netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Obrażony...

29 odpowiedzi5 038 wyświetleńzałożony przez Antonia, 29.12.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

1

Temat: Obrażony...

Witajcie,
to mój pierwszy post na tym forum. A potrzebuję porady i wygadania się jak każda babka.
Otóż w drugi dzień świąt bylam na weselu ze ZNAJOMYM jako osobą towarzyszącą. Od razu zaznaczam, że nie jesteśmy parą, spotykamy się co jakiś niezobowiązująco. Do rzeczy - sprawa o tyle byla skomplikowana, że na weselu tym bylam świadkiem, Pani Mloda (moja siostra) niezbyt dobrze się czula i prosila mnie aby ją zastąpić w bawieniu gości i zabawach itd. A jako , że spora część gości to także moi bliscy znajomi, więc co chwila ktoś prosil mnie do tańca.
I niestety z moją osobą towarzyszącą zatańczylam ledwie parę razy.
Sama mialam momentami dość , ale wiedzialam, że mojej siostrze zależy, aby zabawa byla udana, więc nie bylo mowy o zajęciu się sobą.

Po godzinie 1 w nocy mój znajomy powiedzial, że idzie zapalić i zaraz wraca - nomen omen lazil tak co  pól godziny, co bylo z lekka wkurzające.
Po parunastu minutach dostalam smsa na komórkę takiej mniej więcej treści:
"Wracam do domu. Bardzo mi przykro, że nie interesowalaś się moją osobą, a wolalaś bawić się z innymi. Milej zabawy do rana." I jeszcze prośba o telefon do Pani Mlodej, bo chcialby jej zlożyć życzenia i przeprosić, że tak wyszedl.

Nie ukrywam zaskoczylo mnie to, sądzilam, że będzie w stanie zrozumieć, że to nie zabawa, impreza jakich wiele.
I co wy o tym tak po babsku sądzicie? Dodam, że dla mnie jest kumplem, ale tylko kumplem. Może on sądzi, że czymś więcej?

2

Odp: Obrażony...

Chyba facet poważniej Cię traktuje, skoro strzelił takiego focha. A może po prostu liczył, ze się wyszaleje, a Ty nie miałam dla niego czasu i niejako jego męska duma ucierpiała. Ostrzegłaś go za w czasu, że musisz za siostrę nadrabiać na parkiecie?

3

Odp: Obrażony...

Hej, dzięki za odpowiedź. O tej męskiej dumie nie pomyślalam.
On doskonale wie jaka sytuacja jest z moją siostrą, kilkakrotnie o tym rozmawialiśmy, wie co się dzieje.
Ja się też trochę wkurzylam, bo jak chcial ze mną tańczyć, to czemu nie wyszedl z inicjatywą. Czy to ja mam za nim gonić? Bo na początku imprezy jak chcialam zatańczyć, to uslyszalam, że on musi najpierw trochę wypić, potem pójść na papierosa i dopiero zatańczymy. To co się dziwić - poszlam tańczyć najpierw z Panem Mlodym, potem świadkiem a potem z resztą gości.

A jak byście to teraz zalatwily . Sms w poniedzialek nad ranem, ja nie odpowiedzialam na niego do tej pory. I sama nie wiem, czy odpowiadać, jeśli tak to co, czy zostawić to na razie do "ostygnięcia emocji" ?

4

Odp: Obrażony...

Czyli skoro wiedział, ze tak to będzie wyglądać, to jest to tylko jego foch.

Ja bym się spotkała i spokojnie wszystko wyjaśniła. Spytaj się go dlaczego się obraził skoro uprzedziłaś go jak to będzie wyglądać i dlaczego sam nie wykazał tej inicjatywy. Skoro nie jesteście parą, to nie musiałaś być uczepiona niego.

5

Odp: Obrażony...

Doskonale wiedzial, i to od mojej siostry, która mówila mu, że boi się jak wytrzyma to wesele i że ja będę musiala ją zastąpić w bawieniu gości . Tak, żeby goście nie zauważyli, kiedy ona zniknie na paręnaście minut, żeby odpocząć.
Tym bardziej, ze względu na nią jest mi przykro. Bo teraz wie, że też pośrednio przez jej stan, on się tak zachowal. I sama sobie to wyrzuca.

6

Odp: Obrażony...

Facet się głupio zachował i na mój gust, to powinien przeprosić za swoje (trochę dziecinne) zachowanie.

7

Odp: Obrażony...

I ja doszlam do takiej konkluzji. Pozostal mi po prostu niesmak. Gdybym wiedziala, że tak to wyjdzie to machnęlabym ręką i poszla na tą imprezę sama. Swoim zachowaniem obrazil nie tyle mnie, co bliskie mi osoby.
Na razie chyba poczekam aż ostudzą się emocje i nie będę się z nim kontaktować.

8

Odp: Obrażony...

Foszek maluszek chciał sobie poszaleć i mu nie wyszło.
Dziwne jakieś tłumaczenia: najpierw wypiję, potem zapalę a na deserek sobie poczekaj. Ty go zaprosiłaś - OK - ale Ty jesteś damą, więc to on powinien służyć ramieniem i wsparciem nawet przy zabawianiu gości. Jakby był cierpliwy i dobrze wychowany to może by zasłużył na buziaka, a tak to figa z makiem.
Teraz się zorientował że źle to rozegrał, pisze smsy i pewnie oczekuje na wytłumaczenie Twojej karygodnej postawy. Tak zaniedbać partnera. A fe!
Poza tym kiedy kobieta prosi do tańca mężczyznę z którym przyszła na zabawę - to zwykłym chamstwem jest odmowa. Tym bardziej z takim wytłumaczeniem.
Pewnie Cię przyuważył jak rozmawiasz z innymi panami i zazdrość zakuła go w zadek. Litości. Do Superniani z nim a nie na randki.

9

Odp: Obrażony...
Kriss napisał/a:

Foszek maluszek chciał sobie poszaleć i mu nie wyszło.
Dziwne jakieś tłumaczenia: najpierw wypiję, potem zapalę a na deserek sobie poczekaj. Ty go zaprosiłaś - OK - ale Ty jesteś damą, więc to on powinien służyć ramieniem i wsparciem nawet przy zabawianiu gości. Jakby był cierpliwy i dobrze wychowany to może by zasłużył na buziaka, a tak to figa z makiem.
Teraz się zorientował że źle to rozegrał, pisze smsy i pewnie oczekuje na wytłumaczenie Twojej karygodnej postawy. Tak zaniedbać partnera. A fe!
Poza tym kiedy kobieta prosi do tańca mężczyznę z którym przyszła na zabawę - to zwykłym chamstwem jest odmowa. Tym bardziej z takim wytłumaczeniem.
Pewnie Cię przyuważył jak rozmawiasz z innymi panami i zazdrość zakuła go w zadek. Litości. Do Superniani z nim a nie na randki.

Kriss, super opis, coś takiego wlaśnie chodzilo mi po glowie, ale do końca nie potrafilam sobie tego uświadomić.

10

Odp: Obrażony...

Popieram Kriss!
Antonia nie pisz do niego, jak przetrawi sromotną klęskę to się odezwie. Jak nie- nie masz za kim tęsknić.

11

Odp: Obrażony...

Dziewczyny, w rzeczonym smsie od niego byla prośba o telefon do Pani Mlodej, żeby mógl zlożyć jej życzenia. Ja napisalam, że zgody na przekazanie numeru nie dostalam, bo o nią nie pytalam, a jeśli chce zlożyć życzenia to wie, gdzie Parę Mlodą może znaleźć.
Na co dostalam odpowiedź, że przeprasza, wie, że glupio wyszlo, że chcialby się spotkać i pogadać. A na to akurat ja nie mam zadnej ochoty.

12

Odp: Obrażony...

A jednak. Niech go kule biją. Ciekawe czy rzeczywiście się zorientował że popełnił gafę.
Zależy jakimi uczuciami go darzysz. Osobiście w przjaźń damsko - męską nie wierzę ale ponoć są udane przypadki - więc kumplowi można łeb zmyć, kupić podręcznik savoir vivre i tyle. Było minęło.
Jak ewidentnie smali do Ciebie cholewki, a Ty rozważasz jego zaloty, no cóż.... trudna sprawa.

13

Odp: Obrażony...

Kriss, do tej pory sama się zastanawialam w jakim kierunku ta nasza znajomość zmierza - przyjaźń? Niestety dla mnie zawsze ważne bylo, abym na przyjacielu mogla polegać. A na razie czuję po prostu duży niesmak po jego zachowaniu, a na dodatek po prostu będzie mi trudno zaufać mu w jakiejkolwiek sprawie.
Po prostu zaskoczylo mnie jego zachowanie. Zawsze mnie uczono, że w takich sytuacjach trudno zaciska się zęby i przede wszystkim wytrzymuje się do końca. A ta ucieczka i sms "wracam do domu" do mamusi.

14 Ostatnio edytowany przez Lena (2010-12-30 21:53:05)

Odp: Obrażony...

a spróbuj odwrócić sytuację- Ty jesteś z nim na weselu u jego brata i dochodzi do identycznej sytuacji-tylko odwrotnie. Jak się czujesz i jak reagujesz ? On tańczy i zabawia całą chmarę kobiet bo tak wypada a o Tobie mu się zapomniało. Miłe to pewnie nie jest. A odnośnie reszty-sama pomyśl

15

Odp: Obrażony...

A co ma diabeł do wiatraka osoba towrzysząca to nie para  hmm

16

Odp: Obrażony...

Jak było wesele mojej siotry, to z moim P. pół nocy nie tańczyłam, bo ... obtańcowywał koleżanki mojej mamy! smile wczuł się w rolę "prawie" członka rodziny i tańczył z paniami (moja mama położna, u nich taki zwyczaj, że na każde wesele przywożą "dziecko" czyli lalę dla młodych i uczestniczą tak ze 2-3 godziny w zabawie - tutaj P. bawił damy smile )

Wiem, że kolega to inna sytuacja, no ale prooooszę! Mógł się bawić w kółeczku z innymi ludźmi, pogadać ze znajomymi siedzącymi przy tym samym stoliku, podejść do Ciebie jak widział, że masz chwile czasu, głupie tłumaczenia i to bardzo tongue

17

Odp: Obrażony...

Ja osobiście bawiłabym sie ze swoim towarzyszem...

a jesli siostra wczesniej by mnie o to poprosiła to zaznaczylabym że, zaprosiłam kolege i zamierzam bawic sie z nim no ewentualnie moge troche potowarzyszyc gościom...bo przeciez siostra to nie jedyny członek rodziny, na którym ma spoczywac cała odpowiedzialnosć za zabawianie gości...:rolleyes:

I tak sie dziwie że od razu Cie nie zostawil tongue

18

Odp: Obrażony...
Bardolka napisał/a:

Jak było wesele mojej siotry, to z moim P. pół nocy nie tańczyłam, bo ... obtańcowywał koleżanki mojej mamy! smile wczuł się w rolę "prawie" członka rodziny i tańczył z paniami (moja mama położna, u nich taki zwyczaj, że na każde wesele przywożą "dziecko" czyli lalę dla młodych i uczestniczą tak ze 2-3 godziny w zabawie - tutaj P. bawił damy smile )

Wiem, że kolega to inna sytuacja, no ale prooooszę! Mógł się bawić w kółeczku z innymi ludźmi, pogadać ze znajomymi siedzącymi przy tym samym stoliku, podejść do Ciebie jak widział, że masz chwile czasu, głupie tłumaczenia i to bardzo tongue

Bardolko, dokladnie. Co ja mialam robić gdy bylo tak : 30 minut przy stole (obiad, kolacja), potem zaczynala grać muzyka i wszyscy szli tańczyć, a on - idzie zapalić . I mialam jak glupia przy stole siedzieć i czekać? Czy iść z nim marznąć na dworze? Co się dziwić, że inni Panowie prosili mnie do tańca. A on po powrocie zly patrzyl, że tańczę i siadal i siedzial naburmuszony przy stole.
A w międzyczasie jeszcze polecieć parę razy do kuchni, poprawiać makijaż i sukienkę Pani Mlodej, roznieść kotyliony, zagadać z każdym, przypilnować najmlodszych bo rozrabiają itd.
Bardolko, szkoda, że ten mój towarzysz nie umial się bawić tak jak twój smile

19

Odp: Obrażony...

O matko Antonia to ja Ci współczuje yikes

zamias sie bawic na luzie to latałas jak  gospodyni ze ściereczką po mieszkaniu roll

20

Odp: Obrażony...

Autorka wątku zobowiązała się pomóc siostrze w jednej z najważniejszych chwil w jej życiu - czego tu współczuć?
Jej partner wiedział to od początku - jeśli nie odpowiadała mu rola jej towarzysza - mógł odmówić.
Jestem stanowczo przeciwna całowaniu facetów po dupsku i czekaniu aż po wódeczce i papierosku skapnie na mnie ich atencja jak okruch z pańskiego stołu.
Współczuć Antonii to by można było gdyby się związała z baranem który traktuje ją jak pannę do towarzystwa a nie jak kobietę.
Ale że każda potwora znajdzie swego amatora - pewnie ów amant znajdzie pannę która będzie całować ślady jego stóp a foremna jej fryzurka umożliwi postawienie kufla piwa wraz z pilotem od sport tv.

21

Odp: Obrażony...

Koliber, ja się pomimo nawalu obowiązków naprawdę fajnie bawilam. I nie narzekalam. Zgodzilam się w pelni świadomie.
I może ten mój dobry humor rozdrażnil mojego towarzysza. Bo znikal, znikal, znikal i pewnie ja mialam potulnie czekać przy stoliku 10-15 minut, aż on wróci z papierosa. A on wraca, a ja tańczę.
A że jest on dodatkowo przyzwyczajony, że mamusia biega kolo niego, to i pewnie ja mialam tak robić. A ja się zbuntowalam. Zresztą jak się cofnęlam wstecz. Pierwsza nasza wspólna impreza polegala na tym, że orkiestra zaczynala grać - to najpierw z nim na parter, żeby wypalil papierosa, po czym dopiero mogliśmy zatańczyć. Przyplacilam to okropną anginą. Ale wtedy bylam nieco w dolku, więc i zmysly nieco stępione. Następna impreza to wesele jego psiapsiólki - tańczyl z kupą babek, mamusią (no bo też oczywiście zaproszona), ciotkami itd. Tylko tu też mial problem, bo ja nie siedzialam bez sensu, a bylam proszona przez wlaściwie obcych mi mężczyzn.
Naprawdę chyba dla mnie lepiej. Bylo mi przez jakiś czas wygodnie, bo zawsze ta osoba towarzysząca byla, ale to na dluższą metę bez sensu.

22

Odp: Obrażony...
Kriss napisał/a:

Autorka wątku zobowiązała się pomóc siostrze w jednej z najważniejszych chwil w jej życiu - czego tu współczuć?
Jej partner wiedział to od początku - jeśli nie odpowiadała mu rola jej towarzysza - mógł odmówić.
Jestem stanowczo przeciwna całowaniu facetów po dupsku i czekaniu aż po wódeczce i papierosku skapnie na mnie ich atencja jak okruch z pańskiego stołu.
Współczuć Antonii to by można było gdyby się związała z baranem który traktuje ją jak pannę do towarzystwa a nie jak kobietę.
Ale że każda potwora znajdzie swego amatora - pewnie ów amant znajdzie pannę która będzie całować ślady jego stóp a foremna jej fryzurka umożliwi postawienie kufla piwa wraz z pilotem od sport tv.

No ja pisze ze swojego punktu widzenia, bo ja np. okropnie bym sie męczyła zabawiajac wszystkich dookoła roll

dobrze on mógł wiedzieć, ale w koncu to nie jej chłopak ani maż który, który musi rozumieć każda sytuacje, moim zdaniem zachował sie normalnie, po prostu poczuł sie olany i tyle...

ja z reszta bedac w jego sytuacji tez bym sie tak poczuła...

A Ty Kriss masz jakiś dziwny stosunek do rodu meskiego z tego co napisałaś wyżej, myślisz ze mezczyzna ma po prostu być dla kobiety jakąs ozdóbka, bez uczuć i ma rozumieć kazda sytuację i uśmiechać sie nawet gdy czuje sie źle w danej sytuacji...:rolleyes:

23

Odp: Obrażony...
Antonia napisał/a:

I może ten mój dobry humor rozdrażnil mojego towarzysza. Bo znikal, znikal, znikal i pewnie ja mialam potulnie czekać przy stoliku 10-15 minut, aż on wróci z papierosa. A on wraca, a ja tańczę.
A że jest on dodatkowo przyzwyczajony, że mamusia biega kolo niego, to i pewnie ja mialam tak robić. A ja się zbuntowalam. Zresztą jak się cofnęlam wstecz. Pierwsza nasza wspólna impreza polegala na tym, że orkiestra zaczynala grać - to najpierw z nim na parter, żeby wypalil papierosa, po czym dopiero mogliśmy zatańczyć. Przyplacilam to okropną anginą. Ale wtedy bylam nieco w dolku, więc i zmysly nieco stępione. Następna impreza to wesele jego psiapsiólki - tańczyl z kupą babek, mamusią (no bo też oczywiście zaproszona), ciotkami itd. Tylko tu też mial problem, bo ja nie siedzialam bez sensu, a bylam proszona przez wlaściwie obcych mi mężczyzn.

To ja wiedziałaś jaki jest to po co go brałaś na wesele które było dla Ciebie ważne...
chyba nie po to zeby sobie samej na złosć zrobic...

ja to czasami nie rozumiem niektórych osób wezma byle kogo na wesele żeby tylko nie być samemu, bo głupio, bo bede sama/sam i kupa innych problemów...

a ja czesto chodziłam sama i swietnie sie bawiłam big_smile

24 Ostatnio edytowany przez Kriss (2010-12-31 16:38:57)

Odp: Obrażony...
Koliber napisał/a:

No ja pisze ze swojego punktu widzenia, bo ja np. okropnie bym sie męczyła zabawiajac wszystkich dookoła roll

Jasna sprawa masz prawo mieć swój punkt widzenia. Ja mam inny.
Są osoby które dotrzymują danego słowa i jasno komunikują się z otoczeniem. Jak nie masz zdolności do błyszczenia w towarzystwie i nie posiadasz umiejętności swobodnej konwersacji na każdy temat to faktycznie, mądrze jest tego po prostu nie robić.


Koliber napisał/a:

dobrze on mógł wiedzieć, ale w koncu to nie jej chłopak ani maż który, który musi rozumieć każda sytuacje, moim zdaniem zachował sie normalnie, po prostu poczuł sie olany i tyle...

ja z reszta bedac w jego sytuacji tez bym sie tak poczuła...

Mimo że ktoś Cię uprzedzał że tak się może zdarzyć? Ale OK, każdy z nas jest inny i inaczej odbiera otaczającą go rzeczywistość. Jeśli w ten sposób zachowałby się ktoś zdeklarowany uczuciowo - można by to tłumaczyć zazdrością, a tu ewidentnie widać spalony na panewce plan. Ale OK, niektórzy potrzebują osobistego klakiera i ja to rozumiem ale nie popieram.


Koliber napisał/a:

A Ty Kriss masz jakiś dziwny stosunek do rodu meskiego z tego co napisałaś wyżej, myślisz ze mezczyzna ma po prostu być dla kobiety jakąs ozdóbka, bez uczuć i ma rozumieć kazda sytuację i uśmiechać sie nawet gdy czuje sie źle w danej sytuacji...:rolleyes:

I tu palnęłaś kulą w płot.

Ja uwielbiam mężczyzn a oni wielbią mnie. Pasjami. Szczególnie jeden. Z szaloną wzajemnością.

Bez nich życie byłoby nic nie warte i jałowe ale w przeciwieństwie do niektórych pań uważam ich za rodzaj za inteligentny, a co za tym idzie uczący się (podobnie jak żeński zresztą).
Zakładam że przeciętny mężczyzna ma IQ sporo wyższe niż u takiego np. tostera, a emocjonalnie lata świetlne zostawia w tyle takiego np. pantofelka. A co za tym idzie mam pewne wymagania - nie wszystkie panie je mieć muszą.

Nie masz bladego pojęcia co myślę i wyciągasz bardzo powierzchowne wnioski z tego co napisałam.
Mężczyzna jest rycerzem na białym koniu w lśniącej zbroi, z własnym zdaniem i honorem (jeśli rozumiesz przenośnię).
Otwiera przed kobietą drzwi, służy pomocą w sytuacjach których wymaga dobre wychowanie, etc etc
Nie będę Ci tego wyłuszczać, bo jeśli tego nie rozumiesz jako kobieta do tej pory, to życie samo Cię tego nauczy.
Polecam ochraniacz na dupencję chyba że serduszko masz twarde.
Oczywiście nie musisz podzielać mojego zdania i nie zamierzam robić Ci osobistych wycieczek w stylu" masz dziwne podejście".

Wracając do tematu;
Jeśli ktoś się czuje źle w danej sytuacji - podejmuje karkołomną i zuchwałą dla niektórych akcję - rozmawia.
Nie strzela focha, tupie nóżką i śle rozżalone smsy. Uważam że uczucia u mężczyzn są rzeczą tak samo arcyważną jak u kobiet. Równolegle.

Oczywiście dopuszczam sytuację że niektórzy mogą mieć zdanie iż autorka wątku zachowała się jak ostania świnia i powinna w akcie przeprosin kajać się i błagać o wybaczenie rozjuszonego amanta. Cmokać go w trąbkę przy każdej nadarzającej się okazji i obiecać solenną poprawę. Ja jednak tego zdania nie podzielam i doradzać tego nikomu nie będę.

25

Odp: Obrażony...

Kriss, widzę, że się rozumiemy smile. Wiem, że nie bylam partnerką marzeń na tym weselu, ale jednak trochę tańczyliśmy razem i spędziliśmy czas. Czasem mam wrażenie, że wymagam za dużo - ale tak jak ty, uważam, że facet powinien mieć przyslowiowe jaja i być mężczyzną. Nie chodzi o to, aby poszedl komuś obić facjatę, a sam się mną też zainteresowal. A jeśli on zmuszal mnie do tego, żeby rozglądać się po sali gdzie wlaśnie jest, czy pali, czy jest w kibelku czy gdzieś indziej, to co ja mialam robić? A tu już ktoś następny prosi do tańca ? Przecież zwyczajnie nie wypada odmówić.
Dziewczyny milej zabawy smile . Nie ma tego zlego. Kolega z pracy, który byl również na rzeczonym weselu okazal się być "bardziej" mężczyzną i idziemy razem do znajomych na sylwka.

26

Odp: Obrażony...

Kriss nie chodzi o to żebyś mi sie tłumaczyła....
i nie chodzi mi o jakieś tam IQ czy savoir vivre ble...ble...

tak Cie po prostu odebrałam po tym co napisałaś do Antoni na temat niby tego mezczyzny ale z tego co wyszło to dużo padło insynuacji w strone meżczyzn ogólnie np. ten tekst:
"Jestem stanowczo przeciwna całowaniu facetów po dupsku i czekaniu aż po wódeczce i papierosku skapnie na mnie ich atencja jak okruch z pańskiego stołu"  albo to:"Ale że każda potwora znajdzie swego amatora - pewnie ów amant znajdzie pannę która będzie całować ślady jego stóp a foremna jej fryzurka umożliwi postawienie kufla piwa wraz z pilotem od sport tv."
Strasznie mnie denerwują takie teksty...
Wyrażasz sie jak nauczyciel do ucznia a w dodatku robisz to z  wyższością, w stylu pani znajacej sie na dobrum wychowaniu roll

Wczoraj nie dawał mi spokoju ten temat wiec zapytałam mojego chłopaka co o tym myśli big_smile
stwierdził, ze chłopak sie głupio zachował...
ale po chwili jak mu powiedziałam, ze to nie był ani chłopak ani maz Antoni to zmienił zdanie, no cóz mógł nie zrozumiec....

Antonia już teraz przynajmniej bedziesz wiedziała ze ten meżczyzna nie nadaje sie do ekstremalnych sytuacji big_smile

27

Odp: Obrażony...

W ogóle trochę niefajnie się zachował, bo wiedział od samego początku, jaka jest sytuacja.
Ja rozumiem, że mógłby się obrazić, gdybyś w ogóle się z nim nie bawiła czy nawet nie zaproponowała tańca, mógłby się wtedy poczuć jak ozdoba, ale Ty mu proponowałaś, a on nie chciał i się jeszcze głupio tłumaczył, ze papierosek, wódeczka... On przegiął, ale trudno powiedzieć, jaka była jego motywacja.
Może po prostu poczuł się urażony, bo niektórzy wymagają nieustannej uwagi i podziwiania? Może do takiego schematu jest przyzwyczajony. A może poczuł malutkie ukłucie zazdrości.

28

Odp: Obrażony...
Koliber napisał/a:

Kriss nie chodzi o to żebyś mi sie tłumaczyła....
i nie chodzi mi o jakieś tam IQ czy savoir vivre ble...ble...

Znowu zly odbiór. Ja Ci się nie tłumaczę tylko Ci tłumaczę. - Ogromna różnica.
Jakieś tam IQ, savoir vivre i wymowne ble...ble...są bardzo ważne - widocznie nie dla Ciebie.

Koliber napisał/a:

tak Cie po prostu odebrałam po tym co napisałaś do Antoni na temat niby tego mezczyzny ale z tego co wyszło to dużo padło insynuacji w strone meżczyzn ogólnie np. ten tekst:
"Jestem stanowczo przeciwna całowaniu facetów po dupsku i czekaniu aż po wódeczce i papierosku skapnie na mnie ich atencja jak okruch z pańskiego stołu"  albo to:"Ale że każda potwora znajdzie swego amatora - pewnie ów amant znajdzie pannę która będzie całować ślady jego stóp a foremna jej fryzurka umożliwi postawienie kufla piwa wraz z pilotem od sport tv."
Strasznie mnie denerwują takie teksty...

To nie były żadne insynuacje tylko jasno wyrażona opinia. Denerwować się możesz do woli i przybierając dowolną kolorystykę.

Koliber napisał/a:

Wyrażasz sie jak nauczyciel do ucznia a w dodatku robisz to z  wyższością, w stylu pani znajacej sie na dobrum wychowaniu roll...

Nieprawda nikogo nie pouczam - jeśli uważasz że tak - pokaż gdzie. Ja wyraziłam swoje zdanie, nie powiedziałam "zrob to i to, a jak tego nie zrobisz to zanczy że postąpiłaś głupio". Znowu celujesz we mnie paluszkiem, oceniając moją osobę - tracisz merytorykę.

Owszem znam się na dobrym wychowaniu, bardzo miło że to zauważyłaś. Dziękuję.

Odczucie wyższości jest Twoją subiektywną sprawą - denerwuj się dalej....

Koliber napisał/a:

Wczoraj nie dawał mi spokoju ten temat wiec zapytałam mojego chłopaka co o tym myśli big_smile
stwierdził, ze chłopak sie głupio zachował...
ale po chwili jak mu powiedziałam, ze to nie był ani chłopak ani maz Antoni to zmienił zdanie, no cóz mógł nie zrozumiec....

To tylko dowodzi tego co ujęłam w poprzednich postach - ile ludzi - tyle opinii.
Sympatycznie że Twój chlopak podziela Twoje zdanie, widać że się dobrze dobraliście.

Kończąc przydlugi post - jak widać Antonia podjęła już swoją decyzję, mam nadzieję że bawila się szampańsko. Temat zrobił się lekko przeterminowany a bicie piany mnie nie interesuje.
Pozdrawiam.

29

Odp: Obrażony...
Kriss napisał/a:
Koliber napisał/a:

Wyrażasz sie jak nauczyciel do ucznia a w dodatku robisz to z  wyższością, w stylu pani znajacej sie na dobrum wychowaniu roll...

Nieprawda nikogo nie pouczam - jeśli uważasz że tak - pokaż gdzie. Ja wyraziłam swoje zdanie, nie powiedziałam "zrob to i to, a jak tego nie zrobisz to zanczy że postąpiłaś głupio".

O znalazłam...zacytuje big_smile
"Mężczyzna jest rycerzem na białym koniu w lśniącej zbroi, z własnym zdaniem i honorem (jeśli rozumiesz przenośnię).
Otwiera przed kobietą drzwi, służy pomocą w sytuacjach których wymaga dobre wychowanie, etc etc
Nie będę Ci tego wyłuszczać, bo jeśli tego nie rozumiesz jako kobieta do tej pory, to życie samo Cię tego nauczy.
Polecam ochraniacz na dupencję chyba że serduszko masz twarde."
Prosze bardzo big_smile

Ps.Jak cie czytam to mam wrazenie jakbym musiała przebić sie przez mase trudnych słow i sformułowań, jakbyś nie umiała rozmawiać wprost.

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026