Witam ; Chciałabym Wam przedstawić moją historię w której nie widzę wyjścia z sytuacji w której tkwię od dziecka. Mam 26lat odkąd pamiętam alkohol był w moim domu najważniejszy.Codzienne awantury,bełkot mojego ojca który wracał z pracy i bójki wzywanie na policję.Na nic zdała się policja bo i tak nic nie zrobiła.I stało się mama zaczeła popijać razem z tatą nawet nie wiem kiedy to się stało.W moim domu nawet nie obchodzimy świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy zawsze tak było odkąd pamiętam były tylko przygotowania takie nie do końca.Bo zaraz się zaczeły awantury o nic rodzice zawsze się kłóca nie mam już sił.Moje życie jest do d...... nie wiem co za bardzo robić w takiej sytuacji byłam w gminie nie umieli mi pomóc w końcu jestem dorosła mam prawo się wyprowadzić pytanie gdzie. Jestem osobą która nie może pracować jestem całkowicie nie zdolna do pracy.Mam rentę na oczy (pięćset złoty) Rok temu poznałam faceta (najlepsze co mnie w życiu spotkało) uciekłam do niego do Anglii,wszystko było by dobrze gdybym miała tam pracę ale nie stety widocznie i tam Bóg nie widział dla mnie miejsca bo wróciłam do mojego przeklętego cuchnąceg alkoholem domu.Tak bardzo chciałam zostać w tej Anglii chciałam mieć pracę po prostu NORMALNIE ŻYĆ być szczęśliwa w spokoju i zdala od moich rodziców za których się wstydzę.Nie mam znajomych nie mam za bardzo komu się zwierzyć z moim facetem teraz się coś popsuło ale wierzę,że uda nam się to naprawić. Leczę się u psychiatry bo rodzice mnie zrobili głupią.Mam starszą siostrę (31L) ale to nie to samo już jak było w dzieciństwie wyprowadziła się z domu do swojego chłopaka za nim wróciłam z Anglii jej już nie było w domu.Co to za miłość jak siostra go nie kocha,a może już go kocha ale na mój punkt widzenia nie.Bo widzę jak go traktuje jej sprawa. Teraz widujemy się czasami bo ona pracuje.Miałam jeszcze brata młodszy jest odemnie o dwa lata,już nie żyje. Popełnił samobójstwo w 2004roku w mojej rodzinie to już to z tego co mi wiadomo pare osób popełniło samobójstwo mama mojej mamy i jej pierwszy mąż a kto wie czy jeszcze nie było ich więcej. Mało mnie to już obchodzi. Z moim bratem mieliśmy bardzo dobry kontakt bardzo mi go brakuje odwiedzam go często na cmentarzu i znim rozmawiam o wszystkim o sytuacji jaka panuje w domu.Czasami chciałabym umrzeć bo nie daje rady i nie mam już sił na to wszystko.Bóg zastanawiam się czy on istnieje,poruszyłam już to na forum.Chciałabym być tylko szczęśliwa.Nie mam za bardzo gdzie poznać nowych ludzi bo nie pracuję i nie uczę się.Nie chodzę na dyskotekę nie lubię. Jestem troszkę inna od innych ludzi nie jestem kaleką.Po prostu brak mi szczęścia w życiu nawet tej drobiny.Wyjście z domu to nie jest takie proste rodzice mi zabrali klucz i zmienili zamki muszę wychodzić z domu oknem.
1 2010-11-11 21:28:35 Ostatnio edytowany przez DoRota1984 (2010-11-11 21:36:03)
Podobne tematy
witam Cię Doroto!
Powiem Ci że bardzo ciężko czytało mi się Twoją historię ponieważ naprawdę szkodami Ciebie! po przeczytaniu wiem że jesteś uczciwą szczerą i skromną kobietą która pragnie szczęścia i miłości! Piszesz że rodzice robią Ciebie glupią ale wiesz że to wódka przez nich przemawia! Tacy ludzie potrzebują pomocy(tylko że takie osoby nie widzą problemu i tak własnie mówią by sie wybronić od prawdy) mniej więcej wiem o co chodzi bo wiem jak było u mnie w domu mój tata świętej pamięci też była alkoholikiem,niebyło by dnia gdyby nie wypił 2-3 piwka! na to miał astmę i palił wiec mieszał leki z alkoholem i na to papierosy i to go zabiło! Mama ZAWSZE odkąd pamiętam za każdym razem mówiła,kłociła się , wręcz była nachalna gadaniem by tacie się oczy otworzyły i też zawsze było że jest głupia,bezmózg i że nie myśli! Tata wiedział że mama ma rację tylko nie chciał dać sobie pomóc! ale wracając do Ciebie... Moja droga Bóg na pewno nie zapomnial o Tobie on nigdy nie zostawia ludzi w potrzebie! I przeraża mnie myśl jak piszesz że czasami myślisz że nie chcesz już żyć!! dlaczego? Masz faceta który Cie na pewno kocha i nie chciał by Cie stracić a powiedz mi dlaczego chciałabyś utrzymywać ''tradycję'' rodzinną i jak Twój brat popełnić samobójstwo! nie ma sensu tak myśleć! Odetnij swoje tymczasowe życie i zacznij żyć swoim życiem razem ze swoim mężczyzną,założcie rodzine i zamiast samobójczej tradycji stwórz rodzinna tradycję tak jak nigdy nie mialaś prawdziwych śiwat wielkanocnych i Bożego narodzenia tak teraz możesz to nadrobić ze swoją przyszła rodziną:) porozmawiaj na spokojnie ze swoim facetem i ustalcie jak żyć razem! A powiedz mi te 500 zł renty które dostajesz idzie tylko na twoje potrzeby czy jakąś część pieniedzy oddajesz rodzicom? a jak chodzisz do psychiatry to co on mówi??
Pewnie masz poczucie osamotnienia ale chcę Ci powiedzieć że są spotkania Dorosłych Dzieci Alkoholików ( Dowiesz sie czym jest choroba alkoholowa a co najwaniejsze spotkasz ludzi z ktroymi bedziesz moga poroymawiac
W całej mojej historii nie powiedziałam najważniejszego. W zeszłym roku moi rodzice chcieli mnie zabić nie wiedziałam gdzie uciekać nie mamy sąsiadów mieszkamy na uboczu (las) spałam w lesie.Tato dostał pracę w lesie jako drwal i tak zostało do dziś mieszkamy tu 26lat i tak już zostanie do końca mojego życia chyba,że się w moim życiu coś zmieni.(chcę w to wierzyć)Tato już też ma inną pracę wylupili dom na własnośc.Z moim facetem już nie wiem mineło pół roku jak wróciłam do domu,tak bardzo bym chciała mieć pracę w Anglii (nie znam języka) chciałabym mu pomóc bo obecnie ma problemy finansowe. Tylko ja już nie wiem co on chce jest dorosłym facetem (36L) i mądrym.Mi na nim zależy bardzo mocno może nawet za bardzo. Jak wspomniałam wcześniej chodzę do psychiatry od 2004 roku.Wcześniej mnie rodzice umieścili w szpitalu psychiatrycznym.Byłam tam dwa tygodnie nie chciałam już tam być.Po długim czasie zmieniłam sobie psychiatrę bo nie mogłam się z tamtą kobietą porozumieć. Po wyjścu od niej relacje zdawała moim rodzicom.Teraz chodzę do takiej pani z która rozmawiam o wszystkim nastawia mnie optymizmem ale tylko na chwilę bo jak wracam do domu to już to samo i nic nie wygląda żeby się zmieniło,est gożej.Rentę mam dla siebie ale zawsze coś kupię do domu nie kupuję tylko rodzicom alkoholu.Nie stety mam ją do końca następnego roku,co będzie dalej nie wiem.Każdego dnia nie wiem co będzie dziśaj czy znów rodzice mnie nie skrzywdzą i nie pobiją bo mnie czasami pobiją ponizają mną i mi dokuczają. A mój a może już wcale nie mój facet jest daleko wpadam w rozpacz za nim płaczę i n ie daje rady.
bardzo smutno mi sie zrobiło... ale za co Cię biją? na jakiej podstawie?? a z rentą to przecież powinnaś iść na komisję prawda? i to komisja decyduje czy należy CI się dalej renta czy też nie! a mówiłaś swojemu lekarzowi że gdy wracasz do domu ten optymizm gaśnie!??
Moja droga to nie jest problem nauczyć sie angielkiego nawet starczy tylko podstawowy by dostać jakąś prace! szukaj pracę sezonową nie tylko w Anglii! Mimo że cieżko z kasą więc nie wiem czy możesz sobie pozwolić na kurs angielskiego ale przecież masz internet! możesz uczyć sie słówek w internecie!!! nie ma sytuacji bez wyjscia!! NA PEWNO JEST!!!! skoro czujesz sie sama i masz brak przyjaciół poprostu zainwestuj w siebie i rób to co ty chcesz i o czym marzysz!!! a wiec marzysz o wyrwaniu się z domu!! szukaj pracy w internecie( tylko musisz sie tez liczyć na możliwe oszustwa) daj ogłoszenie w miescie ze szukasz pracy masz rente więc nie bedzie musial za ciebie pracodawca zusu płacić!! Poprostu zaciśnij zęby i ŻYJ DLA SIEBIE!!!!! a z chlopakiem spróbuj sie skontaktować jak dalej on widzi wasz związek??!!
Nie umiem żyć sama dla siebie . Bija sama nie wiem za co bo tak im się podoba. Teraz chcą mnie ubezwłasnowolnić tak słyszałam ale nie dam się.
co tak rozmawaili? jak ubezwłasnowolnić??
Dorota a skąd jesteś? jak mozna Ci pomóc? bo szczerze mówiąc nie spotkałam się nigdy z taką sytuacją...
((
Z tego co czytam jest tak -rodzice alkoholicy którzy sami chorują psychicznie umieszczają Cię w szpitalu psychiatrycznym.Nikt nie widzi że w Twoim domu jest alkohol,że musiałaś uciekać z domu....bo bałaś się o własne życie.Więc może nie mówisz o tym osobom które mają obowiązek Co pomóc.
Kobieto!!!. Zawsze nadchodzi czas kiedy należy zebrać siły i stanąć po swojej stronie.Jest policja,MOPS -nie może być tak że bez przerwy dostajesz po głowie.Poszłabym na najbliższy posterunek policji opowiedziała o swoich przeżyciach.Pierwszy mały kroczek...
Jakieś tam pocieszenie to za mało -musisz działać.To co rodzice wyprawiają względem Ciebie to się nazywa przemoc -fizyczna i psychiczna.To jest karalne...Zapewniam Cię że są ludzie którzy Ci pomogą musisz tylko wyjść z domu ,poszukać a potem chcieć skorzystać .Głowa do góry,czas tupnąć nogą...
w całości popieram Darie1968!!!!!!!!!!!!!!
Bardzo pięknie to napisałaś!!!!
Mamy nadzieje że niedługo przeczytam tu wiadomość że coś z tym zrobiłaś i zobacze uśmiech!!:)