Mialam 15 lat. Ot, zwykla, przecietna nastolatka, z glowa belna marzen o wielkiej milosci. Oczywiscie byly juz pierwsze kontakty z chlopakami, ale bez zaangazowania, bez tego prawdziwego uczucia. Wyjechalam na zimowisko, w gory... To taki dziwny wiek, juz nie dziecko i jeszcze nie kobieta. Nawet nie wiedzialam, czy chce tam jechac. Czy w ogole bedzie jeszcze ktos w moim wieku? Koszmar...
Prwdziwe rozterki zaczely sie w autokarze, do ktorego wsiadlo 98% dzieciakow mlodszych ode mnie o jakies 2 - 4 lata. No to pieknie - pomyslalam - zapowiada sie ciekawie. Pozostale 2% pasazerow to ja i druga dziewczyna w moim wieku. Zaczelysmy rozmawiac, smiac sie, ze w takim towarzystwie nie spedzimy dobrze czasu. Jeszcze mialysmy nadzieje, ze na miejscu bedzie ktos ciekawy.
Nasz autokar byl ostatni. Wszyscy pozostali zimowicze byli juz na miejscu. Powitala nas chmara dzieciakow. O litosci! Naprawde yslalysmy, ze juz wszystko stracone. Wtedy podeszla do nas malenka grupka starszych wiekiem. Nic ciekawego. Jakos nikt nie wpadl nam w oko. No coz, trzeba bylo wysiadac i sie zakwaterowac.
Przez pierwsze dwa dni nic sie nie dzialo. Trzymalismy sie w scislym gronie strszakow, zartowalismy, jezdzilismy na nartach i sankach, chodzilismy na spacery. Spedzalismy czas najciekawiej, jak sie dalo. Wszystko zaczelo sie trzeciego dnia. Nie wiem od czego. Czy spojrzal na mnie jakos inaczej, czy cos powiedzial, czy zrobil. Nie wiem. Pamietam tylko, ze to uczucie przyszlo nagle. Nagle wydal mi sie najprzystojniejszy, najlepszy, najzabawniejszy, jedyny, wymarzony... Dziwne, bo z poczatku nawet mi sie nie podobal, a tu nagle az tyle motyli w brzuchu.
I niespodziewanie wszystko zaczelismy robic razem, od rana do wieczora, nie bylo chwili, abysmy spuscili sie z oczu. To bylo takie slodkie. Pierwsze naprawde milosne doznanie w moim zyciu. Ktoregos dnia wyszlismy na spacer w poblizu osrodka. Sceneria byla piekna, bajkowa. Galezie drzew zwieszaly sie do ziemi pod ciezarem sniegu, biale platki lecialy z nieba. Musialo byc zimno, bo z ust leciala para. Trzymalismy sie za rece. Moglismy mowic o wszystkim lub o niczym, albo milczec. Wszystko co robilismy razem mialo sens. Bylismy sami w lesie, w okolo cisza i spokoj, slyszalam tylko szum wiatru. Nagle stanal pod drzewem, przyciagnal mnie do siebie i zaczal calowac. Po raz pierwszy poczulam na plecach ciarki rozkoszy. Zdjal kurtke, polozyl ja na ziemi, usiadl na niej i pociagnal mnie do dolu. Usiadlam obok niego, nieswiadoma, niecierpliwa i spragniona, sama nie wiedzac czego. Nasze usciski i pocalunki byly tak gorace, uczucie tak rozpalone, ze snieg wokol nas zdawal sie topniec.
Takich chwil przezylam kilka na tym zimowisku, zimowisku mojego zycia. To byly pierwsze naprawde erotyczne chwile w moim zyciu. Do dzis wspominam je z prawdziwa rozkosza i na zawsze beda zajmowac w moim sercu specjalne miajsce.
To tak dla oslody... Zycie toczy sie dalej i juz nie jest takie bajkowe