netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Drogie Panie Pomocy!! Ta miłość mnie zabije...

15 odpowiedzi4 324 wyświetleniazałożony przez 11marius11, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Drogie Panie Pomocy!! Ta miłość mnie zabije...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1

Temat: Drogie Panie Pomocy!! Ta miłość mnie zabije...

Wiatm Was drogie Panie:) Jestem Mężczyzną mam 21 lat... Czytając wasze historie postanowiłem napisać na kobiecym forum, mam nadzieje że się nie pogniewacie?

A zatem, są mężczyźni którzy kłamią, robią wszystko na pokaz.... Ale są też takie kobiety.... Domyślacie się pewnie dlaczego tutaj pisze, gdybym był szczęśliwie zakochany z pewnością bym tutaj nie napisał.
        Rok temu poznałem wspaniałą kobiete 2 lata starsza, piękna i w ogóle wydawała się być godną zaufania osobą. Poznaliśmy się na imprezie ona była tam ze swoim chłopakiem ja byłem sam, fajnie się bawiliśmy i w ogóle, na początku nie miałem nic na myśli, nawet nie przyszło by mi na myśl zacząć podrywać zajętą kobiete.
      Jej spojrzenia, uśmieszki... Dość dużo wypiła, jej chłopak pił z kolegami... Podeszła do mnie z zaczęliśmy ze sobą rozmawiać (mówię sympatyczna dziewczyna).. aż w końcu powiedziała że jej się podobam (szok, nie wiedziałem co mam myśleć) No i zapytała czy ja jej się podobam. Ja powiedziałem że fajną dziewczyną jest ale ma chłopaka i w ogóle.. Ona powiedziała że on ma ją w tyłku i się im nie układa (zmusiło mnie to do refleksji , może spotkałem miłość swojego życia???) Potańczyliśmy trochę rozmawialiśmy, z faktu że nie pije ona była zdziwiona i namawiała mnie do picia (skusiłem się)
     Koniec imprezy wszyscy wychodzą do domu a ona do mnie powiedziała że się odezwie (Hmm... znów chwila przemyśleń, o co jej tak naprawde chodzi)
Kolejny dzień jak mówiła tak zrobiła, dostałem sms'a od niej : Cześć co u ciebie? Przepraszam za wczoraj głupio mi ale była pijana więc wiesz... (hmm..)
    Pisaliśmy ze sobą rozmawialiśmy, fajnie się wszystko układało... Aż pewnego dnia napisała mi że rozstała się ze swoim, płakała i w ogóle ciężko jej było... (nie miałem zamiaru do niej jechać jej pocieszać, pomyślałem że to po prostu chwilowy kryzys w związku, a ja nikomu nie chce psuć życia)   po ok 1 miesiąca po rozstaniu wydało się być wszystko w porządku, mówiła że to nie chłopak dla niej, że ciągle się z nim kłóci...  Zbliżał się 14 lutego, przygotowałem dla niej wielką walentynkę i chciałem zaprosić na kolacje ( Poczuła by sie lepiej, chciałem jej sprawić przyjemność).
    2 dni przed walentynkami dostaje sms'a : Znów jestem z nim zrobił coś wyjątkowego. (walentynka do kosza i wszystkie plany szlag trafił)
Właśnie tego dnia jak do mnie napisała sms'a poczułem ból, jakiego wcześniej nie czułem... Poruszyło mnie to więc coś nie tak ze mną?? Zakochałem się? (myśle sobie, niech będzie szczęśliwa)
                Dzień po walentynkach zaprosiła mnie do siebie na obiad smile Fajnie było, miło i w ogóle dogadywaliśmy się... Po spotkaniu napisała mi że podobam jej się jeszcze bardziej niz wcześniej..
(pomyślałem że coś tu znów nie tak, ma chłopaka, a koledze mówi taki rzeczy?) Postanowiłem zerwać z nią kontakt, ignorowałem ją, nie odpisywałem, nie odbierałem telefonu, nie chciałem się spotykać... (dziewczyna ma chłopaka więc daj sobie spokój!!) Pewnego dnia napisała mi: "nigdy bym się nie spodziewała że tak się zachowasz, że właśnie ty! Teraz wiem że nic do mnie nie czujesz!" (hm... ruszyło mnie to:)) Napisałem jej, pewnie się domyślacie co... (głupi byłem ehh...) ale napisałem jej że ma chłopaka wiec to nie ma sensu. Ona powiedziała że ma wyrzuty sumienia, ale chce ze mną cały czas utrzymywać kontakt, pisać rozmawiać i spotykać sie.. (zgodziłem się)
                Wszystko było w porządku, ona wciąż mi mówiła że nadal jej się nie układa że nie chce już tak żyć, płakała ( jak wiadomo mnie też to bolało, ponieważ pojawiło się uczucie)
Rzadko sie spotykaliśmy, uważałem że tak będzie lepiej dla niej (nie chciałem mieszać sie do jej życia, a za razem chciałem być z nią)...  Nadszedł okres przedwakacyjny, powiedziałem jej że wyjeżdżam daleko do pracy i sie długo nie będziemy widzieć... Pisała do mnie czy musze wyjeżdżać, czy nie moge pracować gdzieś na miejscu.. (może popełniłem błąd że wyjechałem, mogłem zostać i starać się o nią)..   Gdy byłem już w drodze do miejsca pracy zadzwoniła do mnie i powiedziała że na pewno poznam tam kobiete swoich marzeń i zapomne o niej.... (zaprzeczyłem)
              Wyjechałem z zamiarem aby zapomnieć o niej i dać jej spokój... (ogarnij sie!! ta dziewczyna ma chłopaka!!), ale wtedy okazałbym sie kłamcą... Więc Ograniczyłem kontakt z nią do minimum...
I znów sms: Widze że się męczysz więc zapomnij o mnie już... . (bardzo wiele czułem nie wiedziałem co robić? Chciałem dla niej dobra) Postanowiłem się urwać jednak kontakt z nią..
PEwnego wieczoru zadzwniła zapłakana i powiedziała że nie może o mnie zapomnieć, że nikt jej tyle bólu nie sprawił... (wtedy powiedziałem jej co naprawde czuje)Powiedziała że nigdy w życiu czegoś podobnego nie czuła...
           Minęły 2 miesiące dzień w dzień rozmawialiśmy ze sobą mnóstwo smsów, nawet chciała przyjechać do mnie, ale nie przyjechała ze względu na to że pracowała..(super się układało)
bodajże  jakoś na początku sierpnia zadzwoniła wieczorem... Powiedziała mi że z związek z jej chłopakiem skończył się już na zawsze, że już na pewno do niego nie wróci. (ucieszyłem się, a zarazem starałem się ją wspierać jakoś przez telefon)
            Wróciłem z "wakacji" i umówiliśmy się na spotkanie, było  bardzo miło i fajnie powiedziała że jestem super chłopakiem że właśnie o takim marzyła, mam same zalety.. Powiedziała mi że jestem osobą która odmieni jej życie na lepsze..
         Nie zwlekając zbyt długo  postanowiłem jej miesiąć późnej wyznać miłość powiedziałem na prawde  co do niej czuje... (kolejny błąd:()
         Ona Powiedziała mi że ma wielkie uczucia ale wciąż myśli o byłym ... Ja na to  że będzie lepiej gdy damy sobie troche czasu niech wszystko to przemyśli poukłada sobie... Po jakimś miesiącu milczenia napisała mi że już sobie wszystko poukładała że już jest super. Zapytałem czy moge jej zaufać: Powiedziała że tak!  Spotkaliśmy się (od tamtego spotkania się z nią nie widziałem)
Rozmawialiśmy powiedziała że nie może być z kimś a wciąż będzie myśleć o byłym, mówiła że nie chce nikogo ranić, powiedziała że chce być sama (zabolało ) Powiedziała że wciąż chce by było tak jak wcześniej i że ma nadzieje że nikogo przez ten czas nie pozna... (byłem smutny, zawiedziony, a zarazem szczęśliwy że będę mógł być przy niej chociaż w ten sposób)
        Po tym wszystkim coś się zepsuło, gdy ja dzwoniłem nie miała czasu aby rozmawiać gdy pisałem , zlewała mnie i nawet nie odpisywała... (ból straszny przecież mówiła co innego)  trwało to długo, jej zachowanie diametralnie się zmieniło, nie wiedziałem co mam myśleć( tyle mówiła , pisała a teraz co?) Postanowiłem napisać jej list miłosny wyznałem miłość, (ponieważ mam jako takie zdolnośc artystyczne , narysowałem jej twarz w wielkim sercu i podpisałem że na zawsze w nim pozostanie) Znów minęło dużo czasu, a ona się nie odezwała nawet...  Próbowałem się kontaktować ona robiła to co wcześniej zlewała była obojętna (tym sposobem rozdarła moje serce na pół)
       Napisałem jej że będzie lepiej gdy nie bede utrzymywał z nią kontaktu bo ma wystarczająco dużo problemów i spraw.... To były moje ostatnie słowa.... do dziś nic, nawet się nie odezwała....

Sie rozpisałem:( Naprawde rozumiem co czujecie , również czuje sie oszukany i nie wiem co mam robić, chętnie bym walczył o nią, ale pewnie ona mnie nie chce nawet widzieć... . Poddać sie co robić ?? Jak myślicie?? Ja bym  mógł na nią czekać latami ale nie w taki sposób... Gdy zobacze ją z jakimś innym facetem nie wiem jak ja się pozbieram... Teraz jest mi ciężko a co będzie później?  Napiszcie co myślicie w końcu jesteście kobietami, może jeszcze nie wszystko stracone? Chyba jako jedyny mężczyzna tu pisze , ale coż też jestem człowiekiem i mam uczucia, zranione uczucia...

                                     Pozdrawiam Was gorąco!

2

Odp: Drogie Panie Pomocy!! Ta miłość mnie zabije...

Uciekaj kochany gdzie pieprz rośnie. Czas rany uleczy a tego kwiatu pół światu i na pewno spotkasz jeszcze wiele fajnych dziewczyn. Nie obraź się, ale ona taka trochę manipulatorka. Jak trwoga (źle w związku) to do boga (do ciebie). Zapomnij o toksycznym związku. Życzę ci szybkiego zapomnienia, poboli, poboli i przestanie. Nadejdą lepsze dni smile

3

Odp: Drogie Panie Pomocy!! Ta miłość mnie zabije...

NAjgorsze jest to że wiele nas łączy i minimum raz w roku będę zmuszony ją widzieć... Tak to jest, człowiek zakochany = człowiek ślepy, spróbuje potraktować to jako doświadczenie życiowe i nigdy więcej nie być tak bardzo naiwnym... Bawiła się chyba ze mną w gre pt. "Kto pierwszy powie kocham ten przegrywa":) Przegrałem...  Nie będzie łatwo zapomnieć o niej... Najgorsze jest to że jak widze dziewczyne o pięknych długich czarnych włosach to porównuje ją do niej (że jest prawie jak ona). Przez nią  nie jestem w stanie zaufać żadnej kobiecie bynajmniej na razie... eh...

4 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-11-21 00:12:13)

Odp: Drogie Panie Pomocy!! Ta miłość mnie zabije...

Ja uważam inaczej. dziwczyna jest zagubiona. Tamten namieszaljej w głowie , a na Tobie może jej zależec, tylko ona nie chce Ci zawracac w glowie. Moze Cie ceni wysoko i dlatego sie wycofuje. Moze sie zlekła tego Twego wyznania miłosnego, którego przeciez sie nie spodziewala! Dlatego umkneła przerazona , by Cie czyms nie urazic sama. Wiem, to zawiłe, ale wg mnie ona nie ma zlych intencji!!! Tylko zbyt wiele na glowie, tamten sie wycofuje i wraca, Ty jej wyznajesz cos tam(miłośc?), i ta juz woli sie wycofac niż rwac włosy z glowy,by zrozumiec i jego i Ciebie.

5

Odp: Drogie Panie Pomocy!! Ta miłość mnie zabije...

JAk myślisz warto czekać? Gdyby mi dała choć krople nadziei, czekałbym jak głupi...

6

Odp: Drogie Panie Pomocy!! Ta miłość mnie zabije...

Nie wiem,  wiem, ze dziewczyna nie miala złych zamiarów.

7

Odp: Drogie Panie Pomocy!! Ta miłość mnie zabije...

wruć na ziemię takich  jak ty kochają piękne kobiety

8

Odp: Drogie Panie Pomocy!! Ta miłość mnie zabije...

11marius11 witaj. Moim zdaniem dziewczyna zwyczajnie jeszcze nie dojrzała do prawdziwego związku. Jezeli chce sie z kimś być, jezeli się twierdzi, ze osoba, którą spotkamy jest wyjątkowa, to robi się wiele, by ja zatrzymać przy sobie, być blisko i cieszyć sie jej towarzystwem. Między tym, co ona mówi do Ciebie a tym, w jaki sposób sie zachowuje jest wielka sprzecznosć. Ona sie Tobą bawi. Nie liczy sie z tym, co czujesz i nie jest wobec Ciebie w porządku. Otworzyłes przed nią i na nią serce. Byles w chwilach dla niej smutnych i cięzkich. Jezeli nie mogłes byc jako bliska sercu osoba, byłes na pewno jako przyjaciel, gotów do dawania wsparcia słowem, zainteresowaniem i troską (pominawszy miłość) Juz to jest tak wiele, że dziewczyna powinna okazać Ci szacunek. Jednak ona pojawiała sie tylko, jak czuła sie zle, robiąc zludne nadzieje i wybacz, ze takie cos napiszę, ale wydaje mi się, że starała sie rowniez nie dać o sobie zapomniec, jednoczesnie trzymając Cie na odległość kija. Moim zdaniem powinienes przeprowadzić szczera rozmowę z nią, poprosić, by jasno i wyraznie okreslila siebie w Twoim życiu, bo Ty, jak sądzę, jestes juz okreslony w razie jej decyzji o Waszym byciu razem. Nie ma co gdybać i mniemać. Sprawy sercowe to sprawy, które na wiele lat potrafią pozostawić zadrę w sercu a najgorsza jest wtedy niepewnosć. Zadzwoń do niej i porozmawiaj szczerze, jednak nie daj juz jej możliwosci zwlekania, Zaznacz, ze ta rozmowa musi byc decydujaca, bo chyba nie masz zamiaru czekac na jej decyzje w nieskonczonosć? Samo pozostawienie sprawy moze za to zrodzic wiele pytan i niepewnosci, czy aby zrobiłem wszystko i czy zrobiłem dobrze...pozdrawiam

9

Odp: Drogie Panie Pomocy!! Ta miłość mnie zabije...
beba62 napisał/a:

11marius11 witaj. Moim zdaniem dziewczyna zwyczajnie jeszcze nie dojrzała do prawdziwego związku. Jezeli chce sie z kimś być, jezeli się twierdzi, ze osoba, którą spotkamy jest wyjątkowa, to robi się wiele, by ja zatrzymać przy sobie, być blisko i cieszyć sie jej towarzystwem. Między tym, co ona mówi do Ciebie a tym, w jaki sposób sie zachowuje jest wielka sprzecznosć. Ona sie Tobą bawi. Nie liczy sie z tym, co czujesz i nie jest wobec Ciebie w porządku. Otworzyłes przed nią i na nią serce. Byles w chwilach dla niej smutnych i cięzkich. Jezeli nie mogłes byc jako bliska sercu osoba, byłes na pewno jako przyjaciel, gotów do dawania wsparcia słowem, zainteresowaniem i troską (pominawszy miłość) Juz to jest tak wiele, że dziewczyna powinna okazać Ci szacunek. Jednak ona pojawiała sie tylko, jak czuła sie zle, robiąc zludne nadzieje i wybacz, ze takie cos napiszę, ale wydaje mi się, że starała sie rowniez nie dać o sobie zapomniec, jednoczesnie trzymając Cie na odległość kija. Moim zdaniem powinienes przeprowadzić szczera rozmowę z nią, poprosić, by jasno i wyraznie okreslila siebie w Twoim życiu, bo Ty, jak sądzę, jestes juz okreslony w razie jej decyzji o Waszym byciu razem. Nie ma co gdybać i mniemać. Sprawy sercowe to sprawy, które na wiele lat potrafią pozostawić zadrę w sercu a najgorsza jest wtedy niepewnosć. Zadzwoń do niej i porozmawiaj szczerze, jednak nie daj juz jej możliwosci zwlekania, Zaznacz, ze ta rozmowa musi byc decydujaca, bo chyba nie masz zamiaru czekac na jej decyzje w nieskonczonosć? Samo pozostawienie sprawy moze za to zrodzic wiele pytan i niepewnosci, czy aby zrobiłem wszystko i czy zrobiłem dobrze...pozdrawiam

Najgorsze jest to, że wiele razy próbowałem z nią rozmawiać, porozumieć się w jakiś sposób, a ona twierdziła że już wszystko powiedziała i chce być sama.. Zrozumiałem to, ale wciąż nie wiem dlaczego w ten sposób mnie potraktowała,  po prostu zwyczajnie mnie olała... Nie zamierzam do niej dzwonić, wiele razy próbowałem ona nie odbierała mówiła że nie ma czasu tak samo jak chciałem się spotkać,pisałem do niej to była arogancka, zbywała mnie (to mnie najbardziej zabolało).  Jakiś czas temu napisałem jej że lepiej będzie jak nie będę utrzymywał kontaktu, bo ma wiele problemów i spraw..  Nie odezwała się do dzisiaj.. 
       Chciałbym o niej zapomnieć, nie mieć już uczuć, ale najgorsze jest to że nie potrafie już zaufać chyba żadnej kobiecie... (inna kobieta mogłaby być lekarstwem, ale ja chyba już nie potrafie kochać więc nie mam zamiaru kogoś innego ranić w taki sposób jak ona rani mnie).  Niedługo  moje urodziny, święta, zobaczymy jak to wszystko się ułoży, może się odezwie... Jeśli nie to razem z nowym rokiem zaczne nowy rozdział w swoim życiu... A teraz pozostał tylko żal i smutek...

10

Odp: Drogie Panie Pomocy!! Ta miłość mnie zabije...

Jej na Tobie nie zależy i musisz się z tym pogodzić. Jak byś się czuł w odwrotnej sytuacji gdyby jakaś dziewczyna dzwoniła do Ciebie i smsowała a Ty byś nie chciał tego kontaktu? Tak samo, ignorowałbyś jej smsy i nie odbierał telefonów. Ja wiem ze to boli, ze czujesz smutek i żal, bo odrzuciła Cię i cierpisz, ale musisz przyjać to do wiadomości. Ona czuje ulgę jak nie dzwonisz, nic z tym nie zrobisz jeżeli ona tego nie chce, nie zmusisz jej do miłości na Twoje życzenie.

11

Odp: Drogie Panie Pomocy!! Ta miłość mnie zabije...

Trudno jest doradzać jak nie zna się osobiście danej osoby ale z tego co piszesz wydaje mi się,że dziewczyna najzwyczjniej w swiecie chciała spróbować czy uda jej się rozkochać w sobie młodszego.Udało się więc go pogoniła.Chłopie,daj sobie spokuj.Ciężko bedzie ale zapomnij.

12

Odp: Drogie Panie Pomocy!! Ta miłość mnie zabije...

11marius11, rozumię to. Sama jestem wlasnie po rozwodzie, po 15 latach bycia z kims, kogo bardzo kochalam. Wydaje sie na poczatku, ze swiat nie moze istniec bez tej jednej osoby. To zludzenie. Pielegnowanie wspomnien do tego stopnia, by odczuwac tesknote, bez względu na czas, nie daje szybko zapomnienia. Zastanów sie, ile znaczenia nadajesz jej Ty sam a na ile ona jest warta. Poczytaj ludzi, ktorzy widza to z boku, na trzezwo. Z takim zachowaniem, z jakim sie spotykasz z jej strony, nie moze wyjsc nic dobrego. Gdyby jej naprawde zalezalo, jej zachowanie by wygladalo inaczej. Ona jeszcze nie jest dojrzala do prawdziwej milosci albo, nie jestes ta osoba, ktora powinna sie poswięcac dla niej. Zapomniec nie jest latwo, jednak czasami trzeba zrobic cos mimo swoich slabosci. Ktos, kto sie boi postawic pierwszy krok, nie bedzie w stanie dojsc tam, gdzie pragnie. Ty teraz siedzisz w dołku i tylko od Ciebie zalezy, czy chcesz dalej tam siedziec i rozpamietywac, czy wygrzebiesz sie z niego, Dobre rady, to kierunkowskaz ale wysilek juz nalezy do Ciebie, by isc w srone, która on wskazuje. Zaufanie mozna po drodze odzyskac a na podstawie jednej osoby, nie mozna ocenic calej grupy,Spojrz, ile osób na tym forum nie wierzy juz, ze zaufa, pokocha, ale jednoczesnie te same osoby wiedzą, ze jak spotkają ta wyjatkową osoba, potrafia dac wiele, jednak na to potrzeba czasu, jak na kazda ranę, by sie zagoila.

13

Odp: Drogie Panie Pomocy!! Ta miłość mnie zabije...

zobaczymy, wszystko czas pokaże...  Ale jakoś mi teraz jest troche lżej i postanowiłem się skupić na sobie, zrobić coś dla siebie:) Dziękuje wam za wypowiedzi! Pozdrawiam!

14

Odp: Drogie Panie Pomocy!! Ta miłość mnie zabije...
beba62 napisał/a:

11marius11, rozumię to. Sama jestem wlasnie po rozwodzie, po 15 latach bycia z kims, kogo bardzo kochalam. Wydaje sie na poczatku, ze swiat nie moze istniec bez tej jednej osoby. To zludzenie. Pielegnowanie wspomnien do tego stopnia, by odczuwac tesknote, bez względu na czas, nie daje szybko zapomnienia. Zastanów sie, ile znaczenia nadajesz jej Ty sam a na ile ona jest warta. Poczytaj ludzi, ktorzy widza to z boku, na trzezwo. Z takim zachowaniem, z jakim sie spotykasz z jej strony, nie moze wyjsc nic dobrego. Gdyby jej naprawde zalezalo, jej zachowanie by wygladalo inaczej. Ona jeszcze nie jest dojrzala do prawdziwej milosci albo, nie jestes ta osoba, ktora powinna sie poswięcac dla niej. Zapomniec nie jest latwo, jednak czasami trzeba zrobic cos mimo swoich slabosci. Ktos, kto sie boi postawic pierwszy krok, nie bedzie w stanie dojsc tam, gdzie pragnie. Ty teraz siedzisz w dołku i tylko od Ciebie zalezy, czy chcesz dalej tam siedziec i rozpamietywac, czy wygrzebiesz sie z niego, Dobre rady, to kierunkowskaz ale wysilek juz nalezy do Ciebie, by isc w srone, która on wskazuje. Zaufanie mozna po drodze odzyskac a na podstawie jednej osoby, nie mozna ocenic calej grupy,Spojrz, ile osób na tym forum nie wierzy juz, ze zaufa, pokocha, ale jednoczesnie te same osoby wiedzą, ze jak spotkają ta wyjatkową osoba, potrafia dac wiele, jednak na to potrzeba czasu, jak na kazda ranę, by sie zagoila.

Dziękuje ci bardzo twoja wypowiedź na prawde sprawiła że lepiej się poczułem smile Dziękuje ci bardzo! "Ktos, kto sie boi postawic pierwszy krok, nie bedzie w stanie dojsc tam, gdzie pragnie." Wspaniałe słowa.  Moją prawdziwą miłością jest wyciskanie sztangi leżąc i motocykle ( w przyszłym roku zamierzam kupić motocykl swoich marzeń). Poświęcam się sobie, może troche egoistyczne podejście mam ale przynajmniej to ukoi moje cierpienie:) Na bieżąco się będę odzywał! Pozdrawiam!

15

Odp: Drogie Panie Pomocy!! Ta miłość mnie zabije...

Witam wszystkich którzy korzystają z tego forum dla kobiet .
Potrzebuje waszej pomocy i porady bo sama sobie z tym nie poradze... hmm

  Chciałabym wam przedstawić moją sytuacje a zarazem mój skomplikowany problem bez powodu bym nie pisała.

A mianowicie-  poznalam na tych wakacjach w lipcu na imprezie chłopaka, to była dziwna znajomość. Ja tańczylam z siostrą i nagle podeszla do mnie moja koleżanka z kl ucalowalyśmy się i wogóle on przyszedl z nią poprosił mnie do tańca ja wachałam się nie bylam pewna czy podać mu ręke. Ale zgodzilam się bylo naprawde bardzo fajnie, tylko najgorzej że dopiero poznaliśmy się na koniec imprezy ;D Po imprezie wyszlismy na dwor poprosił mnie o nr w sumie też się wachalam nie bylam pewna czy chce zawierac z nim znajomośc. Na drugi dzień napisał do mnie zdążyłam zauważyć że jest z natury spokojny i bardzo miły to mi się w nim podobało. Gdy tak pisaliśmy zaczelam go coraz bardziej poznawać i dowiadywać się o nim jak najwięcej wink  Gdy mineło trochę czasu powiedzialam mu że wyjeżdżam za granicę na 2 miesiące a on powiedzial że poczeka na mnie tak samo jak po wspolnej imprezie gdzie sie poznaliśmy też musial czekać na nasze drugie spotkanie 2 miesiące. a wracając do mojego wyjazdu : gdy już wyjechałam  obiecalam mu że będe się czasami odzywać do pewnego czasu napisal mi na faacebooku że dowiedzial się od swojej babci że jak miałam 16 lat to ur dziecko uwierzyl w jakąś plotke ktora nie była prawda. Zdenerwowalam sie i bylam zla na niego ppowiedzialam mu że jeżeli mi nie ufa to wogóle to nie ma przysszlości i sensu, rozczarowal mnie tym. Nie odzywalam się do niego. Po 2 dniach siostra do mnie napisala, że jego siostra napisała do niej czy jestem na niego bardzo zła i czy jestem w stanie mu wybaczyć bo się załamal i co najgorsze plakal przeze mnie. Wtedy poczulam coś dziwnego postanowilam mu wybaczyć ale postawilam warunek że możemy być tylko przyjaciółmi on powiedzial wtedy, czy musi tak być wnioskować można było że zakochal się we mnie. W końcu wziół sobie do serca moje słowa i zostaliśmy przyjaciółmi spotykaliśmy się gadalismy. Ostatnio tydzień temu zabralam go do swojej babci od razu pomysleli sobie że to mój chłopak chwalili go jaki on przystojny i wogóle... A Ja z nim nawet się nie odezwaliśmy xD przechodze do mojego problemu jakieś 3 dni temu byl festyn zapytalam go czy będzie a on że raczej nie. i na tym festynie jak napisalam do siostry gdzie jest to odpisala że z moim przyjacielem rozmawia nie spodziewalam se że jednak będzie nawet mi nire powiedzial że jednak będzie. Ale siostra napisala mi że przywiózl tylko swoją siostre i moją siostre zauważył to z nią gadal przez 20 min i pojechal do domu. Po festynie napisalam do niego i zapytalam czego mi nie powiedzial że będzie a on na to, że byl przypadkowo i tylko na chwile. Napisalam mu wtedy że widzialam takie ładne ciasteczko a on na to że fajnie, Ja mu natomiast znowu odpisałam, że życze ci żebyś Ty też znalazł swoje ciasteczko a on na to że już chyba znalazł tylko że zależy to ode mnie a ja na to mu odpisalam, że już kiedyś o tym rozmawialiśmy wtedy napisal mi że Wiesz, że mi na Tobie zależy jak mam ci to udowodnić... Ja wtedy mu napisalam tzn przypomnialam o tej plotce i zaufaniu, on mnie zapewnial że mi ufa i że nie raz mnie już za nią przepraszal i niestety nie może cofnąc czasu, odpisalam mu ostatnią wiadomość że Jeżeli ktoś się nie potrafi zaufać w sprawach drobnych , póżniej nie będzie potrafil zaufać w sprawach istotnych ... Co ja mam robić sama nie wiem czy dać mu szanse, nawet jak bym chciala mu dać szanse nie wiem jak mam to odkręcić prosze pomóżcie mi coś wymyśleć szczerego i sensownego żeby pomyślal że nie żartuje sobie z niego i też potrafie być szczera w stosunku do niego .

Odpiszcie na moj temat licze na naj :*

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Drogie Panie Pomocy!! Ta miłość mnie zabije...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026