netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Ja, On i jego koledzy...:(

25 odpowiedzi7 386 wyświetleńzałożony przez s0Lka, 14.12.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Ja, On i jego koledzy...:(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1 Ostatnio edytowany przez s0Lka (2010-12-14 21:49:55)

Temat: Ja, On i jego koledzy...:(

Witam smile

Nadal do końca nie jestem pewna, czy dobrze robię zakładając tu swój wątek jednak chyba nie mam już innego wyjścia...

Z moim chłopakiem (21l.) jestem prawie rok, choć znaliśmy się duużo wcześniej. Były wzloty, upadki, nieporozumienia i kłótnie jednak zawsze dochodziliśmy do porozumienia. Na początku związku nasze "wspólne" wyjścia gdziekolwiek wyglądały mniej więcej tak - ja, on i jego koledzy. Zbuntowałam się, bo w końcu jestem z Nim czy z jego kolegami? Obiecał to zmienić. Spotykaliśmy się sami jednak, oni zawsze kręcili się gdzieś w pobliżu, dzwonili zniecierpliwieni.
Po około siedmiu miesiącach związku M wyjechał do pracy do Belgii (o czym pisałam już w innym wątku). Bałam się o Niego, o nasz związek, przerażała mnie ta odległość jednak wiernie czekałam. Przez cały Jego pobyt na obczyźnie pisaliśmy o Naszym związku i o Jego kolegach. Znów obiecał, że to zmieni. Gdy wrócił przez pierwsze dwa dni byłam ja, przez następne tylko Oni. Dzwonię, piszę - siedzi z Nimi, przychodzę do Niego - siedzi z Nimi. Dobrze, że nie przychodzi z Nimi do mnie. Wszystko było by dobrze, gdyby nie zaczął mnie olewać. Umawiał się ze mną, a godzinę (lub krócej) przed spotkaniem informował mnie, że jednak nie da rady, a później wychodził z chłopakami... Przykre jest też to, że Oni próbują ingerować w Nasz związek. Nie szanują tego, że jesteśmy w danym momencie razem, popędzają go, mówią żeby po prostu się mnie "pozbył", wydzwaniają, piszą, namawiają do różnych głupich rzeczy i te teksty w stylu "kiedy Ona sobie pójdzie, bo czekamy na Ciebie?"... Rozmawiałam z Nim na ten temat, mówiłam, że mi to przeszkadza, a wręcz mnie to boli. Znów obiecał, że to zmieni...
Od dwóch tygodni odkąd wrócił prawie bez przerwy kłócimy się tylko o Nich. M jest w Polsce tylko na 3 tygodnie, przy czym 3 miesiące jest w Belgii. Widujemy się 2-3 razy w tygodniu, On z kolegami widzi się codziennie. Ja potrafię siedzieć sama w domu i się nudzić w czasie, gdy On cały czas siedzi z Nimi hmm Co lepsze ja potrafię zrezygnować ze spotkania z przyjaciółmi na rzecz spotkania z Nimi.
Któregoś razu nie wytrzymałam... Nie przebierałam w słowach, gdy mu to po raz n-ty tłumaczyłam, łzy same cisnęły mi się do oczu. Skruszony przepraszał, obiecywał, niby zrozumiał, lecz na krótko. Po dwóch, trzech dniach było to samo...
Najgorsze jest to, że On cały czas obiecuje, że wszystko zmieni. Niby chce spędzić ze mną resztę życia, a zachowuje się tak nieodpowiedzialnie. Chyba za bardzo poczuł, że jestem, że jest dla mnie najważniejszy i wie, że Go nie zostawię... Nie potrafię sobie wyobrazić dalszego życia z Nim, jak i bez Niego... Jestem załamana już nie wiem co robić sad Proszę Was o pomoc.

2

Odp: Ja, On i jego koledzy...:(

Jak dla mnie... nie wiem dlaczego on z Tobą jest, skoro przyjeżdża i zachowuje się jakby nie tęsknił za Tobą tylko za kolegami. Jakby nic do Ciebie nie czuł, a bał się zerwać.

On Cię olewa. Nie masz z nim kontaktu. Jak dla mnie chyba przyszłości planować nie możecie.

3

Odp: Ja, On i jego koledzy...:(

Właśnie najlepsze jest w tym wszystkim to, że zasypiam i budzę się z smsem od Niego, że mnie kocha, tęskni... Czasami płacze mi do słuchawki... Prezentami, czy kwiatami rzuca z byle okazji. Oczywiście tłumaczę mu, że zamiast tego wolę pobyć chwilę z Nim. Gdy postawię sprawę jasno, potrafi się ogarnąć, jednak na krótko, a ja potrzebuję sposobu, na oddzielenie spotkań ze mną, a Jego kolegami raz na zawsze. Musi nauczyć się dzielić czas, jednak nie wiem jak Go tego nauczyć, bo przecież 'nie można mieć ciastka i zjeść ciastka...'
Z jego kolegami mam dobry kontakt, ale tylko gdy nie ma z Nimi M, ponieważ zaczynają się popisówki, który z Nich jest lepszy...

4

Odp: Ja, On i jego koledzy...:(

ja myślę, że wstrząs Twoim chłopakiem byłby najlepszy. kiedyś to mój był "liderem" w związku, dziś to ja przejmuję większość decyzji np. co, z kim i gdzie będziemy... najpierw zagroz że z nim zerwiesz, jak nie poskutkuje- zrób to! zobaczysz, że przybiegnie szybciej niż myślisz. jak to mój powiedział : "docenia się coś, gdy się to traci"

5

Odp: Ja, On i jego koledzy...:(

Zastanawiałam się nad tym, jednak jestem wyznania, że dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki... Poza tym nie wiem czy potrafiłabym to zrobić...

6

Odp: Ja, On i jego koledzy...:(

Teraz myślisz, że nie możesz bez niego żyć. Też tak miałam. A już dwa tyg po zerwaniu zaczęłam trzeźwo o tym wszsytkim mysleć i stwierdziłam, że wcale nie było tak dobrze. Ciągle spotykał się ze swoją byłą, powiedział, że nie zrezygnuje ze spotkań z nią. Chodził na imprezy ze znajomymi, których nie znałam a on nie chciał mi ich przedstawić a jednym z powodów, dla których mnie zostawił, bylo właśnie to, że nie mamy wspolnych znajomych. A popatrz na Twój związek: on za granicą a kiedy wraca, wybiera kolegów. Ciągle postanawia poprawę a robi to samo. To jak mąż alkoholik, czy mąż, który bije. Jak dla mnie męczysz się. Nie jedna rybka w stawie. I to tu, na miejscu.

7

Odp: Ja, On i jego koledzy...:(

Postaw sprawę jasno. Nie ograniczaj go w 100% z spotkań z kolegami ale powiedz, że chcesz poważny związek bez kolegów i chcesz wreszcie czuć się bezpieczna itd.. Byłem taki sam jak on i kubeł zimnej wody pomógł mi. Jasno zobaczyłem, które priorytety są najważniejsze.

8

Odp: Ja, On i jego koledzy...:(
s0Lka napisał/a:

Witam smile

Nadal do końca nie jestem pewna, czy dobrze robię zakładając tu swój wątek jednak chyba nie mam już innego wyjścia...

Z moim chłopakiem (21l.) jestem prawie rok, choć znaliśmy się duużo wcześniej. Były wzloty, upadki, nieporozumienia i kłótnie jednak zawsze dochodziliśmy do porozumienia. Na początku związku nasze "wspólne" wyjścia gdziekolwiek wyglądały mniej więcej tak - ja, on i jego koledzy. Zbuntowałam się, bo w końcu jestem z Nim czy z jego kolegami? Obiecał to zmienić. Spotykaliśmy się sami jednak, oni zawsze kręcili się gdzieś w pobliżu, dzwonili zniecierpliwieni.
Po około siedmiu miesiącach związku M wyjechał do pracy do Belgii (o czym pisałam już w innym wątku). Bałam się o Niego, o nasz związek, przerażała mnie ta odległość jednak wiernie czekałam. Przez cały Jego pobyt na obczyźnie pisaliśmy o Naszym związku i o Jego kolegach. Znów obiecał, że to zmieni. Gdy wrócił przez pierwsze dwa dni byłam ja, przez następne tylko Oni. Dzwonię, piszę - siedzi z Nimi, przychodzę do Niego - siedzi z Nimi. Dobrze, że nie przychodzi z Nimi do mnie. Wszystko było by dobrze, gdyby nie zaczął mnie olewać. Umawiał się ze mną, a godzinę (lub krócej) przed spotkaniem informował mnie, że jednak nie da rady, a później wychodził z chłopakami... Przykre jest też to, że Oni próbują ingerować w Nasz związek. Nie szanują tego, że jesteśmy w danym momencie razem, popędzają go, mówią żeby po prostu się mnie "pozbył", wydzwaniają, piszą, namawiają do różnych głupich rzeczy i te teksty w stylu "kiedy Ona sobie pójdzie, bo czekamy na Ciebie?"... Rozmawiałam z Nim na ten temat, mówiłam, że mi to przeszkadza, a wręcz mnie to boli. Znów obiecał, że to zmieni...
Od dwóch tygodni odkąd wrócił prawie bez przerwy kłócimy się tylko o Nich. M jest w Polsce tylko na 3 tygodnie, przy czym 3 miesiące jest w Belgii. Widujemy się 2-3 razy w tygodniu, On z kolegami widzi się codziennie. Ja potrafię siedzieć sama w domu i się nudzić w czasie, gdy On cały czas siedzi z Nimi hmm Co lepsze ja potrafię zrezygnować ze spotkania z przyjaciółmi na rzecz spotkania z Nimi.
Któregoś razu nie wytrzymałam... Nie przebierałam w słowach, gdy mu to po raz n-ty tłumaczyłam, łzy same cisnęły mi się do oczu. Skruszony przepraszał, obiecywał, niby zrozumiał, lecz na krótko. Po dwóch, trzech dniach było to samo...
Najgorsze jest to, że On cały czas obiecuje, że wszystko zmieni. Niby chce spędzić ze mną resztę życia, a zachowuje się tak nieodpowiedzialnie. Chyba za bardzo poczuł, że jestem, że jest dla mnie najważniejszy i wie, że Go nie zostawię... Nie potrafię sobie wyobrazić dalszego życia z Nim, jak i bez Niego... Jestem załamana już nie wiem co robić sad Proszę Was o pomoc.

Tacy są koledzy i to przez nich jest problem,chociaż swój rozum przede wszystkim powinien mieć,działają na niego nawet z zazdrości on ma a oni nie itp.musi się ich pozbyć aby się zmienił , a nie zastanawiałaś się czasem dokąd oni idą? czytając twojego posta to szkoda mi cię dziewczyno,nie jeden by cię na rekach nosił,idealny materiał na żonę mówiąc ich językiem,przykre ale daj sobie spokój  smile

9

Odp: Ja, On i jego koledzy...:(

twój chłopak jest bardzo nieodpowiedzialny i zachowuje się jak dziecko!
człowieku albo ja jestem dla ciebie na pierwszym miejscu albo spadaj i nie mamy o czym gadać! tak wygląda sprawa między wami!
a jak zdecydujesz się z nim być, powiedzmy będziecie mieli razem dziecko i kiedy ty będziesz przed samym porodem chciała,aby był przy tobie w tych ostatnich dniach, on pójdzie z kolegami na piwo, a ty możesz sobie nawet w domu sama urodzić! BO KOLEDZY SĄ NAJWAŻNIEJSI..? MUSISZ NIM WSTRZĄSNĄĆ!

10

Odp: Ja, On i jego koledzy...:(

Ja to się dziwie że nie zapytasz go kto jest dla niego ważniejszy w tym momencie jego życia kumple czy ty..

Dziwny ten wasz związek cierpisz w nim a związek powinien dawać miłość wsparcie, po co z nim jeszcze chcesz być.

Twój chłopak wygląda na to że ma dziewczynę tylko po to by móc się pochwalić kumplom ze ma laskę.
Sory no tak to wygląda bo dbać o ciebie nie dba więc zastanów się czy warto z nim być.

A jedno w twoim pierwszym poście nie podobało mi się, że nudzisz się w domu.
Moja droga nie ważne czy jak chodzisz z facetem czy tez potem po ślubie , nie możesz dopuszczać do sytuacji że nudzisz się. Musisz mieć własne prywatne pasje kumpele do których wyjdziesz, zakupy czy jakieś hobby.
Nie wolno oczekiwać że facet będzie wypełniał ci czas.

A może gdybyś ty nie miała czasu dla niego bo wyjście z kumpelami bo kino czy cokolwiek to on by tego nagle zapragnął?A tak to wie że ciągle na niego czekasz że tylko jak on się pojawia ożywasz.

Zmień to bo mężczyzna musi widzieć że robisz też coś dla siebie,że spełniasz się to bardzo pociąga mężczyzn.

11

Odp: Ja, On i jego koledzy...:(

Dzięki za rady. Postanowiłam, że dam mu ostatnia szansę. Jednak postawię sprawę jasno. Nie będę Go ograniczała, bo w końcu najpierw miał kumpli dopiero później pojawiłam się ja. Ostatnia szczera rozmowa i czas na zmiany, przed podjęciem konkretnej decyzji. Wiem, że jeśli będzie mu zależało, to się zmieni.

Nie jest też tak, że nie mam własnych zainteresowań. Mam studia, kumpele i koszykówkę.


Reynevan i Dary. Dziękuję za Wasze wypowiedzi. Pomogły mi bardziej zrozumieć Nasz problem.

Dziewczyny Wam też dziękuję. Gdybym z każdej wypowiedzi wybrała kilka zdań wyszłoby idealne rozwiązanie smile

12

Odp: Ja, On i jego koledzy...:(

Nie wiem czy dobrze robię pisząc właśnie tutaj ale nie chce zakładać nowego wątku a potrzebuje rady i pomocy:(  Mój były chłopak jeśli mogę go jeszcze tak nazwać ignorował mnie całkowicie. Mimo tego że ma 25 lat zachowywał się jak dziecko a wobec mnie wręcz okropnie, Gdy był ze mną jest ok ale gdy tylko mnie zabrakło byli koledzy wypady do baru na dyskoteki itp. Miałam bardzo wiele sytuacji w których on mnie zawiódł zawsze dawałam mu kolejną szanse lecz nigdy nie zrobił nic w tym kierunku by się zmienić, Chciałam o nim zapomnieć nie potrafię, mimo tego że nie jesteśmy ze sobą już tak blisko wyprowadziłam się do innego miasta wciąż o nim myślę zastanawiam się co robi czy nie jest z inną przecież on zrobił mi tyle chamskich rzeczy tyle razy przez niego płakałam dlaczego nie mogę o nim zapomnieć? próbowałam coś zrobić zmieniłam fryzurę, zaczęłam o siebie bardziej dbać nic nie pomaga. Ja chyba boje się samotności mimo tego że jestem dość atrakcyjną kobietą, mam poważne jak na swój wiek stanowisko pracy i dopiero 21 lat przeraża mnie samotność! Boję się że będę sama i będę miała dylemat tak jak ostatnio nie miałam partnera na wesele więc na nie nie poszłam:( dobija mnie perspektywa zostania starą panną (zaznaczę że pochodzę ze wsi i tam już nią jestem) ale to chyba najmniejszy problem, Proszę doradźcie jak pozbyć się strachu przed tą samotnością i zapomnieć o nim?? Bo wydaje mi się że wymyka mi się to spod kontroli i niekiedy najlepszym rozwiązaniem wydaje mi się powrót na wieś i znoszenie wybryków mojego eks za cenę nie bycia samotną....

13

Odp: Ja, On i jego koledzy...:(

SOLKA-porozmawiaj z chłopakiem bo nie możesz być w cieniu jego kloegow, tak się nie da na dłuższą mete życ...

TYGRYSEK55-dziewczyno nie wracaj do niego, tyle razy przez niego płakałaś jak sama powiedziałaś chcesz cal życie płakać. Poczekaj cierpliwie czas leczy rany... zapomnisz o nim

14

Odp: Ja, On i jego koledzy...:(

Czekam cierpliwie a ile można czekać czuje się jak opetana przez niego na każdym kroku widze tylko jego, kłade sie spac myśle o nim wstaje mam go przed oczami to jak choroba.

15

Odp: Ja, On i jego koledzy...:(

Tygrysek. Ja nie powinnam się wypowiadać w Twojej sprawie, bo tak naprawdę jestem o etap niżej niż Ty - nie rozstaliśmy się.

Czarna. Łatwo jest powiedzieć, pomyśleć "porozmawiaj z Nim", gorzej to wykonać, bo teraz już nie wiem co mam mu powiedzieć. Moja przyjaciółka stwierdziła, że może powinnam porozmawiać z jego kolegami, ale ja nie chce mieć z tymi ludźmi nic wspólnego. Zero kontaktu. Jestem kompletnie bezsilna...

16

Odp: Ja, On i jego koledzy...:(

ja mam podobnie tylko nie w realu a na odległość. Mieszkam ze swoim chłopakiem w odległości 170km od siebie i gdy jestem u niego jest wszystko w porządku, jego koledzy potrafią zrozumieć to, że On spędza ze mną swój cały czas przez te kilka dni odwiedzin.i mój Misio poświęca mi każdą chwilę. Bardziej jednak irytuje mnie togdy jestem u siebie w domu i mam wolny dzień od pracy a np chciała bym z nim pogadac przez tel albo na gg to niestety musze sie zadowolic tylko smsami bo jest ciagle w biegu miedzy treningiem a kolegami. a smsy są irytujące wtedy bo wiadomo ciężko mu się skupić na rozmowie z kolegami i pisaniu ze mna. Wczoraj dyskutowaliśmy o tym i wiem, że złościa nic nie wskórałam bo poczuł się niedoceniany w realu ! chociaż rozmawialiśmy o czasiena gg czy rozmowach telefonicznych, więc spróbowałam na spokojnie i obiecał, że postara się czasami odwołać lub przesunąć spotkanie z kumplami, żeby więcej czasu mieć na rozmowę ze mną . zobaczymy jak to bedzie;)
a Tygrysek uważam, że powinnaś przestać o nim tyle myśleć to tkz związek toksyczny i on traktując Cię źle wyrobił w Tobie poczucie winy (wiem bo trwałam w takim zwiazku 4lata).!! Uwierz mi, żeon napewno o tobie nie myśli tyle co Ty o nim i napewno świetnie sie bawi teraz z kumplami i innymi dziewczynami.!! Uwierz mi warto czekać na dobrego człowieka nawet kilka lat, jetseś młoda i napewno ci się to uda!! wyjdź do ludzi, zapisz sie na jakiś kurs tańca, sztuk walki, basen cokolwiek gdzie poznasz nowych ludzi i omijaj szerokim łukiem myśli o nim bo nie warto!! 
Solka nie warto rozmawiać z jego kolegami bo jesli  nic nie robią sobie z waszego związku oznacza to, że on tak im to przedstawił, że nie jesteś wystarczająco ważna dla niego i oni nie muszą się przejmować !! Wiem jak ciężko jest skończyć trudny związek ale trzeba znaleźć siłę bo później będzie źal straconych lat.. uwierzcie mi

17

Odp: Ja, On i jego koledzy...:(

sOLKa zrób ten krok do przodu naprawde nie warto marnować czasu ja poświęciłam się i wyprowadziłam 150 km od domu mimo tego tęsknie musze siłą powstrzymywać się żeby ie napisać do niego a jak pomyśle że on może już kogoś mieć serce mi pęka z bólu i żalu ale jakoś żyje z dnia na dzień raz lepiej raz gorzej kiedyś się pozbieram poznam kogoś napewno nie zapomnę ale ta myśl odejdzie gdzies do dalekiego zakątka w mojej duszy mam taką nadzieje ale jeszcze długa droga przede mną:((

18

Odp: Ja, On i jego koledzy...:(

SOLKA nie jesteś z jego kolegami tylko z nim więc rozmowa nic nie da,to tak jakbyś np w szkole rozmawiała z profesorem od fizyki o zaliczeniu z polskiego... bezsens... wcale nie uważam że łatwo powiedzieć... ale przez takie głupie wypady rozbiło się moje małżenstwo...międzyinnymi przez to. Więc jeśli chcesz ratować ten związek to rozmawiaj!!!!

19

Odp: Ja, On i jego koledzy...:(

czerna86 masz racje rozmowa to podstawa ale z niektórymi osobami taka rozmowa nie ma sensu kończy się na niczym i niczym nie skutkuje wiem coś o tym też próbowałam rozmawiać nie raz nie dwa i to nic nie dało ale próbować trzeba zwłaszcza jeśli się chce ratować ten związek. Ważne jest to aby nie walczyć o miłość za cenę bycia wycieraczką do butów!!

20

Odp: Ja, On i jego koledzy...:(

SOLKA
NIE WIEM JAK T TO WYTRZYMIESZ...twój facet przyjeżdża na 3 tygodnie i widzicie się zarazem 9 razy?????
powinniście ten czas wspaniale i ciekawie spędzać.
Rozmowy, wspólne spędzanie czasu -zbliża ludzi i daję siłę by potem przetrwać rozłąkę.

Zmień to!!! jeżeli teraz nie zmienisz on stwierdzi że ta sytuacja ci odpowiada lub że się przyzwyczaisz.

21

Odp: Ja, On i jego koledzy...:(

Rozmowa, rozmowa, rozmowa... Długa, ciężka, ze łzami odbyła się wczoraj popołudniu... Wylałam z siebie cały żal. Po raz pierwszy płakaliśmy razem. Naprawdę nie zdawał sobie sprawy z tego, że aż tak boli i przeszkadza mi obecność jego kolegów, a co za tym idzie Jego nieobecność... Wszystko sobie wyjaśniliśmy. Nie obiecywał, nie zapewniał tak jak Go o to poprosiłam (był w szoku). Powiedziałam, że wolę czyny od pustych słów, że jeśli dalej tak będzie to nasz związek nie ma przyszłości, On tutaj wymiękł. Ja dopiero pod koniec choć od płaczu powstrzymywałam się ile mogłam. Jestem ciekawa czy coś z tego zrozumie, ale póki nie dam mu jeszcze jednej szansy to się nie dowiem. Szanse dostał, oby ją tylko dobrze wykorzystał...

22

Odp: Ja, On i jego koledzy...:(

No jesli plakal to znaczy, ze mu zalezy i mysle, ze chyba bedzie dobrze smile

23

Odp: Ja, On i jego koledzy...:(

ehh.. faceci...
mój też spędza 70% swojego czasu z kolegami. starałam się to zrozumieć, bo Mój Mężczyzna i jego 3 najbliższych kolegów stanowią taką paczkę "od zawsze na zawsze" , wielka przyjaźń i rozumiem to, że spędza z nimi sporo czasu, tym bardziej, że wyjeżdża za granicę i często się z nimi nie widuje, ale co za tym idzie ze mną też nie, ale i tak z nimi spędza większość czasu, a ja jestem tak jak by na drugim miejscu. Co prawda mówi mi, że faktycznie wie o tym, że z nimi spędza strasznie dużo czasu, a ze mną o wiele mniej, ale to nie znaczy, że oni są ważniejsi. I powtarza mi, że ja jestem ważniejsza... no ale co z tego jak ciągle oni i oni... czuje się taka trochę odtrącona. Co prawda jak już się widzimy to bardzo konkretnie wykorzystujemy ten czas, jest miło, romantycznie, wesoło, turystycznie... ale co z tego... jak ciągle jestem na uboczu.
jak mam na niego wpłynąć?

24

Odp: Ja, On i jego koledzy...:(

Solka i jak sytuacja?
jest jakas poprawa?

INKA moim zdaniem -trochę jego słowa nie pokrywają się z czynami... słowa -kocham, jesteś najważniejsza - muszą pokrywać się z tym co oN dla Ciebie robi.
Skoro -jesteś dla niego najważniejsza i Kocha cię ..to chyba oczywiste ze z taką osobą spędza się większość czasu...
Porozmawiaj z nim...

25

Odp: Ja, On i jego koledzy...:(

Poprawa? Hmm... na chwilę obecną jestem w szoku. Cały czas jest, gdy Go nie ma - pisze, dzwoni. Święta właściwie razem, Sylwester co ważne i dziwne na wyjeździe z dala od Jego kumpli z MOIMI znajomymi. Stwierdził, że zrozumiał, że tylko ja się w Jego życiu liczę, więc się stara. Zobaczymy jak długo...

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Ja, On i jego koledzy...:(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026