Mam 26 lat , od 5 lat jestem mężatką. Do niedawna wszystko układało sie normalnie, od jakiegoś czasu po chorobie kobiecej - histopatologii i chemi.. przestałam mieć ochotę na seks, którym zawsze sowicie obdarowywałam męża. Od 3 miesięcy jestem w ciąży w która bardzo chciałam zajść ze względu na pogarszające się zdrowie i brak perspektyw na dziecko - jednak udało się. Niestety nie możemy uprawiac seksu a ja nie mam ochoty na inne formy dogadzania mężowi.
Niedawno usłyszałam od męża że on juz tego dłużej nie wytrzyma- wiem że jest seksoholikiem i dokucza mu brak seksu, ale dlaczego nie potrafi zrozumieć że czasami kobieta nie chce, nie może albo nie ma ochoty.
Skończyło sie na spaniu osobno, wypominaniu że jak tak dalej będzie to on chce rozwodu i że jestem okropna i że mnie już nie kocha.
czy ze mną jest coś nie tak ? czy mam prawo do czasowej abstynencji bez tłumaczenia się że nie mam ochoty !?
uderzył mnie , powiedział że już niczego nie będzie ode mnie wymagał, że już niczego ode mnie nie chce, skoro nie potrafie pomyśleć o tym, że cierpi i potrzebuje choc troche przyjemności i seksu i że kiedyś byłam inna???
Wiem, że to wszytko moja wina, mojej uległości, i tego że zawsze miał to co chciał, ale nie wiem jak teraz wybrnąć z tej sytuacji. Straciłam swoja godność, szacunek do siebie, czuję się jak szmata. A najgorsze, że go kocham i potrzebuje zwłaszcza teraz kiedy spodziewamy sie pierwszego dziecka. I co dalej ???
Podobne tematy
No ciężka sytuacja skoro on mówi,że Cie już nie kocha i chce rozwód.Dla mnie to trochę śmieszne powinien to zrozumieć,że nie chcesz..widać,że zależy mu na tym skoro grozi Ci ,że odejdzie jeśli tego nie zmienisz..Nie wiem proponuje pogadać z nim szczerze.Może od czasu do czasu mu dogadać aby nie czuł się tak jak teraz..
3 2010-11-21 12:08:57 Ostatnio edytowany przez CookieBitch (2010-11-21 12:10:01)
Ehhh...
1. Skoro mąż jest chory, zrozum go. i nie zdziw się jeśli pójdzie do innej kobiety.
2. To nie twoja wina bo również jesteś chora.
3. Rozwód z braku pozycia owszem... ale nie jeśli Ty byłaś chora i jest to minusem leczenia a Twój mąż znów potrzebuje seksu bardziej niż inni.
Nie wiem co Ci poradzić. Mąż pewnie nie zgodzi się leczyć. Nie wiem też co Ci jest ale może porozmawiaj ze swoim lekarzem? Może coś na to poradzi. Twój mąż nie powinien byc takim egoistą. Spodziewsz się Waszego dziecka...
Niskie libido może być również wynikiem ciąży.
Droga Kafko... po przeczytaniu pierwszej polowy Twojego postu napisałabym tak: Rozumiem, że nie masz ochoty ale zrozum też swojego męża... nie możecie uprawiać sexu ale powinnaś zaspokoić go choć trochę bo każdy człowiek ma swoje potrzeby. On ma się poświecić bo Ty nie chcesz ale Ty się poświęcić nie możesz? to trochę nie fair.
Czytając drugą połowę Twojego posta oniemiałam... po pierwsze uderzył Cię... i to w momencie, gdy jesteś w ciąży... tego się nie wybacza...
Wykrzyczał, że Cie nie kocha... że chce rozwodu ... Może powiedział to w nerwach? w złości mówi się różne rzeczy...
Ale uderzył Cię... Nie zastanawiałabym się. Odeszłabym
Cookieitch, co ty za głupoty gadasz!!! facet ją uderzył a to już jest znak że sama powinna zakonczyć to małżeństwo! ja tez nie mam czasem ochoty na seks i mój mąż to rozumie i nigdy nie próbował powiedzieć że czegoś mu brakuje przez to że pare tygodni sie nie kochaliśmy!! gdyby mnie facet uderzył chociaż raz, to już byłby koniec! ty absolutnie nie jestes to winna, skoro on nie rozumie to trudno niech leci do jakiejś innej lafiryndy, która go na 1000% zadowoli skoro własnej żony nie potrafi zrozumiec!
Nie wiem co robić, jeśli zacznę mu dogadzać to tak jakbym godziła się na wszystko czego zapragnie, a gdzie moje "ja", moja godność? moje samopoczucie w tym wszystkim? sprowadza mnie do parteru i traktuję jak dosłowną dziwkę ?! wiedziałam, że ma problem z ograniczeniem seksu, ale nie spodziewałam się takiej reakcji, czasami wolałabym leżeć w szpitalu a nie w domu, może choc wtedy by mi nie wypominał.
Tyle juz razem przeszliśmy razem, ale nie myślałam, że aż tak bardzo mu będzie doskwierać brak seksu
dodam, że to nie pierwszy raz kiedy mnie uderzył, ale pierwszy odkąd jestem w ciązy... wiem może to dziwne, ale nie potrafię od niego odejść bo szalenie go kocham i potrzebuję...nie wyobrażam sobie życia bez niego, ale chciałabym odzyskac szacunek do samej siebie .. pomiata mną, ale chyba sama jestem sobie wina bo wcześniej na to pozwoliłam.
Tylko jak to teraz naprawić?
Nasz związek zawsze był burzliwy, ale nigdy nie groził mi rozwodem, a teraz jestem w ciąży i boje się o przyszłość naszego dziecka...
Jeśli by Cię zdradził przez brak sexu to byłoby - można powiedzieć - normalne zachowanie... tzn nie popieram tego ale nie miał w domu to poszedł do innej, tym bardziej, że jest chory. Ale on Cie uderzył!! Chciał Cie zastraszyć, że jeśli nie spełnisz jego zachcianek to będziesz codziennie dostawała?? To jakiś totalny dupek jest!! Uciekaj od niego Kafko zanim urodzi się dzidzia... Zdaję sobie sprawę, że to nie jest łatwe i boli ale szanuj się i nie daj się tak traktować! zdradę można wybaczyć ale pobicie? uderzył raz, uderzy drugi. prędzej czy później się o tym przekonasz jeśli zostaniesz!
Uderzył Cie?!!! Z tego co piszesz to własnie przez cały czas mu nadskakiwałas, przeciez tak nie mozna, starałas sie walczyc z chorobą, wierzę ze Ci sie uda! Idz kobieto z podniesioną głowa do góry bo Ty jestes teraz nad nim, niech robi co chce, Jestes wygrana bo nosisz w sobie dziecko a to ono bedzie dla Ciebie całym światem, ja na Twoim miejscu na pewno bym mu tego nie darowała!
Nie wiem co robić, jeśli zacznę mu dogadzać to tak jakbym godziła się na wszystko czego zapragnie, a gdzie moje "ja", moja godność? moje samopoczucie w tym wszystkim? sprowadza mnie do parteru i traktuję jak dosłowną dziwkę ?! wiedziałam, że ma problem z ograniczeniem seksu, ale nie spodziewałam się takiej reakcji, czasami wolałabym leżeć w szpitalu a nie w domu, może choc wtedy by mi nie wypominał.
Tyle juz razem przeszliśmy razem, ale nie myślałam, że aż tak bardzo mu będzie doskwierać brak seksu
Nie rozumiem ciebie. Jak to nie godzisz się na wszystko? Przecież cię uderzył w ciąży, to mało? Chcesz to daj mu OSTATNIĄ szansę - powiedz, idziemy razem do fachowca - bo mamy problem! Ty chcesz sexu, ja nie potrafię, chodź, pójdziemy po pomoc. Jak się zgodzi to good a jak nie to wynocha i precz z łapami. Zdaje się, że ślubowaliście "na dobre i na złe|, teraz jest to na złe, albo zdacie te próbę, albo nie - takie jest życie (niestety). Życzę odmiany losu na lepsze i dużo sił ![]()
11 2010-11-21 12:28:35 Ostatnio edytowany przez CookieBitch (2010-11-21 12:30:11)
Cookieitch, co ty za głupoty gadasz!!! facet ją uderzył a to już jest znak że sama powinna zakonczyć to małżeństwo! ja tez nie mam czasem ochoty na seks i mój mąż to rozumie i nigdy nie próbował powiedzieć że czegoś mu brakuje przez to że pare tygodni sie nie kochaliśmy!! gdyby mnie facet uderzył chociaż raz, to już byłby koniec! ty absolutnie nie jestes to winna, skoro on nie rozumie to trudno niech leci do jakiejś innej lafiryndy, która go na 1000% zadowoli skoro własnej żony nie potrafi zrozumiec!
Nie pisałam by odeszła od niego bo wiedziałam, że uderzył ją pewnie nie pierwszy raz i jak później napisała autorka miałam rację. Łatwo się mówi "odeszłabym" w rzeczywistości większość kobiet, które są bite nie odchodzą bo ich miłośc jest ponad to. Może Tobie to trudno zrozumieć, ale jeśli mężczyzna bije kobietę w nerwach to nie tylko oznaka chamstwa ale też pewnego rodzaju problemów z jego zdrowiem. Mój tato bił mamę. Ale wystarczyło to, że został zmuszony do myślenia nad woim podstępowaniem ( nie ważne dlaczego) i znów stał się najukochańszym człowiekiem na świecie. I rozumiem mamę dlaczego nie odeszła... był wspaniały, tego się nie zapomina. Dodać do tego, że autorka jest w ciąży, pewnie nie chce rozbijać rodziny swojego dziecka. Pomyśl też o tym. I pomyśl o tym, że on jest chory...
Ciężka to sprawa ale ja bym pomyślała o leczeniu dla męża.
Wpadłam w pułapkę, z której nie potrafię się wydostać, nie jestem osobą silną, mającą swoje zdanie i chodzącą swoimi ścieżkami, nie mam znajomych i poparcia w rodzinie,
Nie potrafię sobie wyobrazić życia w takim stresie, ale nie mam też tyle odwagi żeby się spakować i go zostawić.
Nadal nie wiem co zrobić... wiem że już dawno powinnam się zastanowić nad tym jak mnie traktuje, ale powtarzałam sobie że on tez ma prawo się na mnie wkurzyć...
wmawiam sobie że to minie i znowu będzie ok... wiem jestem naiwna
dodam, że to nie pierwszy raz kiedy mnie uderzył, ale pierwszy odkąd jestem w ciązy... wiem może to dziwne, ale nie potrafię od niego odejść bo szalenie go kocham i potrzebuję...nie wyobrażam sobie życia bez niego, ale chciałabym odzyskac szacunek do samej siebie .. pomiata mną, ale chyba sama jestem sobie wina bo wcześniej na to pozwoliłam.
Tylko jak to teraz naprawić?
Nasz związek zawsze był burzliwy, ale nigdy nie groził mi rozwodem, a teraz jestem w ciąży i boje się o przyszłość naszego dziecka...
Kobieto!!!!!!!! Odzyskasz szacunek do siebie jeśli odejdziesz od niego!! Sama widzisz, że uderzył raz już kiedyś i bije znowu!! i to wtedy, kiedy nosisz Wasze dziecko!! Straciłaś szacunek do siebie gdy nie odeszłaś od niego po tym jak pierwszy raz podniósł na Ciebie rękę! kochasz go?? sory nie potrafię tego zrozumieć jak można kochać kogoś, kto tak traktuje kobietę!!
Ja również boję się o przyszłość Waszego dziecka bo z tego co piszesz, nie zamierzasz odejść od tego drania.
ale powtarzałam sobie że on tez ma prawo się na mnie wkurzyć...
Jasne! ma prawo się wkurzyć! ale nie ma prawa Cię bić! skoro sama siebie nie szanujesz to nie oczekuj, że on będzie...
Na terapię na pewno się nie zgodzi jest takim osobnikiem,który nie lubi rozmawiać z obcymi zwłaszcza o swoich problemach. Potrafi się zaszyć na 13 godz. w pracy i uciekać od problemu całymi tygodniami żeby później wybuchnąć.
Dodam ,że nie chce nawet ze mną o tym porozmawiać, twierdzi, że to ja się zmieniłam i że to wszystko moja wina wiec ja musze się teraz postarać ...
17 2010-11-21 12:38:34 Ostatnio edytowany przez caameron (2010-11-21 12:40:15)
to Ty przemyślasz jak ratować związek a on ma wszystko w d****
jeśli Cie kocha to się poświeci i pójdzie na terapię
Po prostu nie mogę uwierzyć jak kobiety potrafią być naiwne i głupie. Przepraszam ale moim zdaniem nigdy mąż nie będzie Cię szanował bo Ty sama nie szanujesz się za grosz...
Brak mi słów...
18 2010-11-21 12:51:17 Ostatnio edytowany przez caameron (2010-11-21 12:54:00)
Łatwo się mówi "odeszłabym" w rzeczywistości większość kobiet, które są bite nie odchodzą bo ich miłośc jest ponad to. Może Tobie to trudno zrozumieć, ale jeśli mężczyzna bije kobietę w nerwach to nie tylko oznaka chamstwa ale też pewnego rodzaju problemów z jego zdrowiem. Mój tato bił mamę. Ale wystarczyło to, że został zmuszony do myślenia nad woim podstępowaniem ( nie ważne dlaczego) i znów stał się najukochańszym człowiekiem na świecie. I rozumiem mamę dlaczego nie odeszła... był wspaniały, tego się nie zapomina. Dodać do tego, że autorka jest w ciąży, pewnie nie chce rozbijać rodziny swojego dziecka. Pomyśl też o tym. I pomyśl o tym, że on jest chory...
po pierwsze droga CookieBitch, nie wierze w miłość ponad to... Jak można bić kogoś, kogo się kocha? Jak można być z kimś, kto bije? Co to jakieś poświęcenie w imię miłości? A co to kobieta jest jakąś Matką Teresą, by się poświęcać dla związku?? To właśnie przez takie myślenie faceci wierzą, że jeśli kobieta kocha to można jej przypieprzyć w pysk jak będzie niegrzeczna!
po drugie mój tata też bił mamę, po pijanemu... nie odeszła od niego... mimo, że ja - 12-letnia- dziewczynka - błagałam ją by kazała mu odejść. Wolała się poświęcić, bo "rodzina musi być pełna" i bo pewnie go kochała. Zmienił się i teraz jest wspaniałym człowiekiem ...ale ja do dziś nie wierzę, że mu nie odbije za jakiś czas i horror nie zacznie się od początku.
Czytając to co piszesz łzy cisną sie do uczu, nie rozumiem jak facet może być takim egoistą. Powiem tak wiele można wybaczyć ale nie przemocy. Pomyśl jak wartościową kobietą jesteś...odejdź od niego dziecko wychowasz uwierz mi wiem co mówie...
Przerażające-tu nie chodzi o brak seksu.
Tu nie ma miłości,szacunku ,bezpieczeństwa-
Jak chcesz z tym człowiekiem wychowac dziecko? Będzie patrzył jak tatuś bije mamę a może dziecko nie sprosta oczekiwaniom ?
Nigdy nie wolno dać się uderzyć po raz drugi!
Potzrebujesz teraz ciepła ,wsparcia a seks może poczekać.
Facet to człowiek i normalnie umie panowac nad swoimi potrzebami ,kiedy to jest konieczne.
Hmm, Powinnaś rozważyc swoją sytuacje materialną. Czy Cię stać na odejście.. Fakt uderzenia kobietyw ciąży jest patologiczny gdyb ktoś uderzył moją siostre zaj**** bym bydlaka. Owszem, szczypta przemocy w moim związku jest, ale to przy "zabawach" a nie na codzień. Seksocholizm nie jest wytłumaczeniem bo sam to mam. Szkoda po części ze nie staraliście się znaleść kompromisu. Chodz gdy Moj Skarb nie chce/nie moze też odmawia zaspokajania w inny sposób, do przeżycia.
NIC nie usprawiedliwia faktu, ze Cie uderzyl. nie wydaje mi sie, zeby problemem byl po prostu brak seksu. ten facet Cie nie szanuje, nie szanuje Waszego dziecka, nie kocha WAs. bo jak inaczej wytlumaczyc fakt, ze podniosl na Ciebie reke, kiedy jestes w ciazy?
Zrozumialabym jego frustracje brakiem seksu, ale to, jak sie zachowal jest niedopuszczalne!
odeszlabym. nie tylko ze wzgledu na siebie, ale takze ze wzgledu na dziecko.
Jak przeczytalam tego posta to az zlapalam sie za glowe.
Powiem krotko: twoj facet to straszny egoista, on mysli wylacznie o sobie, ma gdzies to ze przeszlas chorobe i spodziewasz sie dziecka.
Jako przyszlemu ojcu powinno mu zalezec na tym aby jego potomek urodzil sie zdrowy i zebys ty dochowala ciazy.
Sory ale zycie nie kreci sie wylacznie na dupie.
Twoj maz jest sexoholikiem --> powiem tak musi isc na terapie , wedlug mnie powinniscie razem sie zapisac do poradni malzenskiej i zrobic cos z tym problemem bo sami sobie z nim nie poradzicie.
Bo miedzy wami bedzie narastala agresja i nawzajem bedziecie sie gryzc.
Skoro uderzyl ciebie w ciazy to nie wrozy to nic dobrego--> ja jestem zdania takiego ze jak mezczyzna raz podniesie reke na kobiete to zrobi to po raz kolejny.
Uwazam, ze nie powinnas sie obwiniac bo to nie jest twoja wina, to ze zapadlas na kobieca chorobe bo ty nie mialas na to zadnego wplywu.
Jestem przekonana ze gdyby nie ta choroba to ty nadal bys dogadzala mezowi pod wzgledem sexualnym.
A on bylby happy.
Niestey przez wiele lat przyzwyczailas faceta do czestego uprawiania sexu, zawsze bylas w gotowosci--> teraz on nie potrafi zrozumiec ze nagle przestalo ciebie to intersowac i ze juz nie chcesz spelniac jego zachcianek.
Wiesz dochodzi frustracja, on moze sobie wmawiac,ze juz ciebie wystarczajaco nie podnieca, ze jest slaby w lozku--> bo on bedzie to przypisywal temu ze stracilas ochote na sex, nie wezmie pod uwage twojej choroby.
NIe wyobrazam sobie zycia z facetem ktory jest wylacznie ze mna dla sexu, facet ktory naprawde kocha kobiete potrafi zrozumiec ja ze czasem nie ma ochoty na sex, ze ma takie dni ze wystarczy jej aby byla przytulona i wycalowana.
MI sie wydaje, ze twoj partner byl z toba wylacznie dla tego gdyz to jak opisalas wczesniej "sowicie go obdarowywalas sexem" --> sex byl wyznacznikiem waszego zwiazku.
A zwiazek ktory jest oparty tylko na sexie jest plytki, gdyz jak sex sie wypali to nic nie zostaje a fascynacja sexem z czasem przechodzi dlatego wazne jest abysmy traktowali sex jako dodatek do zwiazku.
Twoj facet ciebie nie szanuje, jest w stosunku do ciebie agresywny, grozi ci rozwodem--> sory ale to dla mnie zwykly gnojek.
Poprostu przez lata bylas traktowana przez niego przedmiotowo, brak szacunku z jego strony do ciebie trwa juz wiele lat tylko poprostu ci tego tak nie okazywal bo go zaspokajalas a teraz jak jego glod jest niezaspokojony to pokazuje swoje prawdziwe oblicze.
Wedlug mnie masz 2 wyjscia:
1. Ratowac swoj zwiazek ze wzgledu na dziecko ktore nosisz pod sercem--> ale zeby to uratowac to trzeba isc na jakas terapie on musi zaczac sie leczyc i zmienic wartosci: zaczac ciebie szanowac i widziec w tobie kobiete a nie przedmiot. Wiesz nie wiem jaki jest wtoj maz czy na to pojdzie?? jezeli bedzie chcial isc to jak najbardziej mozesz sprobowac.
2. Kopnac go w du** a uwazam ze masz szereg powodow dla ktorych moglabys go zostawic:
- grozby
- przemoc
- brak szacunku
- przedmiotowe traktowanie
- wogole nie troszczy sie o los dziecka ktorego jest ojcem
Pozatym zastanowilabym sie czy w takich warunkach powinno dorastac to dziecko ktore przyjdzie na swiat.
Pamietaj ze to w jakich warunkach dorastamy ma wplyw na nasze dalsze zycie.
A jezeli on nie bedzie sie chcial udac z waszym problemem do specjalisty to nic sie miedzy wami nie zmieni, bedzie dochodzilo do wiekszych spiec no i jest ryzyko ze moze to skonczyc sie wiekszym bolem dla ciebie.
Chociaz ja ci z calego serca zycze abyscie jakos doszli do porozumienia, poszli do poradni malzenskiej, poszukali jakiegos dobrego specjalisty--> mysle ze dobra terapia moglaby duzo zdzialac bo sami sie zagubicie w tym.
Zycze szczescia i powodzenia:) Teraz najwazniejsze jest malenstwo ktorego sie spodziewasz, musisz teraz szczegolnie o siebie zadbac.
A jak atmosfera w domu bedzie nie do zniesienia to moze warto na ten okres ciazy przeprowadzic sie do rodzicow i w spokoju urodzic dziecko.
nie byloby nic dziwnego gdyby zdradzil bo jest chory?? glupie tlamaczenie ...
a odejsc od niego ... ?? mysle ze to nie jest takie proste spodziewajac sie dziecka.
moze jakas szczera rozmowa, terapia? ale czy to pomoze?
czytajac twoje posty mysle o samej sobie i o tym jak mogloby wygladac moje zycie w przyszlosci. to wszystko jest przerazajace
sa dwie sprawy bicie i brak sexu.
BRAK SEXU-szczeze mowiac rozumiem go, tzn rozumiem, zlosc, smutek i ciagle zgrzyty gdyz w nim sie gotuje przez caly czas, co to znaczy ze tracisz godnosc? nie mozesz sprawic zeby WAM bylo milo? czesto w pierwszych 3miesiacach ciazy nei ma sie ochoty na sex ale potem to juz co innego. zwiazek to oczywiscie codziennosc, rozmowy itd ale takze sex i nie sciemniajcie ze on ma czekac, jemu jest ciezko choc za pewne tobei tez, waze zebyscie razem probowali, moze powiedz mu ze to on musi sprawic zebys ty miala ochote, a moze ty pomysl czy wogole chcesz tej bliskosci, i nie mysl tylko o sobie ale takze o nim, bron Boze nie przymuszaj sie, ale on przymusza sie do zaprzestania sexu, wiec rozowd...rozowd moze temu bo niechce cie zdradzac, chce sie rozejsc i znalesc sobei dzieczyne ktora poznal 5lat temu i kochala sie z nim czesto ale pewnie i czesto smiala sie itd, moze on nie odnajduje sie w nowej sytulacji, moze potrzebuje pomocy
a co do BICIA oj tu napewno potrzebuej pomocy, nie ma prawa tego robic chocby nie wiem jak bylby zly, mysle ze powinnas o tym z nim rozmawiac, moze powiedziec ze ty popracujesz nad ochota do sexu a on nie bedzie cie bil, i jeszcze raz cie uderzy to bedzi ekoniec nei tylko sexu ale calego zwiazku
Już kiedys na forum przedstawiałam teorię o żabach. Czytałam gdzieś, że żaby sa malo wrażliwe na płynne zmiany temperatury. Więc jesli żaba siedzi w wodzie, a tę wodę podgrzewamy to ona nie poczuje, że woda się niebezpiecznie podgrzewa. Będzie w tej wodzie siedziała aż się ugotuje. Nie wyskoczy (chociaż może), bo nie widzi zagrożenia. Kobiety takie jak autorka wątku są wlasnie takimi żabami a ich związki garnkami z wodą. Na początku w garnku jest idealnie, więc kobieta-żaba plawi się radośnie. Z czasem sutuacja się zmienia, w garnku jest coraz cieplej, ale taka kobieta nie ucieka. W końcu woda sie gotuje, kobieta-żaba ginie. Nie uciekla ze swojego związku, bo zmieniał się stopniowo i kobieta- żaba przyzwyczajała się do coraz mniej komfortowych warunków tak bardzo, że nie zauważyła, kiedy jej przyjazne srodowisko zamieniło się w zagrożenie...
To jest odpowiedź dla caameron i jej teorii, że nie mozna kochać "ponad to". Można, tylko niekoniecznie akurat miłość do faceta trzyma kobietę w chorym układzie. Kobieta w patologicznym związku niekoniecznie kocha partnera. Ona kocha wspomnienia tego, jaki był kiedyś, żyje marzeniami jak będzie cudownie, kiedy on sie zmieni i będzie taki jak dawniej, kocha nadzieję, że on zrozumie swoje błędy i je zmieni.
Kobieta, która przebaczyła partnerowi pierwszy poważny wyskok zamienia się automatycznie w żabę. Nie ma realnej oceny sytuacji, przyzwyczaja się do tego, że najpierw facet na nią krzyczał bez powodu, potem szarpał, potem uderzył - więc w momencie kiedy trafi do szpitala z połamanymi żebrami dla niej będzie to tylko woda cieplejsza o kolejny stopień, ale nie powód, żeby z tej wody wyskakiwać. Kafkasiedzi już praktycznie w ukropie, ona nawet widzi, że cos jest nie tak, ale te stopniowe przyzwyczajanie jej do patologii dały taki efekt, że nie zdaje sobie sprawy jak bardzo jest źle.
Już kiedys na forum przedstawiałam teorię o żabach. Czytałam gdzieś, że żaby sa malo wrażliwe na płynne zmiany temperatury. Więc jesli żaba siedzi w wodzie, a tę wodę podgrzewamy to ona nie poczuje, że woda się niebezpiecznie podgrzewa. Będzie w tej wodzie siedziała aż się ugotuje. Nie wyskoczy (chociaż może), bo nie widzi zagrożenia. Kobiety takie jak autorka wątku są wlasnie takimi żabami a ich związki garnkami z wodą. Na początku w garnku jest idealnie, więc kobieta-żaba plawi się radośnie. Z czasem sutuacja się zmienia, w garnku jest coraz cieplej, ale taka kobieta nie ucieka. W końcu woda sie gotuje, kobieta-żaba ginie. Nie uciekla ze swojego związku, bo zmieniał się stopniowo i kobieta- żaba przyzwyczajała się do coraz mniej komfortowych warunków tak bardzo, że nie zauważyła, kiedy jej przyjazne srodowisko zamieniło się w zagrożenie...
To jest odpowiedź dla caameron i jej teorii, że nie mozna kochać "ponad to". Można, tylko niekoniecznie akurat miłość do faceta trzyma kobietę w chorym układzie. Kobieta w patologicznym związku niekoniecznie kocha partnera. Ona kocha wspomnienia tego, jaki był kiedyś, żyje marzeniami jak będzie cudownie, kiedy on sie zmieni i będzie taki jak dawniej, kocha nadzieję, że on zrozumie swoje błędy i je zmieni.
Kobieta, która przebaczyła partnerowi pierwszy poważny wyskok zamienia się automatycznie w żabę. Nie ma realnej oceny sytuacji, przyzwyczaja się do tego, że najpierw facet na nią krzyczał bez powodu, potem szarpał, potem uderzył - więc w momencie kiedy trafi do szpitala z połamanymi żebrami dla niej będzie to tylko woda cieplejsza o kolejny stopień, ale nie powód, żeby z tej wody wyskakiwać. Kafkasiedzi już praktycznie w ukropie, ona nawet widzi, że cos jest nie tak, ale te stopniowe przyzwyczajanie jej do patologii dały taki efekt, że nie zdaje sobie sprawy jak bardzo jest źle.
bradzo trafne określenie ,obrazowe i prawdziwe niestety.
sylo kobiecie bitej,poniżanej raczej nie chce się sexu ani innych zastępczych form-to jest jak gwałt na sobie.
Bardzo mi przykro ,że znalazłaś się w takiej sytuacji , sprawa jest tak klarowna , jak beznadziejna .
Twój mąż pokazał już jakim jest człowiekiem , co się dla niego najbardziej liczy i gdzie stoisz tak na prawdę w jego hierarchii wartości. Nie mogę pojąć skąd istnieją takie debilizmy , ale spotykam się już kolejny raz z tym , że gdy kobieta jest chora i nie może się oddać mężowi/chłopakowi to ten traci nad sobą kontrolę , krzyczy , bije , zdradza , zamiast poświęcać czas tej swojej "niby" drugiej połówce i wspierać ją w czasie choroby .
vinnga ma rację jeżeli "żaba" nie odważy się wyskoczyć z garnka to zginie .
Czytając takie historie , aż nie chce się zakładać rodziny , chociaż ja jestem tą istotą z drugiej strony życiowego ringu .