cdn
poznaliśmy się 2,5roku temu w pracy, na początku coś zaiskrzyło... Rozmawiliśmy mówiłam mu o wszystkim o moich największych tajemnicach on też... w jednej z rozmów powiedział, że jest z kimś ale ten związek to fikcja. Zdystansowałąm się, nie chciałam budować swojego szczęscia na nieszczęściu tej kobiety. Nasza znajomość konczyła się na zdawkowym CZEŚĆ. Jednak przez cały ten czas czuć było chemie w powietrzu, gdy np rozmawiałam z jakimś chłopakiem a nie daj Boże poszłam na kawe w pzrerwie zaraz konczyło się na jakiś docinkach przepełnionych złością i zazdrością... Jakieś śmieszne konskie zaloty, które jak na 30letnieg faceta były strasznie zabawne. w listopadzie 2009 pow mi że rozstał się z tamtą kobietą że oboje się męczyli i to nie miało sensu. W głębi duszy byłam szczęśliwa, ale nic z tym nie zrobiłam romawialiśmy ze sobą troche więcej ale nic pozatym . Gdy jego zwolnili postanowiłąm się odezwać stwierdziłam że teraz albo nigdy... i nie żałuje bo jeśli chodzi o seks to chociażby dlatego było warto bo to byłocudowne, nie zapomne tych chwil do końca życia...
Zaczeliśmy się spotykać najpierw, kawa, kino, spacer,później doszło do zbliżenia... i tak spotykaliśmy się ale ja po pewnym czasie chciałam czegoś więcej... (wiem że on boi się zaangażować, a pozatym ma problemy z wyrażaniem uczuć-wychował się bez rodziców)
chociaż może ze mną jest coś nie tak bo gdy inni faceci mnie rozpieszczali i chcieli na rękach nosić to mnie to irytowało, ale gdyby on to robił byłabym najszczęśliwszą kobietą na świecie!!! A on to taki typowy bad boy, zimny drań itp. Gdy przedstawiał Mnie znajomym mówił "MOJA KOLEŻANKA"!!!
Zbuntowałam się gdy odezwał się 2tyg temu ja to zignorowałam, nieodp, później odezwał się jesze ze3 razyi od tyg cisza...
tęsknie strasznie, ale nie odezwe się pierwsza...
Jeśli jemu zależy to się odezwie (chciałabym bardzo) a z drugiej strony wiem że to jest nierealne. Strasznie mi z tym cięzko, a myślałam żenajgorsze mam już za sobą;((