Piszę, bo od 2 lat męczy mnie pewna sprawa dotycząca mojej miłości. może najpierw napisze jak to wygladało wszystko: więc poznaliśmy się dwa lata temu ( nie musze mówić zeby bylo nam razem cudownie,bo to oczywiste;) ). Skonczylo sie po pół roku, wiem ze to nie trwało długo jednak dla mnie to najcudowniejszy czas w zyciu. A co było przyczyną? moja zazdrość o byłą. Nie okazywałam tego na co dzień jednak pewnego wieczoru nie wytrzymałam kiedy dowiedziałam się że z nią pisał-pogodzili się. Zaczęły się kłótnie no i rozstanie. Długo nie rozmawialiśmy. Właściwie to ja nie chciałam. Jedynie co to raz napisał ze teskni i kocha. Ale ja nie zareagowałam, bo dla mnie cała ta sprawa była trudna. On miał inne kobiety (nie jestesmy ze soba od ponad roku).Myslami caly czas z nim byłam, cierpiałam. W głowie miałam jedną myśl: on cię nie kochał i nie kocha! Powiem wam że twardo się tego trzymałam ale miałam iskierke nadziei ze jest inaczej. Zawsze uwazałam ze to moje głupie złudzenie. Po roku spotkaliśmy się. I co? Okazało się ze nie chciał komplikować mi zycia. Właśnie tak twierdził: że myslal,tesknil, wiele razy chcial sie spotkac no ale... Wiecie wygląda mi to na taka skomplikowana milość. No coz... chciał wrócić do mnie ja też. Jednak ta myśl ze on nigdy nie kochał i niie kocha za bardzo utkwiła w mej glowie... W momencie kiedy sie spotykalismy chcialam się nim nacieszyć. Brałam wszystko co mi dawał. A ja dawałam wszystko co chciał. No i właśnie. Uważałam ze jestem tylko chwilą dla niego, ze to niemozliwe zeby nagle zechcial ze mna byc. Ze jest w stanie mnie kochać. I prosze, wszystko zepsułam- drugi raz. Teraz jest to samo. Czyli jestem sama. Wyjechalam, pracuje. I tęsknię. Znalazł kobietę po moim wyjezdzie. Rozstał sie z nia (tzn im sie nie ułożyło ale,podejrzewam ze z jej strony byla inicjatywa rozstania)i odezwał się ale spławiłam go,bo nie umiałabym z nim rozmawiać po tym wszystkim.Napiszcie jak wyglada to z waszej strony. Wy patrzycie trzezwo na to wszystko. pozdrawiam.
_______________________________________________________________________________________________________
"Przerzucić się na zewnątrz! Wyrazić się! Niech kształt mój rodzi się ze mnie, niech nie będzie zrobiony mi!"