Jestem od 3 miesięcy z mężczyzna.Jest ode mnie 8 lat starszy (ja mam 19),chodzi o to że on ma żonę tzn jest w trakcie rozwodu (ja nie jestem powodem rozstania).Kocham go i wiem że on mnie też kocha.Jest to dziwna sytuacja bo jest to przyjaciel mojego szwagra,całą moja rodzina go zna i ja znałam go dużo wcześniej.Chodzi o to że czasem mam wątpliwości (nie mówcie że jak się kocha to nie ma wątpliwości).on chciał ułożyć sobie z nią życie,wybudowali dom,który on otrzymuje po rozwodzie-spędzamy tam większość naszego wspólnego czasu,śpię z nim w tym samym łóżku,w którym spał z nią,siedzimy przy tym samym stole,itp.Boję się że jemu wszystko z tym domem i ogólnie wszystko jest powiązane z nią.
Podobne tematy
Jest takie ryzyko ale pewnie się przyzwyczaisz do tego domu. Możesz też próbować namówić partnera na sprzedaż tego i kupno innego ale to pewnie ciężka sprawa. A to, że rodzina go zna - jeśli będziecie się wspierać, to dacie radę, nawet jeśli inni będą przeciwni. A może wcale nie będą, tylko to Twoje obiekcje? Chciał sobie z inną ułożyć życie ale nie wyszło. Najwyraźniej chce zacząć od nowa. Jestem w podobnej sytuacji do Ciebie, pomijając dom. Na początku też różne myśli chodziły mi po głowie ale teraz już jestem pewna i szczęśliwa
)
Jestem pewna jego miłości,okazuje mi to.Że sprzedarza domu będzie ciężko-raczej nie dam rady nic wskorac:(Za dużo włożył w niego pracy i życia... Jestem szczęśliwa ale często mam takie dziwne myśli:(
Daj sobie jeszcze trochę czasu, 3 miesiące to jeszcze nie dużo. Jeśli chodzi o dom, to może przemeblowanie, zmiana mebli w sypialni itd. by pomogło?
Ja też mam takie myśli, byłam u mojego na kilka dni i tez mi dziwne, jak leże z nim w łóżku, siedzę na krześle czy używam tej samej toalety co one, bo mieszka kilka lat w tym mieszkanku i miał kilka partnerek... ściska mnie w środku, najchętniej tez bym odświeżyła mieszkanie, pomalować, przemeblować, ale co ja będę się rządzić nie w moim mieszkaniu... zastanawia mnie czy on nie ma sentymentu do tego i co on czuje... czasem wspomina swoją byłą co mieszkał z nią dwa lata.... ale mówi że zupełnie bez uczuć...
Niby bez uczuć,a jednak na pewno coś pozostało... Tak myślę. Mój mieszkał z nią 3 lata (tyle był po ślubie). Z nią urządzał ten dom,to ona chociażby urządziła sobie wymarzoną kuchnię. Głupi przykład: ostatnio zmywałam w domu mojego faceta i jestem dość niska osoba,szafki są wysoko i niestety miałam problemy z sięgnięciem do suszki na naczynia:( i co? Całe życie będę podstawiac sobie krzesło do tych szafek
nie podobają mi się też firanki,ale co ja będę się wtrącać,nie chce nic mówić bo jeszcze coś mi powie nie tak... Do tego sypialnia-gdy byłam tam pierwszy raz to na ścianie wisiało zdjęcie że ślubu no myślałam że szlak mnie trafi,ale na szczęście już je usunął... Wiem,że nie mogę nic poradzić bo przeszłość jest tatuażem i nic jej nie zmarze,kocham go ale niektóre kwestie bolą:(
alicja979 - po pierwsze twój tytuł nie do końca odzwirciedla stan faktyczny ponieważ twój facet to NIE ROZWODNIK ale nadal facet ŻONATY - to po pierwsze więc dziwne by było gdybyś w domu tym próbowała coś zmieniać bo on jest żonaty i jesteście dopiero 3 miesiące. Dom ten to jego gniazdo rodzinne z jego żoną jak narazie a nie twoje i jego. On nadal należy do żony i facet i dom.
Uważam że za szybko chcesz żeby on odciął się od tego czego nawet jeszcze formalnie nie zakończył po drugie ty na razie jesteś w tym domu na etapie gościa a nie domownika. Krok pierwszy powinien należeć do niego - czyli powinien (w momencie gdy uzna twój status jako partnerki życiowej) powiedzieć zmień tu jak chcesz i co chcesz tak żebyś czuła się dobrze. I do momentu gdy on tego nie powie to fakt jest taki że tkwi on nadal w poprzednim życiu. Smutna prawda ale prawda nie można żądać od kogoś żeby po 3 miesiącach znajomości i do tego nie zamknąwszy poprzedniego związku nagle wywracał wszystko dogóry nogami. Myślę że myślisz trochę niedojrzale powinnaś uzbroić się w cierpliwość i skupić na uczuciu i związku a nie wystroju domu.
Ja też jestem rozwodnikiem - i co z tego ? Żona mi się puszczała, więc sie rozwiodłem . Teraz mam nowy związek , jestem zakochany po uszy i wogóle ale to wogóle nie myślę o tamtej poprzedniej . Jak mu nie dasz powodów,żeby Cię porównywał do poprzedniczki , to nie będzie tego robił.
Jeśli się kochacie , to ciesz się tym związkiem i nie przejmuj na zapas.
a ja z drugiej strony, ja jestem rozowdka, z dzieckiem, maz mnie kocha a moja...nasza corke jeszcze bardziej, wie ze go nie porownuje do bylego,ba nawet jakbym porownywala to na wszystkich polach by wygral. ja z mezem porozmawialam o mojej przeszlosci, zeby wiedzial wszystko, wie ze mam wspomnienia nie mile i np krzyki za zle ugotowany obiad kojaza mi sie z ex mezem, on nigdy tego nie zrobil, jest zawsze delikatny bo wie ze przemoc od razu mi sie kojazy i tak samo z rzeczami, jedyne co mam to zdjecia ze slubu, widzial je ale nic nie mowi, nie mam zadnego sentymentu bo on dla mnie nie istnieje, jest wazny tylko moj obecny maz, a corke kocha jak swoja nawet teraz gdy mamy wspolnego syna.
a co do ciebie, jestes za krotko z nim, zeby twierdzic ze cie kocha, jak dla mnie to jest ryzyko ze on szuka pocieszenia, kochana tez bylam w twoim wieku i mialam faceta duzo starszego, tez zdawalo mi sie ze to milosc-skonczylo sie okropnie.
jak dla mnie to jest ryzyko ze cie wykozysta, do sexu do zapomnienia i nawet do sprzatania, a co do domu, ja na twoim miejscu bym mu powiedziala, ze myslisz o tym ze w tym lozku kochal sie z zona, zaproponuj chociaz kupno nowego lozka, no i popros niech przewiesi polki, skoro cie kocha to nie jest problem, ale jak dla mnie to za wczesnie zeby sobie zycie podporzadkowywac nawzajem, mysle ze poli sie nie rozwiedzie nie powinnas byc z nim, wtedy bedziesz miala dowod ze chce sie rozwiesc a nie jest z toba dla zatkania dziury po zonie.
Z jednej strony macie rację,że mogę być tylko dla zapomnienia,ale z drugiej ja widzę i czuje jego zachowanie,myślę że nie mógłby mi tego zrobić.Może popełnian jeden wielki błąd 'plącząc' się w ten związek,może kiedyś będę tego żałować,choć nie chciałabym.Na dzień dzisiejszy jest mi przy nim dobrze i on szanuje mnie.Sam proponował żebyśmy nie spotykali się do rozwodu,że wie że może mnie to boleć ale tak jakoś zdecydowaliśmy,że rozwód to tylko formalność bo on JUŻ Z NIĄ NIE JEST.