Miałam 19 lat 26września2002roku poznałam mojego wymarzonego faceta przystojny wrażliwy dowcipny mogłam na nim polegać.Długie spacery dużo znajomych ciągle gdzieś wychodziliśmy a to do kina to na jakąś imprezę poprostu kożystaliśmy z życia i braliśmy je jakie było niemartwiliśmy się co będzie jutro byłam szcześliwa i on chyba też.Mieliśmy wspólne plany marzenia chcieliśmy wyremontować poddasze u moich rodziców potem wziąść ślub mieć dwoje dzieci istna sielanka ale jak to w życiu bywa trochę się pokomplikowało.W końcu to co dobre kiedyś się kończy.
Wtedy okazało się że jestem w ciąży i to tylko moja wina,ja byłam przeszczęśliwa a mój partner niedokońca.Z naszych marzeń zrealizowaliśmy tylko to że zrobiliśmy tylko jeden pokój ale to niejest najgorsze.Chodzi o to że mój facet żucił się w wir pracy znalazł sobie innych znajomych i zaczoł coraz póżniej wracać i to po paru piwach.Któregoś dnia wrócił do domu trochę zachwiany 4godziny póżniej niż kończył prace zrobiłam mu awanture przecież ja byłam w 7miesiącu ciąży a on darł się namnie że obiad zimny aż wkońcu mnie udeżył ale nie w twarz czy rękę tylko z pięści prosto w brzuch naszczęście nic niestało się dziecku.Następnego dnia bardzo mnie przepraszał obiecał że się zmieni i słowa dotrzymał.Urodziła się moja kochana córeczka Martunia to było najpiękniejsze co mogło mnie w życiu spotkać.Mój fdacet całkiem zwariował na jej punkcie stal się wzorem ojca i partnera było cudownie sielanka rodzinna w każdym calu.
I znowu zaczeły się schody okazało się że nasze dziecko odziedziczyło po tatusiu chorobę skóry ale pod dobrą opieką lekarską można ją zminimalizować do minimum a nawet może całkiem zaniknąć.Ja nierobiłam z tego problemu ale leki trochę kosztowały i kiedy mój aniołek miał 8miesięcy musiałam iść do pracy bardzo ciężko było mi ją zostawić.Ale nie to było najgorsze mój facet znowu zaczoł pić i wyżucać mi że małą zostawiłam póżniej że go zdradzam a ja poprostu zaczełam więcej zarabiać od niego myślałam że w naszej sytuacji to tylko bonus od życia pżecież mamy małe dziecko i remont na głowie.Wtedy bardzo szczeże porozmawiałam z jega mamą ona miała na niego duży wpływ i pomogło.
Trzy lata temu znowu zaczeły się schody jego mama zachorowała ja opiekowałam się nią przez trzy miesiące było to utrudnione bo pżecież pracowałam na dwie zmiany a jego mama mieszkała 4km odemnie ale jakoś dawałam radę(miała ona dziesięcioro dzieci i nikt się nią nieinteresował).Kiedy zmarła on znowu zaczoł pić tylko teraz miał pole do popisu bo pił ze swoim ojcem który nastawiał go przeciwko mnie bił mnie coraz częściej.Kiedyś urządziłam mu urodziny u tatusia zaprosił paru znajomych ja większości ich nieznałam i wtedy zobaczyłam na własne oczy jak uprawia sex z jakąś dziewczyną.
Teraz stracił pracę bo pił przez 3tygodnie bez przerwy razem z tatusiem.Ostatnio musiałam wezwać policję żeby wejść do mieszkania odgrażał się że odwdzieńczy mi się.Narobił długów.Prosiłam go żeby się wyprowadził bo ja niemam już siły zaczynać od nowa ale on mi powiedział że jest to zameldowany itego niezrobi. Niemamy ślubu mieszkanie nadal jest na moich rodziców.
Najgorsze jest to że wszystkich nastawił przeciwko mnie niemam już żadnych znajomych kogoś z kim mogłabym porozmawiać.Mam już dosyć tej szarpaniny niechce mi się nic czasem nawet niemogę wstać z łóżka wszystko mnie boli niewiem jak będzie wyglondało jutro a strach przed tym że wróci pijany jest wręcz paraliżujący kiedy się spużnia ja chodzę po mieszkaniu jak struta wyglondam przez okna i się martwię czy dzisiaj mnie pobije i jak mocno.Czuje się jakaś trędowata.
NAJGORSZE JEST TO ŻE NASZE DZIECKO NA TO PATRZY MÓJ ANIOŁEK
Chciałabym z kimś porozmawiać może troche podniesie mnie na duchu
0