Rozstalismy sie z moim chlopakiem w koncu nie miał juz do mnie sily.. ja chcialam sie bawic a on widzial tylko mnie, w koncu mial dosc zerwal ze mna ostatecznie wczesniej juz wiele razy juz tak bylo ale zawsze wracalismy do siebie maksymalnie do tygodnia. Jednak po 4 latach bycia razem w koncu mial dosc raz w ta raz w tą... i on zerwal ostatecznie wtedy świat sie dla mnie skonczyl skonczylo sie dla mnie zycie i wszystko.....
Bylo wtedy kolo mnie kilka bliskich osob ktore kochalam, przyjaciolki 2, siostra, koledzy i szczegolnie jeden przy ktorym czulam sie dobrze......... i tak sie potoczylo ze z tego pocieszania on sie we mnie zakochal......
a ja ze sie przy nim czulam dobrze..moglam sie wyplakac przytulic ocieral mi lzy byl gdy go potrzebowalam byl moim wsparciem... po 2,5 roku spotykania zaczelismy byc razem a ja na nowo zaczelam zyc....przy nim powoli wracac do swiata zywych a nie tylko egzystujacych....
jednak teraz po 5 latach.... on mnie wlasnie wczoraj zostawil....bo ze nie pasujemy do siebie, mamy inne zainteresowania, ja nie lubie jego znajomych on moich, osmieszylam go przy jego znajomych 2 razy mowiac ze siedzi juz u mnie od 5 lat na wycieraczce....... plakal bardzo i powiedzial ze chce byc sam.... błagam pomózcie co ja mam zrobić..........
narobilam sobie syfu teraz wiem ze tylko z nim chce byc z nim chce miec dzieci .......... a on nie chce mnie juz widziec i znac......... nic nie pisze nie dzwoni........... pomocy co ja mam zrobic?....ja nie umiem bez niego żyć ...wyciągnąl mnie kiedyś z dna a teraz czuje że tego nie przetrwam ....... ze nie mam po co żyć............. i chcialabym zniknąc.....
przyjaciele tez sie odwrocili......... zostalam sama.....
proszę poradzcie co mam zrobić........
Online
Podobne tematy
powinnam mu dac spokoj moze przemysli i wroci....?? nie chce sie łudzic ze tak będzie... bo on jak juz raz podejmie decyzje to jej nie zmienia... przy mnie zmienil juz kilka razy ale wiem ze nie moge na tym polegac ze teraz tak bedzie bo on ma dosc mnie i wszystkiego..... bo bardzo go osmieszylam .... bylam okropna dla jego przyjaciol dla jego brata ktory juz nie chce mnie znac.... przez to i kolejny powod ze nie lubie jego zony i wiecznie miedzy nami sa spiecia i byly takie 2 porzadne.....
poradzcie coś....
Zmień nastawienie do ludzi nic na siłę-jeżeli jak twierdzisz byłaś taka okropna dla znajomych i rodziny to trudno się dziwić.
Dlaczego zadaj sobie pytanie -może nie lubiłaś bo byłaś zaborcza ?Czy rzeczywiście miałaś powody-złe emocje przyciągają równie złe.
Ośmieszania w towarzystwie nikt nie lubi -
Po pierwsze spokój,wycisz się, pozbieraj-
musisz żyć dla siebie a następnie dla innych-napisz więcej, napewno trochę Ci pomoże
trzymaj się smutna
Jesteś typem modliszki, dla własnego ego żywisz się innymi, jak pasożyt. To daje Ci radość, energię.
Ludzie to chyba już wiedzą, dlatego poodwracali sie od Ciebie - nawet ci, którzy Cie kochali.
Nie masz innej drogi, jak zmiana swego nastawienia do ludzi. Inaczej zostaniesz sama i muszę przyznać, że wcale mi Cie nie żal.
Najważniejsze, że zaczynasz zdawać sobie sprawę ze swego wrednego charakteru. Już wiesz, dlaczego ludzie od Ciebie odchodzą.
Pora zacząć pracę nad sobą
Dziękuje za wasze opinie i tą ostrą i tą troche mniej. Wcale nie uważam że mam wredny charakter... tylko moze zrobilam sie troche zlosliwa.. i to ze nie przepadam za " szwagierka" to troche tez wynika ze czasem moj chlopak slucha bardziej jej niz mnie ...bo ona ma lepsze pomysly itd...oni sie tez kiedys nie lubili dlugo bo oboje maja mocne charaktery ale po kilku latach stali lubie ze soba spedzac czas.. w tym problem jest tez ze ja nie bardzo... bo ja nie lubie byc marionetka a szwgierka tak juz ma ze lubi rzadzic i co ona powie tak ma byc ..np ze siadamy tu a nie tu... ze dzis robimy to a nie to..... a ja nie lubie jak ktos nie liczy sie z moim zdaniem....
wiem ze musze to troche zmienic nie moge ciagnac na swoja strone ze z ludzmi trzeba sie jakos dogadac...
i chyba sprobuje to zrobic... bo mi na nim zalezy a pozatym nie moge sie odcianac od wszystkich.... ale nie lubie tez jak ktos udaje przed innymi ze mnie lubi...a mysli co innego czasem to widac albo czuc po kims.....
dziś sie może spotkamy wieczorem tak sie umowiliśmy.... zobaczymy co będzie mam nadzieje ze dobrze.. wiem że on mnie kocha ale serce mu mowi tak a rozum nie... ze sie klocimy o byle co itd... moze bedziemy miec jeszcze szanse.. duzo od niego zalezy... jestem dobrej mysli dziś.... trzymajcie kciuki...dzięki
Trzyam kciuki za Ciebie i za Twojego faceta wygląda na rozsądnego.
Pamiętaj ,że zaborczość to wada,inni czasem są od nas lepsi i nie oznacza to,że Ciebie poniżają.
Moja szwagierka jest bardziej wykształcona,bratowa umię się lepiej bawić teściowa jest bardziej gościnna ode mnie ale je za to lubię.
Miałam podobbne problemy z zazdrością kiedy byłam młodsza i nie mogłam znieść konkurencji,chciałam w oczach innych wypadać lepiej od innych gdy tak się nie działo przybierałam postawę negatywnego nastawienia.
pracuj nad sobą staraj się uśmiechać do ludzi sama widzisz ,ze bez nich jeszcze gorzej.
dla swojego chłopaka nie musisz być wodzirejem tylko sobą
Kochana ja też nie lubię swojej szwagierek
(siostry i bratowej mojego męża) ale je toleruje!!! Zwłaszcza siostra męża też chciałaby rządzić
nawet teściową potrafi rządzić
ale ja z nią kłótni jeszcze nie miałam! Myślę , że jesteś za bardzo zaborcza i przede wszystkim chyba trochę przedrażliwiona
co odbija się również na Twoim związku bo Twój chłopak cierpi gdy kłócisz się z jego rodziną
kumuleje się wszystko a teraz to jest tego skutek . Postaraj się być trochę bardziej wyrozumiała i tolerancyjna dla jego rodziny i znajomych , tym bardziej , że jak piszesz sama święta nie jesteś
A błąd niewybaczalny z Twojej strony jest taki , że go ośmieszasz!!!Dziewczyno opanuj się. Pomyśl jak on by Cię ośmieszył np. przy szwagierce? Jaka by była Twoja reakcja? Popracuj nad sobą
bo może tym razem Ci wybaczy ale kolejnym może już nie. Powodzenia życzę w Zmianach nad osobowością
i życzę Ci abyś była szczęśliwa
ps. Stare dobre przysłowie " zgoda buduje- niezgoda rujnuje"
Dziękuje za radę Amis i Plusza24... myśle że po części obie macie racje.. i czasem nie chodzi nawet o to że muszę być w centrum chodź czasem czuję sie pomijana.. nawet przez chłopaka gdy jesteśmy w większym gronie, wydaje mi sie ze to wynika z jego błędu a nie mojego o tyle że jeśli ja coś proponuje to zazwyczaj może nie zawsze sie mu to nie podoba.. bo inni mają lepsze pomysły....
myśle że macie racje i powinnam być chodź na neutralnym poziomie bo sprzeczki do niczego dobrego nie prowadzą a wręcz odwrotnie że bedzie jeszcze gorzej... chodź w sumie już tak jest że oni (brat i jego żona) odcieli się ostatnio że nie chcą mieć ze mną nic wspólnego ( jak ja gdzieś idę to nie oni itd) przeprosiłam telefonicznie ale nie chcą moich przeprosin więc.. jest jak jest...
z dobrych wieści to powiem tyle że wróciliśmy do siebie chodź bardzo dużo łeż mnie to kosztowało ... mam nadzieję że mój chlopak zacznie bardziej sluchać to co do niego mówie i że się coś zmieni.. że będzie już ok
najważniejsze to mieć szacunek do siebie a jak to mówią jeśli 2 osoby chcą być razem jeśli sie naprawde kochają to będą razem pomimo przeciwności...
ja jestem niestety osobą która nie umie udawać że jest dobrze jak nie jest...i nie lubie zresztą jeśli ktoś nie jest szczery i obgaduje kogoś za plecami.... ale to prawda zgoda buduje a nie zgoda rujnuje i tego się będę trzymać... bycie neutralnym według mnie jest najlepszym wyjściem
Dziękuje za rady ![]()
Cieszę się , że wyciągnełaś jakieś wnioski
super
na pewno nie wszystko to Twoja wina
bo ja akurat uważam , że wina zawsze leży po obu stronach... a nie tylko i wyłącznie po jednej
pisałaś że czujesz się pominięta i że Cię nie słucha. Pogadaj z nim szczerze i spokojnie
powiedz mu jak się czujesz w danych sytuacjach... Nie ma to jak szczera rozmowa
co do szwagierki to wierze Ci , że może tak być bo ja sama mam nie lepszą
wyobraź sobie , że nie dalej jak wczoraj pojechaliśmy do rodzinnego domu mojego męża w odwiedziny... I była taka bezczelna, że zasłoniła się kartką <kartka była od mojej strony> i szeptała coś na mój temat do teściowej
buu.. byłam taka zaskoczona daną sytuacją że słowa nie mogłam wypowiedzieć ale zamierzam z nią na spokojnie ale dobitnie pogadać
życzę ci żebyś chociaż ty się ze swoją w końcu dogadała
bo moją to ja już spisałam na straty :)Powodzenia ![]()
Dziękuje za dobre słowo ![]()
przykro jest jak ktoś kogoś pomija a obgadywanie kogoś przy kimś to dopiero chamskie zachowanie....
hmm sama nie do końca sobie radze z sytuacja ale myśle ze chyba faktycznie czasem lepiej jest pogadac i postawić sprawy jasno a co ma być to będzie gorzej tylko jeśli zmieni sie na gorsze....a nie da sie unikać rodziny bo w końcu to rodzina predzej czy póżniej ...urodziny chrzciny wesele imieniny świeta czy przy innej okazji z kims sie widujemy
ja również życzę Ci powodzenia żeby wszystko było dobrze i zebyscie znalazly wpolny jezyk..
pozdrawiam serdecznie