Witam forumowiczki i pozdrawiam.
Chciałam się z wami podzielić moim problemem,ponieważ nie daje sobie już rady ze sobą:(
Nigdy moje poczucie własnej wartości wysokie nie było ale jakoś żyłam.. ostatnio po różnych osobistych problemach,głównie związanych z rodziną coś się stało...to mnie niszczy i nie daje spokojnie funkcjonować. Zupełnie straciłam wiarę w siebie:(((
Mam chłopaka,którego kocham i który-jak twierdzi kocha mnie, jednak to co się ze mną dzieje psuje coraz bardziej nasze relacje. Kiedy jesteśmy sami,rozmawiamy czasem śmiejemy jest ok ale kiedy pojawia się jakas atrakcyjna koleżanka czy w filmie kobieta atrakcyjna myslę wtedy,że ona mu się podoba- chciałby taką dziewczynę nie mnie- ja jestem szczupla jak na wzrost 160 ważę nie cale 45 kg, mam mały biust...kiedy chcemy się kochać nie pozwalam mu ściągnąć bluzki i biustonosza, nawet dotknąć piersi..zwłaszcza w lecie, dziewczyny noszą takie bluzeczki,że ksztalty widać a ja,ja chce się zapaś przy moim chłopaku pod ziemie w towarzystwie takiej dziewczyny...Mój chłopak przekonuje mnie,że powinnam w siebie uwierzyć,ze nie daje sobie rady z tym,ze ja tak źle o sobie myślę.
Dziś rozbił mnie zwykły niewinny żart na mój temat, zwykły żart który juz słyszałam od innej osoby i który dotyczył tego ze jestem taka szczupła i słaba....pomyślalam sobie,że skoro dużo jest osob ktore zwracaja uwagę na mój wygląd i myślą,że nie mam siły,ze jestem taka słaba...coś w tym jest.Ale ja mam siłę, dlaczego przez to,że nie mam 'boczków' mało ważę od razu muszę nie miec siły-mam siłę!!!
Nie dość,że nie wyglądam jak kobieta bo taka chuda i prawie bez biustu to jeszcze słaba. Masakra!!! Chcialam zmienić nastawienie i te wszystkie złe mysli na swój temat dla chłopaka,który jest bardzo tym zmęczony ale nie potrafię!!!!!!nawet głupi żart utwierdza mnie w tym co o sobie myślę!!!
Nie potrafię myśleć osobie inaczej, nie akceptuje siebie i swojego ciała!!Nie jestem za grosz pewna siebie!Nawet jesli chwilkę staram się pomyśleć,że ten biust cię mojemu facetowi podoba bo zapewnia mnie w ty to i tak kiedy widzę kobietę z większym biustem mam poczucie że powinnam sie schować...Nie umiem żartować z siebie...
Zdaje sobie sprawę,że nikt nie lubi pesymistów i lepiej się żyje ludziom uśmiechniętym i z poczuciem własnej wartości ale ja tego nie potrafię!!!:((
Co mam zrobić ze sobą?? jak zmienić negatywne myślenie ale tak skutecznie by to nie wracało przy byle sytuacji..jak poczuć,że jestem piękna mimo małego biustu i braku jakichś kształtów...jak uwierzyć???????????????????????????
Nawet jeśli bym sobie od rana powtarzała dobre rzeczy na swój temat ja w to nie uwierzę-już próbowałam......