netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Mój turecki ukochany....

72 odpowiedzi11 172 wyświetleniazałożony przez lumiaa, 22.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mój turecki ukochany....

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 73 ]

1

Temat: Mój turecki ukochany....

Jestem na świeżo po rozstaniu, czuję się jakby przejechał mnie czołg, ogromny i ciężki... ale zanim: Ważne: Proszę o szczere wypowiedzi, ale nie chcę abyście mnie oceniali, bo wiem jaka ta ocena będzie. Jeśli chcecie drwić z mojej głupoty - też nie o to mi chodzi - naprawdę jest mi ciężko, szukam po prostu pomocy a nie oceny... Z góry Wam dziękuję....

Mam 35 lat. Od 16 lat żyłam z jednym mężczyzną, moim mężem i ojcem mojego ukochanego syna. Od dawna już było "byle jak", żadnych pozytywnych emocji, sex raz na 4 miesiące, zupełnie różne zainteresowania i pasje. Oboje jesteśmy dobrze wykształceni, ale nie umieliśmy rozmawiać ze sobą. Jedynym łączącym nas ogniwem jest nasz nastoletni syn. Jednak nie małżeństwo jest tematem tego wątku...
W zeszłym roku zalogowałam się na portalu społecznościowym. Nudziałam się w domu, syn na wakacjach, raz, dwa, trzy i byłam "online".
Odezwał się do mnie pierwszy, poprosił o więcej zdjęć. Napisałam mu, że nie wystawiam się na "sprzedaż" ani "wynajem", więc nie będzie fotek z plaży o zachodzie słońca. Ale on podjął rękawice i tak się zaczeło....
Pisaliśmy ze sobą przez miesiąc. Wpadliśmy w jakiś trans, to znaczy mnie to wciągnęło a jego? Nie wiem, może miał już wprawę heh! Wysłaliśmy do siebie ok 30.000 wiadomości, każda z tych wiadomości to kilkanaście zdań. Wydawało mi się, że (uwaga, to zabrzmi strasznie infantylnie, wiem, ale napiszę) znalazłam swoją drugą połówkę (tak bardzo mnie zaćmiło heh)... Ten sam zawód, podobne przekonania polityczne, Ci sami ulubieni autorzy, te same cele w życiu, podobne straty... Zakochałam się w jego erudycji, inteligencji, bystrości umysłu. Od wielu lat tak się nie czułam. Zaczęłam patrzeć w lustro częściej - co się stanie jeśli się spotkamy? Czy mu się spodobam? Wtedy było mi wszystko jedno co się dalej stanie ale wiedziałam, że MUSZĘ go poznać! Dotknąć, sprawdzić, czy jest prawdziwy. Poczuć jego zapach. Pragnęłam go i nie poznawałam siebie at all!

Po miesiącu postanowiliśmy się spotkać. Odliczałam dni a potem godziny. Cudowny, mądry, doświadczony, piękny. A ja? Wydawało mi się, że będę przy nim sierotką marysią! Spędziłam dzień u kosmetyczki, kupiłam nowe ciuchy, buty...
Dochodziła godzina "ZERO" - ja piękna, młodsza duchem i ciałem, podążałam na spotkanie...

Nie rozczarowałam się. On też nie. Od tego dnia nie mogliśmy się rozstać. Jeśli mogłam sobie kiedykolwiek wyobrazić niebo - własnie w nim byłam. Nie wrazałam na noce do domu, nie oddzwaniałam do męża. Syn był całe wakacje poza domem a ja ze swoim kochankiem spędzaliśmy każdą wolną minutę razem. Kochankowi nie powiedziałam, ze mam męża. Do dziś nie wiem dlaczego tak postąpiłam. Ale wrócimy do tego później.

Brak miłości męża, rutyna i (nie będę ściemniać) brak sexu - to wszystko doprowadziło do podjęcia decyzji o wyprowadzce z domu. Zresztą tylko tak mogłam być z nim. Postanowiłam spróbować, tak bardzo chciałam być szczęśliwa, w końcu szcześliwa jako kobieta.

Zamieszkałam sama. Powiedziałam mężowi, że nie możemy być razem, że potrzebuję czasu i przez jakiś czas muszę być sama. Syn zostal z tatą. Przychodziłam do syna codziennie, zresztą tam jest też mój dom.

Mój ukochany był prawie codziennie, chodziliśmy na sport, gotowaliśmy, było nam razem naprawdę dobrze (tak mi się wydawało...). Zapomniałam napisać, że na początku znajomości powiedział mi, że niczego nie może mi obiecać, niczego przewidzieć. Żadnych deklaracji, ale zaakceptowałam to. Chciałam to budować a nie zabezpieczać się słowami. Jednak codzinnie myślałam, że on ze mnie po prostu zrezygnuje. I powie: przecież Ci móiłem, poznałem kogoś innego, nie byłaś tą "jedyną" itd... Bałam się tego bardzo, męczyło mnie to zwłaszcza że tak wiele poświęciłam, aby móc z nim być. Pomagałam mu w jego sprawach biznesowych jako tłumacz, organizator, koordynator, spowiednik, negocjator. Angażował mnie we wszystkie swoje sprawy, wszystko ze mną ustalał i radził się w kwestiach biznesowych. Byłam też tym zmęczona bardzo. Jednocześnie chciał abyśmy żyli tu i teraz, starałam się bardzo, ale czas płynął a ja kochałam go coraz bardziej mając coraz większe obawy. Wyłaziła ze mnie "baba" - zazdrosna i "sfochowana", chciałam aby się domyślał i czytal w moich myślach, ale tak nie było. Każda rozmowa o naszym związku była coraz mniej przyjemna, ale nadal wierzyłam w nas....
Potrzebowałam słów, wyznań (wstyd - ale jestem jednak typowa baba..:-((() był bardzo oszczędny w słowach, były czyny i poczucie, że nigdzie się nie wybiera, jest ze mną. Nasze spory dotyczyły głownie postrzegania naszej relacji. On jej nigdy nie nazwał - ja chciałam ją nazwać i nie umiałam. Na pytanie "kim jestem dla Ciebie" odpowiadał, że nie chce tego nazywać. Mówił że gdyby mnie nie znał - wyjechałby stąd. Walczyłam, starałam się dać mu jego przestrzeń i wolność, może nieudolnie ale bardzo się starałam. Mogę swoje oczekiwania zamknąć w jednym zdaniu: chciałam być kochana!!!! Tylko to! Podczas jednej trudnej rozmowy powiedziałam mu, że chciałabym to usłyszeć. Dwa słowa: Kocham Cię. Słuchał, głaskał mnie i przytulał mocno, ale nie powiedział.
Po pięknym i miłym tygodniu wypełnionym ciepłem i zrozumieniem, spóźnił się jak zwykle 4 godziny. Byłam wciekła, bo zrobiłam mu obiad i czekałam jak kołek! Gdy przyjechał, jakby nigdy nic - zajął się swoim telefonem. Podobno to było ważne. Po dwóch godzinach, gdy napięcie narosło - powiedział że go dziś wkurw....am i wyszedł. Trzasnął drzwiami. Położyłam się spać. wstałam w nocy i napisałam, że nie chcę go widzieć! Żeby dał mi spokój i nauczył się podstawowych zasad kultury! Gdy odpisał, odpowiedziałam: "jesteś głupi czy nie umiesz czytać?"... Jak go to rozwcieczyło.... Fuck You - napisał!
Wyjechał na tydzień, liczyłam ze wróci i porozmawiamy. Tyle nas łączyło - 8 miesięcy silnej relacji. Wrócił. Przyjechał i powiedział: "możemy się spotykać, ale szukam innej" Kazałam mu wyjść i oddać klucze. Oddał mi je i na koniec dodał: Po tym co zrobiłaś, przeleciałem inną.... uśmiechał się, bawiło go to bardzo.
Jeszcze raz, żebym przypadkiem nie zapomniała, napisał to w sms. Odszedł ode mnie....

2 Ostatnio edytowany przez Lusija (2013-02-22 12:45:08)

Odp: Mój turecki ukochany....

Po pierwsze nasuwa mi się na usta coś o Twoim małżeństwie. Najgorsze co może być to być z facetem tylko dlatego, że masz z nim syna.. Ty jesteś nieszczęśliwa, on pewnie też, a dziecko widząc Was na pewno czuje, że coś jest nie tak i także cierpi. Czasami zastanawiam się, dlaczego ludzie się na to decydują. Moim zdaniem synek byłby o wiele szczęśliwszy mieszkając z powiedzmy matką i odwiedzającym ojcem.. Ty miałabyś szansę ułożyć sobie życie, Twój partner także i na pewno dziecku też wyszłoby na dobre. Ale nie o tym miałam pisać ;D

Łatwo jest się zauroczyć widząc zdjęcie i pisząc mnóstwo wiadomości. Widzisz faceta wtedy takiego, jakiego chciałabyś, bardzo często po spotkaniu okazuje się, że jest to osoba zupełnie inna niż Ci się wydawało.. ;D Dobra czytam dalej... ;D tak pisze na razie kawałkami, bo pewnie jakbym przeczytała wszystko to zgubiłabym wątki ;P  z góry przepraszam!

Ok doczytałam. Cóż.. Nie możesz sobie zarzucić, że to wszystko Twoja wina, chyba wiesz, że tak nie jest? Żyjąc tyle lat bez miłości, tak jak każda kobieta, chcesz czuć się kochana. Ten facet wydał mi się zwykłym podrywaczem.. Pierw był z Tobą, wykorzystał Cię do wszystkiego co mógł (mam na myśli te twoje doradzanie itp) o potem, gdy zaczęłaś się denerwować i za wszelką cenę chciałaś miłości po prostu Cię zostawił. Śmiał Ci się w oczy! Pewnie wiedział, że Cię skrzywdzi, pewnie wiedział, .. że nie będzie z Tobą. Dlatego mówił, że nic nie będzie określał. Nie wiem kim dla niego byłaś? Wróciłaś do rodziny??

I pisałaś, że się nie zawiodłaś po spotkaniu, że on także nie... Nie zawiodłaś się? Czyżby? Przecież nie był taki jakim go znałaś..!

3

Odp: Mój turecki ukochany....

Tak, wydaje mi się że ja wszystko popsułam... Oczekiwałam zbyt wiele, przecież On niczego nie obiecywał... Ale ja wierzyłam... Powiedziałam, że akceptuję go takim jakim jest - oszukałam jego i siebie! Nie akceptowałam do końca jego zachowań, jego spóźnialstwa, wielu innych rzeczy. Rozumiałam to ale nie akceptowałam... Wiedział że mnie zostawi? Pewnie tak, łzy mi się same leją....

4

Odp: Mój turecki ukochany....

Kobiety zawsze obwiniają siebie.. ale to nie tylko Twoja wina! Dobrze wiem, jak kobiety pragną miłości.. to czasami posuwa je do wielu czynów.

Twoim jedynym błędem było mocne pragnienie bycia kochaną, które chciałaś zaspokoić natychmiast. Chciałaś obietnic.. Gdyby powiedział Ci, że cię kocha, poczułabyś się lepiej? Na pewno! I pewnie oszczędziłabyś mu sporo nerwów, sobie z resztą też. Dlaczego nie mógł zrobić, Ci tej przyjemności, choćby nawet nie był pewny tych słów? Pewnie, bo wiedział, że długo u Ciebie nie pobędzie...

Tylko pomyśl.. znając koniec, chciałabyś, aby dawał Ci nieszczere obietnice, których nie może dotrzymać? Według mnie dobrze, że skończyło się to teraz. Co by było gdybyś była z nim rok, dwa? Czułabyś się odrzucona, smutna i zniecierpliwiona, bo on dalej nie wiedziałby czego chce. Na następny raz po prostu nie daj się.. Nie obiecuj sobie zbyt wiele, za szybko.

5

Odp: Mój turecki ukochany....

Właśnie trafiłaś w sedno! Powiedział mi, że nie słowa się liczą tylko czyny! Ja czułam, że jest ze mną szczęśliwy, po prostu to czułam i widziałam w jego oczach.. Czy aż tak bardzo się pomyliłam? Dałam mu też dużo wolności, nie szpiegowałam, nie sprawdzałam. Nigdy. Nie chciałam, choć miałam prawo mieć podejrzenia. Boli mnie myśl, że jest teaz z inną kobietą, która może tyle nie oczekuje. Przelewa na nią swoją czułość, kocha się z nią... To boli najbardziej!

6

Odp: Mój turecki ukochany....

Zabawna historia.
Przepraszam, wiem, że dla ciebie bardzo bolesna, ale taka jak wszystkie: bajkowy królewicz, niezwykły świat, itd na koniec ów królewicz mówi, (aby cię ukrać) "zaliczyłem inną, cześć".

Mówi się, że kobiety są bardziej emocjonalne, ale może te emocje należałoby poskromić, może we właściwym czasie skierować ku ważnym w życiu osobom.

7

Odp: Mój turecki ukochany....

Ale czy myślisz, że z tą następną będzie szczęśliwy? Powiedzmy sobie szczerze.. on potrzebował partnerki na dobre i złe czy kobiety, która będzie uprawiała z nim seks kiedy zapragnie? Powiedział Ci w oczy, że przepał się z inną!? To miał być jakiś tryumf nad Tobą? Dał Ci popalić tym czynem? Odegrał się? Pokazał, że każda która mu się da jest lepsza? Proszę Cię! To żałosne!

8

Odp: Mój turecki ukochany....

Dziewczyny, tak, sex był wspaniały i dojrzały. Na pewno był dla nas obojga ważny. Ale po seksie było zazwyczaj jeszcze lepiej, dużo czułości. Sex nie był celem, sex mógł mieć za 100 zł... (niestety...:-(((()
Myślę że szukał kobiety a ja go po prostu rozczarowałam swoją postawą... Wiecie dziewczyny, nadzieja umiera ostatnia, nadal gdzieś w głębi serca wierzę, że za mną zatęskni... mamy tyle dobrych wspomnień.
Ale jest jeszcze jedna ciekawa rzecz: mianowicie jego pobyt w Polsce jest nadal w moich rękach......

9

Odp: Mój turecki ukochany....

W Twoich rękach? Co on na siłę szuka kobiety w PL?

Kochana zrozum.. jeśli zależałoby mu na stałym związku z Tobą, po rozstaniu nie poszedłby bzykać się z inną? Gdyby pragnął wrócić, traktowałby to jak zdradę. Chwila słabości czy rozstania nie jest wytłumaczeniem! Powiedział Ci to z uśmieszkiem, chciał specjalnie pokazać Ci, że nic dla niego nie znaczysz, że potrafi dobrze bawić się bez Ciebie..

Teraz Ci smutno, masz nadzieję, z drugiej strony żałujesz.. zobaczysz po paru tygodniach czy miesiącach ockniesz się i popatrzysz na wszystko z dystansem.

On wcale nie był idealny, nie był fair. A jeśli chciał z Tobą być, dlaczego się nie angażował? To, że bał się powiedzieć kocham powinno być już dla Ciebie przestrogą..

10

Odp: Mój turecki ukochany....

Wiesz, raz napisał.... jeden raz, nie pytany. Nie odpowiedziałam, pominęłam to. Sama do dziś nie wiem dlaczego :-( Może ze mną jest po prostu coś nie "halo":-(
Co do pobytu: tak, mam go w ręku... i on o tym doskonale wie....

11 Ostatnio edytowany przez Elede (2013-02-22 14:50:32)

Odp: Mój turecki ukochany....

Nasunęło mi się po przeczytaniu tej historii, że jakoś tak nie rozwiązujesz spraw na bieżąco, tylko czekasz - latami, w małżeństwie, aż w końcu 'walnęło' i zakochałaś się, ale jak widać, im silniejsza idealizacja, tym większe rozczarowanie. Serio, gdyby mój facet zakończył w taki sposób, chyba od razu bym się 'odkochała, pomimo pięknych chwil. Kawał drania, żeby nie powiedzieć dostadniej. A ty masz ciągle nadzieję?

Nie rozwiązywałaś też chyba na bieżąco spraw ze swoim kochankiem, czekałaś aż się domyśli, w ogóle chyba jakoś tak 'podałaś mu się na tacy', pozwalając na jego warunki, żyjąc jego życiem. Pewna bardzo mądra, doświadczona osoba powiedziała mi, że mężczyznie trzeba pozwolić się zdobyć, dać mu o siebie powalczyć - to nie stereotypy naszych babć, a nawet jeśli, to coś w tym jest, u mnie przynajmniej się sprawdziło.  Może jesteś kobietą kochającą za bardzo? Jest tu taki wątek, jest literatura.

Sama musisz sobie odpowiedzieć na pytanie jak to było, ale to chyba za jakiś czas, jak opadną emocje. Czemu tak ochoczo zgodziłaś się na to, że właściwie jesteś jakąś poczekalnią, czemu pozwoliłaś się wykorzystywać? A może on też ci dużo dawał? Czy byłaś histeryczką, czy też raczej intuicja podpowiadała ci, że coś tu nie gra? (jak dla mnie, po tym co napisałaś to raczej to drugie).Czy może w grę weszły różnice kulturowe, do momentu kiedy byłaś posłuszną,pomocną kobietką, było ok,kiedy pokazałaś pazurki i zadałaś pytanie o uczucia, zostałaś wyrzucona jak zbędna rzecz?

A to, że jego pobyt w Polsce zależy od ciebie..Masz ochotę się zemścić? Co zrozumiałe, patrząc na jego styl, ale...czy jesli ktoś obrzuci cię g...nem, to lepiej mu odrzucić, czy raczej obmyć się i iść swoją drogą?

12

Odp: Mój turecki ukochany....

Duszku dziękuję! Byłam poczekalnią? Jezu jak to boli.... ale niech boli, może go znienawidzę..? Nie rozwiązywałam spraw, bo powiedziałam mu, że akceptuję go takim jaki jest i starałam się dotrzymac danej obietnicy. Nie wychodziło jak widać, dwa razy wcześniej już go "goniłam"... Histeryczką nie byłam raczej :-(
Samiec Alfa po prostu zagryza niepotrzebne zwierzęta w stadzie.... Stałam się tylko tym zwierzęciem...
Nie chcę się mścić, przynajmniej nie myślę o tym teraz. Nie wiem co będzie za miesiąc, nie wiem jak będę oceniać sytuację.

13

Odp: Mój turecki ukochany....
lumiaa napisał/a:

Duszku dziękuję! Byłam poczekalnią? Jezu jak to boli.... ale niech boli, może go znienawidzę..? Nie rozwiązywałam spraw, bo powiedziałam mu, że akceptuję go takim jaki jest i starałam się dotrzymac danej obietnicy. Nie wychodziło jak widać, dwa razy wcześniej już go "goniłam"... Histeryczką nie byłam raczej :-(
Samiec Alfa po prostu zagryza niepotrzebne zwierzęta w stadzie.... Stałam się tylko tym zwierzęciem...
Nie chcę się mścić, przynajmniej nie myślę o tym teraz. Nie wiem co będzie za miesiąc, nie wiem jak będę oceniać sytuację.

A co z twoim mezem i synem?

14

Odp: Mój turecki ukochany....

Minęło pól roku od mojej wyprowadzki. Z synem widuję się codziennie po kilka godzin. Najbardziej brakuje mi takiej codzienności z synem, patrzenia jak usypia, budzi się itd... Mąż nie wie, czy jeszcze chce być ze mną. Gdy przychodzę, "zakłocam ich porządek". Na razie musze dojść do siebie, pozbierać, wtedy może coś postanowię (z podejmowaniem decyzji mam ogromny problem).

15

Odp: Mój turecki ukochany....
lumiaa napisał/a:

Minęło pól roku od mojej wyprowadzki. Z synem widuję się codziennie po kilka godzin. Najbardziej brakuje mi takiej codzienności z synem, patrzenia jak usypia, budzi się itd... Mąż nie wie, czy jeszcze chce być ze mną. Gdy przychodzę, "zakłocam ich porządek". Na razie musze dojść do siebie, pozbierać, wtedy może coś postanowię (z podejmowaniem decyzji mam ogromny problem).

Czy zalujesz ze odeszlas?

16

Odp: Mój turecki ukochany....

Nie żałuję, powinniśmy byli rozstać się wiele lat temu, sądzę, żę nie umiemy już nawet żyć obok siebie...

17

Odp: Mój turecki ukochany....

Ja nie bede Cie oceniac ani krytykowac ,wedelug mnie pieknie opowiedzialasa swoja historie.....i doskonale Cie rozumiem zauroczylas sie maksymalnie i bylas szczesliwa z tym facetem ,a to chyba najwazniejsze:))n a teraz wiadomo jest ciezko ,ale to minie ,pytanie tylko co dalej z Toba ,Twoja rodzina ,jak to wszystko poukladac na nowo.....i jak zyc na ziemi ,skoro mocno sie spadlo prosto z nieba hmm

18

Odp: Mój turecki ukochany....

Moje życie się przewróciło na moją własną prośbę! Do nikogo nie mogę mieć pretensji, tylko do siebie. Chciałam z tamtym - nie wyszło. Nie chcę też już ranić mojego męża, nie chcę wrócić i spać oddzielnie, bo to będzie dla niego bardzo krzywdzące - nie zasłużył na to! Może jeszcze kogoś spotka i ktoś jego pokocha? Ja nie umiem, dlaczego więc mam mu odbierać przyszłość?
Nie wiem co się teraz będzie działo... Po prostu jeszcze nie wiem...

19

Odp: Mój turecki ukochany....

Ja Ciebie nie rozumiem i nie rozumiem tez moich poprzedniczek, które owe zrozumienie deklarują.
Zrobiłaś swojemu mężowi świństwo - chyba nie zaprzeczysz? Mnie by było bardzo ciężko z tym żyć, gdybym była na Twoim miejscu.
Nieważne, jaki był ten związek, zasada jest prosta: źle nam w związku -> rozmowa -> negocjacje -> ewentualny rozwód.
Mogłaś to załatwić jak należy, wybrałaś pójście na łatwiznę, bywa.

Na szczęście dziecka bardzo nie skrzywdziłaś, jako, ze codziennie spędzasz z nim parę godzin - jednak miej świadomość, ze to nie wystarczy i tu będziesz musiała baaaaardzo się starać, żeby Cie w przyszłości własne dziecko nie znienawidziło, jak już się dowie, jaki był powód Twojego odejścia.

Co do kochanka... Mimo, ze nie pochwalam tego, jak załatwiłaś odejście od męża, bardzo Ci współczuję, ze kochanek nie okazał się godny Twojego poświecenia (bo wierze, ze jakieś straty poniosłaś). Nie komentuje narodowości owego Pana, lecz powinnaś wiedzieć, ze tego pokroju osobnikom nie wolno od razu ufać, bo najczęściej zostaje się potem na lodzie.

Ten typ Cie wykorzystał. Im wcześniej zapomnisz, tym lepiej dla Ciebie. Poukładaj sprawy z mężem, spraw, by kontakt był chociaż na stopie koleżeńskiej, chociaż mąż pewnie ma do Ciebie zal i będzie oporny na Twoje próby, zresztą słusznie. Daj czas czasowi i przede wszystkim pogódź się z tym, co zaszło. Stalo się i już. Teraz jest ważne to, co będzie dalej.

Pozdrawiam.

20

Odp: Mój turecki ukochany....

Cyniczna masz rację. Dlaczego się nie rozwiodłam wcześniej? Bo nie wyobrażałam sobie, aby mój syn był pozbawiony codziennego kontaktu z którymkolwiek z nas. Bo ktokolwiek z nas miałby się wyprowadzić - nie miał gdzie. Mogliśmy sobie poradzć tylko we dwoje - osobno chyba nie umieliśmy. Tylko dlatego, pewnie oboje jesteśmy tchórzami....

21

Odp: Mój turecki ukochany....

Lumiaa bedzie dobrze:)) daj sobie czas na zapomnienie,nie spotykaj sie z nikim teraz ,w sensie z zadnym nowym kandydatem na kochanka,zajmij sie czyms co lubisz ,jakies pasje ,hobby,poswiec czas ,dla dziecka i moze faktycznie uda Ci sie naprawic kontakty z mezem na stopie kolezenskiej,wiem ,ze to nie latwe kiedy serce boli i chce sie wyc ,ale innego wyjscia nie ma:) malymi kroczkami,a bedzie coraz lepiej,ja trzymam kciuki za Ciebie smile)

22

Odp: Mój turecki ukochany....

Skąd pewność, że po rozwodzie nie mogłabyś widywać syna codziennie?

23

Odp: Mój turecki ukochany....

Mam nadzieję, że nie będzie próbował wrócić... bo wiem że bym go przyjęła.... :-(

24

Odp: Mój turecki ukochany....

lMój syn jest dużym i mądrym chłopcem - ma 16 lat i bardzo mnie kocha. Będziemy się spotykać kiedy tylko zechce, teraz to nie moje oczekiwania się liczą tylko jego!

25

Odp: Mój turecki ukochany....

lumiaa wiem ,zdaje sobie sprawe z tego ,ze przyjelabys go z otwartymi rekami:( ale musisz byc silna,bo jak wczesniej byl z Toba to Cie nie zdradzal ,a teraz juz to zrobil ,nie warto kogos takiego przyjmowac z powrotem do lozka uwierz mi.

26 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-02-22 18:22:16)

Odp: Mój turecki ukochany....
lumiaa napisał/a:

Cyniczna masz rację. Dlaczego się nie rozwiodłam wcześniej? Bo nie wyobrażałam sobie, aby mój syn był pozbawiony codziennego kontaktu z którymkolwiek z nas. Bo ktokolwiek z nas miałby się wyprowadzić - nie miał gdzie. Mogliśmy sobie poradzć tylko we dwoje - osobno chyba nie umieliśmy. Tylko dlatego, pewnie oboje jesteśmy tchórzami....

Ale dla kochanka wyniosłaś się z domu w mgnieniu oka. Jak to się stało, dlaczego? Przestałaś się martwic o syna? smile
Nie szukaj pokrętnych wytłumaczeń. To się JUŻ stało.

Edit: Absolutnie nie szukaj drogi powrotu do tureckiego kochanka. Zrobi Ci krzywdę, zobaczysz.

27

Odp: Mój turecki ukochany....

Cyniczna, zrobiłam to dla niego, to prawda.
Syn jest już samodzielny, dlatego było mi łatwiej. Mieszkam jednak bardzo blisko, niemalże przez ulicę.
Ja mam nadzieję, że już więcej tego faceta na oczy nie zobaczę.... tak mi podpowiada rozum!

28

Odp: Mój turecki ukochany....

Więc dlaczego się nie rozwiedziesz? Przecież z nimi już nie mieszkasz, dajesz sobie radę sama. Czy ten związek już dawno nie istnieje, robicie co chcecie i tylko szanujecie się? Nie lepiej zacząć od początku i pierw dać sobie wolną rękę zamiast być z facetem, będąc mężatką? A Twój synek to już chłop! Duży na pewno, nie ma co się o niego martwić smile

29

Odp: Mój turecki ukochany....

heheheh ale serce i macica inaczej tongue sorki taki czarny humor

30

Odp: Mój turecki ukochany....
lumiaa napisał/a:

Cyniczna, zrobiłam to dla niego, to prawda.
Syn jest już samodzielny, dlatego było mi łatwiej. Mieszkam jednak bardzo blisko, niemalże przez ulicę.
Ja mam nadzieję, że już więcej tego faceta na oczy nie zobaczę.... tak mi podpowiada rozum!

Syn już prawie dorosły, co trzeba, to zrozumie, kwestia odpowiedniego wytłumaczenia.
Co do tego typa... tez Ci życzę, żebyś go więcej nie spotkała.

31

Odp: Mój turecki ukochany....
lumiaa napisał/a:

Zapomniałam napisać, że na początku znajomości powiedział mi, że niczego nie może mi obiecać,  Pomagałam mu w jego sprawach biznesowych jako tłumacz, organizator, koordynator, spowiednik, negocjator. Angażował mnie we wszystkie swoje sprawy, wszystko ze mną ustalał i radził się w kwestiach biznesowych. Byłam też tym zmęczona bardzo. Jednocześnie chciał abyśmy żyli tu i teraz,  Podczas jednej trudnej rozmowy powiedziałam mu, że chciałabym to usłyszeć. Dwa słowa: Kocham Cię. Słuchał, głaskał mnie i przytulał mocno, ale nie powiedział.

... lumiaa prosisz o szczere wypowiedzi...
PRZEPRASZAM cie , jesli moje slowa cie zabola,moze nie mam racji ,ale wydaje mi sie ze bylas dla niego tzw. tymczasowa towarzyszka w drodze do sukcesu.
Oczu ci nie mydlil, nie mowil ze kocha, zadnych planow wspolnej przyszlosci , tylko zycie tu i teraz.
Wlasciwie bardzo klarowna postawa.
Czulosci i dobry sex w zamian za pomoc w sprawach biznesowych,niewiele dal a skorzystal podwojnie.
Nie zdziwilabym sie wcale , gdyby mial zone dla ktorej budowal te biznesowe gniazdko.
Pod koniec wyszedl z niego zwykly dran,moze poczul ze dalej sobie juz sam da rade, albo znajdzie nastepna zakochana ofiare do wyssania !
Otrzyj lzy i zapomnij o kims kto potraktowal cie jak srodek do celu.
Pozdrawiam.

32

Odp: Mój turecki ukochany....

Każda znajomość, każdy związek albo idzie do przodu albo powoli zamiera. Są takie stopnie, które trzeba przekraczać, by coś było dalej inaczej zostaje się z czymś co nie wystarcza, a to niesie frustrację i negatywne myśli.
Autorka chciała takiego kolejnego kroku, jednak jej wybranek nie chciał. I o to się wszystko rozbiło. Czemu nie chciał? Odpowiedzi może być sto. Tylko on wie czemu. Z doświadczenia powiem, że chodzi najczęściej o proste sprawy. Nie można winić kogoś, że miał odwagę, że spróbował, że nie wyszło. Jednak coś się przeżyło, coś czego się pragnęło. A to ważne.
Autorka miała wybór - tkwić z kimś w sumie obcym latami i marnować czas, czy przeżyć coś pięknego... Wybrała - przeżyć.. Odważna kobieta. I jak najlepiej życzę, do odważnych świat należy smile

33 Ostatnio edytowany przez Moni255 (2013-02-22 23:33:24)

Odp: Mój turecki ukochany....

Remi co za fantastyczna ,mimo wszystko pozytywna i optymistyczna wypowiedz w tej calej smutnej historii:) normalnie szacun tongue az mnie podniosla na duchu

34

Odp: Mój turecki ukochany....

Tak, dziekuje za szczerość. Bylam poczekalnia. Wydaje mi sie ze jednak zony nie ma - rodzice suszyli mu glowe i prosili żeby w końcu sie ustatkował. Chyba że ściemniał.... Naprawdę nie wiem. Chce mi sie wymiotować jak o tym myślę... Mieszkal juz w wielu krajach, wiele podróżował, mielismy tez wspólne plany wakacyjne... Straszne, jeśli to byla ściema... Sądziłam ze kocha uczciwość, prawde i szczerość. A tu okazuje się, ze moja naiwność byla na poziomie przedszkolnym... Wstyd!

35

Odp: Mój turecki ukochany....

Lumia nie przejmuj  sie cala masa jest tutaj takich naiwnych kobiet smile sama do nich naleze,tez mi wstyd i niedobrze jak pomysle o pewnych rzeczach ,ale ja wiem przynajmniej ,ze nie mam sobie nic do zarzucenia ,bylam szczera i nikogo nie wykorzystalam i Ty rowniez,po prostu totalne zaslepienie smile zdarza sie

36

Odp: Mój turecki ukochany....

Ale nadal jego pobyt w Polsce jest w moich rękach... I on doskonale wie, co to moze oznaczać. Dlatego coś mi tu nie gra! Coś o co walczył kilka miesięcy zrujnował w jednej chwili... Dziwne. Aż tak bardzo mnie nienawidzi??? Wie, że wystarczy jedno moje słowo i karta pobytu stanie sie znów tylko teorią! :-(

37

Odp: Mój turecki ukochany....

Posłodzi, posmaruje i będzie dobrze. Wszak miłość nie zna granic smile

38

Odp: Mój turecki ukochany....

brałabym również pod uwagę to, co postanowi mąż. podziwiam tolerancyjność i syna i męża. więcej nie napiszę, bo prosisz o wyrozumiałość.

lumiaa napisał/a:

Minęło pól roku od mojej wyprowadzki. Z synem widuję się codziennie po kilka godzin. Najbardziej brakuje mi takiej codzienności z synem, patrzenia jak usypia, budzi się itd... Mąż nie wie, czy jeszcze chce być ze mną. Gdy przychodzę, "zakłocam ich porządek". Na razie musze dojść do siebie, pozbierać, wtedy może coś postanowię (z podejmowaniem decyzji mam ogromny problem).

39

Odp: Mój turecki ukochany....

MamaM: wiem co zrobi mąż, nie chce być juz ze mna i wcale mnie to nie dziwi. Z synem rozmawiam codziennie, on wiedział już dużo wcześniej że to co bylo między rodzicami było klęską. Na szczęście przez te wszystkie lata zbudowałam silną i stabilną relację z synem, dlatego wierzę że młody mnie nie znienawidzi :-(
Remi: ten czlowiek sam niczego nie zrobi, ponieważ wszystko opiera sie o moich dobrych przyjaciół....  Tyle mogę napisać na ten temat, wybaczcie....

40

Odp: Mój turecki ukochany....

wiara czyni cuda.

lumiaa napisał/a:

MamaM: wiem co zrobi mąż, nie chce być juz ze mna i wcale mnie to nie dziwi. Z synem rozmawiam codziennie, on wiedział już dużo wcześniej że to co bylo między rodzicami było klęską. Na szczęście przez te wszystkie lata zbudowałam silną i stabilną relację z synem, dlatego wierzę że młody mnie nie znienawidzi :-(
Remi: ten czlowiek sam niczego nie zrobi, ponieważ wszystko opiera sie o moich dobrych przyjaciół....  Tyle mogę napisać na ten temat, wybaczcie....

41

Odp: Mój turecki ukochany....

Kochane, mam do was jeszcze jedno pytanie: Czy jeśli jest się z kobietą, która wspierała przez cały czas, pomagała ale jednocześnie była kobietą przez duże "K" (nie napisałam wcześniej, że mój "typ" był bardzo zazdrosny, sprawdzał mnie dość często gdzie jestem, z kim, każdy przychodzący do mnie sms wzbudzał jego wieeeelką ciekawość i niepokój), czy taki "typ" nawet jeśli jest "ch..." przez duże "CH" może choć za mną zatęsknić? Czy choć takę satysfakcję mogę mieć? ;-((( Tak, tak, to idiotyczne po tym co gość zrobił, ale jak sądzicie? ;-(

42

Odp: Mój turecki ukochany....

Lumiaa chcialabym Ci napisac ze tak ,ale nie wiem ,ja coraz bardziej widze jak faceci sa wyrachowani  i posluguja sie nami zeby osiagnac swoj cel ,zeby poprawic swoj status,swoje ego.Nie generalizuje ,napewno sa gdzies jednostki ,ktore sa szczere w tym co robia i mysla i tez cierpia potem skrzywdzeni przez jakas kobiete.U was wydaje mi ,sie ,ze sytuacja byla bardzo jasna i klarowna to bardziej wygladalo jak dobrze skonstruowana umowa,ktora byla korzystna dla Was obojga ,Ty dzieki niej oderwalas sie od jalowego ,szarego zycia tzw kury domowej i mialas dobry sex ,a on mial zapewniony rozwoj w swojej karierze i wsparcie..........tylko ,ze on wlasnie bardzo biznesowo do tego podszedl na zimno i na chlodno ,a Ty sie zakochalas sad

43

Odp: Mój turecki ukochany....

On wiedział że go pokochałam. Raz, gdy znalazł sms od mężczyzny, który próbował się ze mną umówić, rozchorował się. Nie udawał, rozmawiał ze mną wtedy i wiem jak go to zabolało... Wtedy powiedziałam mu, że tylko jego kocham. Właśnie wtedy. Biznesowo owszem, pomogłam mu, ale tak naprawdę od początku wiedział i liczył się z tym, że w każdym momencie mogłabym się z tej pomocy wycofać, na razie niczego dzięki mnie nie osiągnął, ponieważ mój przyjaciel który dostarcza mu kontrakty, może się w jednej chwili wycofać. To powoduje, że wraca do punktu wyjścia.... Zastanawia mnie to, skoro byłam poczekalnią, mógł ciągnąć w swoim stylu dalej! A on mnie rzucił jak psa! :-(((

44

Odp: Mój turecki ukochany....

Lumiaa to ze byl zazdrosny o innych facetow nie oznacza milosci ,to taki pies ogrodnika wiesz  sam nie zje  itd.......a poza tym mogl sie po prostu bac ,ze go zostawisz i wtedy juz nic nie osiagnie:) wiec robil dobra mine ,nie znam Waszej relacji ,ale sama pomysl czy to jak Cie potraktowal na koniec swiadczy o jakimkolwiek uczuciu do Ciebie ......ja mysle ,ze po prostu mu bylo dobrze i wygodnie ,dalas mu wszystko co akurat chcial i potrzebowal.

45

Odp: Mój turecki ukochany....

Jak ja go nienawidze.....

46

Odp: Mój turecki ukochany....
lumiaa napisał/a:

czy taki "typ" nawet jeśli jest "ch..." przez duże "CH" może choć za mną zatęsknić? Czy choć takę satysfakcję mogę mieć? ;-((( Tak, tak, to idiotyczne po tym co gość zrobił, ale jak sądzicie? ;-(

Lumiaa, wybacz, ze to napisze, ale Ty jesteś po prostu glupia.
Niczego Cie te kopniaki z jego strony nie nauczyły.

Powodzenia.

47

Odp: Mój turecki ukochany....

Lumiaa daj sobie troche czasu ,sama pisalas ,ze to jest wszystko takie swieze,wiem ,ze jest Ci bardzo bardzo ciezko ,ale uwierz mi z kazdym dniem bedzie lepiej,musisz tylko starac sie nie myslec o tym ( choc wiem ,ze teraz to nierealne) postaraj sie gdzies wyjsc ze znajomymi ,z kolezankami ,napij sie alko ,spedz milo czas.......cos musisz robic bo zameczysz sie rozpamietujac to;)

48

Odp: Mój turecki ukochany....

Cyniczna nie jest glupia tylko zakochana i zaslepiona i chciala byc kochana i nadal chce wierzyc w to ,ze to nie byla tylko wyrachowana gra z jego strony tylko ,ze ten facet cos do niej czul......ja ja doskonale rozumiem:)

49

Odp: Mój turecki ukochany....

lumiaa, nie rozdrapuj tylko odfajkuj - jego moze i bolalo ale przestalo,jak nie znajdzie tego co szuka to i moze zateskni...piszesz ze podrozowal po swiecie hmmm w kazdym "porcie"nowa dziewczyna...piszesz ze zazdrosny...cierpial , o tak napewno ,przeciez jeszcze cie potrzebowal.
Eeeeeh przeciez wiadomo , ze TACY boja sie silnych kobiet jako partnerek na dluzsze zwiazki, takie kobiety sie wykorzystuje bo przeciez one maja duzo do zaofiarowania.
pozdrawiam

50

Odp: Mój turecki ukochany....
Moni255 napisał/a:

Cyniczna nie jest glupia tylko zakochana i zaslepiona i chciala byc kochana i nadal chce wierzyc w to ,ze to nie byla tylko wyrachowana gra z jego strony tylko ,ze ten facet cos do niej czul......ja ja doskonale rozumiem:)

Facet ja wykorzystal i zostawil - tu nie ma kogo kochac. Im predzej to zrozumie, tym lepiej dla niej.
Jestem prawie pewna, ze gdyby ten idiota stanal pod jej drzwiami, to bez watpienia by go wpuscila.
Dluga droga przed nia.

51

Odp: Mój turecki ukochany....
lumiaa napisał/a:

czy taki "typ" nawet jeśli jest "ch..." przez duże "CH" może choć za mną zatęsknić? Czy choć takę satysfakcję mogę mieć? ;-((( Tak, tak, to idiotyczne po tym co gość zrobił, ale jak sądzicie? ;-(

Lumiaa, a co Ci przyjdzie z tego, że jakiś "ch.." prze duże CH by za Tobą zatęsknił? On zatęsknić mógłby za zaślepiona dziewucha, która robi co on chce i nie myśli własnym mózgiem, a jest jedynie "grzeczna wobec pana i władcy". To przyniosło by ci jakąkolwiek satysfakcje? Taka tęsknota? Nie chciałabyś, aby kiedys ktoś tęsknił za Tobą, jako za swoją druga wymarzona polówką, jako za rozumna istota która wie czego chce i z tego właśnie powodu jest dla niego niezwykle atrakcyjna? Miej szacunek sama do samej siebie, skoro ten "ch.." go nie miał...

52

Odp: Mój turecki ukochany....

Hej! Lumio   przeczytalam  twoja historie i sie zaczelam zastanawiac czy to nie czasami pod innym nicem moja kiedys dobra znajoma,ale ona miala 2 corki,meza,dobrze prosperujacy zaklad i byla kims :)Poznala Araba....mowila ,ze 7lat mlodszego(w sumie 17 tongue )zakochala sie ,wziela slub,rzucila meza,corki i  teraz juz 2 swoich wnukow..........poszla za swoja miloscia.Wszystko postawila na 1 karte.......to ona pracuje na  swojego mlodego meza,jest jego sluzaca,kobieta do robienia pieniedzy i ..........dostaje lanie za to,ze nie odgaduje jego marzen.....nie wolno sie jej z nikim przyjaznic,rozmawiac jest jego wlasnascia,jest zaprzeczeniem,co miala dawniej,Sa 3 lata po slubie..teraz mlody HERKULES czeka ,kiedy  jego "stara"zona sprzeda swoj dom,a on dalej bedzie jej GURU.Mysle,ze to nie potrwa dlugo......widze,ze moja kolezanka jest bardzo zmeczona i nie ma do kad uciec.Wcale nie jest mi jej zal. Zapracowala sobie na takie zycie!CZY O TAKIE ZYCIE JEJ CHODZILO................BRRRRRRRR

53

Odp: Mój turecki ukochany....

Ten mój "typ" jest w moim wieku (ale wygląda poważniej ode mnie) więc to mnie nigdy nie stresowało. Jego przekonania były rzeczywiście nieco ortodoksyjne, jednak ja mam swoje wyraźne "ja" i on to doskonale wiedział. Wiedział, że ze mnie służącej nie zrobi, ale przyjaciela od serca. Oczywiście obiadki mu robiłam, bo strasznie się cieszył z tego. Wiem, choć nie mówił mi tego, żył zgodnie z moim zegarem, czasami mi to też wypominał. Ja więc dawałam mu wolność, na nic nie naciskałam, nie zadręczałam też pytaniami. Bałam się rozmów o nas, czekałam aż on sam z siebie pozwoli mi czuć się ważną. Czułam to tylko czasami. Oszukał nie mnie, ale MOJE SERCE!!!! Dlatego jest dla mnie gnidą!!! To, że dla niego zostawiłam męża - mój wybór i moja decyzja! Sama mogę tylko na siebie splunąć! Ale ja tak bardzo pragnę miłości.... myślałam, że znalazłam.....

54

Odp: Mój turecki ukochany....

Lumia widzisz ja tez pragne byc kochana i zaliczam porazke za porazka z  tego tytulu ,a faceci widza jak kobiecie zalezy i wykorzystuja to.Moze zabrzmi to dziwnie ,ale ja w pewnym stopniu Cie podziwiam ,ze mialas odwage tak wywrocic swoje zycie do gory nogami bo tak bardzo pragnelas szczescia ,nie kazdy by sie na to zebral......to ,ze sie nie udalo,trudno ,ale podjelas ryzyko bo chcialas zawalczyc o siebie i o swoje szczescie i bylas szczesliwa i przezylas mnostwo pieknych chwil a przeciez o to chodzilo ,to ,ze sie skonczyly ,moze tak po prostu mialo byc.

55

Odp: Mój turecki ukochany....
lumiaa napisał/a:

Ten mój "typ" jest w moim wieku (ale wygląda poważniej ode mnie) więc to mnie nigdy nie stresowało. Jego przekonania były rzeczywiście nieco ortodoksyjne, jednak ja mam swoje wyraźne "ja" i on to doskonale wiedział. Wiedział, że ze mnie służącej nie zrobi, ale przyjaciela od serca. Oczywiście obiadki mu robiłam, bo strasznie się cieszył z tego. Wiem, choć nie mówił mi tego, żył zgodnie z moim zegarem, czasami mi to też wypominał. Ja więc dawałam mu wolność, na nic nie naciskałam, nie zadręczałam też pytaniami. Bałam się rozmów o nas, czekałam aż on sam z siebie pozwoli mi czuć się ważną. Czułam to tylko czasami. Oszukał nie mnie, ale MOJE SERCE!!!! Dlatego jest dla mnie gnidą!!! To, że dla niego zostawiłam męża - mój wybór i moja decyzja! Sama mogę tylko na siebie splunąć! Ale ja tak bardzo pragnę miłości.... myślałam, że znalazłam.....

Lumio dobrze ,ze zrozumialas  swoj blad i potrafisz nazwac to po imieniu...........moja dawna kolezanka jak jej sie tlumaczylo,ze ma przemyslec  to ,co robi,ze moze stracic wszystko.........stwierdzila,ze my wszyscy zazdroscimy jej milosci,ze  ona dla niego jest wszystkim .Za 2 dni  chodzila w okularach przeciwslonecznych w czasie deszczu bylo widac jej posiniaczona twarz...............mowilam Aniu ,co ty robisz,zerwij ten chory zwiazek,uderzyl Cie  pierwszy raz ,zrobi to ponownie .....i sie nie pomylilam,robi to  nadal.Udaje szczesliwie zakochanego,a u nie na twarzy widac strach sad i dalej twierdzi,ze my wszyscy jej zazdroscimy tongue..........malo tego jeszcze przed swoim I rozwodwm nabrala kredytow (parabanki) i  jej byly maz i dzieci posplacali  zaduzenia,zeby komornik nie wystawil pod most.Zostal jej jeszcz jeden dom i juz wystawila go na sprzedaz....nie spotykamy sie ,bo  kolejny raz  powiedzialabym jej ,co o tym mysle sad TY Lumio wyciagnelas wnioski i wiem,ze sobie poradzisz ze swoim zyciem!Zycze Ci powodzenia !!!

56

Odp: Mój turecki ukochany....

Dziewczyny, bardzo Wam dziękuję za Wasze posty. Cieszę się, że się tu znalazłam, mam nadzieję, że kiedyś i ja będę mogła wesprzeć kogoś.
Wracając do tematu, przyszedł do mnie wczoraj mój przyjaciel - Gruzin. Opowiedziałam mu wszystko ze szczegółami. Jest pierwszą osobą, która ma inne zdanie niż my. Uważa, że facet jest tak dumny, jego ego przerasta go nadto. Twierdzi, że po tym jak ja go posłałam do diabła (trzeci raz, choć pierwszy w mało elegancki sposób), jego duma nie pozwoliła mu tego zaakceptować, nawet gdyby sam miał siebie ranić. I zemścił się nie patrząc na konsekwencje...

57

Odp: Mój turecki ukochany....
lumiaa napisał/a:

Dziewczyny, bardzo Wam dziękuję za Wasze posty. Cieszę się, że się tu znalazłam, mam nadzieję, że kiedyś i ja będę mogła wesprzeć kogoś.
Wracając do tematu, przyszedł do mnie wczoraj mój przyjaciel - Gruzin. Opowiedziałam mu wszystko ze szczegółami. Jest pierwszą osobą, która ma inne zdanie niż my. Uważa, że facet jest tak dumny, jego ego przerasta go nadto. Twierdzi, że po tym jak ja go posłałam do diabła (trzeci raz, choć pierwszy w mało elegancki sposób), jego duma nie pozwoliła mu tego zaakceptować, nawet gdyby sam miał siebie ranić. I zemścił się nie patrząc na konsekwencje...

Lumio dobrze zrobilas posyłajac go ... tongue pamietaj to inna kultura,inne obyczaje i popatrz jak tam traktuja kobiety.....pomyśl czy warto wchodzić do tej samej "rzeki" czy za duzo już nie straciłaś? Facet zawsze będzie bronił swego.......wszystko wez za i przeciw i wtedy podejmnij decyzje,ale mądrą!!!

58

Odp: Mój turecki ukochany....

Lumia..Twoja opowieśc jest podobna do mojej..nawet bardzo podobna tylko na innych zaleznościach , nie biznesowych tylko finansowych.. Tez podobno był zakochany po uszy i tak dalej pitu pitu..Jak zaczęłam podejrzewac Jego dowartosciowywania sie przez neta , i niekontrolowana ilość kobiet wkolo zaczela sie mnozyc , aszczegolnie jdna z ktora sms co 3 minuty doslownie , zerwalam..Tłumaczenia idioty..to były tylko nie znaczace rozmowy haha..  NIE WALCZYŁ , nie zrobił praktycznie nic..i tez mam te same pytania , czy teskni bo w sumie jak bylismy razem bylo zajebi,,,  czy kocha ? dlaczego odpuscil itd....a On ju bawi sie niezle z inna , z ktora realizuje swoje pragnienia seksualne chwalac sie nimi na sexfotce.. Pewien madry Gość z tegoportalu napisalmi to nie była miłość i dobrze ze koniec , mam Go wyrzucic z pamieci i wyciagnać bolesna lekcje.. Wiec nie rozpaczaj idz dalej.. wiem ,że Ci ciezko , ja nawet chciałamzrobic cos czego bym zalowala ale pomyslalam o synach , doroslych ale mam dla Kogo zyc..a facetow jest tylu w kolo nawet do tego zeby z nimi sie przespac i zjeść jak Modliszka..oczywiscie to sarkazm...trzymaj sie i olej fiuta....

59

Odp: Mój turecki ukochany....

Zanim go pierwszy raz spotkalam, pomyslalam sobie: będą lzy! Ale mimo to poszlam dalej.... Pchnęła mnie do tego nieodparta potrzeba poczucia milości... A przepraszam ze zapytam, ten twój "typ" byl polakiem??

60

Odp: Mój turecki ukochany....

Twoja historia Lumio przypomina mi kilka innych,które poznałam osobiście i być może to rzutuje na moją opinię o Turkach.
Sporo lat temu do mojego miasta przyjeżdżali Turcy do jednostki wojskowej.Nie wiem co tam robili- pewnie pracowali.Byli ludźmi w wieku 25-35 lat.Ja byłam wtedy licealistką.Przechadzali się z Polkami,przesiadywali w parkach,zaczepiali.Wiele razy zdarzyło mi się,że na spacerze z psem jakiś Turek prosił mnie o rękę,szedł za mną pod dom.
Po ich wyjeździe urodziło się sporo dzieci o ciemnej karnacji:)Ich dzieci nigdy nie zobaczyły swych tatusiów.Jedna z moich znajomych usilnie szukała ojca swego dziecka kiedy to dowiedziała się,że jest o 10 lat starszy niż deklarował,ma zonę i dzieci w swoim kraju.

Jakiś czas temu spędzałam wakacje w Bułgarii,przy tureckiej granicy.W pensjonacie poznałam Polkę z dwójką dzieci i jej męża- Turka.Właściwie całymi dniami bywała sama,mąż gdzieś znikał.Spotkałyśmy się parę razy na plaży,na obiedzie.Pewnego razu opowiedziała mi gdzie chadza jej mąż.Na panienki.Kiedy ona poszła ze mną i moim mężem na kolację mąż dał jej w twarz- bo chodzi po nocy z obcym facetem- moim mężem.
Nie wiem czy to możliwe ale powiedziała mi,że on już ma jedną żonę w Turcji i dlatego przeprowadzili się do Bułgarii.
Jakoś od tamtej pory nie darzę szczególną sympatią tej nacji a ich kobietom współczuję.Ciesz się,że tak się skończyła Twoja historia.

61 Ostatnio edytowany przez hera.1 (2013-02-24 11:43:41)

Odp: Mój turecki ukochany....
lumiaa napisał/a:

Zanim go pierwszy raz spotkalam, pomyslalam sobie: będą lzy! Ale mimo to poszlam dalej.... Pchnęła mnie do tego nieodparta potrzeba poczucia milości... A przepraszam ze zapytam, ten twój "typ" byl polakiem??

Tak jest Polakiem , a sadzisz ,ze Polacy nie moga byc zdolni do takich rzeczy ??  jA TEZ WIDZAC gO PIERWSZY RAZ POMYSLALAM ..O BEDA KŁOPOTY !!  hahah i mam co chciałam  ... według mnie nie ma tu znaczenia czy On jest kosmita czy Turkiem lub innej nacji chodzi o człowieka i Jego postepowanie , chociaz na pewno róznice kulturowe maja tutaj wpływ , a szczegolnie kultury muzułmańskie.. ale On poprostu postapił jak zwykły fiut , tutaj nie ma nic  wspolnego Jego postepowanie z religia , kultura itd..A Ty Go jeszcze usiłujesz tlumaczyc..osdpuść sobie , chyba ze chcesz byc kolejny i kolejny raz zraniona....

62

Odp: Mój turecki ukochany....

Musisz być silna i nie dać się znowu jemu zwieść wink Było pięknie,romantycznie ale to juz BYŁO.. zawsze gdy będziesz zanim tęsknić pomyśl sobie jak na koniec Cię potraktował..będzie cięzko..ale z czasem uznasz,ze to najlepsze co Cię spotkało i uwolniłaś się od kolejnego drania wink

63

Odp: Mój turecki ukochany....

Ha! A ja mam jeszcze jego kluczyki do samochodu (zapasowe) i jego opony!
P.S. Miałam nawet pomysł żeby Was poprosić, abyśmy wspólnie obsmarowały go na pewnym portalu, na którym prawdopodobnie właśnie założył sobie "ruch...wskie" konto! Ale jeszcze do tego nie dojrzałam.....

64

Odp: Mój turecki ukochany....
lumiaa napisał/a:

Ha! A ja mam jeszcze jego kluczyki do samochodu (zapasowe) i jego opony!
P.S. Miałam nawet pomysł żeby Was poprosić, abyśmy wspólnie obsmarowały go na pewnym portalu, na którym prawdopodobnie właśnie założył sobie "ruch...wskie" konto! Ale jeszcze do tego nie dojrzałam.....

Lumia olej Go..mój eks tez sobie załózył konto ze swoja kolejan zdobycza na seks fotce i na poczatku bolało ale teraz mi sie chce smiac jaki płytki jest i obleśny..fujjj

65

Odp: Mój turecki ukochany....

no cóż. Jesteś typową zdradzaczką.
Pofrunęłaś od rodziny do księcia z internetu który okazał się być zwykłym prostakiem.
Nie buduje się szczęścia na czyimś nieszczęściu.
Doświadczyłaś prawa karmy - zło wyrządzone innym wraca do nas ze zdwojoną siła.
Ot i tyle.

Lepiej nie wracaj do rodziny. Nie masz im nic do zaoferowania.

Posty [ 1 do 65 z 73 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mój turecki ukochany....

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026