeszcze szacunek dla siebie i nie daje sie wciagnac w to bagno swojego meza i racjonalnie przedstawia fakty - to wszystkie piszace sa oburzone - jak mozna robic taka ,, krzywde jej mezowi ,, - opamietajcie sie kobiety , przeciez wkolo piszecie --- ,, badz silna ,, Wiec Krem na ile moze jeszcze jest silna , ale zdaje sobie sprawe , ze ja to juz przerasta - ze tak sie zyc dlugo nie da i pewnie dlatego jej obecnosc na forum. Na pewno nie napisze w rubryce ,, kochajace za bardzo ,, bo mam wrazenie , ze w miare realnie ocenia swoje polozenie i powoli znajdzie rozwiazanie.
Okazcie troche wspolczucia i empati dla KREM - dziewczyna chciala sie wygadac , pozalic , poradzic a wiekszosc jeszcze jej ,,dowalila ,,
Pozdrawiam i trzymaj sie KREM
40 2011-01-10 22:48:21 Ostatnio edytowany przez Woland2 (2011-01-10 22:49:15)
Gdyby moja kobieta wyniosła się ze wspólnej sypialni na 3 lata, to nie takie jazdy bym robił jak jej mąż. Uważam, że facet i tak ma anielską cierpliwość.
A to w jaki sposób krem przedstawia ich sytuację, dowodzi, że jest człowiekiem absolutnie niezdolnym do zrozumienia czyiś racji...
Krem nie potrzebuje męża, rola matki jej w pełni wystarcza, ale potrzebny jej chodzący bankomat i do tej roli sprowadziła swojego faceta. I jeszcze sie dziwi, że facet wierzga...
bez przesady ona tego nie napisala...troche nadinterpretujesz Woland a juz z tymi ROLAMI... to mam szczekoscisk... jakie role? czy to teatr?
zeby cokolwiek powiedziec w sprawie Krem trzeba znac wiecej szczegolow.
Zgadzam sie z ladyred, ze zbyt pochopnie naskakujecie na dziewczyne. Ona podala zbyt malo faktow. Wiekszosc scenariuszy to wymysly. Tak naprawde to nie wiadomo jak bylo z dzieckiem i dlaczego podjeli taka decyzje...
Jakos wszyscy krytykuja sytuacje, ktorej sie domyslaja a nikt nie odniosl sie do opisanych faktow.
Nie mozna zakladac, ze autorka cos ukrywa. A jesli mamy watpliwosci to pytajmy...
Mam wrazenie, ze Krem odpisala na moje pytania a potem wykasowala odpowiedz. Szkoda.
Nie zalapalam sie.
To naświetlę Ci odpowiedzi Kremu na Twoje pytania.
1. kiedy pierwszy raz przestaliscie ze soba sypiac? Jakie to byly okolicznosci?
Od narodzin córeczki. Lekarz wspomniał o tym aby dziecko miało jak najmniejszy kontakt z wirusami a ,że jej mąż pracuje w szkole? to sama zasugerowała spanie osobno na co jej partner bez żadnego problemu przystał na jej propozycję.
2. piszesz, ze sie klocicie, czy maz w czasie klotni milczy a tylko ty na niego naskakujesz, wyje, czy cos mowi? Jesli mowi, to co mowi?
Jej, mąż krzyczy na nią, zdarzyło się, że jej groził. Przytoczyła pewną sytuację, której świadkiem była jej córeczka-Ania. Gdyby Ania nie weszła do pokoju to zapewne podczas tej awantury jej mąż by nie opanował się i ją uderzył.
3. czy maz kiedykolwiek od poczatku malzenstwa wyrazil slownie swoje niezadowolenie z Ciebie? Czy powiedzial kiedykolwiek, ze cos mu sie nie podoba?
Wspomniała, że jej małżeństwo od początku nie było za kolorowe ale, że pamięta go sprzed ślubu i, że taki nie był. I, że jest otwarta na zmiany.
4. Czy kochasz meza?
Nie wie/ nie jest teraz pewna swoich uczuć.
5. czy zmiany, o ktorych piszesz zachodzily powoli, czy stalo sie to nagle?
Z tego co napisała można było wywnioskować, że powoli. Chociaż nie podała konkretnej odpowiedzi tak czy nie.
6. jak wyglada jego zajmowanie sie corka? czy jest sporadyczne i jak wyglada?
Nie zajmuje się dzieckiem w ogóle.
Ja odniosłam, się do wypowiedzi Kremu. Moje podpunkty to moje zdanie na jej odpowiedź, na Twoje pytania. Ale teraz to i tak już, nie ma znaczenia?.mam nadzieję, że Krem upora się ze swoimi problemami.
Czegos nie rozumiem...pytasz:dlaczego on sie nie myje ,nie pierze (poscieli np)a ty kochaniutka co wtedy robisz ?Trzeba zakasac rekawy i wziac sie do pracy.Posprzatac,umyc na błysk wszystko i poczekac az maz wroci z pracy.wtedy siadam i mowie ze tak slicznie bedzie codziennie pod warunkiem ze on sie zmieni Jesli jego niechlujstwo sie powtorzy -biore dzieci i odchodze nie czekam a jemu zalecam wizyte u psychologa (jest mu niezaprzeczalnie potrzebna )i ponowne wyjasnienie sprawy ale juz podczas spotkania na neutralnym gruncie Moze to cos pomoze(a wtedy mieszkanie i wasz zwiazek sie przewietrzy):) ......pomysl o dzieciach .Twoja coreczka to obserwuje ...
no coz nie zdazylam przeczytac tych odpowiedzi przed wykasowaniem ![]()
szczegolnie interesowalo mnie to co on mowi... moze rzuciloby troche swiatla... no nie wiem.
A może dziewczyna jest w depresji, może jej się nic nie chce, może straciła sens życia , może się pogubiła ?
Łatwo oceniać ,ale czy ktos wie, co siedzi w krem ?
Z tego , co wyczytałam jej mąż też sie zbytnio nie stara , a może by wystarczyło , by się do niej uśmiechnął , powiedział coś miłego .
A może dziewczyna jest w depresji, może jej się nic nie chce, może straciła sens życia , może się pogubiła ?
Łatwo oceniać ,ale czy ktos wie, co siedzi w krem ?
Z tego , co wyczytałam jej mąż też sie zbytnio nie stara , a może by wystarczyło , by się do niej uśmiechnął , powiedział coś miłego .
A może mąż ma depresje, a może jemu się nic nie chce, może on stracił sens życia, może się pogubił? Z tego co ja wyczytałam to OBYDWOJE się nie starają i NIKT tam pewnie się nie uśmiecha i nie mówi nic miłego.
Ciężko jest radzić komukolwiek znając wersję tylko jednej strony ( mam wrażenie że nie pełną). Napisze po raz 3 -terapia małżeńska.
ja moge ci jedynie współczuc ale powiem ci jedno zycie jest za krótkie zeby sie tylko meczyc postaraj sie znalezc sobie prace oddaj mała do przedszkola i spróbuj na nowo poukładac sobie zycie. jesli nie wyszło ci z mezem spróbuj zyc sama dasz sobie rade ja tez sobie dałam choc było trudn i to bardzo.
48 2011-01-12 10:18:45 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-01-12 10:27:31)
dla mnie to juz patologia, ze nie zajmuje sie swoim wlasnym dzieckiem ![]()
... i on pracuje w szkole....jest wicedyrektorem... a nie rozumie potrzeb dziecka
przeciez on mial tyle godzin psychologi i pedagogiki na studiach... tylko zakuc, zdac i zapomniec?
jakies dziwne to dla mnie...
sparawa roli kobiety w zyciu czlowieka to sprawa drugorzedna w porownaniu do jego spelnienia sie w ojcostwie.
I nawet niech Krem bedzie najbardziej leniwym leniwcem na swiecie (czyli bardziej jeszcze niz ja) to i tak cos bardzo nie gra w jej malzenstwie... i to cos takiego co nie wyleczy sie poprzez upranie jego poscieli i jej zwiekszona wydajnosc na godzine.
dlatego wazne wydaje mi sie co on konkretnie mowi w przerwach gdy milczy.... no musial cos z siebie wyrzucic chocby przez sen... jakies slowa-haslo...
a Krem moze byc leniwa... kto powiedzial, ze wszyscy maja byc pracowici? Nie kazdy ma nadczynnosc tarczycy... nektorzy maja niedoczynnosc ![]()
Ja juz kiedys pisalam, ze jestem tak leniwa, ze gdyby nie wynaleziono pralek to sama bym wynalazla... bo nad rzeke bym z cala pewnoscia nie latala. Wolalabym umrzec w syfie.
Prac recznie brzmi dla mnie tak samo niedorzecznie jak isc w pole za potrzeba...
Jak dla mnie to sa dwie opcje
-on ma jakis problem ze soba
-jest to rodzaj buntu przeciwko... (?)
Nie przejmuj sie Krem, ze ludzie podeszli do Ciebie krytycznie. Musisz wziac pod uwage, ze kazdy ma swoj bagaz doswiadczen a do tego dochodzi sposob naszej wypowiedzi..
sa trzy prawdy
1. to co chcesz powiedziec
2. to co mowisz (dobor slow)
3. to co my slyszymy
Niekoniecznie to co chcesz powiedziec jest tym samym co my uslyszymy (mamy swoje filtry)
Wyluzuj sie... na to co tu piszemy.
a co do wersji z jego depresja.... jesli ma to niech sie leczy... chyba zauwazyl, ze ma.
a Krem ma prawo zajac sie swoja depresja. Nie moze byc tak, ze wiecznie oczekuje sie od kobiety, ze bedzie uleczac meza i wskazywac mu droge.
Jesli on po przeszkoleniu pedagogicznym nie ma potrzeby isc na terapie.. to chyba Krem nie musi go jakos oswiecac??!!
A jesli on nie zdaje sobie sprawy, ze moga isc na terapie i nie szuka rozwiazan problemu... to sorki ale zaczynam rozumiec skad sie biora problemy z oswiata w naszym kraju.
Zazdrosc a co do wersji z jego depresja.... jesli ma to niech sie leczy... chyba zauwazyl, ze ma.
a Krem ma prawo zajac sie swoja depresja. Nie moze byc tak, ze wiecznie oczekuje sie od kobiety, ze bedzie uleczac meza i wskazywac mu droge.
Jesli on po przeszkoleniu pedagogicznym nie ma potrzeby isc na terapie.. to chyba Krem nie musi go jakos oswiecac??!!
A jesli on nie zdaje sobie sprawy, ze moga isc na terapie i nie szuka rozwiazan problemu... to sorki ale zaczynam rozumiec skad sie biora problemy z oswiata w naszym kraju.
ktoś tu chyba nie zrozumiał o czym pisałam... Jedna z dziewczyn odniosła się że Krem może mieć depresję i to mąż swoim uśmiechem może ją "uleczyć" a ja odbijam piłeczkę, że on równie dobrze też może mieć depresję bo co my tak na dobrą sprawę o nich wiemy?? znamy przyczyny zachowania męża i jej? NIE. Nikt z nas nie kazał jej oświecać męża i robić cokolwiek dla niego. Bo nawet gdyby mąż miał depresję i pomogłaby mu ją zwalczyć to dla kogo to zrobi? Dla siebie i dziecka, dla swojego lepszego życia.
Dla mnie najistotniejsze jest to czy ona go kocha i czy chce z nim być bo jeśli nie to te wszystkie wypowiedzi są bezcelowe.
Poza tym teksty o grzybie w mieszkaniu matki są dla mnie śmieszne. Wolałabym ten grzyb ( który można zwalczyć), niż patologię w której Krem żyje.
bez przesady ona tego nie napisala...troche nadinterpretujesz Woland a juz z tymi ROLAMI... to mam szczekoscisk... jakie role? czy to teatr?
No właśnie w tym rzecz, że napisała tyle, że nie zdążyłaś tego przeczytać.
Woland2 i tak w bardzo delikatny sposób ustosunkował się do jej wypowiedzi. Ja również nie rozumiem jak można na 3 lata odizolować męża tylko dlatego, że lekarz wyklepał ogólną formułkę dotyczącą bezpieczeństwa. Zarazki mamy nie od dziś a to, że jej mąż jest bardziej narażony bo ma większy kontakt z ludźmi nie powinno oznaczać odseparowanie się. Męża można zaszczepić a to, że przeprowadziła się do innego pokoju nie oznacza, że pozbyła się problemu. Fakt, że mieszkają w jednym domu, korzystają z tych samych rzeczy/przedmiotów oddychają jednym powietrzem nie uchroni córki przed zarażeniem się. I te bakterie może ona przenieść . A traktowanie ojca jak jednego, wielkiego siedliska wszelkich chorób jest niedorzeczne.
Wcześniej Ci naświetliłam odpowiedzi Kremu na Twoje pytania.
jestem w szoku jak niemile sa tu posty ....Krem chciala sie pocieszyc czy przeczytac dobra rade a tu totalny atak....wow
wyglada na to ze cos sie stalo kiedy krem urodzila dziecko ...maz zaczal sie obrazac byc zimnym etc
niewiem ile kobiet w takiej sytuacji nie mialoby zalu .....to jego dziecko i jest tak samo odpowiedzialny za nie ,,,,,nie robi laski...
wyglada na to ze facio jest zazdrosny .......
i zamiast porozmawiac o tym wybral nalatwiejsza linie oporu czyli wieczne obrazanie sie .....
duzo facetow tak ma...
i problem zaczal narastac az rozrosl sie i dalej sie rozrasta/podnoszenie reki policja/
owszem rozmowy z mezem zawsze mozna probowac i konsulatcje z psychologiem ale tu juz jest nieco za pozno....jesli facet podnosi reke na kobiete to pewnie zrobi to jeszcze nieraz ......
takze przyszlosc nie wyglada rozowo......
to faktycznie typ chama ,egoisty i w ogole beznadziejny typ........
z ta pralka i lodowka to w ogole dno...on nie robi laski ...!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
macie male dziecko dom powinien byc trzymany w czystosci ....to chyba z jednej str jego zemsta a z drugiej faktycznie sam nie uzywa tak wiec po co.......
Moja DRoga wydaje mi sie ze by bylo najlepiej powoli przygotowac sie do separacji odkladac pienniadze / za jakis czas,rok ,2
zeby nie bylo wstrzasow i policji itp/
jesli masz rodzicow i zgodziliby sie na to moze wprowadzic sie do nich kiedy dostaniesz alimenty ......
niewiem ale wyglada na to ze nie dogadacie sie z mezem a jesli nawet bedzie lepiej on jest beznadziejnym prostakiem z ktorym bedzie ci b ciezko ...zawsze beda walki.......
takze im jestes mlodsza i silniejsza lepiej sie odesparowac od tego /woniejacego/ lol/ typa ......
jesli mozesz finansowo...........
szkoda twojego zycia...
gdzies jest napewno mezszczyzna ktory by cie pokochal i dbal ...........to jakis niedojrzaly cham........
Mój mąż przejął taktykę nieodzywania się do mnie i do naszej sześcioletniej córki. nie odzywa sie z byle powodu często nawet nie wiem dlaczego. Jak ma do mnie o coś pretensje a najczęściej nie wiem sama o co to pszesaje się odzywać do mnie i do dziecka też. Trwa to juz tak długo ... już jestem tym zmęczona. A wyglada to tak Po tygodniu nie odzywania się do nas naglecoś go pytam czyli czymś zagadam co np dotyczy dziecka i zaczynamy rozmawiać potem np wychodzimy do sklepu razem w sklepie przestaje mu coś pasować i przestaje się do mnie odzywać i pośpiesznie wychodzi ze sklepu pozostawiając mnie przy kasie. Ja wychodzę przed sklep nigdzie go nie ma więc idę w stronę przystanku i nagle go widzę idzie przede mną pośpiesznym krokiem do tramwaju i tak wracamy osobno jest godzina np 10 w nocy a ten nawet się nie obejrzy czy ja idę. I tak było tez wczoraj ( zresztą w kółko tak jest) dzwoni żebym przyjechała do sklepu rozmawia przez telefon normalnie więc mam nadzieję ze jak się zobaczymy bedzie normalnie ( już teraz nie mam takiej pewnosci) wracamy do domu już w milczeniu w tramwaju siada osobno. w domu szykuję jedzenie normalnie mi odpowiada otem siedzi przy komputerze i sie nieodzywa. Dziecko trzeci dzień ma gorączkę zaczynam się martwić więc pytam go co robimy czy dajemy dalej inhalacje i próbujemy leczyć domowymi sposobami czy wołamy lekarza. On na to ze nie zna sie na tym i żebym robiła co chcę a ja na to ze przecież jest ojcem wiec powinien ze mną rozmawiać na takie tematy a on na to że nie jest ojcem. Powiedział ze nie jest ojcem przy naszej sześcioletniej córce. Niedobrze mi od tego wszystkiego juz. Ja zajmuję się domem a on pracuje. Mój mąż może mnie nie nawidzieć ale co ma do naszego dziecka?
Mój mąż nie może tego znieść że mieszka z nami moja mama która jest z nami od momentu jak zachorowała na oczy. Chciałby żeby się wyniosła. Mam kazać się wynieść mojej schorowanej matce dlatego że mój mąż tak chce?