Nigdy nie myslalam ze w takiej sprawie bede musiala pisac na forum.. Wczoraj po 14 miesiącach zwiazku i bardzo dlugim czasie samej znajomosci zostawil mnie moj partner.. Juz od jakiegos czasu wszystko sie psuło, ale wczoraj ona zadzwonil i powiedzial ze jemu bedie lepiej bezemnie, ze nie kocha mnie i ze juz nie chce sie męczyc.. Zrobil to przeztelefon. Miniony weekend spedzilismy tylko we dwoje i wszystko sie ukladalo.. W niedziele pojechal na studia i wczoraj zadzwonil.. Siedze sama, nie mam sie komu wygadac i piszę. Płacze, nie mogę przestać. Wczoraj w nocy okazalo sie ze zakonczyl to bo mial inną i chcial byc fair wobec niej .. Nie wiem co mam robic, siedze nie moge sobie z tym poardzic, nie wyobrazam sobie weekendu bez niego, swiat, urodzin.. Wszystko mi o tym przypomina.. Dlaczego ja ??
Podobne tematy
Rozumiem Cię.
Nie napiszę, że Ci zaraz przejdzie bo to nieprawda.
Musi poboleć - jak długo - nikt tego nie wie.
Jedyne co możesz zrobic to postarac się zapomnieć.
ewla1234 To podobnie jak ja i wiele innych kobiet na tym forum, poczytaj watek ból po rozstaniu oraz narzeczony odszedł, wiele z nas przechodzi to samo co Ty teraz, pierwsze dni są najgorsze, musisz się wypłakać, a potem na siłe organizować czas, poczytaj jak my sobie radzimy. Będzie bardzo cięzko, płakać długo nie przestaniesz. Trzymaj się dziewczyno, my tu jesteśmy. Pisz, będziemy się wspierać nawzajem.
pomyśl sobie, lepiej,że po 14 miesiącach niż 14 latach.
jeżeli rzucił,znaczy że nie był 'stabilny' umysłowo i gotowy na poważny związek.
Nie zasługiwał na Ciebie skoro tak po prostu zadzwonił i zerwał.
Czas leczy rany i jak minie trochę czasu, to już będzie mniej boleć.
Nie będę pisać,że zapomnisz,bo nie zapomnisz.
witaj ewla, mnie narzeczony oszukał, zranił ( flirtując z laskami poznanymi w necie ) kilka miesięcy przed ślubem. Wszystko zarezerwowane, obrączki wybrane, w listopadzie miałam szukać sukienki? i co, wszystko zniszczył w środowy wieczór październikowy. Jestem wrakiem człowieka, płaczę non stop, wspominam, lamentuję, stwierdzono u mnie depresję. Całkowicie poświęciłam się mojemu facetowi dogadzając mu w najróżniejszy sposób, zatraciłam swoje ja. A teraz muszę zacząć żyć na nowo. Jest to cholernie trudne, ale myślę, ze się uda. Mam taką nadzieję. Ty tez Jesteś silna. Dasz radę, tutaj jest wiele smutnych historii Dziewczyn, nie tylko Ty przechodzisz cierpienie. Ale razem możemy sobie pomóc nawzajem. Buziaczki. Trzymaj się i pisz, choćbyś miała doła, pisz, to pomaga. Przetestowałam