Chyba nie potrafię się odnaleść w życiu nie mam celu do którego chce dążyć ani chęci życia wszystko co miało jakiś sens już go nie ma straciłam przyjaciół miłość własna matka ma mnie za nieudacznika mam wrażeni że nikomu na mnie nie zależy mam różne myśli pesymistyczne lub bardziej realistyczne myślę że może do zakonu powinnam iść robić coś dla innych może ktoś to doceni i komuś pomogę tylko czy w moim wieku idzie się do zakony? Nie wiem nawet nie mam już bliskiej osoby by o tym wszystkim porozmawiać czuję się tak samotna że nic mi już radości nie sprawia.
Podobne tematy
Moja rada: znajdź dobrego terapeutę. Jeśli Cię nie stać, są ośrodki interwencji kryzysowej, tam otrzymasz pomoc bezpłatnie. Po drugie, wybierz się na jakieś krótkie wakacje.
Zakon nie jest rozwiązaniem problemów. Tam sie idzie z powołanie. I nigdy na nie nie jest za późno.
Wiem, że pora roku nie sprzyja ale szukaj plusów życia. Najważniejsze nie poddawaj się i pracuj! Gdy dojdziesz do pierwszego celu zobaczysz, że się opłaca. Skoro mama uważa Cię za nieudacznika, taką postawą pokazujesz, że to prawda. Pokaż jej, że jesteś silna. Że stać Cię na to by żyć dobrze.
Moja rada: znajdź dobrego terapeutę. Jeśli Cię nie stać, są ośrodki interwencji kryzysowej, tam otrzymasz pomoc bezpłatnie. Po drugie, wybierz się na jakieś krótkie wakacje.
Zakon nie jest rozwiązaniem problemów. Tam sie idzie z powołanie. I nigdy na nie nie jest za późno.
Witaj. Popieram zdanie przedmówczyni. Pomagać ludziom można na różne sposoby, nie tylko z zakonu. Nie wiem gdzie mieszkasz, więc trudno coś sugerować, ale są hospicja, ośrodki dla dzieci niepełnosprawnych. Mówię na bazie własnych doświadczeń. Najpierw byłam wolontariuszką, potem dostałam pracę w takim ośrodku a potem zaczęłam studia w tym kierunku i tak po kolei zaczęły stawać przede mną kolejne cele, jakby same. Ja tylko zrobiłam pierwszy krok i wyszłam z domu (pojechałam do tego ośrodka). A terapeuta zawsze wskazany - pomoże to wszystko rozsądnie poukładać ![]()
Terapeuta pomoże mi iść na przód a co zrobić z przeszłością chłopaka kocham a moi przyjaciele się odsuneli jak czuć się potrzebnym jak bliskie osoby mnie zostawiły
Zapomnij. To trudne.. postaraj się. Wyjdź do ludzi, poznaj nowych znajomych... Zapisz się na aerobik... rozładujesz napięcie, poznasz nowe koleżanki + ćwiczenia uwolnią hormon szczęścia ![]()
Ja mam to samo. Jeszcze wyjechałam z dala od wszystkich na studia. Sytuacja moja różni się tylko tym, że co do edukacji mam konkretne plany. A samotność i dotychczasowe niepowodzenia mnie rozwalają od środka:(
Dziewczyny, mogłabym powiedzieć to samo nie miałam jakiś konkretnych planów i pomysłów na siebie. Moje życie toczyło się wokół faceta, z którym po 8 latach się rozstałam z własnego wyboru. Przez niego straciłam przyjaciół , znajomych..Moja mama nie okazała mi że jestem nieudacznikiem ale sama tak czułam..studia choć lubiłam to olewałam i nie chodziłam. Po rozstaniu czułam się tak jak opisujesz, bezużyteczna, samotna...Dopiero teraz odżywam. Znalazłam cele, mam fajną pracę która jest wyzwaniem, kończe studia i zapisałam się na taniec. Dzięki temu poznaję nowych ludzi, zawiązują się wartościowe znajomości. I już nie siedzę i się nie dołuję. Faceta nie mam od 1,5 roku, ale na razie dobrze mi z tym bo nadrabiam stracony czas, w tygodniu ledwo znajduje czas dla siebie wszystko tak szybko się toczy ze nawet nie mam czasu myslec o glupotach.
Postaw sobie jakieś cele tak jak piszą dziewczyny, nie myśl o przeszłości, skup się na tym co chcesz robic
tylko pozytywne myślenie Ci pomoże, zadnego użalania sie
Moje życie i tak nie ma sensu sadze że nawet jakby w pewnej chwili mnie zabrakło to każdy by odetchną z ulgą i było im by lepiej mieli by problem z głowy każdy. to już czuje bardzo dobrze że nikomu nie jestem potrzebna.
każde życie ma SENS , wyjdź gdzieś poznasz nowych ludzi nie wiem , basen , kino , czy pub zawsze mozna kogos poznac !!! i zmienisz zdanie !
moim zdaniem kino itp. pomoze na chwile odsapnąc od wszystkiego. jakikolwiek terapełta nic nie zrobi szczególnego co pomoze tobie,bo on tylko pokieruje twoim umyslem i pomoze wejsc glebiej tobie samej w twoja psychike ale to ty musisz sama w siebie uwierzyc i powiedziec sama sobie ze nie jestes zla ze potrafisz zyc, to jest bardzo wazne i napewno nie ma tego zlego co na dobre nie wyjdzie. wystarczy troche wiary w siebie a napewno bedzie lepiej. otwósz sie nawet przed kims obcym np w jakims barze i jak tylko przyjdzie okazja porozmawiac to mów wszystko co czujesz,co chcesz i napewno ten ktos ciebie wyslucha a nawet doradzi,moze byc nawet wsparciem twojego zycia i juz byc kims komu sie zwierzysz itd. troche wiary a bedzie napewno dobrze. pozdrawiam.
mysle ze terapeuta moglby pomoc, potrzebna bylaby tylko Twoja chec poprawy sytuacji .
pracujesz/studiujesz, w jakiej aglomeracji mieszkasz? jesteś zmotoryzowana?
nie pracuje nie studiuje i do tego mieszkam na małej wsi i brak zmotoryzowania