Wczoraj przed pójściem spać rozmawialiśmy z mężem o wyborach, o polityce, o tym, czy warto iść głosować. I okazało się, że mamy rozbieżne zdania w temacie głosowania. Mój facet, nie jest zainteresowany pójściem jutro do wyborów. Wiem, że może nie warto się kłócić w tak błahej sprawie. Ale tutaj moim zdaniem chodziło o poczucie obowiązków
Po prostu mój mąż nie przykłada się również do obowiązków domowych. Dlatego tak bardzo chciałam go przekonać do wykonania tego jednego obowiązku obywatelskiego a on się nasrożył. Twierdzi, że jego polityka nie interesuje i nie ma zamiaru się w to bawić. Szkoda, że tak się to skończyło
Chciałabym go jakoś przekonać do udziału w głosowaniu, a przede wszystkim znaleźć jakieś porozumienie w tej kwestii. Wiem, że racja jest po mojej stronie, ale nie chcę też się z nim kłócić...
Może wiecie jak mogę go namówić, nie kłócąc się z nim...
Podobne tematy
Dlaczego uważasz że racja jest po Twojej stronie?? To jest jego wybór, polityka jest tak brudna i to w szczególności w ostatnich czasach, że wcale sie nie dziwię, że ludziom odechciewa sie oddawac swoje głosy. Ja sama wychowywana w demokratycznym duchu z wpojona nienawiścią do pseudo komunizmu w Polsce i zawsze uwaząłam ze to mój obowiązek, bo ktos te prawa dla nas wywalczył. Ale dziś... powiem Ci sczerze nie wierze zadnemu politykowi, żadnemu, wszyscy sa najwspanialsi przed wyborami, a jak juz dostana stołek zapominaja o swoich obietnicach.
Uważam, że nie powinnas namawiać męża na pojscie do wyborów, to jego sprawa, a juz napewno nie powinniscie sie o to kłócić!
Wg mnie jest to obowiązek pójść na wybory. Jeżeli uważasz, ze nie ma żadnego kandydata, które chcesz wesprzeć, to oddajesz nieważny głos, ale przynajmniej wyraziłeś swoją opinię i spełniłeś obywatelski obowiązek.
Ludzie tylko narzekają, ze w kraju jest źle, ale głosować chodzi ledwie połowa społeczeństwa.
to będa pierwsze wybory w których nie wezmę udziału... po prostu nie chcę. Mówiłam dokładnie tak jak Ty - to jest obywatelki obowiazek - ale codzienność tego kraju tak mnie rozczarowuje, absurdy z którymi sie spotykam, niesprawiedliwośc obłuda i fałsz... to wszytsko powoduje, że czuję się coraz mniej obywatelsko zobowiązana.... To przykre, ale prawdziwe
No nie powiedziałabym, że racja jest po Twojej stronie.
Skoro mąż nie interesuje się polityką, to po co go do tego zmuszać? Daj mu wolny wybór. Jeśli chcesz, to zagłosuj. On nie chce-nie musi. Nikt nie lubi być do czegokolwiek zmuszany.
A jeśli ta sugestia o głosowaniu miałaby go zachęcić do wypełniania obowiązków domowych, to wydaje mi się, że on nie ma bladego pojęcia,że chodziło Ci o obowiązki domowe. Najlepiej powiedz mu to wprost. "Kochanie mógłbyś pozmmywać naczynia/wynieść śmieci itp". A wtedy nie powinno być żadnych nieporozumień, gdyż będzie wiedział czego od niego wymagasz,a nie będzie musiał się domyślać o co Ci chodzi,co może skończyć się klęską ![]()
Cóż jeżeli nie ma sprecyzowanych poglądów może lepiej żeby nie wybierał w ciemno. Możesz zaproponować żeby przekreślił kartę, na znak, że nie wybiera nikogo.