witajcie,
czytam książkę Doroty Zawadzkiej, zawsze po trosze stosowałam się do jej metod wychowawczych, jednak gdy mój Synuś był malutki jakoś łatwiej było... teraz gdy ma już sześć lat, jakoś nie radzę sobie, nie potrafię być konsekwentna, a jednocześnie już mam tego dosyć i chcę z tym walczyć!!
Adam jest bardzo żywotnym dzieckiem, potrzebuje mnóstwo uwagi! właściwie chciałby by wszystko z nim robić i na wszystko patrzeć, nie chce stać się odrobinę samodzielny. Jest dzieckiem, które przeszkadza na każdym kroku - żeby nikt mnie źle nie zrozumiał, mam na myśli, że nie pozwala dorosłym na rozmowy, krzyczy by go słuchać, wchodzi nam w pół zdania i nie ma za grosz cierpliwości!
nie chcę by ktoś mnie tu oceniał jakoś bardzo krytycznie, choć macie takie prawo, gdyż wiem, że to ja gdzieś w którymś miejscu, a nawet nie jednym popełniłam błąd, i teraz sama muszę sobie z tym poradzić...
potrzebuję wsparcia i pomysłów w pewnym momentach, mam w głowie jakiś plan, ale teraz musze przenieść go na kartkę, a później co jest o wiele trudniejsze w rzeczywistość i przeobrazić to w czyn, a przede wszystkim być konsekwentną w swoim działaniu....
postanowiłam dzisiaj rozpisać sobie jak będzie wyglądał nasz dzień!
ustalić plan dnia i z rozsądkiem go pzrestrzegać....
mam jeden dość ważny problem, mój mąż. nigdy nie poświęcał mu zbyt wiele uwagi, nawet można powiedzieć, że go nie lubi
i nie ma ochoty na zabawy z dzieckiem... gdy wspomniałam dzisiaj, że będę chciała wpisać go w moment każdego dnia życia dziecka, to zepsułam mu humor
15 min. dziennie!! w weekend pół godziny! czy to tak wiele? powiedzcie w związku z tym, czy rzeczywiście mam na siłę to zrobić, czy sobie odpuścić? i jeśli ma mu poświęcać ten marny czas, to w jaki sposób ? bo nawet nie mam pomysłu jak im ten czas zorganizować!! nie mogę sobie skojarzyć żadnej zabawy, do jakiej mój mąż miał by sklonnośc, i ochotę,,, by ten na siłę wygospodarowany czas nie okazał się jedynie czasem zmarnowanym na nerwy...
to jest mój odwieczny problem relacji ojca z synem. pewnie nie jedna z Was tak ma! powiedzcie jak sobie radzicie?
Adaś zwykle stara się wejść mi na głowę, nie słucha mnie, nie reaguje na prośby, dopiero jak krzyknę za którymś razem, i oczywiście wiem, że to też nie jest dobry sposób, dlatego chcę to zmienić! koniec z nerwami, góra spokój, cicha rozmowa i konsekwentność, nagrody i kary!
za rok idzie do szkoły, chciałabym go jakoś ustabilizować!
zminimalizować oglądanie telewizji, komputer... a więcej czasu poświęcić na czynne spędzanie wspólnie czasu!
chciałabym by w ciągu dnia pewne rzeczy, zajęcia miały swój czas, by nauczył się systematyczności...
w nasz dzień od dwóch i pół miesiąca stała rzeczą w ciągu dnia jest to, iż przychodzi do mnie koleżanka, bo razem ćwiczymy, ćwiczenia trwają godzinę, i odbywają się zawsze w godzinach, 16-17, bądź 17-18 w zależności jak ona pracuje... i jak ja mam zorganizować mu ten czas? godzina to dość długo, dlatego ciężko by jedna rzecz zajęła mu tyle czasu. a niestety nie mam nikogo kto mógłby mu ten czas zająć, spacerem czy jakoś inaczej...
przykre to jest a ja nie mam pomysłow. a on nam strasznie przeszkadza, lekceważy mnie i żadne prośby do niego nie docierają!!
wiele rzeczy jeszcze chciałabym napisać, ale myślę, że wyjdzie w praniu, w dalszej dyskusji
powiedzcie, czy mam szanse na takie zmiany z sześciolatkiem?
na pewno macie jakieś doświadczenie, cenne rady i świetne pomysły...
liczę na wsparcie!