witam, nie wiem gdzie ten temat umiescic...wiec pisze tu gdzie widze ze sa ludzie najbardziej doswiadczeni...
to trwa od lat, wczoraj przekroczylo wszelkie granice!
zaczne od poczatku...
Litka chyba od zawsze nie byla najlepsza osoba...zwiazala sie z zonatym facetem od odszedl od rodziny a gdy ona zaszla w ciaze on wrocil do zony...dowiedziala sie o ciazy jak byla w 3miesiacu...do tej pory ludzie opowiadaja jak z brzuchem chodzila pijana, sama zas nigdy o tym nie opowiada, za to mowi jak to po urodzenia Patryczka nie miala w domu wody i topila snieg i wogole jak to sie posiwiecala, jak ja matka z domu wygodnila itd...
po 4latach z matka sie pogodzila, znalazla se meza(wsielka szycha syn kogod waznego) urodzila mu syna malego stasia...ale i tu ponoc to on byl ten zly, bil, nie wpuszczal do domu...po 9latach malzenstwa rozowdla sie...
a dzieci na ten koszmar wciaz patrza...nigdy nie swtorzyla nic normalnego...rodzice pomogli jej kupic dom, razem z koleznaka remontowaly go i zatrudnily chlopca...15lat od niej mlodszego...ona matka, rozowdka z dwojka dzieci a on chlopak prosto po wojsku...zaczeli byc ze soba, pili razem, on ja ponoc czasem bil, jej synowie jak byli wieksi laki go za to, matka zawsze stawala za tym swoim chlopek...
dom popadal w gruzy...sasiedzi ciagle sie czepiali ze plot sie wali czy cos podobnego a on aim klamala ciagle ze ona np musi matke utrzymac czy cos podobnego... klamstwo gonilo klamstwo...chlopcy stali sie dorosli, a ona wciaz pila i pila...
na porzadku dziennym byl teskty typu"dowiedzialam sie Patryk dopiero w 3miesiacu ze jestem w ciazy, na usuniecie bylo za pozno", "mamusia zawsze mowila:nie przepisuj dom chlopcom bo cie wygodnia i bedziesz bezdomna" a takie gadanie ze ona synow ustawila, ze ona wszystko im dala to byla juz norma...prawda byla taka ze dostala ta kolezanka wraz z matak mieszkanie w bloku komunalne(na smamsach) a ten dom co miala to jej rodzice kupili(ona ciagle twierdzi ze ona sama) dom sie walil, chlopcy to co sami wykabionowali to to mieli...
tak czy siak weszlam w ta rodzine...pokochal mnie i moja corke ten starszy syn, ten wychowany bez ojca, niechciany... dla mnie to byl szok jak ona klamie jak ona zyje, jak kobieta potrafi pic!! jakis czas pracowalam z nia to ja wkladano mi do samochodu a pod domem jej synowie ja wynosili... wstyd dla mnie okropny!! do tego dwie ulice obok mieszkal brak matki-Jerzyk zonaty, dzieciaty tez pil coraz wiecej i wiecej...
ten mlodszy syn-stasio patrzac na to wszytsko tez pil(chlopak16letni mogl palic i pic w odmu, matka nic nie mowila) zaczely sie awantury, wojny, boijatyki... dla mnie koniec swiata
wyprowadzilismy sie do bloku tego komunatlnego, ta porzyjaciolka rodziny przeprowadzial sie do matki bo nie ma gdzie pojsc...
wtedy myslalam jest wstaaniale zdal aod patologi...glupia bylam ze zdawalo mi sie ze to koniec...
zaczely sie nocne telefony 1,2,3 w nocy ze stasio sie awanturuje i Patryk mial jechac i ratowac i tak bylo jechal...z czasem zabieral i mnie, dziecko w nocy ubierane, lub wolanie kogso zeby posiedzial i uspokajanie tam ludzi...wtedy robilam to tylko dla Patryka, byc moze jeszcze wtedy choc troche bylo mi zal matki...
myslalam ze gorzej byc nie moze a jednak...
2lata temu wzielismy slub z Patrykiem, na slubie narobila takiego wstydu ze szok..ale oszywscie to nie byl piwerwsyz i oststni raz, maz nie jest taki jak on, lubi wypic ale sie mnie slucha, od momentu slubu, oczywiscie ma problemy ze rozmowa, z wiezia, nie razm mowi ze jak widzi moja rodzine to jest w szoku jak tak normalnie mozna zyc i mozna miec normalne kontakty...
bylo wiele akcji...matka sie napila stasio wrocl do domu i zaczal sie do niej czepiac ze ona ciagle najebana to wyzwala go od bezdomnych i wyrzucila z domu...on chonorowy przyeszedl do nas pojechalismy po dziadka(wlasciciela domu) i tak byly rozmow, ja malo jej nie pobilam ze tak wyzywa i Siasia i mojego meza, a ona oczywiscie wszytsko obrucila ze to nie prawda...i takie akcje to byly norma
dziadek teraz jest chory(ma raka) wozilismy go po szpitalach itd, nie jest najlepiej ale chodzi...dziadek nie raz dzowni do meza zeby przyjechal bo jakies komedie...doszlismy ze matka jak jest napita to nie wypuszcza dziadka z pokoju i na dodatek co jest straszne podaje mu psychotropy...dajrcie sie na nia czy wyzucanie lekow nic nie daje, ona ma znajoma doktorke co wypisuje je...niby dla spokojnosci, tyle ze dziadek jest spokojny, teraz po jakies rocznej terepie matki psychotropami zaczyna mu sie wglowie mieszkac...aktualnie praktycznie uciekl do swojego domu na wsi...pewnie wroci do matki bo tam nie ma kto sie nim zajmowac a trzeba juz i podac mu leki itd.chcialam dodac ze mamy podejzenie ze ona psychotropami wykonczyla swoja matke, tez jak zaczela chorowac zamieszkala z nia i w krutkim czasie przestala chodzic a potem muzg stanal...bylo trzeba przewijac karmic itd
jakies miesiac temu jej facet(on ma 35lat ona 48) odszedl od niej, przestala byc spolka, jego rok temu zabrala karetka z wysadzona watroba, od tamtej pory tak sie przejal ze nie pil nawte kropelki, zaczal wygladac o wiele ladniej, okazal sie super facetem jak nie pil i zupelnie inaczej patrzyl na swiat...znalazl se kobiete blizej swojego wieku(Ania 28lat) z malego maisteczka gdzie pracuje i zaczal z nia byc, do tego zona Jerzyka(wujka) wyrzucila go z domu za picie(juz walal si epo rowach tak pije) i mieszka u matki. matka, ta przyjaciolka rodziny, Jerzyk...jak ja mowie wszyscy w domu wiecznie nawaleni!!
naprawde odcielismy sie od nich...oczywiscie nie zupelnie bo sie nie da(maz ma u matki na podworku garaz z ktorego nie zrezygnuje bo wsadzil tam duzo kasy, serca i ma jzu jakis tak zdanie i ludzie przywozal samochody) postawilismy jej plot, sami, za wlasna kase...podremontowalismy chate(pare godzin przed slubem konczylismy tatetowac) a ona wciaz psioczy ze dla niej nic, ze nikt jej nie pomaga...mlodszy syn rozpijal sie i wchodzil co raz w probelmy...aktualnie wyjechal z agranice...tam nie pije...ma plany, kupeinie samochodu...jest naprawde super z nim. jak tu byl to ciagle klocil sie z matka..sam teraz mowi ze przy niej nic dobrego nie bedzie mial
ale do zeczy bo sie rozpisalam
po odejsciu jej faceta ona zwariowala i mowie powaznie...zawsze byla klamczucha ale to co teraz robi nie meisci sie w glowie:
-bierze ksiazke telefoniczna i wydzoania do tej miejscowosc co ta Ania mieszka. dzoani gdzie popadnie i po siasiadach i dalszych i blizszych...wygaduje ze facet z ktorym spotuka sie ta Ania ma 2 dzieic i zone(nie parwda, on jest kawalerem)
-kupila chyba z 5 nuemrow tel i wydzwania to do tej ani to do niego a najgorzej ze meczy mame tego faceta(mirka) ona placze nocami bo ta wygaduje glupoty
-wydzwania do mojego meza ze nie ma prawa odbierac tel do mirka, wogole sie kontaktowac
-oststnio wyslala smsa na domowy dla mamy mirka, jak gdyby w imieniu tej Anki ze ona zajmie si emirkiem i zabierze caly dobytek-ona uwierzyla i teraz palcze i jest bardzo zle...jest nastawiona przeciwko tej Ani i Mirek ma problemu przez to(mieszka z mama)
-wydzoania do slawka(szefa mirka) ze marek taki nei taki itd
wogule zmysla takie bajki ze szok...
ale wczoraj przegiela!!!!
w poniedzialek bylismy u matki, corka byla w nowej bluzce pierwszy raz zaloznej...oczywiscie matka byla napita...
a wczoraj dostaje mms ze zdjeciem mojej corki od mirka i mowi ze matka wysyla takie mms do Anki i mowi ze to jedno z dzieci mirka...
zdjecie zostalo napewno zrobione w poniedzialek bo ta nowa bluzka...
myslalam ze wyjde z siebie!! powiedzialam dla meza, pojechal ja o.....c!! zaczela mowic oczywscie ze to nie ona ze to on sam(to nie mozliwe oczywscie) na dodatek wyszla i gdzies z tej klutni zadzoanila do slawka(tego szefa mirka) i powiedziala ze jej syn przyjechal robic awanture zeby ona zabrala mirka bo niby r...a sie ze mna mirek...
no jak tak mozna!!! ja to ja niech wyzywa ale martwie sie o dzieci, bardzo...wykorystuje nawt je teraz, mimo ze maz jej wykzyczal ze nie ma parwa wykorzytsywac dzieci do swoich gierek to chyba nie zrozumiala skoro nastepna baoje wymyslla praktycznei w ktarkcie klootni...
boje sie co dalej bedzie, co bedzie dalej ze mna i mezem...
nie pozwole zeby ona robila takie nuemry, zeby moje dzieci spedzaly swieta u takiej babki, zeby widzialy jak babka jest sztywna na dodatek wykozystuje moje dzieci!! jestem wsciekla...
wiem co wygaduje ludziom na nas ztemat, zw szystko nam kupila zapewnila, (mamy dwa niezle samochody i wykonczylismy mieszkanie)
niechcem byc kojazona ztaka rodzina...niechcem zeby moje dzieci na tym ucierpialy...
nie wiem czy ona naprawde nie ejst chora psychicznie ze wygaduje takei zeczy...nie wiem jzu co robic, mozna ja jakos przymusic do leczenia??
jak narazie to nie widzi problemu jedyne co sie slyszy"jak ebde chciala to bede pic, jzu se upatrzylam galas zeby sie pwoiesic, lub wspocze pod jakis samochod i zobaczycie mnie w trumnie"
nikt mi nie powie ze to nie wplywa na nasze malzenstwo...nie jest dobrze
az strach pomyslec co bedzie dalej