Jestem wściekła!
Ubrałam się dziś ładnie, podałam mężowi obiad w kusej sukience... Wiedziałam, że babcia wróci później...
Był zachwycony, już w progu zamruczał na mój widok... zjadł obiad wciąż prawiąc mi komplementy...
"Gra wstępna" jak najbardziej udana - tak mi się przynajmniej wydawało, bo po zjedzeniu powiedział, że idzie na mecz, a wieczorem jak wróci... (i tu sprośne słowa
)
Dlaczego wieczorem????!!!- pytam
Bo teraz jest zmęczony...
Zmęczony?? A jak wróci z meczu to będzie mniej zmęczony by się ze mną kochać??
Kurde brakuje mi spontaniczności w tych sprawach. Rozumiem, że nie mamy warunków by kochać się na kuchennym stole o każdej porze dnia ale skoro dziś mieliśmy wolną chatę to czemu z tego nie skorzystać?
M. twierdzi, że wieczorem jest bardziej nastrojowo i jest bardziej wypoczęty i wykąpany. No spoko ja to rozumiem. Kochamy się praktycznie codziennie ale czemu nie mogę go mieć wtedy, kiedy mam ochotę, a nie gdy jest nastrój??!!
Czuję się odrzucona... ![]()