netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

koledzy ważniejsi

31 odpowiedzi4 009 wyświetleńzałożony przez natkap, 11.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

1 Ostatnio edytowany przez natkap (2014-11-11 17:32:05)

Temat: koledzy ważniejsi

Witam,
przez ostatnie miesiące jestem kłębkiem nerwów, już nie jestem sobą.
Czuję się jakbym była na równi z kolegami mojego mężczyzny.
Od kiedy daliśmy sobie wolną rękę, czyli że możemy imprezować bez siebie, to mój chłopak przeciąga ostro strunę.
Oto moje argumenty:
- Prawie tydzień w tydzień chodzi gdzieś na imprezę, ale co z tego? Przecież ciągle tłumaczy mi,
że on się tam nie bawi, tylko pije piwo, gada z kolegami, czasem chwilę zatańczy.
- Jego koledzy, jak również on twierdzą, że ciągle mnie gdzieś zabiera (czyt. imprezy),
więc czas, żeby też pochodził z nimi, tyle że oni już przesadzają, bo np ostatnio mój chłopak dostał propozycję,
by jechać z jednym z nich do innego miasta na imprezę, wrócić drugiego dnia i jeszcze tego samego dnia zaprasza go do siebie na domówkę,
gdzie mnie tam nie będzie.
- Kolejny kolega już wyciąga go na ostatki, domyślcie się w jakim gronie. smile

Mimo tego, że nie mam zamiaru siedzieć w domu pokornie aż chłopak wróci do domu, sama też gdzieś wyskoczę,
to denerwuje mnie fakt, że przez ostatnie miesiące przesadza i nie widzi w tym nic złego.
Wkurza się, jak po raz n truje Mu, że już mnie irytują jego koledzy i on.

Ufam mojemu facetowi, ale ile można słuchać o tym, że ktoś mu coś proponuje?
Fakt faktem odmówił wyjazdu do innego miasta, ale na domówkę beze mnie idzie oraz ciągle lata z tymi przygłupami.
Dba o mnie, spotykamy się też dość często, ale uwierzcie, że mielibyście dość słuchania o tym,
że idą na imprezę. Już w sumie nie pamiętam, kiedy spotkali się "normalnie".

Mam zamiar porozmawiać z nim po raz x i postawić sprawę jasno, jeśli nie dotrze do niego to, nie mam o czym z nim gadać...

Pomóżcie..liczę na rady! smile

2

Odp: koledzy ważniejsi

witaj

Właśnie tak postaw sprawę jasno, bo o zabawa w kotka i myszkę. Chce być z kolegami to niech się bawi na całego a nie zawraca ci gitarę obiecując złote góry.

Pozdrawiam

3

Odp: koledzy ważniejsi

On nie tłumaczy tego, że się bawi, bo zazwyczaj jego koledzy idą kogoś wyrwać, a on siedzi przy barze i pije piwo...
Ja będę miła i kochana jak zawsze, nie będę poruszała teraz znowu tego tematu, ale jak kolejny raz oświadczy mi,
że idzie z tymi głąbami, to mu powiem, że wolność ma również swoje granice, a on już dawno tę granicę przekroczył.
Dobrze myślę?

4

Odp: koledzy ważniejsi

Nie radze nawet z nim o tym rozmawiać , jak on gdzieś wychodzi rób to samo też baw się dobrze smile raz byłam w takim związku ,ze koledzy byli ważniejsi rozpadło się bo ja próbowałam rozmawiać itp. tylko ,ze mi to wyszło na dobre.
Daj sie factowi wyszaleć jest młody ,a sama też sie dobrze baw smile czasem warto spędzać czas osobno. Najgorszy błąd jaki może chyba być to ograniczanie się w związki i pokazywanie ,ze jesteś zazdrosna o partnera , już lepiej zeby on był o Ciebie zazdrosny smile

5 Ostatnio edytowany przez natkap (2014-11-11 17:53:19)

Odp: koledzy ważniejsi
Karola_23 napisał/a:

Nie radze nawet z nim o tym rozmawiać , jak on gdzieś wychodzi rób to samo też baw się dobrze smile raz byłam w takim związku ,ze koledzy byli ważniejsi rozpadło się bo ja próbowałam rozmawiać itp. tylko ,ze mi to wyszło na dobre.
Daj sie factowi wyszaleć jest młody ,a sama też sie dobrze baw smile czasem warto spędzać czas osobno. Najgorszy błąd jaki może chyba być to ograniczanie się w związki i pokazywanie ,ze jesteś zazdrosna o partnera , już lepiej zeby on był o Ciebie zazdrosny smile

Masz rację, ale też się mylisz.
On jest strasznie zazdrosny, ostatnio nawet wyszedł z imprezy, bym i ja wróciła ze swojej i byśmy razem spędzili czas.
Mnie tylko kochana denerwuje to, że Jego koledzy wchodzą z butami do naszego życia, a on na to pozwala...
Poza tym na pewno nie pozwolę, by tydzien w tydzien latał z debilami na imprezę.

6

Odp: koledzy ważniejsi

hmmm... to może zapropouj mu wspólną impreze z twoimi znajomymi wted gdy on ma z kolegami wyjść smile wystrój sie wtedy ładnie i wyzywająco skoro jest tak zazdrosny powinien wybrać Ciebie wink
Co jak co ale pokazanie ,ze jestes zazdrosna o kumpli to złe wyjście wink

7

Odp: koledzy ważniejsi
Karola_23 napisał/a:

hmmm... to może zapropouj mu wspólną impreze z twoimi znajomymi wted gdy on ma z kolegami wyjść smile wystrój sie wtedy ładnie i wyzywająco skoro jest tak zazdrosny powinien wybrać Ciebie wink
Co jak co ale pokazanie ,ze jestes zazdrosna o kumpli to złe wyjście wink

Jak ubrałam się ładnie bez niego, to uznał że wyglądam jak...
On jest zazdrosny jak wychodzę sama z kimś, ale to nie zmienia faktu, że tydzien tydzien wychodzi z kolegami.
On mi praktycznie robi awanturę o każde wyjście, bo coś  mu się nie podoba, a to moje ubranie, a to to, że nie odpisałam szybko..

8 Ostatnio edytowany przez nusia123 (2014-11-11 19:34:37)

Odp: koledzy ważniejsi

Jakiś miesiąc temu założyłam podobny temat smile u mnie było dokładnie to samo, koledzy, koledzy i jeszcze raz koledzy. Wieczne imprezy z nimi, chociaż ja miałam o tyle 'dobrze', że czasem zabierał mnie ze sobą. A nie daj Boże wyjść gdzieś z koleżankami kiedy on się bawi to awantura i złość przez tydzień. Oczywiście nie wolno ograniczać swojej drugiej połówki, bo nic dobrego z tego nie wyjdzie, ale też nie można sobie na za dużo pozwolić. Jest z Tobą to nie rozumiem w czym mu przeszkadza wspólne imprezowanie. To forum dużo mi pomogło, bo wreszcie odważyłam się postawić mu sprawę jasno, albo masz kobietę, albo kolegów. Wcześniejsze rozmowy same w sobie nie pomagały, bo jednym uchem wpuścił, a drugim wypuścił. Ale od tego czasu dużo się zmieniło. Oczywiście spotyka się z kolegami, ale jest to w granicach rozsądku, no i przede wszystkim mamy czas tylko dla siebie. smile

9

Odp: koledzy ważniejsi
nusia123 napisał/a:

Jakiś miesiąc temu założyłam podobny temat smile u mnie było dokładnie to samo, koledzy, koledzy i jeszcze raz koledzy. Wieczne imprezy z nimi, chociaż ja miałam o tyle 'dobrze', że czasem zabierał mnie ze sobą. A nie daj Boże wyjść gdzieś z koleżankami kiedy on się bawi to awantura i złość przez tydzień. Oczywiście nie wolno ograniczać swojej drugiej połówki, bo nic dobrego z tego nie wyjdzie, ale też nie można sobie na za dużo pozwolić. Jest z Tobą to nie rozumiem w czym mu przeszkadza wspólne imprezowanie. To forum dużo mi pomogło, bo wreszcie odważyłam się postawić mu sprawę jasno, albo masz kobietę, albo kolegów. Wcześniejsze rozmowy same w sobie nie pomagały, bo jednym uchem wpuścił, a drugim wypuścił. Ale od tego czasu dużo się zmieniło. Oczywiście spotyka się z kolegami, ale jest to w granicach rozsądku, no i przede wszystkim mamy czas tylko dla siebie. smile

Co konkretnie zrobiłaś? Postawiłaś sprawę jasno, tzn. ? powiedz krok po kroku smile

10

Odp: koledzy ważniejsi

Jak daliście sobie wolną rękę, to daliście sobie wolną rękę. Wydaje mi się, że bardziej wkurza Cię to, że on ma gdzie i z kim imprezować, a Ty nie. Jakbyś Ty miała paczkę znajomych, którzy ciągle by Cię wyciągali na fajne imprezy to byś tak nie narzekała. To raz, a dwa, to istnieje coś takiego jak WCZEŚNIEJSZE PLANY. Zaplanujcie coś wspólnie na weekend, a nie Ty zapewne czekasz aż on wyjdzie z inicjatywą, a on idzie sobie na piwko, bo skoro nic nie planowałaś i nic nie mówiłaś, to ma wolny czas.

11 Ostatnio edytowany przez natkap (2014-11-11 20:46:44)

Odp: koledzy ważniejsi
Teo napisał/a:

Jak daliście sobie wolną rękę, to daliście sobie wolną rękę. Wydaje mi się, że bardziej wkurza Cię to, że on ma gdzie i z kim imprezować, a Ty nie. Jakbyś Ty miała paczkę znajomych, którzy ciągle by Cię wyciągali na fajne imprezy to byś tak nie narzekała. To raz, a dwa, to istnieje coś takiego jak WCZEŚNIEJSZE PLANY. Zaplanujcie coś wspólnie na weekend, a nie Ty zapewne czekasz aż on wyjdzie z inicjatywą, a on idzie sobie na piwko, bo skoro nic nie planowałaś i nic nie mówiłaś, to ma wolny czas.

"Jakbyś ty miała paczkę znajomych" Kochana proszę nie pisz tak do mnie. : P tongue tongue tongue
Ja mam wyjście w sobotę na balet poza swoje miasto. ;p
Poza tym ostatnio też byłam z koleżanką w pubie, jak mój chłopak poleciał do klubu. smile
Ja nie narzekam na wyjścia (dostaję propozycje również na tygodniu, by iść do klubu na studencki balet),
ani na to, że on ma więcej czy mniej propozycji.
Proszę czytać ze zrozumieniem. smile
Mi zależy na tym, by zrozumiał, że wolność ma również swoje granice i wyjście co tydzień do klubu mi się nie podoba.

12

Odp: koledzy ważniejsi

Myślę, że musicie po prostu obgadać jeszcze raz kwestię owej "wolnej ręki" bo wychodzi na to, że każde z Was rozumie to inaczej. I sprecyzuj, czego właściwie oczekujesz i skup się na tym. Jeżeli chcesz, żebyście się częściej widywali tylko we dwoje - w rozmowie skup się na tym, ale nie dodawaj czegoś w stylu "bo Ty i Twoi koledzy...", bo zafundujesz sobie strzał w kolano zamiast osiągnąć sukces - taka moja mała rada. I zweryfikuj nie tylko jego, ale i siebie. Piszesz, że on wychodzi na imprezy z kolegami to tu, to tam, ale sama też chodzisz na imprezy. To gdzie problem? Moim zdaniem w braku dogadania się co do oczekiwań.
A tak na marginesie - po ile macie lat?

13 Ostatnio edytowany przez natkap (2014-11-11 21:22:31)

Odp: koledzy ważniejsi
Cashmire napisał/a:

Myślę, że musicie po prostu obgadać jeszcze raz kwestię owej "wolnej ręki" bo wychodzi na to, że każde z Was rozumie to inaczej. I sprecyzuj, czego właściwie oczekujesz i skup się na tym. Jeżeli chcesz, żebyście się częściej widywali tylko we dwoje - w rozmowie skup się na tym, ale nie dodawaj czegoś w stylu "bo Ty i Twoi koledzy...", bo zafundujesz sobie strzał w kolano zamiast osiągnąć sukces - taka moja mała rada. I zweryfikuj nie tylko jego, ale i siebie. Piszesz, że on wychodzi na imprezy z kolegami to tu, to tam, ale sama też chodzisz na imprezy. To gdzie problem? Moim zdaniem w braku dogadania się co do oczekiwań.
A tak na marginesie - po ile macie lat?

Szczerze? Od października zaczęłam wychodzić dopiero na imprezy (a raczej do pubu) jak zauważyłam, że na nic moje gadanie.
Stwierdziłam, że również wyjdę. Tylko ilekroć byłam sama, to zawsze był jakiś problem.
...a to, że wróciłam późno, ubiór nie taki, to i owo...
Na pewno nie będę siedzieć w domu, podczas gdy on lata na imprezy od kilku miesięcy bez przerwy, bez jaj. smile

My poświęcamy sobie dużo czasu, po prostu nie chcę by ciągle fruwał po klubach.
Już wiem, że jak nadchodzi weekend, to zaraz dowiem się, że znowu leci na balet......
Tyle, że on nie uważa, że się bawi, bo on pije tylko alkohol, albo tańczy z kumplami.

Prawdę mówiąc mało docieram do niego jeśli chodzi o ten temat, wkurza się jak znowu mu pierdzielę.

A czemu ja idę w sobotę na imprezę? ..bo nie chcę siedzieć w domu jak głupia gęś, a on sobie będzie na domóweczce siedział...a to nie jest męskie spotkanie, będzie zaj*biście dużo osób.

Ja 22, on 21,5.

14

Odp: koledzy ważniejsi
natkap napisał/a:
Teo napisał/a:

Jak daliście sobie wolną rękę, to daliście sobie wolną rękę. Wydaje mi się, że bardziej wkurza Cię to, że on ma gdzie i z kim imprezować, a Ty nie. Jakbyś Ty miała paczkę znajomych, którzy ciągle by Cię wyciągali na fajne imprezy to byś tak nie narzekała. To raz, a dwa, to istnieje coś takiego jak WCZEŚNIEJSZE PLANY. Zaplanujcie coś wspólnie na weekend, a nie Ty zapewne czekasz aż on wyjdzie z inicjatywą, a on idzie sobie na piwko, bo skoro nic nie planowałaś i nic nie mówiłaś, to ma wolny czas.

"Jakbyś ty miała paczkę znajomych" Kochana proszę nie pisz tak do mnie. : P tongue tongue tongue
Ja mam wyjście w sobotę na balet poza swoje miasto. ;p
Poza tym ostatnio też byłam z koleżanką w pubie, jak mój chłopak poleciał do klubu. smile
Ja nie narzekam na wyjścia (dostaję propozycje również na tygodniu, by iść do klubu na studencki balet),
ani na to, że on ma więcej czy mniej propozycji.
Proszę czytać ze zrozumieniem. smile
Mi zależy na tym, by zrozumiał, że wolność ma również swoje granice i wyjście co tydzień do klubu mi się nie podoba.

No czytam ze zrozumieniem, właśnie czytam i to mi z tego wyszło. Wolność ma granice? Jakie?! Albo wolność, albo granice.

A co TY byś chciała zamiast jego wypadów do klubów? Czy masz jakieś szczególne plany, pomysły, które moglibyście w tym czasie realizować, czy chodzi o zwykłe "siedź w chałupie na dupie, bo tak"? Jak masz właściwie problem?

natkap napisał/a:
Cashmire napisał/a:

Myślę, że musicie po prostu obgadać jeszcze raz kwestię owej "wolnej ręki" bo wychodzi na to, że każde z Was rozumie to inaczej. I sprecyzuj, czego właściwie oczekujesz i skup się na tym. Jeżeli chcesz, żebyście się częściej widywali tylko we dwoje - w rozmowie skup się na tym, ale nie dodawaj czegoś w stylu "bo Ty i Twoi koledzy...", bo zafundujesz sobie strzał w kolano zamiast osiągnąć sukces - taka moja mała rada. I zweryfikuj nie tylko jego, ale i siebie. Piszesz, że on wychodzi na imprezy z kolegami to tu, to tam, ale sama też chodzisz na imprezy. To gdzie problem? Moim zdaniem w braku dogadania się co do oczekiwań.
A tak na marginesie - po ile macie lat?

Szczerze? Od października zaczęłam wychodzić dopiero na imprezy (a raczej do pubu) jak zauważyłam, że na nic moje gadanie.
Stwierdziłam, że również wyjdę. Tylko ilekroć byłam sama, to zawsze był jakiś problem.
...a to, że wróciłam późno, ubiór nie taki, to i owo...
Na pewno nie będę siedzieć w domu, podczas gdy on lata na imprezy od kilku miesięcy bez przerwy, bez jaj. smile

My poświęcamy sobie dużo czasu, po prostu nie chcę by ciągle fruwał po klubach.
Już wiem, że jak nadchodzi weekend, to zaraz dowiem się, że znowu leci na balet......
Tyle, że on nie uważa, że się bawi, bo on pije tylko alkohol, albo tańczy z kumplami.

Prawdę mówiąc mało docieram do niego jeśli chodzi o ten temat, wkurza się jak znowu mu pierdzielę.

A czemu ja idę w sobotę na imprezę? ..bo nie chcę siedzieć w domu jak głupia gęś, a on sobie będzie na domóweczce siedział...a to nie jest męskie spotkanie, będzie zaj*biście dużo osób.

Ja 22, on 21,5.

Pewnie, że mało dociera, bo nie po to się człowiek z domu wyprowadził, żeby mu mamusia nad głową ględziła. Dorosły jest, wiesz? Może robić to, na co ma ochotę smile

I zobacz, Ty idziesz bo w sumie musisz, bo się nudzisz, a on idzie, bo chce. Taka między Wami jest różnica. I czemu, tak w ogóle, nie możecie iść razem na tę imprezę?! W ogóle tego nie rozumiem...

15

Odp: koledzy ważniejsi

Nie nie nie, on mieszka z rodzicami. smile
Wolność ma swoje granice, jeśli chodzi o związek. smile
Każda kobieta jak i mężczyzna chcą mieć coś do powiedzenia, tak? A w sumie w tej sytuacji to ja mam "g" do powiedzenia.

Właściwie to mam taki problem, że wolałabym, by mój facet nie latał do klubu jak poparzony,
by potrafił spotykać się z nimi w weekend normalnie, niż tylko latać na imprezki. Przeszkadza mi to,
jeszcze słucham później chorych opowieści, ile dziewczyn jego kumpel wyrwał. Fascynujące...

Tak naprawdę to ja bardziej lubię chadzać na imprezy, niż on.;p
Źle mnie zrozumiałaś. smile Idę, bo dawno chciałam iść na taką imprezę, na jaką się wybieram,
aczkolwiek no fakt faktem to dzięki temu, że mój chłopak idzie na domówkę.

Czemu nie idziemy razem na domówkę? Ojj.. dłuuuga historia.
W skrócie to wygląda tak: Mój ostatnio wyszedł na imprezę, więc ja poleciałam do pubu.
Po pubie pojechałam do koleżanki do domu jeszcze się napić.
Mój stwierdził, że zrobi mi wielką niespodziankę i wyszedł z klubu i przyszedł pod mój blok.
Zaproponowałam mu jak zadzwonił, że mogę wrócić, ale ten fochnięty powiedział, że nie..
To nie wróciłam, a on dzwoni pół godziny później, gdzie jestem, bo on czeka...

Stwierdził, że go zlałam, że miałam go w du**e + ubrałam się niestosownie.

Dlatego też ostatnio powiedział mi, że chce bym z nim szła, że wolałby bym tam była,
ale po 1. każdy stwierdza, a on z tym się zgadza, że wszędzie mnie zabiera...
a po 2. ostatnio zachowałam się źle.
big_smile big_smile

16

Odp: koledzy ważniejsi
natkap napisał/a:
nusia123 napisał/a:

Jakiś miesiąc temu założyłam podobny temat smile u mnie było dokładnie to samo, koledzy, koledzy i jeszcze raz koledzy. Wieczne imprezy z nimi, chociaż ja miałam o tyle 'dobrze', że czasem zabierał mnie ze sobą. A nie daj Boże wyjść gdzieś z koleżankami kiedy on się bawi to awantura i złość przez tydzień. Oczywiście nie wolno ograniczać swojej drugiej połówki, bo nic dobrego z tego nie wyjdzie, ale też nie można sobie na za dużo pozwolić. Jest z Tobą to nie rozumiem w czym mu przeszkadza wspólne imprezowanie. To forum dużo mi pomogło, bo wreszcie odważyłam się postawić mu sprawę jasno, albo masz kobietę, albo kolegów. Wcześniejsze rozmowy same w sobie nie pomagały, bo jednym uchem wpuścił, a drugim wypuścił. Ale od tego czasu dużo się zmieniło. Oczywiście spotyka się z kolegami, ale jest to w granicach rozsądku, no i przede wszystkim mamy czas tylko dla siebie. smile

Co konkretnie zrobiłaś? Postawiłaś sprawę jasno, tzn. ? powiedz krok po kroku smile

Po paru miesiącach takiego zachowania już nie dawałam rady psychicznie i postanowiłam zakończyć ten nasz związek. Zobaczył, że jestem bardzo zła, nawet chciałam zerwać, ale nie dał mi dojść do słowa. Zaczął przepraszać, mówił, że się zmieni itp. Standardowa gadka, którą słyszałam co tydzień. Wysłuchałam go na spokojnie, co miał do powiedzenia to powiedział. Później ja wkroczyłam do akcji big_smile stanowczo powiedziałam mu, że albo wybiera kolegów, albo mnie. Chyba to nim wstrząsnęło, bo zdał sobie sprawę, że przez własną głupotę może stracić kobietę, którą kocha. I znowu przepraszanie bla bla bla, powiedział, że wybiera mnie. No i oczywiście zmiękłam na widok jego maślanych oczu. Rozmawialiśmy później jeszcze dobre 4h na ten temat. Nie zabraniamy sobie widywać się ze znajomymi, bo tutaj nie o to chodzi. Chodzi o to, by nie zaniedbywać siebie nawzajem. Każde z nas ma swoich znajomych i spotykamy się z nimi, ale priorytetem jest partner. Taki kubeł zimnej wody dał mu wiele do myślenia i od tej pory nie było ani jednej kłótni smile

17 Ostatnio edytowany przez natkap (2014-11-11 22:19:26)

Odp: koledzy ważniejsi

Ja nie mam na celu narzekania na swojego mężczyznę, bo on naprawdę poświęca mi sporo czasu i jest kochaniutki.
Jednakże jest TRUDNY ! tongue I nie zawsze da sobie coś przetłumaczyć.
Nie jedną propozycję zlał odnośnie imprezy, ale od kilku miesięcy naprawdę słyszę tylko "idę do klubu z kolegami".
Nie przeszkadza mi, jak sobie wyjdzie do pubu, czy klubu, ale czy co około tydzień w takim miejscu trzeba spotykać się z kolegami?
Chciałabym usłyszeć, że zabiera mnie ze sobą, a nie tekst typu "moi koledzy i ja sądzimy, że wszędzie cię zabieram".
ps. tak zabierał mnie na domówki, ale od kilku miechów to on lata z tymi przygłupami praktycznie co tydzień do klubu.
Już sama nie wiem, co o tym myśleć... bezradna.

I tak naprawdę jestem zadowolona, że daliśmy sobie więcej wolności w związku, bo to na zdrowie nam wyjdzie,
jak czasem pójdziemy osobno gdzieś, tylko wszystko z umiarem. smile

18

Odp: koledzy ważniejsi
nusia123 napisał/a:

stanowczo powiedziałam mu, że albo wybiera kolegów, albo mnie.

Mi się takie ultimatum w głowie nie mieści, a umysł mam raczej otwarty. smile Wybierać to sobie można pomiędzy herbatą a kawą, kinem a teatrem, sandałami czy klapkami, ale nie pomiędzy ludźmi, którzy odgrywają w czyimś życiu ważne, aczkolwiek całkiem różne role. Kobieta, która stawia faceta pod ścianą i każe dokonać takiego wyboru, automatycznie stawia się na pozycji zdesperowanej ameby, która ani nie potrafi przeprowadzić konstruktywnej rozmowy, ani nie potrafi podjąć konkretnej decyzji, więc przemyśl na przyszłość ideę podobnych szantaży, bo Twój facet może pewnego razu dojść do podobnych wniosków. smile


natkap A mnie zastanawia coś zgoła innego... Dlaczego w tak - delikatnie ujmując - niepochlebny sposób, wyrażasz się o kumplach swojego faceta ? Jak długo jesteście razem?

19 Ostatnio edytowany przez natkap (2014-11-11 22:45:49)

Odp: koledzy ważniejsi
Benigna napisał/a:
nusia123 napisał/a:

stanowczo powiedziałam mu, że albo wybiera kolegów, albo mnie.

Mi się takie ultimatum w głowie nie mieści, a umysł mam raczej otwarty. smile Wybierać to sobie można pomiędzy herbatą a kawą, kinem a teatrem, sandałami czy klapkami, ale nie pomiędzy ludźmi, którzy odgrywają w czyimś życiu ważne, aczkolwiek całkiem różne role. Kobieta, która stawia faceta pod ścianą i każe dokonać takiego wyboru, automatycznie stawia się na pozycji zdesperowanej ameby, która ani nie potrafi przeprowadzić konstruktywnej rozmowy, ani nie potrafi podjąć konkretnej decyzji, więc przemyśl na przyszłość ideę podobnych szantaży, bo Twój facet może pewnego razu dojść do podobnych wniosków. smile


natkap A mnie zastanawia coś zgoła innego... Dlaczego w tak - delikatnie ujmując - niepochlebny sposób, wyrażasz się o kumplach swojego faceta ? Jak długo jesteście razem?

Też nie będę stawiała mu ultimatu, bo koledzy też mu do życia są potrzebni, tak samo jak i moje koleżanki.
Dlaczego? ...bo mają bardzo dużo za uszami. Mimo tego, że pogadać się z nimi na poziomie da, to
jeden traktuje laski jak obiekt seksualny, czyli przelizać się z jakąś na imprezie,
czasem wyruchać i dziękuję.
Byłam świadkiem z chłopakiem, z naszymi znajomymi jak zrobił z siebie kilka razy pośmiewisko ten kolega zachowując się desperacko na imprezie. (żadnej nie wyrwał, więc latał za typowymi zapchaj dziurami)
Następny zaś chciał chyba coś ode mnie na jednej z domówek, ale szybko się opamiętał...
Zresztą on taki sam jest jak ten pierwszy.
Jeden jest naprawdę super do tańca i do różańca, ale ten znowu ciągnąłby wszedzie mojego chłopaka,
wyskoczył ostatnio z 2-3 dniową propozycją imprezowania.
no sorry.. smile

Ponad 2 lata.

20

Odp: koledzy ważniejsi
natkap napisał/a:

Nie nie nie, on mieszka z rodzicami. smile
Wolność ma swoje granice, jeśli chodzi o związek. smile
Każda kobieta jak i mężczyzna chcą mieć coś do powiedzenia, tak? A w sumie w tej sytuacji to ja mam "g" do powiedzenia

Jeśli mieszka z rodzicami, to tym bardziej ględząca nad uchem panna go irytuje.

Wolność NIE ma granic smile W związku zwyczajnie nie ma wolności. Jestem w związku, mogę i chcę robić bardzo dużo rzeczy, ale nie powiem, że jestem wolna, bo nie jestem. Jakbym była wolna, to robiłabym WSZYSTKO na co mam ochotę, a tego nie robię smile

Chcesz mieć coś do powiedzenia, ok, ale co? Dla mnie to Wy się zwyczajnie nie umiecie normalnie umówić i dogadać. A jego zachowanie jeszcze świadczy o tym, że próbuje Cię wziąć pod pantofel i Tobą manipulować. Jak dla mnie to szkoda życia na taki związek i ja bym się już zawijała. Ale jak Ty chcesz się męczyć to się męcz, skoro nie masz innych problemów w życiu smile

21

Odp: koledzy ważniejsi
natkap napisał/a:

jeden traktuje laski jak obiekt seksualny, czyli przelizać się z jakąś na imprezie, czasem wyruchać i dziękuję.

Jeżeli jest singlem i nikogo przy tym nie krzywdzi, to niech robi co uważa, a my miejmy nadzieję, że chociaż w tym całym amoku o gumkach nie zapomina i syfów nie rozprzestrzenia. smile

natkap napisał/a:

Byłam świadkiem z chłopakiem, z naszymi znajomymi jak zrobił z siebie kilka razy pośmiewisko ten kolega zachowując się desperacko na imprezie. (żadnej nie wyrwał, więc latał za typowymi zapchaj dziurami)

No cóż... Jak przyjdzie ochota, to nawet pies kota wyłomota ! big_smile

natkap napisał/a:

Jeden jest naprawdę super do tańca i do różańca, ale ten znowu ciągnąłby wszedzie mojego chłopaka,
wyskoczył ostatnio z 2-3 dniową propozycją imprezowania.

Ale to Twój facet jest z Tobą w związku, jest dorosły, ma swój rozum i powinien wiedzieć jak się w takiej sytuacji zachować.


Z autopsji wiem, że osoby, z którymi się zadajemy i relacje, jakie nas z nimi łączą, dużo mówią o nas samych... I jakoś ciężko mi uwierzyć, że Twojego faceta bawią imprezy, na których on samotnie pije piwko przy barze, podczas gdy jego kumple latają po klubie i wyrywają laski.

22

Odp: koledzy ważniejsi
Teo napisał/a:
natkap napisał/a:

Nie nie nie, on mieszka z rodzicami. smile
Wolność ma swoje granice, jeśli chodzi o związek. smile
Każda kobieta jak i mężczyzna chcą mieć coś do powiedzenia, tak? A w sumie w tej sytuacji to ja mam "g" do powiedzenia

Jeśli mieszka z rodzicami, to tym bardziej ględząca nad uchem panna go irytuje.

Wolność NIE ma granic smile W związku zwyczajnie nie ma wolności. Jestem w związku, mogę i chcę robić bardzo dużo rzeczy, ale nie powiem, że jestem wolna, bo nie jestem. Jakbym była wolna, to robiłabym WSZYSTKO na co mam ochotę, a tego nie robię smile

Chcesz mieć coś do powiedzenia, ok, ale co? Dla mnie to Wy się zwyczajnie nie umiecie normalnie umówić i dogadać. A jego zachowanie jeszcze świadczy o tym, że próbuje Cię wziąć pod pantofel i Tobą manipulować. Jak dla mnie to szkoda życia na taki związek i ja bym się już zawijała. Ale jak Ty chcesz się męczyć to się męcz, skoro nie masz innych problemów w życiu smile

Ty byś się zawijała, a ja z chłopakiem nie zawijamy się! smile
Nad niektórymi związkami pracuje się dłużej, czasem dłużej tłumaczy się drugiej osobie, by coś zrozumiała.
I nie zerwiemy, bo nam się coś nie podoba, bo się kochamy.
Poza tym nie po to tu napisałam, by ktoś utwierdzał mnie w fakcie, że to bez sensu, bo szkoda życia...
Napisałam tu po to, by ktoś podzielił się swoimi skutecznymi radami. smile

23

Odp: koledzy ważniejsi

Hej smile mój mąż też miał czas ze co tydzień wychodził z kumplami z poczatku mnie to irytowało no bo gdzie ja w domu z dzieckiem a on ma piwo pic w barze z kolegami. Ale później zrozumiałam ze mu tez sie nalezy , przeciez nic zlego nie robi. Zaczęlam tez organizowac sobie czas wypad z kolezankami , albo po prostu w domu przy winku jakis dobry film. Teraz moj maz mniej wychodzi ale organizujemy sobie wypady na miasto albo do kina. Daj twojemu facetowi troche luzu kazdy musi odpoczac od swojego towarzystwa. Albo pogadaj z nim szczerze o tym co cie dreczy... Powodzonka!:)

24

Odp: koledzy ważniejsi
Teo napisał/a:

W związku zwyczajnie nie ma wolności. Jestem w związku, mogę i chcę robić bardzo dużo rzeczy, ale nie powiem, że jestem wolna, bo nie jestem. Jakbym była wolna, to robiłabym WSZYSTKO na co mam ochotę, a tego nie robię smile

Naprawdę? A ja jestem w związku i robię wszystko, na co mam ochotę smile

25 Ostatnio edytowany przez Excop (2014-11-12 12:19:16)

Odp: koledzy ważniejsi

Mam pytanie, Natkap.
Czy macie jakiekolwiek plany, co do Waszej wspólnej przyszłości?
Bo z tego, co piszesz, to nic na to nie wskazuje. A skoro tak, to jaki jest status tego czegoś, co Was łączy?
Moim zdaniem, żadne deklaracje z żadnej strony nie padły.
Biorąc pod uwagę umowę o dawanie sobie wolności w zakresie indywidualnego spędzania czasu w sytuacji, gdy nie ma w związku określonych ram stawiających granicę "wolności", trudno jest wymagać od partnera (?), by sam je sobie wyznaczał.
Ty narzekasz, więc Ty musisz sobie odpowiedzieć, czy to człowiek, który nadaje się na kogoś więcej, niż tylko na "chłopka".
Dla mnie taki gość, dla którego zdanie kolegów na temat częstotliwości Twojego udziału w jego imprezach jest ważniejsze niż Twoje, nie jest, niestety, godzien zaufania. I nie chodzi tu o kwestię brania jednej, czy drugiej strony "pod pantofel", a o niedostatek zwykłego szacunku i wrażliwości na uczucia partnera.

Pozdrawiam.

26

Odp: koledzy ważniejsi
Excop napisał/a:

Mam pytanie, Natkap.
Czy macie jakiekolwiek plany, co do Waszej wspólnej przyszłości?
Bo z tego, co piszesz, to nic na to nie wskazuje. A skoro tak, to jaki jest status tego czegoś, co Was łączy?
Moim zdaniem, żadne deklaracje z żadnej strony nie padły.
Biorąc pod uwagę umowę o dawanie sobie wolności w zakresie indywidualnego spędzania czasu w sytuacji, gdy nie ma w związku określonych ram stawiających granicę "wolności", trudno jest wymagać od partnera (?), by sam je sobie wyznaczał.
Ty narzekasz, więc Ty musisz sobie odpowiedzieć, czy to człowiek, który nadaje się na kogoś więcej, niż tylko na "chłopka".
Dla mnie taki gość, dla którego zdanie kolegów na temat częstotliwości Twojego udziału w jego imprezach jest ważniejsze niż Twoje, nie jest, niestety, godzien zaufania. I nie chodzi tu o kwestię brania jednej, czy drugiej strony "pod pantofel", a o niedostatek zwykłego szacunku i wrażliwości na uczucia partnera.

Pozdrawiam.

Amen.

27 Ostatnio edytowany przez natkap (2014-11-12 14:02:45)

Odp: koledzy ważniejsi

Dziękuję za odpowiedzi. :*

Tak, mamy wspólne plany.:) I nie chcę byś nieuprzejma, ale jak mogłeś wyczytać, że mamy wspólne plany, bądź nie,
jeśli przedstawiłam tylko problem, jeden problem.. smile

Admin może już zamknąć temat. smile

28

Odp: koledzy ważniejsi
Benigna napisał/a:
nusia123 napisał/a:

stanowczo powiedziałam mu, że albo wybiera kolegów, albo mnie.

Mi się takie ultimatum w głowie nie mieści, a umysł mam raczej otwarty. smile Wybierać to sobie można pomiędzy herbatą a kawą, kinem a teatrem, sandałami czy klapkami, ale nie pomiędzy ludźmi, którzy odgrywają w czyimś życiu ważne, aczkolwiek całkiem różne role. Kobieta, która stawia faceta pod ścianą i każe dokonać takiego wyboru, automatycznie stawia się na pozycji zdesperowanej ameby, która ani nie potrafi przeprowadzić konstruktywnej rozmowy, ani nie potrafi podjąć konkretnej decyzji, więc przemyśl na przyszłość ideę podobnych szantaży, bo Twój facet może pewnego razu dojść do podobnych wniosków. smile

Widzisz, ja musiałam postawić takie ultimatum, bo nie miałam wyjścia i moja sytuacja troszkę inaczej. Mój facet totalnie zgłupiał przez kolegów i zachowywał się dokładnie tak jak oni, tzn. miał wszystko głęboko w du*ie i tylko w głowie mu było żeby się bawić i się nachlać do zgona. Widzieliśmy się może raz na tydzień i to też nie zawsze, bo zawsze go koledzy gdzieś wyciągali. Tak samo jak umawiał się ze mną, że przyjedzie do mnie, a tu nagle po paru godzinach czekania na niego dostaje telefon, że dziś nie przyjedzie, bo się nachlał z kumplami smile takie sytuacje zdarzały się bardzo często, nawet za często. I właśnie dlatego postąpiłam tak a nie inaczej. Napisałam też wcześniej, że to nie tak, ze dostał całkowity zakaz spotykania się z nimi, bo to by było chore. Widuje się z nimi, ale w granicach rozsądku i poświęca mi więcej czasu. Taka mała terapia szokowa i jak widać skuteczna, bo czuje teraz, że przynajmniej mam faceta smile Sam też przyznał, że przegiął pałe swoim zachowaniem smile

29

Odp: koledzy ważniejsi
nusia123 napisał/a:
Benigna napisał/a:
nusia123 napisał/a:

stanowczo powiedziałam mu, że albo wybiera kolegów, albo mnie.

Mi się takie ultimatum w głowie nie mieści, a umysł mam raczej otwarty. smile Wybierać to sobie można pomiędzy herbatą a kawą, kinem a teatrem, sandałami czy klapkami, ale nie pomiędzy ludźmi, którzy odgrywają w czyimś życiu ważne, aczkolwiek całkiem różne role. Kobieta, która stawia faceta pod ścianą i każe dokonać takiego wyboru, automatycznie stawia się na pozycji zdesperowanej ameby, która ani nie potrafi przeprowadzić konstruktywnej rozmowy, ani nie potrafi podjąć konkretnej decyzji, więc przemyśl na przyszłość ideę podobnych szantaży, bo Twój facet może pewnego razu dojść do podobnych wniosków. smile

Widzisz, ja musiałam postawić takie ultimatum, bo nie miałam wyjścia i moja sytuacja troszkę inaczej. Mój facet totalnie zgłupiał przez kolegów i zachowywał się dokładnie tak jak oni, tzn. miał wszystko głęboko w du*ie i tylko w głowie mu było żeby się bawić i się nachlać do zgona. Widzieliśmy się może raz na tydzień i to też nie zawsze, bo zawsze go koledzy gdzieś wyciągali. Tak samo jak umawiał się ze mną, że przyjedzie do mnie, a tu nagle po paru godzinach czekania na niego dostaje telefon, że dziś nie przyjedzie, bo się nachlał z kumplami smile takie sytuacje zdarzały się bardzo często, nawet za często. I właśnie dlatego postąpiłam tak a nie inaczej. Napisałam też wcześniej, że to nie tak, ze dostał całkowity zakaz spotykania się z nimi, bo to by było chore. Widuje się z nimi, ale w granicach rozsądku i poświęca mi więcej czasu. Taka mała terapia szokowa i jak widać skuteczna, bo czuje teraz, że przynajmniej mam faceta smile Sam też przyznał, że przegiął pałe swoim zachowaniem smile

Miałaś inne wyjście, z tym że albo go nie widziałaś, albo nie dopuszczałaś z jakiś sobie tylko wiadomych względów.
Jeżeli wypada na to drugie, to tylko potwierdza moją tezę, że szantaże są głównie stawiane przez ludzi słabych, którzy nie mają bladego pojęcia jak się zachować w danej sytuacji. smile


natkap napisał/a:

Nad niektórymi związkami pracuje się dłużej, czasem dłużej tłumaczy się drugiej osobie, by coś zrozumiała.

Żaden przedsiębiorca nie zainwestuje funduszy w biznes, którego szansa na powodzenie jest tak samo realna jak to, że Kaczyński zostanie kiedyś czyimś mężem i ojcem. wink
A właśnie tak wygląda na obecną chwilę wasz "związek". Nie jesteś traktowana poważnie i im bardziej będziesz próbowała go zmienić, tym większe prawdopodobieństwo, że odniesiesz odwrotny skutek i jeszcze bardziej się od Ciebie oddali, a Ty zostaniesz emocjonalnym bankrutem.

30

Odp: koledzy ważniejsi

Czesc,jak dla mnie to wyglada to tak,jakbys byla dodatkiem do jego zycia.Cofnij sie troche do przeszlosci i przypomnij sobie jak to sie zaczelo.Gdzies tam musialas nie zareagowac,potem pozwalal sobie na wiecej,a pozniej juz poszlo lawinowo.I chyba Ty juz sie w tym zatracilas...Porozmawiaj z nim szczerze.Spytaj go wprost,po co jestes mu potrzebna,skoro on zajmuje sie wszystkim ,tylko nie Toba...I zadaj sobie takie pytanie czy Ty chcesz w takim ukladzie tkwic?pzdr.

31

Odp: koledzy ważniejsi
natkap napisał/a:

Dziękuję za odpowiedzi. :*

Tak, mamy wspólne plany.:) I nie chcę byś nieuprzejma, ale jak mogłeś wyczytać, że mamy wspólne plany, bądź nie,
jeśli przedstawiłam tylko problem, jeden problem.. smile

Admin może już zamknąć temat. smile

Wybacz, źle sformułowałem zdanie z "planami wspólnego życia".
Chciałem stwierdzić, że nie napisałaś nic o ewentualnych wspólnych planach na przyszłość.
Teraz wiem, że macie takie plany.
Piszesz, że postawiłaś się jego upodobaniom do imprez. I dobrze.

Pozdrawiam.

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026