netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozstanie?

69 odpowiedzi6 261 wyświetleńzałożony przez KamilWoj, 18.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 70 ]

1

Temat: Rozstanie?

Witam..

Jestem facetem...
Zapewne pelno juz bylo tutaj takich tematów, ale jak wiadomo kazdy przypadek jest troche inny..
Wszystko zaczelo się ok 4 lata temu.. To byla piekna beztroska milosc.. Ona kochala mnie.. ja ją.. bez opamietania. Klotnie sie zdarzaly, ale to zazwyczaj takie blachostki.. Planowalismy za ok 3 lata sie pobrac.. (kupa czasu, ale bylismy przekonani ze bedziemy ze soba na zawsze)
Problemy zaczely sie z pol roku temu.. (dodam ze nie mieszkamy razem) Wszystko polegalo na tym, ze bylem bardzo zazdrosny. Nie chcialem by chodzila sama na imprezy z kolezankami, kontrolowalem ją typu przegladanie smsow itd.. pytalem o kazdego chlopaka z ktorym gadała, ale ona podobno byla mi wierna.. Jak wiadomo wszystko to i inne prowadzily do klotni.. klocilismy sie strasznie.. i ja sie obrazalem i sie nie odzywalem.. po czym przepraszala mnie szybki seks i juz ok... Znowu wszyscy usmiechnieci.. Ona twierdzila ze obrazam sie bez powodów, aczkolwiek ja jakies tam powody widzialem.. (teraz wiem ze bylem glupi..) I tak w sumie co tydzien byla klotnia i godzenie sie. Mimo tego wszystkiego mowilismy sobie, ze sie kochamy i nie potrafimy zyc bez siebie.
Miesiac temu zrobilo sie juz tak zle ze ona zaczela mowic o rozstaniu.. ja zeby nie byc gorszym (a zalezalo mi na niej strasznie) tez mowilem ze moze sie rozstanmy.. I znowu powtorka.. mowila o rozstaniu, a nadal jej zalezalo na mnie bardzo mocno i ze teskni ciagle i nie potrafi beze mnie zyc.. 3 tygodnie temu przegladajac telefon (czego nie robilem dosc dawno) zobaczylem kogos smiesznie zapisanego.. pytam kto to jest? Odpowiedziala mi ze jej kolezanka, ktorej nie znam i czasami pisza i rozmawiaja ze soba.. 2 tygodnie temu przyszla do mnie i jak zwykle tam cos porobilsmy itd.. i ja mowie do niej daj mi telefon (cos mnie natknelo by spytac ja o tamta kolezanke) wzialem telefon i pytam jeszcze raz "Kto to jest?" uparcie przez 5 minut ze kolezanka.. wkoncu gdy chcialem zadzwonic pod ten numer rzucila sie na mnie i wyrwala mi go i zaczela krzyczec... Doszlo do malej szarpaniny(nie... nie bilem jej tylko chcialem wyrwac telefon) po czym krzyknela glosno ze to chlopak, z ktorym pisze raz na miesiac o sprawach studenckich! i bala mi sie powiedziec bo wiedziala ze bede zly jak z pisze z chlopakiem.. oczywiscie 0 dowodow na to ze tylko o tym z nim pisala;/ Jeszcze ani razu mnie nie oszukala.. poczulem sie strasznie.. Ona stanela jak wryta i powiedzialem ze nie chce jej znac.. Bylo jej bardzo przykro.. pisala mi i w ogole ze glupio wyszlo, az wkoncu napisala ze ona nie chce ze mna byc, ze to nie ma sensu ona juz nic do mnie nie czuje.. nie czuje tej bliskosci itd. Ja sie zalamalem i pojechalem do niej... po dlugiej rozmowie przyznala mi sie do kolejnej rzeczy, ze chodzila sobie po imprezach nie mowiac mi o tym.. wybuchlem... rzucalem wszystkim co bylo pod reka.. Ona kamienna twarz i jakby to bylo takie.. "no sory nie chcialam" Jakos po godzinie sie uspokoilem.. wytlumaczyla mi ze ona chciala sie rozerwac wkoncu ze nic zlego nie zrobila ze wiedziala ze to wyjdzie wkoncu.. ze powinna mi powiedziec a wyszlo gorzej.. WYBACZYLEM i chcialem bysmy wrocili do siebie... ona ze nie... ze ona nie chce sie znowu denerwowac, ze od pol roku czuje ze cos jest nie tak... ze nie teskni juz za mna tak jak kiedys.. (a 3 tygodnie wczesniej mowila mi ze my nie potrafimy bez siebie zyc) i ze juz nie da sie nic zrobic...
Jestem strasznie w niej zakochany.. jestem raczej osoba twarda... a tym razem poprostu sie rozplakalem jak dziecko... nigdy mi sie to nie zdarzylo... mimo wszystko ona nie chciala byc ze mna.. dodam ze gdy sie przytulilem do niej to zaproponowala mi seks, ale taki kolezenski.... Pozniej na 3 dzien znowu... aczkolwiek dalej nie chciala byc ze mna i mowila caly czas ze chce byc sama, ze ona nic do mnie nie czuje, i sie w sumie zastanowi co dalej.. na kazde pytanie odpowiadala mi "nie wiem" Zaproponowala mi wspolnego sylwestra... zgodzilem sie.. ale to wszystko tak po kolezensku.. No wiec dalem jej ten czas na zastanowienie, ale ze jestem nerwowy to pisalem przez caly czas smsy.. ze ja kocham, ze nie potrafie bez niej zyc, ze nie znajde lepszej (odpowiadala mi ze znajde lepsza...) ze sie zmienie, ze bede lepszy... komplementow co nie miara... No i... po tym zastanowieniu napisala ze jednak chce byc sama bo nic do mnie nie czuje, nie widzi ratunku, najlepiej zebym o niej zapomnial...
Ja po wielu godzinach meczenia jej i proszenia wyblagalem, ze da mi szanse jeszcze raz... ale ona wie ze i tak bedzie tak samo.. do tego ja moge sie starac a ona i tak nic nie czuje wiec to bez sensu, bo z jej strony raczej nie bedzie super.. W ogole ona nie chce sie starac. I to jest wszystko na próbe i mamy sie zadko spotykac... mam nie naciskac i ona nic nie obiecuje..
Wiem ze ma wielu adoratorow... ale twierdzi przekonanie ze nie chodzi o innego..
Kocham ja strasznie mocno... mowilem juz do niej wszystkie komplementy jakie sa... to tylko powiedziala ze mece jej w glowie i ze ja to robie na pokaz, a pozniej i tak bedzie tak samo..
I juz wkoncu nie wiem;( czy ona naprawde w tak krotkim okresie przestala cokolwiek czuc do mnie? Mowi ze to wszystko byla monotonnia.. ze bylismy tylko przyzwyczajeni do siebie. Ale pdoobno nie potrafila beze mnie zyc... a teraz obrot.. Chce byc sama aczkolwiek jakos dala mi ta szanse...
I ja teraz prosze Was o jakies pomoce.. nie wiem propozycje.. co moge zrobic by poczula cos do mnie na nowo... Czy da sie to naprawic wszystko? Czy ta szansa jest tylko po to abym sie odczepil? a moze jednak ona cos czuje... nie wiem.. jestem tylko facetem nie znam kobiet ;( myslalem ze ja znam... a sie mylilem...  Jestem kompletnie zalamany.. Nie potrafie sobie radzic z takimi rzeczami.... a najgorsze jest to ze nie mam z kim nawet o tym porozmawiac... do psychologa nie pojde, bo nie... pomozcie.. doradzcie...
Wszystko jest troche jakby w skrocie, nie ma wszystkiego wyjasnionego, ale mam nadzieje ze zrozumiale sad Sory za bledy, Czekam na odpowiedzi i jakies pytania..

Pozdrawiam..

2

Odp: Rozstanie?

Jedyne, co mogę Ci napisać - boleśnie, ale uczciwie:
Kobiecie, która znalazła się w związku  z facetem, który zachowuje się tak jak Ty mówimy: UCIEKAJ.
Pewnie nie to chciałeś usłyszeć, ale takie są fakty.
Przemoc fizyczna (tak, to była przemoc), przemoc psychiczna (i to na wiele sposobów) i chorobliwa zazdrość.
Bądź choć mądrym po szkodzie - poszukaj pomocy specjalisty, bo samo się "nie naprawi".

3

Odp: Rozstanie?

Czy myslisz, ze mozesz miec problem z zazdroscia? Czy zdarzalo Ci sie juz to kiedys? Mslalaes, zeby pojsc do terapeuty? wystarczy isc do lekarza i poprosic o pomoc. Powiedziec, ze jestes przesadnie zazdrosny i to chyba rujnuje Twoje relacje z kobietami....
ciezko powiedziec tak na podsawie Twojej wypowiedzi Czy jestes przesadnie zazdrosny czy moze ona jest rzeczywiscie nie w porzadku...
Nie zmienia to faktu ze porozmawiac z lekarzem zawsze warto. Bardzo zaskoczyles mnie tym, ze sprawdzasz jej telefon. Nie wiem jaka jest srednia krajowa w tej materii ale w zyciu nie przyszlo mi do glowy zeby penetrowac czyjs telefon lub kieszenie.

Czy zastanawiales sie co by bylo gdybys troche przystopowal z nacieraniem na nia? czy myslisz, ze jakbys zaprzestal jakichkolwiek dzialan to ona o Tobie zapomni i przestanie cie kochac?
Masz jakis przymus dzialania, zeby nie zaprzepascic milosci?
no i na koniec... czy byloby to dla ciebie nie do zniesienia gdybys zaprzestal kontaktow na pol roku ( a w tym czasie np praca z terapeuta) a potem na nowo ja poderwal? czy na sama mysl takiego rozwiazania czujesz paniczny lęk?

4

Odp: Rozstanie?

Popieram przedmówczynie, niestety masz to na swoje własne życzenie, jesteś zazdrosny, natarczywy i zaborczy i potrzebujesz terapii indywidualnej u psychologa, bo przypuszczam że sam się nie zmienisz, nie ma w Tobie zaufania do partnerki, jest ciągły niepokój, ciągłe jątrzenie. W każdym związku, nawet jak ludzie mieszkają razem, każdy z osobna potrzebuje własnej prywatnej przestrzeni, aby robić cos co tylko ta osoba lubi, aby pobyć ze swoimi myslami, Ty systematycznie sprawdzałeś jej telefon i spowodowałeś to swoją natarczywością że ona się w tym związku dusiła, musisz zacząć pracę nad sobą, nad zmianą swojego myslenia i zachowania, tylko wtedy masz szansę na zdrowy związek.

5 Ostatnio edytowany przez KamilWoj (2010-11-18 12:45:07)

Odp: Rozstanie?
Zazdrosc napisał/a:

Czy zastanawiales sie co by bylo gdybys troche przystopowal z nacieraniem na nia? czy myslisz, ze jakbys zaprzestal jakichkolwiek dzialan to ona o Tobie zapomni i przestanie cie kochac?
Masz jakis przymus dzialania, zeby nie zaprzepascic milosci?
no i na koniec... czy byloby to dla ciebie nie do zniesienia gdybys zaprzestal kontaktow na pol roku ( a w tym czasie np praca z terapeuta) a potem na nowo ja poderwal? czy na sama mysl takiego rozwiazania czujesz paniczny lęk?

Tak czuje wlasnie, ze jezeli przestane sie do niej odzywac i przystopuje to juz nie bede mial zadnych szans.. Probowalem dac jej czas, zeby ochlonac, ale nie potrafie...  meczy mnie to ciagle.. nie moge jesc, spac... cos strasznego:( Czuje straszny lek, bo powiem szczerze, ze nie znajde chyba drugiej lepszej.. mialem cholerne szczescie, ktore zmarnowalem....

Co do zazdrosci probowalem z tym walczyc, tak jak i ze sprawdzaniem telefonu itd.. ale mialem do niej, ze tak powiem brak zaufania... nie wiem czemu. Teraz wiem ze zle robilem, ale co to teraz zmieni... Nie myslalem o zadnym terapeucie jakos nie wiem... eh..

Dodam tez, ze czesto byly klotnie przez to ze czepialem sie jej, ze za malo poswieca mi czasu, ze inni sa wazniejsi odemnie... (tak odczuwalem..) brakowalo mi bardzo ostatnio takiego ciepla i milosci, ja nie potrafilem tego trzymac w sobie i jej mowilem co mnie boli.. ona jest osoba skryta i nic nie mowila na swoj temat. Za kazdym razem jak chcialem z nia rozmawiac o czyms co nas boli to przytulala sie do mnie i mowila "oj nic juz nie mow z lzami w oczach" ciezko nam bylo sie dogadac w sumie w ogole nie rozmawialismy o temacie zwiazku, mimo ze ja ciagle chcialem.. Ale mimo to bylo nam w miare dobrze ze soba jak sie nie klocilismy.. ale jak zaczely sie klotnie co tydzien no to kazdego w sumie by to doprowadzilo do zlosci.. Ona poszla do psychologa, ale juz po fakcie... mowila mi ze musi sie otworzyc.. myslaltem ze teraz bedzie wszystko wporzadku.. ale ona nie chciala mi dac nawet szansy.. po dlugim blaganiu dala mi teraz... Mimo ze twierdzi ze juz i tak nic do mnie nie poczuje... (to po co te zapraszanie na sylwestra, mowienie 2 tygodnie wczesniej ze nie potrafimy bez siebie zyc, po co pisze do mnie itd itp) ehh

Co moge teraz przez ten niby okres probny zrobic, by zauwazyla ze jednak nie warto mnie zostawic... A jak bedziemy sie spotykac raz na tydzien to raczej bedzie ciezko jej to udowodnic;/

Pozdrawiam i dzieki.

6

Odp: Rozstanie?

Kamil, a możesz coś powiedzieć o swoim dzieciństwie? Taki lęk u faceta nie bierze się znikąd... Może spróbuj zidentyfikować jego źródło? To może pomóc Ci spojrzeć na ten problem od innej strony. Nie obrażaj się, ale dziewczyna naprawdę długo z Tobą wytrzymała, musiała Cię bardzo kochać. I na pewno jej to łatwo nie przejdzie, nawet jeżeli będziecie się spotykać raz na tydzień. Jeżeli okażesz się fajnym gościem, to Ona zostanie z Tobą. Ale musisz najpierw sobie poradzić z własnymi lękami. To one są źródłem wszelkiej agresji i złych emocji. Strach rodzi agresję. Znajdź jego źródło i podejmij walkę sam ze sobą jak mężczyzna. To będzie trudne, ale do wygrania masz całe życie i życie swoich bliskich, którym będziesz chciał stworzyć dom.

7

Odp: Rozstanie?

eh.. nie lubie o tym mowic, ale tak jestem doroslym dzieckiem a.... Ale caly czas uwazalem, ze to nie ma nic do rzeczy i nadal tak uwazam... Moje dziecinstwo bylo pieklem... Ciagly strach ze ojciec znowu sie napije i straci kolejna prace.. w sumie nadal tak jest.. tyle ze zadziej... W wieku 5 lat sie przeprowadzilismy.. ale problem nie minal.... ja trafilem do szkoly, a w gimnazjum w towarzystwo, w ktorym jakbym byl dalej z nimi zapewne bylbym cpunem i kim to nie jeszcze.. W sumie wyciagnela mnie z tego moja dziewczyna.. bo dla niej rzucilem wszystko.. starych kolegow, znajomosci.. Jezeli ona mnie teraz zostawi, to nie bede mial nikogo.. a z czasem niestety ale ja znowu trafie w to towrzystwo.. Nie mowilem jej o tym.. nie wie ze moj ojciec jest alkoholikiem.. powinienem jej to powiedziec? balem sie ze mnie zostawi jak sie dowie.. ona ma normalna rodzine.. moze nie zrozumiec.. ehh nie wiem..
Nie jestem osoba skryta, raczej otwarta, nie mam problemow z nawiazywaniem znajomosci... tak wiec nie wiem czy to ma cos wspolnego, cale zycie jakos mi szlo dobrze ukrywanie tego, a ze nie mialem wiekszych problemow wiec nie laczylem tego z niczym.. Poprostu mam swoje zycie a co on ma do tego...  eh..

8 Ostatnio edytowany przez maxi (2010-11-18 14:23:42)

Odp: Rozstanie?

Jest taka ksiązka "kobiety które kochają za bardzo" Robin Norwood ale mogą tacy być i mężczyźni mogę Ci wysłać na maila, druga pozycja którą powinieneś przeczytać to "Toksyczna namiętność" znajdziesz tam swoje zachowanie, dla mnie rewelacja znalazłam tam siebie, jesteś też DDA tak jak ja a z tym cięzko zyć w związkach, oprócz tego zapraszam do wątku - Grupa wsparcia dla kobiet kochających za bardzo" przygarniemy Cię, musisz zając się sobą i tylko sobą.

Twoje zachowanie wiąże się z dzieciństwem i nie mysl inaczej

9 Ostatnio edytowany przez KamilWoj (2010-11-18 14:39:07)

Odp: Rozstanie?

Eh.. no dzieki wielkie.. (Napisze Ci na maila...)  nie wiedzialem ze takie beda skutki tego.. ;/ Teraz sie tylko mi nasuwa pytanie czemu ja.. i co moge teraz zrobic by uratowac ten zwiazek ;( co napisze do niej to jest odpowiedz, ale taka pogardliwa.. jakby nie chciala mnie znac.. a mi sie poprostu nie chce w to wierzyc..

Co ja mam w tej grupie napisac.. nie wiem.. Nie potrafie jakos sad zachowuje sie jak ostatnia c..a a przeciez taki nie jestem.. Nie wiem co sie ze mna dzieje.. Zawsze bylem twardy, a teraz jestem miekki jak gąbka..

10 Ostatnio edytowany przez maxi (2010-11-18 14:56:56)

Odp: Rozstanie?

Problem jest w Tobie, jak zaczniesz coś z tym robić tylko dla siebie, to i Twoje zachowanie się zmieni a i kobiet do Ciebie również, wstydzisz się że miałeś takie dzieciństwo, bardzo głęboko to w Tobie siedzi ten uraz, żal, gniew, niechęć, niepokój, wielki smutek i Ty tych uczuć nie przerobiłeś w sobie, dlatego czujesz taki niepokój i lęk bo boisz się odrzucenia, kolejnego, bo wiesz jak to było jak ojciec pił, jak bardzo się bałeś i czułeś lęk i strach, dlatego teraz taki jesteś i dlatego teraz tak się zachowujesz.

nie dostałeś w dzieciństwie miłości i dlatego teraz tak rozpaczliwie o nia zabiegasz, Twoja potrzeba bycia kochanym jest ogromna, to nie jest absolutnie Twoja wina, to się za nami tak ciągnie, nasze okropne dzieciństwa, które były tak smutne

11

Odp: Rozstanie?
KamilWoj napisał/a:

Eh.. no dzieki wielkie.. (Napisze Ci na maila...)  nie wiedzialem ze takie beda skutki tego.. ;/ Teraz sie tylko mi nasuwa pytanie czemu ja.. i co moge teraz zrobic by uratowac ten zwiazek ;( co napisze do niej to jest odpowiedz, ale taka pogardliwa.. jakby nie chciala mnie znac.. a mi sie poprostu nie chce w to wierzyc..

Co ja mam w tej grupie napisac.. nie wiem.. Nie potrafie jakos sad zachowuje sie jak ostatnia c..a a przeciez taki nie jestem.. Nie wiem co sie ze mna dzieje.. Zawsze bylem twardy, a teraz jestem miekki jak gąbka..

Kamil, ale instynktu samozachowawczego nie masz za grosz. Na forum kobiecym pisać "jak ostatnia c..a"? Masz coś przeciw "ci..m"? big_smile To taki żarcik na poprawę nastroju.
Zapraszam Cię również do wątku o którym pisała maxi. Też jestem DDA. To z pewnością przyczyna Twoich problemów. Ale nie możesz się nią zasłaniać - musisz o siebie zawalczyć. Przyznać się do problemu i leczyć. Poczytaj posty w tym wątku.

12

Odp: Rozstanie?

To co mam teraz zrobic...? szukac psychologa? (aczkolwiek boje sie tego jak ognia, i wolalbym nie isc do niego..)
Powinienem powiedziec jej o tym ze mialem takie dziecinstwo? czy w ogole nie mowic o tym?
Pozwolic jej odejsc?

13

Odp: Rozstanie?
KamilWoj napisał/a:

eh.. nie lubie o tym mowic, ale tak jestem doroslym dzieckiem a.... Ale caly czas uwazalem, ze to nie ma nic do rzeczy i nadal tak uwazam... Moje dziecinstwo bylo pieklem... Ciagly strach [...]

Kamil, przeczytaj jeszcze raz te swoje pierwsze zdania.

Houston, mamy problem.

To znaczy Ty masz problem, a właściwie wyzwanie. Musisz sobie z tym poradzić. A właściwie nie musisz, jeżeli godzisz się kontynuować ścieżkę Twojego ojca. Nasze całe życie w dużym stopniu rozgrywa się w pierwszych latach. To nie fair, wiem. Dla mnie też, bo moje dzieciństwo też nie było modelowe i co którąś noc płaczę przez sen, od trzydziestu paru lat. I już wiem że to zostanie ze mną do końca.

Nie wiem czy powinieneś to powiedzieć swojej dziewczynie teraz. Bo kiedyś na pewno. Na moją żonę kiedyś  źle działały trudne rzeczy, więc unikałem cięższych tematów. Ale wrzód zawsze pozostanie wrzodem, dopóki nie pęknie. Teraz jesteśmy na takim etapie, że możemy porozmawiać o wszystkim, nawet jeśli to jest bardzo trudny temat. Ale trochę dojrzeliśmy przez lata, życie nas poobcierało, nie wciśnie nam już łatwo kitu. Jeżeli uważasz, że Twoja kobieta jest na tyle dojrzała że da radę - podejmij temat teraz. Może będzie potrzebowała czasu, żeby się z tym zmierzyć. Bo jeśli Ci się nie uda - Ona wpadnie w to samo bagno co Twoja mama. Nie wciskaj Jej kitu - oboje powinniście wiedzieć że to trudny temat. Skorzystaj z profesjonalnej pomocy, jeżeli nadarzy się okazja.

Pisz co dalej, ja trzymam za Ciebie kciuki.

P.S. Nie bój się. Do odważnych lgną kobiety. Odpuść trochę kobiecie, a zaintrygujesz ją. To naprawdę działa. A w międzyczasie pracuj nad sobą. Każdy wysiłek dostaje swoją nagrodę - jak nie zaraz, to za jakiś czas.

14

Odp: Rozstanie?
Czlowiek napisał/a:

Bo jeśli Ci się nie uda - Ona wpadnie w to samo bagno co Twoja mama.

Jestem pewny w 100%... ze nigdy nie popelnie takiego bledu jak moj ojciec. Poprostu tyle sie przez to wycierpialem, ze nikomu nie zycze takiej krzywdy i ja jej nikomu nie zrobie..
W zwiazku bylem taki bo myslalem ze to poprostu moj charakter.. A jednak to bylo czyms spowodowane.. Przynajmniej teraz wiem ze mam powazny problem.. Szkoda ze wczesniej go nie zauwazylem.. zanim zniszczylem ten zwiazek..
Ja chce bardzo sobie odpuscic, juz wiele razy nad tym myslalem "dobra daje jej czas moze bedzie serio lepiej" ale nie potrafie.. to jest silniejsze odemnie.. zalamac sie mozna. Moze i kiedys bylem odwazniejszy, przy niej poczulem sie tak, ze wiecej mi nie trzeba i olalem sprawe.. mam swoja ukochana wiem ze bedziemy na zawsze.. a tu psikus.. Myslalem, ze mnie to nigdy nie bedzie dotyczylo..

Pozdrawiam.

15

Odp: Rozstanie?
KamilWoj napisał/a:
Czlowiek napisał/a:

Bo jeśli Ci się nie uda - Ona wpadnie w to samo bagno co Twoja mama.

Jestem pewny w 100%... ze nigdy nie popelnie takiego bledu jak moj ojciec. Poprostu tyle sie przez to wycierpialem, ze nikomu nie zycze takiej krzywdy i ja jej nikomu nie zrobie..

Kamil, ponieważ mały procent tego co opisujesz dotyczy mnie, a jeśli chodzi o relacje z kobietami, mam za sobą to co Ty, tylko jestem już krok dalej i wszystko zrozumiałem, więc stawiając się w Twojej sytuacji powiem Ci że masz duże szanse wbrew pozorom skrzywdzić ją, mimo iż zaklinasz się że nigdy w życiu.

Tylko będzie się to działo na innej płaszczyźnie,  w inny sposób. Jak siedzi w Tobie tyle rzeczy, a pewnie jak zaczniesz to zgłębiać to zobaczysz że dużo więcej, to nie ma szans żeby to kiedyś z Ciebie nie wyszło na wierzch. Przyjdzie trudne dorosłe życie, przyjdą problemy, a sam siebie nie będziesz poznawał.

Dlatego proponuje uczciwe spojrzeć na siebie i swoje problemy, cieszyć się tym że trafiłeś tutaj i jest grono ludzi, którzy życzliwie Ci udzielają rad.
Trzeba wziąć się w garść i być cierpliwym, twardo i odważnie stanąć na nogach i zacząć dorastać.

Z pewnością dasz rade. Wszystko jest do zrobienia.

16

Odp: Rozstanie?
KamilWoj napisał/a:

To co mam teraz zrobic...? szukac psychologa? (aczkolwiek boje sie tego jak ognia, i wolalbym nie isc do niego..)
Powinienem powiedziec jej o tym ze mialem takie dziecinstwo? czy w ogole nie mowic o tym?
Pozwolic jej odejsc?

Myślę, że mogłaby to zrozumieć jako wywieranie na nią presji. Kamil, nie opieraj się wejdź na ten wątek, tam są adresy miejsc, gdzie DDA mogą otrzymać profesjonalną pomoc. Jest literatura. Ale musisz to chcieć dla siebie, wiesz? Nie tylko po to, żeby ją odzyskać. Być może ona nigdy już do Ciebie nie wróci. Ale nie chcesz chyba, żeby Twój następny związek wyglądał tak samo, prawda? A jeśli nic z tym nie zrobisz - tak właśnie będzie.

17

Odp: Rozstanie?

Maxi - czy ja bym mogla prosic Cie o przeslanie tej ksiazki na maila?

18

Odp: Rozstanie?
Czlowiek napisał/a:
KamilWoj napisał/a:

eh.. nie lubie o tym mowic, ale tak jestem doroslym dzieckiem a.... Ale caly czas uwazalem, ze to nie ma nic do rzeczy i nadal tak uwazam... Moje dziecinstwo bylo pieklem... Ciagly strach [...]

Kamil, przeczytaj jeszcze raz te swoje pierwsze zdania.

Houston, mamy problem.

To znaczy Ty masz problem, a właściwie wyzwanie. Musisz sobie z tym poradzić. A właściwie nie musisz, jeżeli godzisz się kontynuować ścieżkę Twojego ojca. Nasze całe życie w dużym stopniu rozgrywa się w pierwszych latach. To nie fair, wiem. Dla mnie też, bo moje dzieciństwo też nie było modelowe i co którąś noc płaczę przez sen, od trzydziestu paru lat. I już wiem że to zostanie ze mną do końca.

Nie wiem czy powinieneś to powiedzieć swojej dziewczynie teraz. Bo kiedyś na pewno. Na moją żonę kiedyś  źle działały trudne rzeczy, więc unikałem cięższych tematów. Ale wrzód zawsze pozostanie wrzodem, dopóki nie pęknie. Teraz jesteśmy na takim etapie, że możemy porozmawiać o wszystkim, nawet jeśli to jest bardzo trudny temat. Ale trochę dojrzeliśmy przez lata, życie nas poobcierało, nie wciśnie nam już łatwo kitu. Jeżeli uważasz, że Twoja kobieta jest na tyle dojrzała że da radę - podejmij temat teraz. Może będzie potrzebowała czasu, żeby się z tym zmierzyć. Bo jeśli Ci się nie uda - Ona wpadnie w to samo bagno co Twoja mama. Nie wciskaj Jej kitu - oboje powinniście wiedzieć że to trudny temat. Skorzystaj z profesjonalnej pomocy, jeżeli nadarzy się okazja.

Pisz co dalej, ja trzymam za Ciebie kciuki.

P.S. Nie bój się. Do odważnych lgną kobiety. Odpuść trochę kobiecie, a zaintrygujesz ją. To naprawdę działa. A w międzyczasie pracuj nad sobą. Każdy wysiłek dostaje swoją nagrodę - jak nie zaraz, to za jakiś czas.

Bardzo dziękuję Ci za to, co napisałeś, CZŁOWIEKU. Dzięki takim wypowiedziom pozostaje nadal przy nadziei, że nie wszystko stracone. Jest Was więcej?? big_smile

19

Odp: Rozstanie?

Eh.. zadam dosc glupie pytanie i dosyc nie dojrzale.. Bo juz nie wiem.. Z waszej perspektywy.. czy ona w ogole jeszcze moze cos czuc? Jezeli jeszcze dala mi ostatnia szanse... zaprosila mnie na sylwestra (moze to tylko przywiazanie?)Co moge zrobic przez ten czas.. Kupowac jej kwiaty naokraglo? czy dac jej luz na maksa.. Rozumiem ze mam wielki problem, ale z nim sobie szybko nie poradze.. (musze to wszystko przemyslec) a teraz dostalem szanse i nie moge jej zmarnowac.. a kto wie moze to moja ostatnia szansa.. sad
Pozdrawiam

20

Odp: Rozstanie?
KamilWoj napisał/a:

Eh.. zadam dosc glupie pytanie i dosyc nie dojrzale.. Bo juz nie wiem.. Z waszej perspektywy.. czy ona w ogole jeszcze moze cos czuc? Jezeli jeszcze dala mi ostatnia szanse... zaprosila mnie na sylwestra (moze to tylko przywiazanie?)Co moge zrobic przez ten czas.. Kupowac jej kwiaty naokraglo? czy dac jej luz na maksa.. Rozumiem ze mam wielki problem, ale z nim sobie szybko nie poradze.. (musze to wszystko przemyslec) a teraz dostalem szanse i nie moge jej zmarnowac.. a kto wie moze to moja ostatnia szansa.. sad
Pozdrawiam

Kamil, Ty w ogóle nie słuchasz tego, co my wszyscy do Ciebie mówimy sad
Przykro mi, ale nic więcej nie mogę napisać.

21

Odp: Rozstanie?

Lauren nie podałaś swojego maila, jeśli nie chcesz wejdź w mój nick i zobacz moj mail i wyslij coś

22

Odp: Rozstanie?

tak,tak-większość DDA bez terapi rozwalaja lub ma niezdrowe relacje w związkch ,tak się dzieje i juz.

można sobie z tym radzić ale problem będzie się odbijał .
szukasz pewności a tylko sam możesz ją sobie dać.
Nie ma innej drogi-tu radzą Ci dobrze-uważam ,ze masz szczęscie ,ze tak szybko masz szanse na uporanie się z przeszłością-ja dochodzilam do tego latami.

23

Odp: Rozstanie?

Maxi - wysłalam Ci maila smile

24

Odp: Rozstanie?
KamilWoj napisał/a:

Eh.. zadam dosc glupie pytanie i dosyc nie dojrzale..

Tak, Ona może coś czuć i bądź pewien że jeszcze długo będziesz zaprzątał Jej myśli, niezależnie od rozwoju sytuacji na zewnątrz.

Zrób tak:

Zachowuj się jak dobry kolega. Bądź szarmancki, jeśli to jest w Twoim stylu. Powstrzymaj się od wszelkich prób dania Jej do zrozumienia, że błagasz żeby wróciła. Nie błagasz. Ten temat musi na jakiś czas zniknąć. Błaganie musi zniknąć na zawsze. Zaimponuj jej czymś, ale tak, żeby nie było oczywiste że to ze względu na nią (zdałeś egzamin językowy, przebiegłeś maraton, powiększyłeś samodzielnie zdjęcie w ciemni - nie wiem?). Miej dobry humor. Twoja męska sprawa skąd go weźmiesz. Niech do końca imprezy będzie jak między dobrymi znajomymi. Odwieź do domu, jeśli tego potrzebuje. W taksówce TRZYMAJ ŁAPY PRZY SOBIE!! A najlepiej po prostu opłać taxi, a sam nie wsiadaj - chyba że będzie tego chciała. Przy tym wszystkim bądź sobą - ale tym najlepszym sobą, nie udawaj nikogo.

Może być tak:

1) Zdążyła zacząć coś kręcić z kimś innym. Trudno. Twoje próby przymusu tylko pogorszą Twoje notowania. Musisz dotknąć dna i się od niego odbić.

2) Z nikim nie kręci i jest pozytywnie zaskoczona Twoim zachowaniem (ale nie daje tego po sobie poznać). Przez następne 48 godzin przez 90% czasu będzie myśleć o Tobie, co ją nawet wkurzy. Umówicie się znów na kawę czy piwo i pogadacie o tym, co przemyślałeś i postanowiłeś rozprawić się sam ze sobą. Że masz dużo do zrobienia itd. To już zależy od Waszego stylu komunikacji.

Masz jakieś hobby, pasję?

25

Odp: Rozstanie?

Nie chce zaśmiecać wątku ale czy i ja mógłbym prosić o wysyłkę?
Mój mail jest w profilu.

Dziękuje i pozdrawiam

26 Ostatnio edytowany przez supergirl (2010-11-18 17:34:58)

Odp: Rozstanie?

Czytam z zaciekawieniem wątek, ponieważ mój problem WSTYD mi się przyznać jest podobny do Kamila, przynajmniej w samej kwestii zazdrości.
Zerwałam dziś z chłopakiem, bo po prostu już sama ze sobą nie wytrzymywałam i ze swoimi myślami. Jesteśmy parą od ponad 4 lat. Wielka Pierwsza Miłość. Mój chłopak wydaje mi się, ze dorósł do związku w związku, czytać: im dłużej jesteśmy tym łatwiej rozwiązać konflikty, on jest wybuchowy, więc panuje już bardzo nad sobą itp, JEDNAK przez te 4 lata były sytuacje, w którym potraktował mnie tak, że czułam się jak gówno - dosłownie. Było to za sprawą jego słów, zachowań, czynów - nie ma sensu opisywać,było tego wiele. Ja kochałam ponad życie, więc wybaczałam - proste strasznie,ale prawdziwe. Do związku z nim weszłam już z ograniczonym zaufaniem, a potem nigdy go do końca nie miałam, ponieważ właśnie sytuacje, w których było cudownie, a potem przy byle kłótni zostałam potraktowana jak ścierka sprawiły, że zawsze przy jego czułościach mam rezerwę. Zwalałam to na nasz wiek, tak jak napisałam - dorastaliśmy, ale jednak dziś z perspektywy czasu myślę, że to go nie usprawiedliwa.
Byłam kobietą,kochającą za bardzo, dopóki nie przeczytałam tej książki i tez przez to, że w wakacje zaczęłam inaczej patrzeć na "nas" i co się okazało ? Okazało się, że teraz kiedy jest "dobrze", do mnie wszystko wróciło - cała przeszłość, tych okropnych traktowań mnie i sytuacji. Porównałabym to do tego Wielkiego murzyna, który grał w Zielonej Mili, wchłaniał całe zło, a potem to wypluwał... ja właśnie po 4 latach wszystko co wybaczyłam, zaczęłam wypluwać. Mogę tu pochwalić mojego chłopaka, że wykazał się w ostatnim miesiącu dużą cierpliwością (a z tym u niego kiepsko) co do moich zachowań. Ja zwyczajnie zaczęłam z premedytacją mu przy okazjach wywalać przeszłość, potem przyszłam i po prostu mu o tym wszystkim powiedziałam - co czuje i że nie potrafie sobie z tym poradzić. Robię sceny zazdrości, moze nie tyle że sceny , ale podteksty, nie chce sie z nim kochac (nie mam ochoty), czuje sie przy nim małowartościowe, a paradoksem jest to, że wsrod innych - kazdego innego jest ono spore - znam swoja wartość. Wczoraj znowu sie "odpowiednio" zachowałam i już dziś się nie odzywa obraził się, a ja bez emocji napisalam tylko o co sie obraził, on odpisal ze za wczoraj, a ja na to,  że nie zamierzam już go wiecej meczyc i sie pozegnalam. Co jest najgorsze ? że nie pojde do psychologa, bo wydaje mi sie - i to jest smutne - ze jak z nim nie bede to nie bede miala problemow z zazdroscia - z poprzednim chlopakiem nie mialam, mimo, ze szczerze, to tamtem moglby dawac mi do myslenia...
Jest mi przykro, bo ostatnio bylo ok, ale ja nie umiem sobie poradzic ze swoim zachowaniem... Jestem zla na siebie, ze jest cos nad czym nie umiem zapanowac hmm  brzydze sie tego jak sie zachowywalam bo robilam to z premedytacja, i nie wiem czy faktycznie dlatego ze "przeszlosc" wrocila, czy moze mam problem o ktrym nie wiem - moze ktos potrafi zajrzec glebiej ??
Najzabawniejsze jest to, ze jak z nim nie bede to nie bede myslec co robi i czy z kims (bo byly rozstania po miesiac, jedno trwalo prawie dwa), a jak teraz bylo ok, to robilam naprawde idiotyczne rzeczy - z pelna swiadomoscia hmm

PS. Miło, ze teraz był cierpliwy, powiedzial ze jak chce moge sobie mu wszystko sprawdzac, jak cos mu sugerowalam , to zamiast sie obrazic , nastpenego dnia normalnie sie odzywal - milo - naprawde - ale ja nie potrafie przestac - jak juz zaczelam, nie umiem odbudowac zaufania - cigale sie boje ze wroci to ze teraz jest super, a potem on znowu potraktuje mnie odpowiednio i poczuje ze te cale "kocham cie" to pic na wode, a to ciagnie za soba szereg nastepnych mysli... dlatego zerwałam, zeby sie nie meczyc i jego, i zeby nie wyjsc na wariatke, chociaz i tak juz nia zostalam...
ALE może jednak mam jakis głębszy problem, nie wiem ? bo to co pisze wydaje mi sie absurdalnym powodem do takich zachowan...

PRZECZYTALAM TO CO NAPISALAM I JESTEM SAMA SOBĄ ZDEGUSTOWANA. LUDZIE UWAŻAJĄ MNIE ZA DOJARZAŁĄ (?!) , OGARNIĘTĄ, PEWNĄ SIEBIE DZIEWCZYNĘ... A JA NIE UMIEM SIĘ ROZGRYŚĆ, NAWET JUŻ MYŚLAŁAM, ŻE MOŻE GO NIE KOCHAM SKORO TAK NA CHŁODNO WSZYSTKO ROBIĘ, ALE NIE ODWAZYŁAM SIĘ DO DZIŚ ZERWAĆ, NO  I JEST MI CHOLERNIE PRZYKRO JEDNAK JAK TO ZROBIŁAM.

27

Odp: Rozstanie?
Czlowiek napisał/a:

W taksówce TRZYMAJ ŁAPY PRZY SOBIE!! A najlepiej po prostu opłać taxi, a sam nie wsiadaj - chyba że będzie tego chciała.

Problem w tym ze ona posiada samochod tongue Zawsze moge ja wyciagnac na impreze (o ile sie zgodzi)..

O to chodzi ze nie mam zadnego hobby procz wedkarstwa.. a jak widac zima nadchodzi.. Teraz dzien w dzien siedze w domu i zamulam.. (z osoby towarzyskiej zrobilem sie raczej osoba zamknieta)  Nie chce isc na osiedle bo wiem ze bedzie zle.. Czasami z kolegami gdzies sie wyrwe..
Mysle, ze dobry humor bedzie sie dalo rade zrobic. Bo przyznam szczerze jestem dobrym aktorem.. Jutro ma przyjsc do mnie.. nie wiem jak to bedzie..

28

Odp: Rozstanie?

Każde Wasze spotkanie jest dla Ciebie szansą na poprawienie notowań smile

Nie wiem jak mieszkasz - sam, z rodzicami, w akademiku? Może zrób spaghetti albo coś? - w necie znajdziesz przepisy na coś co oboje lubicie.

Z czasem pierwsze tematy rozmów - kiedy ludzie się dopiero poznawali - zaczynają blaknąć. Wtedy warto mieć jakiś punkt zahaczenia - wspólne zainteresowania, czy próba wspólnego zrobienia omletu po karaibsku - whatever. Nie zapadnie wtedy niewygodna cisza ani nuda w mowie ciała, bo coś się dzieje i stanowi pretekst do dobrej zabawy. Albo poważnej rozmowy jeśli nastrój temu sprzyja.

Grunt żeby to spotkanie nie zostało przygwożdżone Twoim niemym lub werbalnym błaganiem O-Wiadomo-Co. Zadbaj po prostu żeby było fajnie - tak jakbyś chciał Ja delikatnie poderwać. DELIKATNIE.

Ponadto - nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez jakiegoś sportu. Chyba że pracujesz fizycznie. Na zimę pływalnia i z każdym treningiem pomiar czasu na 200 m. Mózg zacznie produkować hormon, którego nazwy nie pamiętam (estrogen?) a działa na nas lepiej niż wygrana w totka. Do tego że lepiej się czujesz dochodzi lepszy wygląd, co też nie jest bez znaczenia dla kobiet.

Masz mnóstwo prostych sposobów, żeby poprawić sytuację. No to siuuup!

29

Odp: Rozstanie?
Czlowiek napisał/a:

Każde Wasze spotkanie jest dla Ciebie szansą na poprawienie notowań smile

Nie wiem jak mieszkasz - sam, z rodzicami, w akademiku? Może zrób spaghetti albo coś? - w necie znajdziesz przepisy na coś co oboje lubicie.

Z czasem pierwsze tematy rozmów - kiedy ludzie się dopiero poznawali - zaczynają blaknąć. Wtedy warto mieć jakiś punkt zahaczenia - wspólne zainteresowania, czy próba wspólnego zrobienia omletu po karaibsku - whatever. Nie zapadnie wtedy niewygodna cisza ani nuda w mowie ciała, bo coś się dzieje i stanowi pretekst do dobrej zabawy. Albo poważnej rozmowy jeśli nastrój temu sprzyja.

Grunt żeby to spotkanie nie zostało przygwożdżone Twoim niemym lub werbalnym błaganiem O-Wiadomo-Co. Zadbaj po prostu żeby było fajnie - tak jakbyś chciał Ja delikatnie poderwać. DELIKATNIE.

Ponadto - nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez jakiegoś sportu. Chyba że pracujesz fizycznie. Na zimę pływalnia i z każdym treningiem pomiar czasu na 200 m. Mózg zacznie produkować hormon, którego nazwy nie pamiętam (estrogen?) a działa na nas lepiej niż wygrana w totka. Do tego że lepiej się czujesz dochodzi lepszy wygląd, co też nie jest bez znaczenia dla kobiet.

Masz mnóstwo prostych sposobów, żeby poprawić sytuację. No to siuuup!

Chodziło Ci pewnie o endorfiny wink Albo serotoninę. Oba to hormony szczęścia. Bo od estrogenów, to najwyżej piersi by mogły Kamilowi urosnąć big_smile
Masz rację sport czyni cuda, jeśli chodzi o psyche, a i powłoka zewnętrzna na tym skorzysta wink

30

Odp: Rozstanie?

No fakt.. chodze raz w tygodniu na basen. Ale traktowalem to raczej jako takie lekkie odstresowanie sie od calego tygodnia..  No podales mi wiele dobrych pomysłow. Postaram sie je jakos wykorzystac. Potrzebowalem takiej malej podpowiedzi, bo juz sie zalamywalem. Wielkie dzieki. smile

Pozdrawiam

31

Odp: Rozstanie?
niekochana72 napisał/a:

Chodziło Ci pewnie o endorfiny

Hehe! Wiedziałem że coś na "e" wink

32

Odp: Rozstanie?

takie to zastanawiajace, ze ludzie bronia sie nogami i nogami od kochania siebie... panika przed nieznanym... a juz jak sie przekroczy tem prog, to wszystko takie.... spokojne i mile

33

Odp: Rozstanie?

Eh.. no i byla u mnie.. Juz nawet nie chciala sie przytulac ani nic.. gdy tylko probowalem podjac jakos rozmowe o nas to udawala, ze nie slyszy, albo mowila ze ona ma juz dosc tego. Powiedziala ze nie chce byc ze mna bo juz mnie nie kocha.. i nigdy raczej nie pokocha...  Powiedziala, ze ona potrzebuje teraz czasu.. Chce byc sama... A moze kiedys cos poczuje, ale nikle szanse..
Rozmowa o czym innym szla tak jak bysmy byli razem.. , ale jednak nie chce byc ze mna.. Nie potrafilem juz udac zadowolonego i twardego i popelnilem blad bo sie rozkleilem mimo woli.. Powiedziala ze ona nie moze tego wytrzymac, ze ja placze i jest jej mi szkoda.. no ale niestety...
Twierdzi, ze to nie moja wina ze mnie juz nie kocha.. ze ona juz od dluzszego czasu sie meczyla.. ze gdy od niej odjezdzalem do domu to czula ulge..
Nie potrafie poprostu.. nie potrafie.. najgorsze jest to, ze gdzie nie popatrze to nie widze nawet ani jednej dziewczyny z ktora moglbym byc w przyszlosci..
Jestem zalamany ;((

34

Odp: Rozstanie?

Kamil, w Twoim mózgu jest blokada. Blokuje myśli "dam radę", a przepuszcza tylko "spierd*lę". Wiesz już, że ta blokada ma długą historię i jest zardzewiała. Potrzeba sporo oliwy i trochę czasu, zanim da się ją ruszyć. Ale w końcu się odblokuje. Najpierw małe rzeczy. Kiedy poczujesz małą satysfakcję - z czegokolwiek - to każdy następny krok będzie ciut łatwiejszy. Teraz jesteś w dołku, ale musisz uszanować decyzję dziewczyny. Ta decyzja może się zmienić, ale to nie może być teraz Twoim modus vivendi. Musisz działać dla siebie i dla swojego przyszłego związku z tą czy inną kobietą. Musisz zacząć żyć. Teraz leżysz i wykorzystaj to że jesteś na dnie, żeby się wypłakać i pomalutku rozważ jakiekolwiek działanie. Zmuś się do wyjścia na pływalnię, jeżeli to już robisz. Weź stoper i sprawdź swój czas. Spróbuj go poprawić o sekundę. Jeśli się uda, to będzie pierwsza kropelka oliwy, którą będziesz od tej chwili sączył na tą zardzewiałą blokadę. Pierwszy krok zrób nie dlatego że masz na to ochotę, tylko zaprogramuj się. Napisz sobie na kartce teraz: o 15:00 wychodzę na pływalnię. Zrób to TERAZ.

Już?

Wieczorem napisz jaki masz czas i czy go poprawiłeś.

35

Odp: Rozstanie?

Faceci tak robią że z jednego związku przeskakują w drugi, gdzieś to czytałam. Strata kogoś bliskiego jest jak żałoba i należy przezyć wszystkie emocje, rozpacz, smutek, żal, gniew, zlość, miłość, nieniawiść, strach przed samotnością a potem rozglądać się za kimś innym, skup się na sobie, tak jak Ci wszyscy tu piszą - zacznij siebie lubić, idź na basen, na siłownię, na spacer, powolutku krok po kroku dojdziesz do siebie, naprawdę uwierz mi że tylko czas i zajęcia pomogą Ci o tym zapomnieć, rozpamietywanie jest koszmarem, trzymanie się kurczowo kogoś kto nas nie chce jest cierpieniem, dasz radę, wierzę w Ciebie.

36

Odp: Rozstanie?

eh bylo by mi lawiej jakbym wiedzial ze gdzies jest taka 2 dziewczyna, u ktorej bym mial szanse i jest tak ladna.. z takim charakterem (i ze tak powiem za przeproszeniem "nie puszczalska") ktora by mnie pokochala.. nie ma poprostu nie ma takiej w moim otoczeniu!! w sumie od dluzszego czasu probowalem takiej poszukac.. tak zeby zobaczyc czy jest jakas 2 ktora by mi sie tak spodobala.. nie znalazlem ani 1...... cos strasznego;/ to mnie przerasta.. mialo byc na dobre i na zle.. po ch.. bylo gadanie ze nie potrafi bezemnie zyc;( Nie mam ochoty na zaden basen ani nic.. wczoraj bylem w klubie to nie potrafilem zatanczyc z dziewczyna..  koledzy mnie na chama wpychali w inne.. ja nie potrafilem.. (Mimo ze nigdy nie mialem z tym problemu) dzisiaj tez mnie ciagna, ale juz sam nie wiem.. znowu obudzic sie na kacu eh;/ To wszystko takie nie sprawiedliwe..
Powiedzialem do niej jeszcze, ze jak ona sobie to wyobraza, ze nie bedziemy ze soba i pojedziemy razem na sylwestra (a jedzie jej cala rodzina) to powiedziala zebym przyjezdzal raz na tydzien... ale nic z czulosci nie bedzie.. tylko zwykle takie "wegetowanie" Nie wiem jak mam to odebrac.. Nie chce mnie skrzywidzic.. to napewno.. ale czy da sie to uratowac.. nie wiem ;( Nie wiem nawet jak ja poderwac..

37 Ostatnio edytowany przez hardy_man (2010-11-19 14:54:36)

Odp: Rozstanie?

Kamil, przerabiałem przez 8 lat, blisko 20 razy, to co Ty tutaj raz.
Uwierz mi, to wszystko siedzie teraz w Twoje głowi, masz trochę krzywy obraz rzeczywistości.

I to całkowicie normalne, że jak ktoś prosi Cie, idź na basen, a Ty rozkładasz ręcę, bo nie masz na to sił.
Musisz się postarać, bo jak tego kroku nie zrobisz, i dalej następnych, to nic się nie zmieni.

Tutaj wszyscy są dla Ciebie bardzo mili, a powiem Ci że na mnie najlepiej zadziałał prysznic zimnej wody, który sprawił mi dobry przyjaciel, nie pierdzielił się ze mną, powiedział wszystko co o tym myśli, naprawdę miałem ochotę mu się rzucić do gardła, ale teraz widzę że dzięki temu stoję i mam się dobrze, mam plany i zamierzam je realizować.

I uwierz mi da się z tego wyjść.

38

Odp: Rozstanie?

Też po przemyśleniu przeszło mi przez głowę, że potrzebujesz porządnego kopa w d...

Te kobiety, które lubię, nie lubią rozklejonych facetów. Myślę że Twoja Pani też takich nie lubi.

Być może musisz to usłyszeć z ust jakiejś dziewczyny - niekoniecznie skierowane do Ciebie, ale o Tobie. Otrzeźwienie gwarantowane.

39

Odp: Rozstanie?

Ale jak jestem przy niej to nie potrafie byc twardy...

40

Odp: Rozstanie?

Masz braki z wiadomego powodu. Nie wnikajmy, to już wiemy.
Ale zakop to.

Czas zapomnieć o przytulaniu, o "tej jedynej", masz być mężczyzną, zdobywcą, łobuzem.

Kobieta przy płaczku czuje się jakby była mamą, a one szukają facetów, partnerów, one chcą sie czuć bezpiecznie, a nie bać się że jak będą miały z Tobą dziecko, to w razie problemów, Ty będziesz płakał i się załamywał. Masz być ostoją związku. A wtedy kobieta okaże Ci ciepło, którego szukasz, ale w inny sposób, normalny, jak u dwojga dorosłych ludzi.

Teraz nie potrafisz, ok, ale musisz mieć świadomość, że trzeba to zmienić. Zakasaj rękawy i do przodu.
Uderz pięścią w stół, a nie zawijaj się ciepły kocyk.

41

Odp: Rozstanie?

To jak ona mowi ze mam raz na tydzien przyjechac. To mam przyjezdzac i nawet nie wspominac tego tematu czy bedziemy razem? udawac ze kreci sie we mnie mnostwo dziewczyn? Pokazywac, ze mi nie zalezy? (to mnie pogoni calkowicie jeszcze..) Nie przytulac sie do niej.. 0 czulosci? Tylko po imieniu caly czas?(bez kotku.. kochanie.. bez kocham cie..)? Rozmawiac tylko na tematy "co tam u ciebie?" Tak??
Myslalem nad rozmowa z jej starsza siostra.. ale to i tak nic nie zmieni.. Bo one ze soba nie rozmawiaja o takich rzeczach wiec to bez sensu... (a wszystkie jej kolezanki sa raczej przeciwko mnie bo sie nie znamy.. i zawsze jej doradzaly jakichs chlopcow..) Nie wiem.. jakis plan rozrysowac mam.. co robic a czego nie robic.. najgorzej ze nie wiem co......

Pozdrawiam..

42

Odp: Rozstanie?

Dziewczyny - chyba któraś z Was musi to powiedzieć Kamilowi... Chciałybyście być dziewczyną takiej ciepłej kluchy?

43

Odp: Rozstanie?

wiesz, czytając twoją historię to tak jakbym widziała swój związek parę lat temu... ta sama sytuacja, tyle, że jestem kobietą przeżywającą takie rzeczy jakie ty robiłeś... i wiesz, nie chcę być niemiła i cię dodatkowo załamywać, ale nie zatrzymuj jej na siłę... jeśli nie chce to znaczy, że ma dość takiego traktowania, życia w ukryciu przed tobą, ona się nie spełnia i nie jest do końca bezpieczna przy tobie, to w przyszłości nawet jeśli zostałaby z tobą z różnych powodów może zaowocować tak negatywnie jak u mnie... Zapraszam cię do mojego wątku, a dowiesz się szczegółów... Uwierz mi... wiem, że rozstanie boli, ale nie wiem czy to nie jest twoje jedyne wyjście, jeśli nie chcesz cierpieć w przyszłości jeszcze bardziej... bo to do niej wróci i to ze zdwojoną siłą, bo ile można udawać, coś ukrywać... nie da się przez całe życie... wiem z własnego doświadczenia... jeśli będzie chciała wrócić - wróci sama, ale ty nie namawiaj jej do tego, a tym bardziej nie nękaj sms-ami lub nie nachodź jej... daj jej trochę czasu... jeśli sama do ciebie nie przyjdzie, to znaczy że nie chce...

44

Odp: Rozstanie?
Czlowiek napisał/a:

Dziewczyny - chyba któraś z Was musi to powiedzieć Kamilowi... Chciałybyście być dziewczyną takiej ciepłej kluchy?

Nie podjudzaj mnie wink Bo później słyszę od Panów na forum, że nienawidzę mężczyzn i jestem (o Boże) jakaś FEMINISTKA!

45

Odp: Rozstanie?

Kolego, weź się do cholery w garść.
Piszesz, że chcesz pomocy, a w ogóle nie słuchasz.

Jeśli nie zdobędziesz się na autorefleksję, nic Ci się ani z nią ani z inną nie uda.
Przestań się mazać i punkt po punkcie realizuj to co napisali tutaj mądrzy ludzie smile

Ogarnij się do jasnej cholery, bo robi się przykry schemat.

I NIGDY, ale to NIGDY nie grzeb komukolwiek w komórce, to upokarzające i ja bym kopnęła takiego faceta w dupę już dawno.

46 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-11-20 18:24:39)

Odp: Rozstanie?

Czlowieku, Twoje slowa powinny wejsc w zycie... szczegolnie te o estrogenach, bo mnie sie chyba wyplukuja nawet w czasie kapieli sad i nie moge ich zatrzymac w sobie:D hmmm moze nie powinnam sie myc??

mam taki pomysl na rysunek, ktory zrealizuje (wnet ) Pajak  mowi do zlapanego w pajeczyne robaczka "Tu masz liste zmian, ktore z wlasnej woli musisz wprowadzic w zycie dla swojego dobra"
Tak zachowuja sie osoby kochajace za bardzo.. przymuszaja partnera do okazania wlasnej woli... opisujac dokladnie jak ta wola ma wygladac. Prawo do tego daje pajaczkowi jego wewnetrzne przekonanie, ze on wie lepiej co jest dla robaczka lepsze. Pajaczek nie dopuszcza jednak do siebie mysli, ze robaczek woli cos innego, nawet jesli jest to wbrew jego zdrowiu i szczesciu.
Pajaczek zatem trzyma robaczka na uwiezi... bo wiadomo.. da mu wolna reke to odleci.. robal niewdziecznik!

Kamilwoj mysle, ze Ty za bardzo kurczowo trzymasz sie tej dziewczyny. Nie da sie nikogo zamknac w klatce i go jeszcze tam kontrolowac.

kazdy ma wady i zalety... niektorzy maja problemy emocjonalne, i choc to niesprawiedliwe, ze tak nas los objuczyl... ale co tam masz rece, nogi, oczy .... w zasadzie wszystko co potrzeba by chodzic samodielnie na basen big_smile
Cos czego nie mogles wylapac a wszyscy Ci pisza to
-zrelaksuj sie jakos od tej dziewczyny
-poswiec czas sobie bo sie zaniedbales

Kazdy czlowiek zeby byc sprawnym emocjonalnie musi dbac o swoje dobro i dystansowac sie od rzeczy, na ktore nie ma wplywu.
zagubiony jestes w swoich emocjach... i wystraszony samotnoscia...
wypusc robaczka a moze sie okaze ze nie odleci.. big_smile
To co Ci czlowiek radzil to proste techniki radzenia sobie ze soba.

ja zapisalam sie na tai chi... ale sprawdzilam juz ceny wszystkich ofert zumby
maluje obraz do kuchni
wykazuje sie w pracy (hurrra! od 29 listopada dostaje kolejna podwyzke)
i wiele innych rzeczy
oczywiscie moge rowniez placzliwie smsowac, plakac, zrobic nalot sprawdzajacy jego komorke, maile i kieszenie, moge go sledzic zeby go "przylapac", nie jesc i nie pic albo najzwyczajniej sie powiesic

no to ja wole zumbe big_smile

Wiec sie zapytowywuje big_smile Co Ty zrobisz dla siebie Kamilwoj?

47

Odp: Rozstanie?

nie wiem... musze ochlonac.. Nie jem juz 2 dzien.. i dalej mi sie nie chce.. pozyjemy zobaczymy sad

48 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-11-20 16:47:25)

Odp: Rozstanie?
KamilWoj napisał/a:

nie wiem... musze ochlonac.. Nie jem juz 2 dzien.. i dalej mi sie nie chce.. pozyjemy zobaczymy sad

Przeczytaj mojego posta jeszcze raz, prosze... Czy to co powyzej napisales to jest Twoja metoda radzenia sobie z problemem?
no mysle ze po 40 dniach to juz nie pozyjesz za dlugo, choc moze pobijesz rekordy.. kto wie big_smile

49

Odp: Rozstanie?

Przynajmniej nabierzesz ladnej sylwetki, tylko pij wodę...

50

Odp: Rozstanie?
maxi napisał/a:

Przynajmniej nabierzesz ladnej sylwetki, tylko pij wodę...

Maxi - przez Ciebie oplułam mojego ukochanego laptopika big_smile

51

Odp: Rozstanie?

czytajac twoją historie wiem prze co przechodzisz bo tkwie w tym samym od 4 miesiecy. Odeszla odemnie dziewczyna po 6 latach związku. kłocilismy sie bez przerwy od ponad 4 lat. ja bylem zaborczy i zazdrosny, caly czas sie jej czepialem a ona mi na wszystko pozwalala. wkoncu cos w niej pekło i odeszla. nie widzielismy sie przez 3 miesiace , ona wyjechala za granice do pracy gdzie zwiazala sie z moim "kolegą" . ja sie tak zalamalem ze wyladowalem u psychiatry i lecze sie na depresje na ktora bylem chory na dlugo przed rozstaniem. chodze tez do psychologa. Po 3 miesiacach wrocila z zagranicy i zaczelismy sie spotykac przez miesiac codziennie jako "przyjaciele". ona mowi ze mnie kocha i chcialaby cofnac niektore rzeczy ktore zrobila ale sie boi ze za jakis czas ja sie znowu zmienie i bede dla niej okropny. ja myslalem ze moge byc dla niej tylko kolega ale po miesiacu nie wytrzymalem tego stanu i zaczelem ja naciskac na powrot do mnie. ona kazala mi dac jej jeszcze troche czasu bo caly czas jest w zwiazku z tym facetem z zagranicy tylko ze go niby nie kocha ale byl dla niej taki dobry ze nie chce go skrzywdzic. ja zaczelam znowu robic jazdy ze jak moze sie nademna tak znecac ze nie chce wrocic jak mnie kocha. przez to poklucilismy sie znowu i nie chce sie ze mna spotykac tak jak wczesniej. mowila ze jesli chce sie spotykac z innymi to jej to nie przeszkadza. wiec wzielem ja pod wlos i powiedzialem ze spotykam sie z jedną od 2 tygodni ale ze na razie jest tylko moja kolezanką. ona zaczela mi robic sceny zazdrosci, ze jak moglem jej to zrobic, po co mowilem ze ja kocham jak spotykam sie z inną. potrzymalem jej w niepewnosci przez 3 dni zeby poczula co ja czuje jak ona  jest z kims innym a mowi ze mnie kocha. pierwszy raz zobaczylem ze jest o mnie zazdrosna. wkoncu powiedzialem jej ze to byla sciema i przynoislo to odwrotny efekt bo dalej twierdzi ze ja skrzywdzilem i nie chce mnie widziec. ze ja sie nigdy nie zmienie bo dalej jestem zaborczy i chce ja zamknac w domu. i tak siedze w domu i zamulam calymi dniami, mysle o niej bez przerwy, obiecuje ze juz do niej nie napisze a nastepnego dnia pisze esemesa i ciesze sie jak glupi jak cos odpisze. najgorsze jest to ze chyba za szybko chcialem zebysmy wrocili do siebie, bo jeszcze nie widze tych wad w sobie ktore tak przeszkadzaja mi zeby ona od nowa mi zaufala. ja jej wiele wybaczylem a ona mimo ze mnie kocha caly czas sie wacha. sam nie wiem co o tym wszystkim myslec. tak bardzo chcialbym byc z nia i wiem ze mnie kocha od niej i jej kolezanek ale caly czas popelniam bledy albo poprosty jestem głupi i daje sie robic w ch..a. sam nie wiem. jest wiele sprzecznych emocji we mnie. a depresja jeszcze poteguje to uczucie. mimo wszystko ciagle wirze ze bedziemy razem. pozdrawiam i trzymaj sie tam.

52

Odp: Rozstanie?

dodam jeszcze ze mam takie same obawy jak ty. ze nie znajde juz takiej fajnej dziwczyny choc ponoc podobam sie kobietą. mam jakis blok ktory nie pozwala mi flirtowac z innymi. wiem ze moge sie wyleczyc z tej milosci znajdujac sobie inna ale na razie nie jestem w stanie a pozatym zalezy mi na niej bardzo choc wiele razy mnie bardzo zawiodla i nie mam do niej zaufania. A dla wszystkich kobitek chce powiedziec ze faceci tez potrafia byc bardzo wrazliwi i cierpiec bardziej od was.

53

Odp: Rozstanie?

moze ktoras z kobiet tu zgromadzonych doradzi mi co mam robi, co sadzicie o jej postepowaniu i czy to ma jeszcze sens? wiem ze trudno doradzac po tak niewielu informacjach wiec w razie czego udziele odpowiedzi na wasze pytania.

54

Odp: Rozstanie?

Hmm.. wlasnie ide na 3 impreze.. z dnia na dzien jest co raz lepiej.. ale.. dzisiaj znowu do niej pojechalem;f Bo w sumie mialo tak byc.... zawiozlem jej tam jakies roslinki do akwarium itd bo chciala..  Udawalem szczesliwego w sumie nie musialem udawac (poznalem wczoraj zaje... dziewczyne.. fakt.. ma chlopaka.. no ale smile potanczylismy itd) odrazu sie lepiej czulem.. moja EXXX zobaczyla ze jestem taki wesoly.. nagle zaczela o wszystko wypytywac.. ja jej nic nie mowilem tylko odpowiadalem ojj tam .. (jak przyjechalem na wstepie dostalem tekst " nie masz na co liczyc")
Pojechalismy do miasta.. udawalem wesolego.. caly czas.. ona do mnie usmiechala i to taki usmiech jakby hmm jakbym sie jej podobal..?... (dziwne neutral) Po powrocie wcisnela we mnie zupe.. ktorej malo nie zwymiotowalem..

Lezelismy sami aczkolwiek nie moglem jej dotykac nawet.. Jak to facet.. zachcialo mi sie cos.... Powiedziala ze nie... wyszedlem na chwile a gdy wrocilem.. No wlasnie nie bede opowiadal ze szczegolami.. ale to byla ostra rozkosz... Po czym odrazu "PO" znowu odwrocila sie i nie pozwalala sie dotknac.. Mimo ze bylo jej cudownie bo znam ja na wylot ;f.. Po godzinie powtorzylo sie znowu to samo... (poprostu nie potrafimy nad tym panowac.. ona mowi mi ze zle robi i zle sie z tym czuje... ale ma slabosc chyba do tego..) Zadzwonilem przy niej do ziomkow i sie umowilem znowu na picie.. wkurzyla sie troche i chciala wiedziec z kim ide.. nie powiedzialem.. Troche zeszla na temat nas.. ze ona juz z rok temu pomyslala o tym ze to "chyba nie ten facet" a ze tak pol roku temu juz byla raczej pewna... :/Aczkolwiek nie chciala mnie skrzywidzic i miala nadzieje ze to sie zmieni^^ he? W kazdym badz razie mnie juz nie kocha i nie bedzie... i chce byc sama. (Nikogo nie ma na oku.. Raczej jestem w stanie w to uwierzyc)

Przy wyjsciu powiedziala bym trzymal swojego "ptaka" ... Spytalem jej :a niby czemu..?:
Odpowiedziala "no nie wiem.. masz swoj rozum.." na co ja "to co mam go trzymac dla ciebie"
Odpowiedziala "hmm no jak chcesz" usmiechnalem sie glupio dalismy sobie buziaka w policzek i wyszedlem..
NIE WIEM..................... NIE ROZUMIEM. zamierzam se chyba to olac na jakis czas, aczkolwiek bedzie ciezko;/

55

Odp: Rozstanie?

to masz fajnie bo ja moge sobie pomarzyc o seksie chociaz nie o to mi chodzi. najbardziej brakuje mi jej czulosci i jej towarzystwa. ja niestety mam jakis blok do innych dziewczyn ale jak zobaczylem ze jest o mnie wkoncu zazdrosna to bylo mi dobrze  i wiem ze to glupie ale zawsze cos. taki ukladzik jak ty masz z nia teraz jest nie głupi tylko czego ona chce naprawde to chyba sama nie wie i moze ona sie boi ze ty odejdziesz teraz do innej i chce cie przytrzymac seksem przy sobie.

56

Odp: Rozstanie?

pewnie wszystkie kobiety mnie zabija ze piszemy o kobietach takie rzeczy na forum stworzonym przez kobiety. sorki dziewczyny

57

Odp: Rozstanie?

Myślę że ona napewno do Ciebie jeszcze coś czuję i pewnie jeszcze długo tak będzie. Z twoich wypowiedzi widze ze zrobiłeś już jakiś postęp że już nie użalasz sie nad sobą tak bardzo , to dobrze i to dobrze ze wychodzisz ze znajomymi nie koniecznie dobrze ze duzo pijesz... bo nie tedy droga.
Mysle ze zazdrosc czasem cos potrafi naprawic ale nie mozna tez z nia przesadzic bo wtedy odwrotny efekt przynosi.
Dobrze ze sie usmiechasz... mysle ze jak po prostu bedziesz twardy i dobry dla niej to do Ciebie wroci...no albo poznasz inna dziewczyne skoro zaczoles wychodzic... wszystko od 0 bez pretensji..
Życze powodzenia... smile

58

Odp: Rozstanie?

Nie wiem.. Narazie se odpuszcze.. jak napisze to napisze.. jak nie to nie.. jak po 2 tygodniach bedzie na maksa olewka.. No to wtedy nie wiem co zrobie..

59 Ostatnio edytowany przez Czlowiek (2010-11-22 10:50:25)

Odp: Rozstanie?

Kamil - gratuluję!

Trzymaj się tego kierunku i inwestuj pozytywne emocje w swój rozwój w jakimś kierunku. Bo z kobietami nigdy nic nie wiadomo, a życie masz jedno. Często ludzie, po których życie się przejechało w dzieciństwie, w którymś momencie np. odblokowują się artystycznie. Ja np. gram na scenie, wydałem płytę, koncertuję (dlatego jestem taki wyszczekany wink ). Nie robiłbym tego, gdybym nie wlókł za sobą problemów z dzieciństwa. Inwestuj w siebie, a dziewczyny zawsze będą Cię lubić, a Ty nabierzesz pewności siebie. Bez niej będziesz się poddawał szantażom emocjonalnym kobiet, które często go używają, co Cię będzie wykańczać. Dlatego pracuj nad sobą codziennie. (pij żywiec zdrój codziennie wink )

60

Odp: Rozstanie?

jak tam sie twoje sprawy maja kamilu? ja tez postanowilem już nie pisać do niej ani dzwonic i czekam na jej ruch. jest ciezko ale damy rade. pozdrawiam

61

Odp: Rozstanie?

Wybaczcie, że wtrącę, ale widzę, że wypowiadają się tu mężczyźni więc na pewno pomogą mi zrozumieć ich psychikę.

Problem wygląda tak, że od 2 tyg. kłóciłam się z moim facetem non stop. On to wszystko prowokował, robił sceny zazdrości, nie wierzył mi, itd, itp. W końcu powiedział, że to koniec. Bardzo ciężko to przyjęłam, ale pogodziłam się z tym.
Po godzinie, napisał, że, nie potrafi mi powiedzieć koniec i nie pozwoli mi odejść. Przeprosił.
Pogubiłam się.
Skoro mnie rzucił, to jednak mnie nie kocha, ale wrócił.....i teraz już nie wiem.
Dlaczego Wam rzucanie i powroty przychodzą z taką łatwością??

62

Odp: Rozstanie?

Ja Ci odpowiem, aczkolwiek sam jestem glupi... Bo facet przynajmniej w moim przypadku.. najpierw sie denerwuje i mowi to co mu slina na jezyk przyniesie... a pozniej mysli.. "kur.. co ja zrobilem"

63

Odp: Rozstanie?

Powiem ci po wlasnym przykładzie ,że wiele razy miałem już dość i mówiłem że odchodze ale tego nigdy nie zrobiłem. Czasem pod wpływem impulsu gada sie różne głupoty i pozniej żałuje.Z drugiej strony jesli takie sytuacje sie powtarzają to z czasem wyniszczają cały związek i jest juz za pozno żeby coś odbudować. Dogadaj sie ze swoim facetem, może jego milosc jest obsesyjna stąd ta zazdrość i zaborczość. Ja wczoraj przeczytalem fajna kisażke polecana na tym forum ktora pozwoliła mi zrozumiec co robiłem źle wiec może niech on ją poczyta- "Toksyczne namietności" S.Forward Pozdrawiam i życze porozumienia.

64 Ostatnio edytowany przez Na'ima (2010-11-23 19:35:52)

Odp: Rozstanie?

Chyba jest dużo prawdy w tym co mówicie.
Tylko jak teraz powiedzieć/pokazać takiemu facetowi, że mnie to osobiście bardzo rani?? Jestem na takiej huśtawce emocjonalnej...na dłuższą metę nie da się tego wytrzymać. A szkoda byłoby marnować coś takiego, bo zaczęło się na prawdę pięknie.
Czy to, że on pracuje daleko i nie ma go przez 2/3/4 tyg, może mieć wpływ na jego zachowanie, czy to po prostu wina charakteru, temperamentu??

Mirzaten, dzięki za polecenie książki, na pewno przeczytam smile bo on raczej nie bardzo.

65

Odp: Rozstanie?

Napewno ze nie ma go przez caly czas przy tobie nie pomaga temu zeby nie byc zazdrosnym. Brakuje mu pewnie ciebie i boi sie ze cie straci.

Posty [ 1 do 65 z 70 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026