netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

43 odpowiedzi11 078 wyświetleńzałożony przez Alisson, 10.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 44 ]

1 Ostatnio edytowany przez Alisson (2010-11-10 21:36:42)

Temat: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Witam Wszystkie forumowiczki... Pierwszy raz wypowiadam się na takim forum w oczekiwaniu obiektywnych porad, sugestii czy wsparcia, które także jest ważne.

Jestem w związku od 6 lat, poznałam mojego narzeczonego w wieku lat 17 ( on miał wtedy 21). Kocham go bardzo mocno...niestety, po około 1,5 roku musiał wyprowadzić się do innego miasta i zaczął sie tak zwany związek na odległość. Zmienił się przez to zarówno on, jak i ja. Po skończeniu studiów magisterskich przeprowadziłam sie do niego i starałam się znaleźć pracę w mniejszym mieście, co wiąże się z wieloma negatywnymi emocjami. Mój narzeczony ma bardzo trudny charakter, oprócz dobrych momentów i chwil są również te złe...Zdarza mu się długo nie odzywać, kiedy jestem w swoim mieście, często okazuje wyrazy braku szacunku ( brzydko się odzywa). Zawsze pierwsza wyciągałam rękę na zgodę.
Ostatnio wydarzył się moment przełomowy. Dzwoniłam do niego w celu ustalenia godziny mojego przyjazdu ( studiuję podyplomowo w mieście rodzinnym) i nie mogłam się dodzwonić długo, napisałam smsa  z zapytaniem czemu nie oddzwania ( nie miałam kontaktu od poprzedniego dnia). Oddzwonił w nocy mówiąc, że jest na wieczorze kawalerskim u kolegi a w tle słyszałam śmiech jego kolegów, którzy brzydko o mnie mówili i sie naśmiewali. Chciałam, by zareagował...zdenerwowana jego reakcją ( lub właściwie jej brakiem) odłożyłam słuchawkę i powiedziałam, że nie mam zamiaru informować go o moim przyjeździe. ( Nie wiedziałam o tym, że jest na wieczorze kawalerskim..nie dzwoniłabym w trakcie imprezy) Nie odezwał się potem przez następne 2 dni. Trzeciego dnia dostałam smsy z internetu bez nadawcy dotyczące kobiet..z dziwnymi tekstami. Pragnę zaznaczyć, że wcześniej tez zdarzały się sytuacje nasmiewania przez kolegów lub głupich uwag, na które on nie zwracał uwagi. Smsy zapewne też sa od tych kolegów...napisałam mu że może im przekazać ze nie musza sie wysilać i mnie dobijać smsami jeszcze i tak mam wystarczająco dużo powodów, by nie wracać. On odpisał jedynie, że nie ma zamiaru i moge sama im powiedzieć.      Teraz czekam na jakikolwiek sygnał przeprosin..ale jestem bliska decyzji o rozstaniu i powrotu do domu. Każdy, kto mi doradza twierdzi, że mu nie zależy i, że powinien przeprosić i zareagować. Ciężko mi podejmować taka decyzję, ale ja nie mam za co przepraszać, a gdy sie odezwę lub wrócę będzie kolejny raz z mojej strony kompromis chyba setny...

Co o tym myślicie..możecie zadawać pytania, ciężko tak to opisywać...

2

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Alisson - mam pytanie - co TY masz ochotę zrobić w takiej sytuacji?

3

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Nie wiem..jedyne, co wiem, to, że nie chcę już pierwsza wyciągać ręki. Realnie..oczekuje przeprosin po prostu..., ale wiem, że jeżeli minęło kilka dni, pisałam juz smsy, a nic sie nie dzieje..to znaczy, że tych przeprosin nie będzie..i bede cierpieć, czekać...zastanawiać się, usprawiedliwiać...ale, co zrobic nie wiem, im więcej czasu mija, im więcej obojętności we mnie uderza, tym bardziej zastanawiam sie nad rozstaniem. Każdy mi powtarza.." On na ciebie nie zasługuje", " On Cię olewa", " Jesteś za dobra"..." w każdej sytuacji zawsze ty idziesz na kompromis kosztem siebie..." Ale ja innego życia nie znam, jest on - od prawie 7 lat..przyzwyczajenie też, ale uczucie nadal także..mimo wielu prób...tylko czy to ma sens...takie poniżanie się...nie wiem, teraz jestem w próźni, w matrixie ...między słowem definitywna decyzja..a czekanie na cud ( przeprosiny i poprawę)...

4

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Alisson, inaczej zadam pytanie - czy masz już naprawdę dosyć, czy tylko się boisz być samą i dalej będziesz wyciągać rękę?

5

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Mam dosyć, ale się boję....Nie jestem jakąs ofiarą losu i zazwyczaj staram sie walczyć o swoje..tylko on jest silniejszy psychicznie, ma jakąś niebywała przewagę, wytrzymuje długie milczenie...ręki nie wyciągnę pierwsza...,ale cokolwiek innego boje sie uczynić np. pojechać po rzeczy, wyprowadzić się i powiedzieć, że to koniec...tego nie potrafię zrobić...nie mam w sobie tyle odwagi. Nie chodzi tez o to, że boje się, że nikogo nie znajdę..boję się, że nikogo nie będe chciała..., że nie będę potrafiła się zakochać...nie pamietam już jak to sie  nawet dzieje...mieliśmy plany wspólne..tylko coś we mnie pękło..koledzy ważniejsi, brak skruchy, przeprosin..czegokolwiek..jakiegoś znaku " wróć, potrzebuje cię, przepraszam"...

6

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Alisson tak na prawdę opowiedziałaś nam pewnie tylko niewielki wycinek z Waszego związku. Skoro jesteście ze sobą 6 lat to na pewno nie jest to tylko młodzieńcze zauroczenie. Nie możesz się spodziewać, że powiemy Ci co robić. Decyzję musisz podjąć sama.

Moim zdaniem nie warto ciągle chodzić na kompromis tym bardziej, że w Twoim przypadku jest on jednostronny. Co więcej masz prawo oczekiwać szacunku od mężczyzny z którym planujesz przyszłość. Jeśli nie ma go teraz to niestety ale nie ma co się łudzić, że przyjdzie on z czasem. Bo na pewno się tak nie stanie. Jeśli boisz się samotności, jest to kwestia przywiązania, to nie warto dla takich argumentów podtrzymywać Waszego bycia razem.

Znając siebie pewnie nie wyciągnęłabym w tej sytuacji ręki pierwsza. Wiem jest to trudne jeśli się kocha i nam zależy, ale Ty w tej sytuacji zasługujesz na przeprosiny i powinnaś je otrzymać a nie przechodzić nad tym co się stało do porządku dziennego.

7

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Alisson, uwierz mi w jedną rzecz - znajdziesz swoją miłość życia i to całkiem niedługo.

Tylko pod jednym warunkiem - z Tym panem się pożegnasz, bo on Ciebie zwyczajnie "muli" i będzie dalej tak robił, bo tak jest mu wygodniej i wychodzi na "bozyszcze" wobec szemranych kumpli spod bloku, klatki, celi (do wyboru, niepotrzebne skreślić)

Można tego dokonać, bo moja bliska znajoma to zrobiła, fakt że niełatwo było, ale jednak można smile

8

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Dziękuję..nie oczekiwałam, że powiecie, co robić..tylko chciałam wiedzieć, czy nie przesadzam z reakcją...Czy wszystko się skumulowało i nadszedł moment, w którym nie mam siły jednostronnie walczyć...czy po prostu on tak na prawdę mnie nie kocha...skoro tak olewa...Czy przyjaciele, którzy nie szanują kobiety swojego kumpla, którzy próbują w jakiś perfidny sposób pogrążyć związek są ważniejsi? Dla mnie to jest abstrakcja..czuje się obco..zazwyczaj jestem dla nich miła, ale jak ktoś mi robi aluzje lub sarkastyczne uwagi , to zawsze odpowiadam i walczę o swoje...sama..bo on milczy...koledzy ważniejsi? Tak trudno mężczyźnie zwrócić uwagę kumplowi... " nie mów tak", " nie życzę sobie tego abyś obrażał moja narzeczoną"....chyba nie wymagam za dużo...?

9

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Dziewczyno wykorzystaj szanse jaka Twoj ukochany Ci daje na zerwanie szybkim czystym cieciem. Tak jak w domu trzeba zrobic balagan zeby porzadnie posprzatac , nic sie nie boj dasz rade smile i druga sprawa, on sie obraca w towarzystwie jakichs prostakow na ktorych mu zalezy bardziej niz na Tobie.

10

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Przyjaciele są dorośli, pracujący na jakimś tam w miarę poziomie ( jak dla mnie za niskim)...on jest wykształcony...ja z całej tej gromady najbardziej wykształcona i dalej się kształcę, planując ambitnie karierę zawodową...i po prostu nie pozwalam sobie na niektóre uwagi typu " mogłaś na razie iść do pracy w sklepie"...bo szukam pracy w zawodzie..nie po to 3 kierunki mam, by pracować w sklepie..i tam zostać...mam również już w tym mieście szansę na staż od stycznia ważny dla mnie, ale ...będę musiała po decyzji o rozstaniu również i z tego zrezygnować...

11

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...
Lena napisał/a:

Alisson tak na prawdę opowiedziałaś nam pewnie tylko niewielki wycinek z Waszego związku. Skoro jesteście ze sobą 6 lat to na pewno nie jest to tylko młodzieńcze zauroczenie. Nie możesz się spodziewać, że powiemy Ci co robić. Decyzję musisz podjąć sama.

Moim zdaniem nie warto ciągle chodzić na kompromis tym bardziej, że w Twoim przypadku jest on jednostronny. Co więcej masz prawo oczekiwać szacunku od mężczyzny z którym planujesz przyszłość. Jeśli nie ma go teraz to niestety ale nie ma co się łudzić, że przyjdzie on z czasem. Bo na pewno się tak nie stanie. Jeśli boisz się samotności, jest to kwestia przywiązania, to nie warto dla takich argumentów podtrzymywać Waszego bycia razem.

Znając siebie pewnie nie wyciągnęłabym w tej sytuacji ręki pierwsza. Wiem jest to trudne jeśli się kocha i nam zależy, ale Ty w tej sytuacji zasługujesz na przeprosiny i powinnaś je otrzymać a nie przechodzić nad tym co się stało do porządku dziennego.

Lena, bardzo Ciebie przepraszam, ale jeżeli ktoś pisze że w wieku 17 lat kogoś poznał i jest z nim 6 lat - to to JEST właśnie młodzieńcze zauroczenie, niestety ... i troszkę inny punkt widzenia trzeba przyjąć, prawda?

12

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...
Malgossska napisał/a:

Lena, bardzo Ciebie przepraszam, ale jeżeli ktoś pisze że w wieku 17 lat kogoś poznał i jest z nim 6 lat - to to JEST właśnie młodzieńcze zauroczenie, niestety ... i troszkę inny punkt widzenia trzeba przyjąć, prawda?

Jeśli są ze sobą 6 lat, zaręczyli się, mieszkali razem to nie jest to młodzieńcze zauroczenie tylko poważny związek. Młodzieńcze zauroczenie ma to do siebie, że przechodzi tak szybko jak przyszło.

13

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

A wiecie, co mnie najbardziej boli? Brak reakcji..tak jakby sie nic nie stało, jakby to był tylko mój problem..dużo poświeciłam wyprowadzając się i decydując na bycie razem już..zamieszkanie w obcym mieście..do tego dochodzi akcja z szukaniem odpowiedniej pracy w mniejszym mieście..i frustracja...brak akceptacji ze strony otoczenia mojego narzeczonego to kolejny punkt...on uważa, że nie należy sie przejmować, ignorować niektóre uwagi, że ja przesadzam często...oczekiwałam tylko zwykłego wsparcia..strałam się jakoś wtopić, ale po prostu nie potrafię niektórych elementów ignorować...uwag sarkastycznych....Męcze sie z ta decyzją, bo nie lubie decydować sie na coś i potem rezygnować z tego..zdecydowałam się tam na zycie...a teraz pach..nagle zrezygnuje..nie chcę potem ( kiedy on acznie i jeżeli zacznie walczyć) przerabiać wszystkiego od nowa....dochodzi do tego też moja miłość, uczucie, którego tak łatwo nie zwalczę..nie jestem osobą, która łatwo się zakochuje...łatwo potrafi zaufać komuś..mam grupę przyjaciółek, które dobrze mi zyczą..pomagamy sobie...i one też twierdzą, że jak już kogoś lubię czy pokocham to trudno mi ta osobe wyrwać ot tak z życia..jestem empatyczna i wrażliwa...zawsze staram się stawiać w pozycji drugiej osoby..zrozumieć, wytłumaczyć, ale teraz nadszedł moment, w którym myślę o sobie..o przyszłości...strasznie się boję..nie jestem przyzwyczajona do stanu bezradności..zawsze ja doradzałam innym (skutecznie) a sama sobie nie potrafię...nie potrafie uciec od emocji...

14

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...
Alisson napisał/a:

Dziękuję..nie oczekiwałam, że powiecie, co robić..tylko chciałam wiedzieć, czy nie przesadzam z reakcją...Czy wszystko się skumulowało i nadszedł moment, w którym nie mam siły jednostronnie walczyć...czy po prostu on tak na prawdę mnie nie kocha...skoro tak olewa...Czy przyjaciele, którzy nie szanują kobiety swojego kumpla, którzy próbują w jakiś perfidny sposób pogrążyć związek są ważniejsi? Dla mnie to jest abstrakcja..czuje się obco..zazwyczaj jestem dla nich miła, ale jak ktoś mi robi aluzje lub sarkastyczne uwagi , to zawsze odpowiadam i walczę o swoje...sama..bo on milczy...koledzy ważniejsi? Tak trudno mężczyźnie zwrócić uwagę kumplowi... " nie mów tak", " nie życzę sobie tego abyś obrażał moja narzeczoną"....chyba nie wymagam za dużo...?

Nikt z nas nie powie Ci co masz robić, bo to Twoje życie, prawda? i Twoje wybory...
ale czasem  warto psłuchać osoby z zewnątrz, która powie - "Bądź sobą i słuchaj tylko siebie", a Ty tego dziś potrzebowałaś, bo wyboru już dokonałaś, Alisson *) inaczej tego posta by nie było. Powodzenia Dziewczyno *)
jeżeli byś czegoś potrzebowała to daj znać - napisz, po prostu *)

15

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Alisson to nie jest nawet kwestia wyksztalcenia ani zajmowanego stanowiska ale z Twoich postow wnioskuje, ze Twoj luby i kumple to chamy z pochodzenia. Nie kazdy prosty czlowiek to prostak.

16

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Alisson to w takim razie nie podejmuj tej decyzji teraz zaraz. Daj sobie czas. Poczekaj, zobacz czy będzie reakcja z jego strony na to co się stało.

17

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...
Lena napisał/a:
Malgossska napisał/a:

Lena, bardzo Ciebie przepraszam, ale jeżeli ktoś pisze że w wieku 17 lat kogoś poznał i jest z nim 6 lat - to to JEST właśnie młodzieńcze zauroczenie, niestety ... i troszkę inny punkt widzenia trzeba przyjąć, prawda?

Jeśli są ze sobą 6 lat, zaręczyli się, mieszkali razem to nie jest to młodzieńcze zauroczenie tylko poważny związek. Młodzieńcze zauroczenie ma to do siebie, że przechodzi tak szybko jak przyszło.

Leno, z całym szacunkiem, ale się nie zgodzę z Twoim zdaniem - z autopsji wiem, jak takie związki moga się kończyć - moją Córkę ratowałam z czegoś takiego przez 7 miesięcy

18

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Nie podjęłam decyzji..waham się nadal...Każdy zdystansowany do problemu człowiek powie mi, bo ja doradzam innym i tez tak mówię: " zrób z tym porządek" albo " podejmij decyzję, wszystko się ułoży"... Może rzeczywiście żyje w świecie iluzji, ale traktuje moje uczucie poważnie...i chciałabym ( zawsze walczę)...teraz natomiast nie mogę, bo nie zależy to ode mnie..nie ma w tym mojej winy..oczekiwałam reakcji, przeprosin, zainteresowania, wsparcia...nie ma tego.  Tylko jak ja z tej miłości zrezygnuje, z waznej osoby, która jest od "zawsze" w moim życiu...to tak jakbym zabrała sobie część siebie...planów...marzeń... Nie potrafie tego opisać to jak z tej reklamy, że jest mózg i serce chyba tp...mózg mi mówi : zrób z tym porządek..nie zasługujesz na takie traktowanie..., a serce: jak odejdziesz to sie juz nigdy nie przytulisz, nie poczujesz jego zapachu, nie dotkniesz go...nie bedziesz wiedziała, co u niego...  To jest naprawdę trudne... I nie chcę robic pokazówki typu wracam, pakuje się...i czekam na reakcję, czy zmięknie... Musiałabym twardo zadecydować...i pakować się, wyjechać...a ja głupia jak go zobacze..to mózg mi sie wyłączy...nie wiem, czy ten bełkot cokolwiek Wam wyjasnia z mojego stanu...

19

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...
Malgossska napisał/a:

Leno, z całym szacunkiem, ale się nie zgodzę z Twoim zdaniem - z autopsji wiem, jak takie związki moga się kończyć - moją Córkę ratowałam z czegoś takiego przez 7 miesięcy

Ok. wcale nie wymagam od Ciebie żebyś się z nim godziła, każdy ma prawo do tego żeby swoje zdanie wypowiedzieć. Zresztą nie róbmy off topicu. W tym momencie to Alisson jest najważniejsza.

20 Ostatnio edytowany przez Malgossska (2010-11-10 23:06:38)

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Alisson, to co piszesz, to nie jest bełkot. To jest rozpacz... i my to rozumiemy. Nie wiem, jak koleżanki w poście, ale ja to przeżyłam osobiście trzy - cholerne - razy, moja córka tylko raz. Bardzo Ci wspólczuję, bo gorszej zadry to nie ma, ale wiem jedno, jeżeli sama siebie nie uszanujesz, to nikt Ciebie nie uszanuje *)

A jakbyś chciała mieć kilka dni "samotni" na przemyślenie to zapraszam do mnie - czasami to dobrze robi:)

21

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

I Malgossska mowi(pisze) swieta prawde. Zgadzam sie.

22

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

A jeżeli się odezwie..zrobi coś..przeprosi...to jakiego wymagać wkładu w te przeprosiny..zastanawiam się... Szansa na poprawę wiąże się z kolejnymi emocjami... Chciałabym uzyskać takie potwierdzenie, że kocha, że mu zależy... Bo w końcu po co planowałby przyszłość, rodzinę..chciał abym zamieszkała z nim...gdyby nie kochał... ? Czuje sie taka rozdarta...nie potrafię wejść do jego mózgu... Wiem, że ma trudny charakter...i sie na to zgodziłam, decydując się na bycie razem... Zastanawiam się czy jeszcze da się to wszystko tak naprawić, tak uratować żebym ja była zadowolona, nie traciła siebie, nie tracąc również jego...Nie mogę pierwsza wyciągnąc ręki..to kwestia honoru, szacunku, zranionych uczuć...ale jak to wszystko pogodzic żeby jednak definitywnie nie kończyć, a uzyskać potwierdzenie, że mu zależy, ze kocha i nie moze zyć beze mnie...wiem, ze to trywialne, naiwne..z mojej strony ... Ale budowanie życia od nowa przeraża mnie bardzo..

23

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Alisson przeprosiny to będzie tylko początek, pokazanie dobrej woli. Potem natomiast czeka Was ciężka praca.

Rozmawiałaś z nim o tym co Cię boli w jego zachowaniu ? Co jest dla Ciebie ważne, istotne? Jak się czujesz gdy on nie staje w Twojej obronie przy znajomych?

24

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Alisson gdzies tam sa kobiety dwa razy starsze od Ciebie, z dziecmi i po 30 latach one musza zaczac wszystko od zera. Ty masz szanse zaoszczedzic wiele lat. Czas zaczac myslec o sobie.

25

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Wcześniej z nim rozmawiałam, ale wtedy były to tylko sarkastyczne uwagi kolegów...nie wielce obraźliwe, bardziej zgryźliwe...zaczęłam sie tym przejmować, kiedy wolał ( wiedząc, ze jestem z jednym z nich w konflikcie) zjeść z nimi obiad, tłumacząc, że tez byłam zaproszona, a ja nie chciałam. W trakcie kłótnio -rozmowy usłyszałam, ze jestem przewrażliwiona i niektórzy maja takie charaktery, że mówią coś, nie myśląc, ze kogoś rania i mam sama rozwiązać ten problem. Ale teraz po tym wiec zorze kawalerskim, z którego dzwonił..i tam w tle usłyszałam rehot tych kolegów i słowa o mnie raczej obraźliwe na tyle, że trzeba zareagować, to wszystko toczyło sie jak w transie. On nie zareagował. Czekałam na drugi dzień na telefon z przeprosinami, wyjasnieniami...nic..następnie po 2 dniach dostałam anonimowe smsy z internetu typu " sprawdź czy twoja pościel jest jeszcze ciepła"...zdenerwowałam się i napisałam smsa, by powiedział im, aby mnie nie dobijali głupimi smsami...dostałam w odpowiedzi, że nie ma zamiaru, że sama mam im powiedziec coś. Następnie napisałam długiego smsa z powtórka cyctatu tekstu z wieczoru kawalerskiego..z dodatkiem cytatów z smsów z internetu i dodałam, że nie pozwalam na taki brak szacunku...troche ostrzejszymi słowami..zero reakcji..Na rozmowe nie mam szansy, bo musiałabym ja zainicjować, a sęk w tym, że on ma sam zadzwonić, przeprosić...cokolwiek...

26

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Alisson - jak przeprosi za swoje zachowanie i wykaże wolę bycia to, bardzo proszę - napisz do mnie wtedy, albo zadzwoń - 889 289 291 - pogadamy, bo ja nie lubie gruszek na wierzbie i jestem w tym uczciwa, niestety

27

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Dziękuje za zaangażowanie...nie spodziewałam się aż takiego wczucia w moja sytuację...na pewno będę komunikować o dalszym przebiegu sprawy...na razie czekam..nic sie nie dzieje..ja nie jadę..tylko czekam...w tym stanie próżni.. Dziekuję serdecznie

28 Ostatnio edytowany przez Malgossska (2010-11-11 00:04:23)

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...
Lena napisał/a:
Malgossska napisał/a:

Leno, z całym szacunkiem, ale się nie zgodzę z Twoim zdaniem - z autopsji wiem, jak takie związki moga się kończyć - moją Córkę ratowałam z czegoś takiego przez 7 miesięcy

Ok. wcale nie wymagam od Ciebie żebyś się z nim godziła, każdy ma prawo do tego żeby swoje zdanie wypowiedzieć. Zresztą nie róbmy off topicu. W tym momencie to Alisson jest najważniejsza.

Alisson jest CAŁY czas najwazniejsza przecież, i jakoś dziś zabrakło mi tego wsparcia psychologicznego adekwatnego do pisanych postów - a dlaczego, skoro powinno być?

29

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...
Alisson napisał/a:

Dziękuje za zaangażowanie...nie spodziewałam się aż takiego wczucia w moja sytuację...na pewno będę komunikować o dalszym przebiegu sprawy...na razie czekam..nic sie nie dzieje..ja nie jadę..tylko czekam...w tym stanie próżni.. Dziekuję serdecznie

Alisson, spokojnie - o niczym nie musisz informować bo to Twoje życie - chcesz, to masz - tak jak dziś; czy to dobrze - Twój wybór choć czasem warto obcych ludzi posłuchać - powodzenia Dziewczyno ze szczerego serca smile

30

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Z perspektywy faceta słów kilka smile Może się przydadzą, bo faktycznie, autorka tematu potrzebuje pomocnej dłoni smile

Co do faceta, to on się nie odzywa dlatego, że wie, że TY pierwsza się złamiesz i wyciągniesz dłoń na zgodę. Bo jak sama napisałaś, tak było do tej pory. Za każdym razem jak tak robiłaś, on tylko utwierdzał się w tym przekonaniu, i pozwalał sobie na więcej i więcej. Jeśli teraz znowu to zrobisz, znowu przesuniesz granice dalej. Wierz mi, on cię już dawno przestał kochać, teraz jest z Tobą dla tego, że lubi czuć dominację, może też dla innych powodów, ale na pewno w jego zachowaniu nie widać uczucia, a już na pewno szacunku.

A co do mojej rady, to nie wyciągaj ręki, nie próbuj sie godzin, ale skończ to, raz na zawsze. Zobaczysz, jak tak zrobisz, on uniesie się honorem, najpierw się wścieknie, poleci pewnie w twoim kierunku sporo niemiłych słów, będzie chciał Cię zranić, potem, nagle zacznie Cię przepraszać, mówić, ze Cie kocha, ze zrozumiał, że robił źle, i że może być jak dawniej. To będzie najtrudniejszy moment. pamiętaj, że to będzie BZDURA, nic się nie zmieni, będzie pare tygodni lepiej, i wszystko wróci do normy. Zadziała ten sam mechanizm, tzn. skoro nawet po tym, jak zagroziłaś rozstaniem w końcu wróciłaś, on uzna, że choćby nie wiem jak źle było, ostatecznie i tak będziesz jego.

Ta sytuacja troche przypomina maltretowanie żon przez mężów, tylko na płaszczyźnie psychicznej. Jedynym wyjściem jest jak najszybsze odcięcie się od tego człowieka, bo sobie robisz krzywdę będąc z nim. Jesteś wykształconą i ambitną dziewczyna, młodą, jeszcze bez "balastu" w postaci małżeństwa i dzieci, paradoksalnie masz w miarę łatwą sytuację. Podejmij decyzję, znajdź wsparcie przyjaciół, jesli masz taką możliwość, nastaw się na trudna walkę, ale bądź wytrwała.

Trochę się rozpisałem, ale szlag mnie trafia jak widze, jak faceci potrafią traktować dziewczyny.

31

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Mój kolejny dzień, kiedy już się obudziłam ( zasnęłam o 3.00 w nocy ze wspomaganiem tabletkowym, analizując jeszcze sobie Wasze wypowiedzi..i moich koleżanek, które też mi doradzają telefonicznie) rozpoczął się dziś od telefonu... Zadzwonił do mnie jeden z kolegów mojego n. w zupełnej niewiedzy, co się wydarzyło...więc zaspana zapytałam go czy wysyłał jakieś smsy do mnie...nastąpiło zdziwienie następnie zaprzeczenie...nie wysyłał smsów...potem zapytałam kolegi czy pamięta wieczór kawalerski..odparł, że tak, bo aż tak bardzo pijany nie był...więc zapytałam czy pamięta jak się śmiali ze mnie i zacytowałam tekst o mnie, który tam został wypowiedziany..także nie pamięta..i ogólnie reakcja zdziwienia..kolejna...potem zmieszany pożegnał się... Analizując to...do mojego n. przyszedł kolega, widząc że nie ma mnie już duży okres czasu wziął telefon w całkowitej niewiedzy sytuacji i chciał wiedzieć...czemu mnie nadal nie ma...podkreślam, że to nie mój n. dzwonił tylko kolega... Teraz to ja zgupiałam już całkiem..jestem pewna, co słyszałam przez telefon podczas tego wieczoru kawalerskiego...oni natomiast tego nie pamietają ( może z powodu alkoholu) aczkolwiek może wygodniej jest nie pamietać i udawać zdziwienie.

32 Ostatnio edytowany przez Alisson (2010-11-11 19:42:40)

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

A teraz ponowne milczenie...nie wiem, co mam ze sobą zrobić...zupełna dezorganizacja...

I kolejny kolega zadzwonił..nieświadomy...przepraszał chyba 10 razy " jeżeli to powiedziałem przepraszam"....jakbym wiedział wcześniej to bym od razu przeprosił...

Jedyna osoba, która nie dzwoni i nie przeprasza i nie informuje nikogo o problemie to mój n....

Co raz gorzej się z tym czuję...

Mimo wszystko nie mogę uwierzyć w brak uczucia..,ale jak się w najbliższym czasie nic nie zmieni..to chyba będę miała tylko jedno wyjście...

33

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Sytuacja się wyjaśniła..doszło do rozmowy...ja przesadzam, ja jestem winna i mam robić, co tylko chcę...ja szukam powodu żeby sie obrazić...ja szukam powodu żeby sie rozstać z powodu pierdoły...to, że ktos przy moim narzeczonym mówi o mnie brzydko to jest pierdoła! To, ze on 4 dni nie dzwoni to jest pierdoła....! to ja jestem podobno winna i zrobię, co zechcę i ja przesadzam!...

34

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

To rodzaj szantażu emocjonalnego z jego strony - usiłuje Cię wpędzić w poczucie winy. Nie jesteś niczemu winna i absolutnie nie przesadzasz. Natomiast on jest toksyczny. Powinnaś się jak najszybciej od niego odciąć. Zrób to dla samej siebie i dla swojego zdrowia psychicznego. Przeczytałam Twój post w wątku o słowach, które ranią i miałam ochotę zapytać się, czy po tym zdarzeniu w samochodzie on nadal jest Twoim narzeczonym? Ten człowiek Cię niszczy, nie pozwól mu na to!

35

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Dzisiaj jestem wrakiem człowieka..nic tylko płacze..chciałabym wrócić, chciałabym żeby mi powiedział: " Przepraszam, kocham cię, wracaj, nie mogę tak bez ciebie żyć".....umówiłam się na zabranie rzeczy...on twierdzi, ze to moja decyzja i nie widzi problemu ani powodu do przeprosin..że powinnam sie odezwać..przyjechać..a nie nieadekwatnie do sytuacji się obrażać...za takie głupoty...wszyscy mi mówią, że jak bym teraz pojechała to do końca życia bedę nieszanowana...wiem to..ale to jest tak cholernie trudne...nadzieja...na zmianę jego reakcji na to, że mu się w mózgu coś przestawi mnie zabija...

36

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Zgadzam się z Emilą w całej tej sytuacji nie ma Twojej winy. Popatrz kolega potrafi do Ciebie zadzwonić i Cię przeprosić podczas gdy teoretycznie najbliższa Ci osoba, najważniejsza, nie widzi tutaj wcale swojej winy i nie poczuwa się do tego by zadbać o pozytywne relacje między Wami.
Szkoda marnować czasu na  takiego człowieka. Wiem,  że będzie Ci ciężko po 6 latach wrócić do bycia singlem, ale nie jest to niewykonalne. Lepiej stracić 6 lat niż męczyć się przez całe życie.

37

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

On nie zrobi tego, co chcesz, nie przeprosi. Nie łudź się i nie czekaj na to, szkoda życia. Odejście, byce samą przez pewien czas jest trudne, nikt zresztą nie mówi że nie jest. I w dodatku bolesne. Ale lepsze to niż nie być szanowaną w związku i zapewne także niekochaną. Czas leczy rany, więc za kilka - kilkanaście miesięcy wyleczysz się z tego faceta. A, no i nie licz na to, że on się zmieni. Nie zrobi tego, jeśli nie będzie chciał, a z tego co piszesz to zwyczajnie mu na Tobie nie zależy.

38

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Alisson, puk, puk, to ja - pozdrawiam Ciebie serdecznie i do życia wołam - hej Dziewczyno, otwórz zapłakane oczęta, choć wiem że to teraz trudne. Bardzo trudne. Ale uwierz mi, że za rogiem - czeka na Ciebie niespodzianka pod jednym warunkiem - Ty tej niespodzianki będziesz chciała i będziesz na nią gotowa.

Póki co, oferuję Ci kilka dni w moim domu - oglądanie tv, leżenie bykiem i babskie pogaduchy ze mną i z moją 24-letnią Córką, która taki przypadek, jak Twój, ma za sobą, a teraz jest szczęśliwa... nie do wiary, a jednak się dzieje.

Czekam na telefon Dziewczyno, i trzymaj się smile

39

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Dziękuję...muszę teraz spokojnie sobie wszystko przemyśleć...mam w domu wsparcie mamy...przeprosił...dzisiaj dopiero...powiedział, że kocha, że mnie potrzebuje, że będzie szanował...teraz będę sobie spokojnie nad tym rozważać...mam czas...

40

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

O proszę, czyli jakiś postęp. Pamiętaj jednak, że to tylko wierzchołek góry lodowej i tak na prawdę nie daje Ci to gwarancji, że jego postępowanie zmieni się na dłuższą metę. Także dużo pracy przed Wami/ przed nim - wszystko zależy od tego czy on będzie miał dobre chęci do tego żeby się zmienić i będzie ciężko pracował.

41

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

To, że przeprosił, to nie znaczy, że się zmienił. Po prostu po raz pierszy tak wyraźnie postawiłaś na swoim, i zauważył, że jestes konsekwentna. Ale to nie efekt tego, że on coś sobie przemyślał, uznał, że musi się zmienić, ale tylko efekt twojej postawy. Wierz mi, jeśli teraz zmiękniesz, zaczniesz dawać mu szansę, wszystko wróci do normy. A kolejny raz będzie Ci cieżej, bo wiesz już jak to boli.

Posłuchaj rad kilku osób, które tutaj pisały, i daj sobie spokój z tym człowiekiem.

Jeśli, powtarzam, jeśli, ci na nim aż tak zależy, powiedz mu, że potrzebujesz trche odpoczynku, a on w tym czasie musi Ci udowodnić, ze zmieni swoje zachwanie. Nie wiem jak ma to zrobic, szczerze mówiąc, ale to jego problem.

42

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Dobry wieczór Alisson, ja wciąż trzymam za Ciebie kciuki - za Twoje dobre samopoczucie i za także za to, żebyś nie dała wkręcić się w huśtawkę emocjonalną. Powodzenia Dziewczyno, myśl i rozważaj, a nie śpiesz się - bo czas akurat tutaj jest Twoim sprzymierzeńcem smile

43

Odp: Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Hej!
Odnawiam topic, nie chciałam zakładać nowego...
Otóż jak autorka 1 posta także rozstałam się z chłopakiem z którym byłam 6 lat. (teraz mam 21 on 22).
Nie było między nami ostatnimi czasy dobrze.. nasze spotkanie kończyło się kłótnią i łzami...do tego doszła początkowa faza depresji u niego.
Postanowiliśmy się rozejść.. w zgodzie. Nie, nie tęsknie za nim..nie mówię także, że nie było mi smutno, bo było..
Stało się to 2 miesiące temu.. więc jest to nadal świeża sprawa..
Poznałam innego.. z 2 tygodnie temu.. dobrze nam się rozmawia i widzę, że mu się podobam.

Jak myślicie czy powinnam próbować z nim być? Albo jakkolwiek inwestować w tę znajomość? Czy dać sobie na wstrzymanie i całkowicie wyleczyć się z byłego..
Nie, nie płaczę za nim, nie chcę do niego dzwonić, ani wysyłać smsów.. nie chcę mieć z nim kontaktu.. wykasowałam go z wszystkich portali, gg i tel, żeby zapomnieć.

Po jakim czasie wy zdecydowaliście się na kolejny związek po rozstaniu? Nie chcę zamykać się na świat..z drugiej strony także nie chcę zranić tej 2 osoby...

Posty [ 44 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Trudna decyzja o rozstaniu po 6 latach związku...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026