netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Teściowa-alkoholiczka, oszustka i mój mąż, który nie daje nic z siebie

8 odpowiedzi5 547 wyświetleńzałożony przez syla135, 15.09.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Teściowa-alkoholiczka, oszustka i mój mąż, który nie daje nic z siebie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Teściowa-alkoholiczka, oszustka i mój mąż, który nie daje nic z siebie

witam, nie wiem gdzie ten temat umiescic...wiec pisze tu gdzie widze ze sa ludzie najbardziej doswiadczeni...
to trwa od lat, wczoraj przekroczylo wszelkie granice!
zaczne od poczatku...
Litka chyba od zawsze nie byla najlepsza osoba...zwiazala sie z zonatym facetem od odszedl od rodziny a gdy ona zaszla w ciaze on wrocil do zony...dowiedziala sie o ciazy jak byla w 3miesiacu...do tej pory ludzie opowiadaja jak z brzuchem chodzila pijana, sama zas nigdy o tym nie opowiada, za to mowi jak to po urodzenia Patryczka nie miala w domu wody i topila snieg i wogole jak to sie posiwiecala, jak ja matka z domu wygodnila itd...
po 4latach z matka sie pogodzila, znalazla se meza(wsielka szycha syn kogod waznego) urodzila mu syna malego stasia...ale i tu ponoc to on byl ten zly, bil, nie wpuszczal do domu...po 9latach malzenstwa rozowdla sie...
a dzieci na ten koszmar wciaz patrza...nigdy nie swtorzyla nic normalnego...rodzice pomogli jej kupic dom, razem z koleznaka remontowaly go i zatrudnily chlopca...15lat od niej mlodszego...ona matka, rozowdka z dwojka dzieci a on chlopak prosto po wojsku...zaczeli byc ze soba, pili razem, on ja ponoc czasem bil, jej synowie jak byli wieksi laki go za to, matka zawsze stawala za tym swoim chlopek...
dom popadal w gruzy...sasiedzi ciagle sie czepiali ze plot sie wali czy cos podobnego a on aim klamala ciagle ze ona np musi matke utrzymac czy cos podobnego... klamstwo gonilo klamstwo...chlopcy stali sie dorosli, a ona wciaz pila i pila...
na porzadku dziennym byl teskty typu"dowiedzialam sie Patryk dopiero w 3miesiacu ze jestem w ciazy, na usuniecie bylo za pozno", "mamusia zawsze mowila:nie przepisuj dom chlopcom bo cie wygodnia i bedziesz bezdomna" a takie gadanie ze ona synow ustawila, ze ona wszystko im dala to byla juz norma...prawda byla taka ze dostala ta kolezanka wraz z matak mieszkanie w bloku komunalne(na smamsach) a ten dom co miala to jej rodzice kupili(ona ciagle twierdzi ze ona sama) dom sie walil, chlopcy to co sami wykabionowali to to mieli...
tak czy siak weszlam w ta rodzine...pokochal mnie i moja corke ten starszy syn, ten wychowany bez ojca, niechciany... dla mnie to byl szok jak ona klamie jak ona zyje, jak kobieta potrafi pic!! jakis czas pracowalam z nia to ja wkladano mi do samochodu a pod domem jej synowie ja wynosili... wstyd dla mnie okropny!! do tego dwie ulice obok mieszkal brak matki-Jerzyk zonaty, dzieciaty tez pil coraz wiecej i wiecej...

ten mlodszy syn-stasio patrzac na to wszytsko tez pil(chlopak16letni mogl palic i pic w odmu, matka nic nie mowila) zaczely sie awantury, wojny, boijatyki... dla mnie koniec swiata
wyprowadzilismy sie do bloku tego komunatlnego, ta porzyjaciolka rodziny przeprowadzial sie do matki bo nie ma gdzie pojsc...
wtedy myslalam jest wstaaniale  zdal aod patologi...glupia bylam ze zdawalo mi sie ze to koniec...
zaczely sie nocne telefony 1,2,3 w nocy ze stasio sie awanturuje i Patryk mial jechac i ratowac i tak bylo jechal...z czasem zabieral i mnie, dziecko w nocy ubierane, lub wolanie kogso zeby posiedzial i uspokajanie tam ludzi...wtedy robilam to tylko dla Patryka, byc moze jeszcze wtedy choc troche bylo mi zal matki...
myslalam ze gorzej byc nie moze a jednak...
2lata temu wzielismy slub z Patrykiem, na slubie narobila takiego wstydu ze szok..ale oszywscie to nie byl piwerwsyz i oststni raz, maz nie jest taki jak on, lubi wypic ale sie mnie slucha, od momentu slubu, oczywiscie ma problemy ze rozmowa, z wiezia, nie razm mowi ze jak widzi moja rodzine to jest w szoku jak tak normalnie mozna zyc i mozna miec normalne kontakty...
bylo wiele akcji...matka sie napila stasio wrocl do domu i zaczal sie do niej czepiac ze ona ciagle najebana to wyzwala go od bezdomnych i wyrzucila z domu...on chonorowy przyeszedl do nas pojechalismy po dziadka(wlasciciela domu) i tak byly rozmow, ja malo jej nie pobilam ze tak wyzywa i Siasia i mojego meza, a ona oczywiscie wszytsko obrucila ze to nie prawda...i takie akcje to byly norma
dziadek teraz jest chory(ma raka) wozilismy go po szpitalach itd, nie jest najlepiej ale chodzi...dziadek nie raz dzowni do meza zeby przyjechal bo jakies komedie...doszlismy ze matka jak jest napita to nie wypuszcza dziadka z pokoju i na dodatek co jest straszne podaje mu psychotropy...dajrcie sie na nia czy wyzucanie lekow nic nie daje, ona ma znajoma doktorke co wypisuje je...niby dla spokojnosci, tyle ze dziadek jest spokojny, teraz po jakies rocznej terepie matki psychotropami zaczyna mu sie  wglowie mieszkac...aktualnie praktycznie uciekl do swojego domu na wsi...pewnie wroci do matki bo tam nie ma kto sie nim zajmowac a trzeba juz i podac mu leki itd.chcialam dodac ze mamy podejzenie ze ona psychotropami wykonczyla swoja matke, tez jak zaczela chorowac zamieszkala z nia i w krutkim czasie przestala chodzic a potem muzg stanal...bylo trzeba przewijac karmic itd

jakies miesiac temu jej facet(on ma 35lat ona 48) odszedl od niej, przestala byc spolka, jego rok temu zabrala karetka z wysadzona watroba, od tamtej pory tak sie przejal ze nie pil nawte kropelki, zaczal wygladac o wiele ladniej, okazal sie super facetem jak nie pil i zupelnie inaczej patrzyl na swiat...znalazl se kobiete blizej swojego wieku(Ania 28lat) z malego maisteczka gdzie pracuje i zaczal z nia byc, do tego zona Jerzyka(wujka) wyrzucila go z domu za picie(juz walal si epo rowach tak pije) i mieszka u matki. matka, ta przyjaciolka rodziny, Jerzyk...jak ja mowie wszyscy w domu wiecznie nawaleni!!
naprawde odcielismy sie od nich...oczywiscie nie zupelnie bo sie nie da(maz ma u matki na podworku garaz z ktorego nie zrezygnuje bo wsadzil tam duzo kasy, serca i ma jzu jakis tak zdanie i ludzie przywozal samochody) postawilismy jej plot, sami, za wlasna kase...podremontowalismy chate(pare godzin przed slubem konczylismy tatetowac) a ona wciaz psioczy ze dla niej nic, ze nikt jej nie pomaga...mlodszy syn rozpijal sie i wchodzil co raz w probelmy...aktualnie wyjechal z agranice...tam nie pije...ma plany, kupeinie samochodu...jest naprawde super z nim. jak tu byl to ciagle klocil sie z matka..sam teraz mowi ze przy niej nic dobrego nie bedzie mial
ale do zeczy bo sie rozpisalam
po odejsciu jej faceta ona zwariowala i mowie powaznie...zawsze byla klamczucha ale to co teraz robi nie meisci sie w glowie:
-bierze ksiazke telefoniczna i wydzoania do tej miejscowosc co ta Ania mieszka. dzoani gdzie popadnie i po siasiadach i dalszych i blizszych...wygaduje ze facet z ktorym spotuka sie ta Ania ma 2 dzieic i zone(nie parwda, on jest kawalerem)
-kupila chyba z 5 nuemrow tel i wydzwania to do tej ani to do niego a najgorzej ze meczy mame tego faceta(mirka) ona placze nocami bo ta wygaduje glupoty
-wydzwania do mojego meza ze nie ma prawa odbierac tel do mirka, wogole sie kontaktowac
-oststnio wyslala smsa na domowy dla mamy mirka, jak gdyby w imieniu tej Anki ze ona zajmie si emirkiem i zabierze caly dobytek-ona uwierzyla i teraz palcze i jest bardzo zle...jest nastawiona przeciwko tej Ani i Mirek ma problemu przez to(mieszka z mama)
-wydzoania do slawka(szefa mirka) ze marek taki nei taki itd
wogule zmysla takie bajki ze szok...
ale wczoraj przegiela!!!!
w poniedzialek bylismy u matki, corka byla w nowej bluzce pierwszy raz zaloznej...oczywiscie matka byla napita...
a wczoraj dostaje mms ze zdjeciem mojej corki od mirka i mowi ze matka wysyla takie mms do Anki i mowi ze to jedno z dzieci mirka...
zdjecie zostalo napewno zrobione w poniedzialek bo ta nowa bluzka...
myslalam ze wyjde z siebie!! powiedzialam dla meza, pojechal ja o.....c!!  zaczela mowic oczywscie ze to nie ona ze to on sam(to nie mozliwe oczywscie) na dodatek wyszla i gdzies z tej klutni zadzoanila do slawka(tego szefa mirka) i powiedziala ze jej syn przyjechal robic awanture zeby ona zabrala mirka bo niby r...a sie ze mna mirek...
no jak tak mozna!!! ja to ja niech wyzywa ale martwie sie o dzieci, bardzo...wykorystuje nawt je teraz, mimo ze maz jej wykzyczal ze nie ma parwa wykorzytsywac dzieci do swoich gierek to chyba nie zrozumiala skoro nastepna baoje wymyslla praktycznei w ktarkcie klootni...
boje sie co dalej bedzie, co bedzie dalej ze mna i mezem...
nie pozwole zeby ona robila takie nuemry, zeby moje dzieci spedzaly swieta u takiej babki, zeby widzialy jak babka jest sztywna na dodatek wykozystuje moje dzieci!! jestem wsciekla...
wiem co wygaduje ludziom na nas ztemat, zw szystko nam kupila zapewnila, (mamy dwa niezle samochody i wykonczylismy mieszkanie)
niechcem byc kojazona  ztaka rodzina...niechcem zeby moje dzieci na tym ucierpialy...
nie wiem czy ona naprawde nie ejst chora psychicznie ze wygaduje takei zeczy...nie wiem jzu co robic, mozna ja jakos przymusic do leczenia??
jak narazie to nie widzi problemu jedyne co sie slyszy"jak ebde chciala to bede pic, jzu se upatrzylam galas zeby sie pwoiesic, lub wspocze pod jakis samochod i zobaczycie mnie w trumnie"
nikt mi nie powie ze to nie wplywa na nasze malzenstwo...nie jest dobrze
az strach pomyslec co bedzie dalej

2 Ostatnio edytowany przez november (2010-09-15 13:47:46)

Odp: Teściowa-alkoholiczka, oszustka i mój mąż, który nie daje nic z siebie

Witam,
przede wszystkim nie zamieszczaj dwóch takich samych postów na forum i nie używaj wulgaryzmów...

To ciężka sytuacja, ale wydaje mi się, że przede wszystkim powinniście skupić się na własnej rodzinie. Nie wiem, jak Twój mąż traktuje matkę, w każdym razie musi pamiętać, że to przede wszystkim Ty i dzieci teraz tworzycie dla niego najbliższą rodzinę. Matka koniecznie powinna być poddana odwykowi, i jeśli nie z własnej woli, to można spróbować ją ubezwłasnowolnić, choć nie wiem do końca jak ten proces wygląda. Matka może także cierpieć na zaburzenia psychiczne związane z wieloletnim piciem, objawiające się mitomanią itp. I tylko leczenie może zmienić sytuację...
Ostatnia sprawa: zbyt dużo w Twoim poście słowa "wstyd". Sądzę, że większość ludzi, którzy komentują zachowanie matki, zna z autopsji zachowanie alkoholika. Radze porozmawiać z nimi także, i w oparciu o pomoc jakiegoś terapeuty ustalić jak na to reagować. A, no i mniej zwracać uwagę na plotki i uwagi pod Waszym, czy jej adresem...

3

Odp: Teściowa-alkoholiczka, oszustka i mój mąż, który nie daje nic z siebie

to nie o to chodzi...
nie dodalam najwazneijszego
mojej corki ojcec to czlowiek ktory szuka jak mi dokopac....
obawiam sie bardzo ze jak dowie sie z jakiej rodziny pochodzii moj maz to moze zrobic mi porblemy(probowal juz zrobic z moejgo meza zboczenca dzieciecego)
mowisz terapia....ona radzi dla tego swojego brata zeby nie pil zeby sie leczyl a ona tego nie widzi...uwaza ze to si ejej nie tyczy ale u alkoholikow to ponoc normalne

mowisz  zyc sowim zycie ale jak?? jak dzowni dzien i noc, wczesniej wyl telefon domowy i komurki teraz tego nie robimy bo dziadek jest chory i moze byc roznie....meczy psycicznie meza i...ciagnie z niego kase, on jest w jakis sposob pod jej wladza, ona jak zacznei mu beczec jak jej zle i nie dobrze to on jedzie i np daje jej kase(ona chodzi do pracy kiedy chce-czyli bardzo zadko)
nie ma szans ze to nie wplynie na nas...
co do tych chorub typu mitomania itd...musze poczytac moze gdzies sie poradzic...

to sie moze zle skonczyc

4

Odp: Teściowa-alkoholiczka, oszustka i mój mąż, który nie daje nic z siebie

posty przeniesione
Nie chcesz być kojarzona z taką rodziną, ale będziesz, Twoje chciejstwo czy nie, nie ma tu żadnego znaczenia. Jedynie wyprowadzka gdzieś bardzo daleko, jak to zrobił Staś, coś może na to poradzić. Wracając na ziemie, skoro nie chcesz z nią utrzymywać kontaktu nie utrzymuj. Rozgranicz sobie rzeczy na te, na które masz wpływ ? choćby wizyty ? i na te, na które nie masz wpływu ? np. te telefony do Mirka. Tam, gdzie możesz działać działaj, a tam gdzie nie ? to Twoje nerwy nic tam nie poradzą, zatem odpuść sobie to , będziesz zdrowsza.
Z opisu widać, że Twoja teściowa to dość szczególny i uciążliwy typ człowieka, to pijawka. Pijawka, która sobie ubzdurała, że należy jej się wszystko, co ma w zasięgu ręki i nikt do tego nie ma prawa.  a mało tego jest najważniejsza na świeci, to niż trzeba się opiekować, przy niej chodzić a marudzi dlatego, że wydaje jej się iż im więcej marudzi tym więcej zyska. Do tej pory użalanie się przed ludźmi dawało rezultaty, sama sobie wymyśla i wmawia ludziom jak to jest jej źle. Przykład z tapetowaniem, który podałaś?. Długo jednak ludzie swoim zachowaniem utwierdzali ją w tym wszystkim, teraz zbierają konsekwencje. Tak, piszę że to ich współwina, bo dołożyli się do tego. Nie mówię o chłopcach , którzy byli mali, ale gdy podrośli. Wyobraża sobie, że z litości, albo jak już nie wytrzymają jej podłego zachowania do niej wrócą. Nic bardziej mylnego ? to myślenie chorego człowieka ? sama widzisz po swoim mężu i po sobie, jak to działa, a działa jak płachta na byka. Chcesz mieć przespane noce nie denerwować się daruj sobie myślenie o niej. Babcia jak będzie chciała normalnie odwiedzic wnuczkę, to sama przyjedzie, jak kocha, to nawet przyleci na piechotę, zatem jakieś jej argumenty że nie mogłaby albo coś w tym stylu ?. Nawet ? niech zamiast wódy odłoży na taksówkę  - wytłumacz to mężowi ? to jego matka, jak on chce albo musi ? ze względu na garaż, niech sobie jeździ, ale masz prawo chronić swoje dziecko, przed wszystkim, co w twoich oczach może być zagrożeniem dla niego, nawet jeśli jest to jego babcia. Korzystaj ze tego.
masz swieta racje Dunkis
ja wcale niechem jej uleczac, nie wierze nawet ze sie da chodzi mi tylko o ochorne dzieci
ja tam nie jezdze jestem moze z max5 razy w roku...ale jak widac i to starczy.
kiedys wylaczalismy telefony domowe i komurkowe jak dzwonila teraz nie mozemy...dziadke jest mocno chory i moze byc roznie(np osostnio matka prawdopodobnie podala zle laki napita i wzywali karetke bo byl na bezdechu...teraz ma respirator do oddychania)
wiem ze wyjazd bylby najlepszy i szczeze myslimy o tym, maz nie jest za matka...on w nia nie wnika i nie raz slyszy ze on jest inny od nich...i to fakt jest lagodniejszy z charaktery, panuje nad piciem itd i dla tego matka do niego wydzoania i dreczy go, to placzem to zalami to krzykiem...
kiedys bylam w szoku jak maz moze do matki powiedziec zeby spadala i sie rozlaczac...teraz jzu go rozumiem.
wykozystala nas nie raz i teraz to widze
Oh Syla.... odetnij sie od niej ile mozesz.... Twoje mysli powinny odciac sie juz od tego bagna emocjonalnego.
Sama jestem matka.... no po prostu nie wyobrazam sobie, ze tak mozna...
SZOK.
... to ja zastanawiam sie nad tym czy moje dziecko czyta rozwijajace ksiazki i rozmyslam o podsunieciu jej innej literatury... i mysle sobie, ze mam problem.
Boze! ja nie mam zadnego problemu. TY to masz problem...dzis ide spac bez myslenia o smutkach z literatura w domu.

To co robia takie matki powinno byc karalne.

5

Odp: Teściowa-alkoholiczka, oszustka i mój mąż, który nie daje nic z siebie

aktualnie nie chodzi do pracy tesciowa...powiedziala ze poklucila sie ze swoim synem... nie zdziwie sie jak nasciemniala ze moze i ja pobil...pije coraz wiecej, oczywiscie ona jest bez winy i jest cicho sza i nie ma problemu, nie jezdze tam...ale bede musiala bo pomagam dla meza w garazu, ale dzieci jzu tam nie pojada, jestem pewna...sama zrezygnowala z nas tak traktujac moje dzieci i wykorzystujac mnie i mojego meza
wczesniej bylo tak ze mialam na sumieniu jak nie dalam sie jej zmanipulowac ale teraz koniec!!
jest dorosla zdrowa kobieta wiec stac ja na utrzymaie domu, na zycie i sily do zycia, nam tez nikt nie pomaga a jaks musimy sobei radzic, z reszt jak kazdy

6

Odp: Teściowa-alkoholiczka, oszustka i mój mąż, który nie daje nic z siebie

Post przeniesiony:

syla135 napisał/a:

witam
co mam robic??
w ten weekend zauwazylam ze jestem niesamowicie "dojona" przez prawie 4lata...rozumiem milosc, malzenstwo to zwiazek wspolny, partnerski opartny na tym samym poziomie.
ja tak kocham swego meza ze naprwde wszystko mu podpozadkowalam i to naprwde chetnie z milosci...teraz zaluje
   kocham go wiec kupuje mi po cichu z wielka kabinacja, ze staraniami prezent i to nie byle jakie np felgi 17' za okolo 1000zl, kolekcje samochodow w pomniejszonej skali-okolo 2000zl, w tamtym tygodniu sprezarke 100l za 1400zl
   dalej, sex...wszystko co on chce, on chce taka siaka pozycje prosze bardzo, ja zawsze zaczynam, jak go podniecam i jemu wszystko, bo go kocham i chcem wszystkiego dla niego, a co mam w zamian?? NIC!!
   
prezentow mi nie robi, ok niech bedzie ze nie potrafi biedna sierotka, ale gdy mu kupuje to co wiem ze bardzo pragnie to...nie ma nic, kupilam mu ta sprezarke, wiem ze bardzo ja chce miec bo aby prosperowal jego upragniony garaz to ja potrzebuje...nie widzialam w nim nic, podziekwoal i tyle...myslalam ze sie bardziej ucieszy, on nic, jakby mu sie nalezalo, jak mu mowie ze sie staralam, ze mi przykro to on mowi-"ja tak mam"
jezeli chodz o sex, ja mowie znajde se kogos bo oszaleje ze nigdy np nie mam orgazmu inaczej niz tylko ja sie postaram(ja na gorze) oszaleje ze nie ejst ambitny na tyle zeby spelnic moje pragneinia ktore doskonale zna!! on wczoraj mi powiedzial "musisz sie przyzwyczaic" a jak uslyszal o kochanku to powiedzial "drzwi sa otwarte" powiedzial tak bo i ja tak mowie...
rozmowy..rozmowy po nim splywaja, mam wrazenie ze mowie w obcym jezyku, on poslucha a za pare godzin pyta czemu sie nie odzywam i o co mi chodzi...na dodatek wiem ze kocha, mowi to czesto, jest zazdrosny.
szanuje mnie ale jakby wogole nie bral moich odczuc pod uwage, wszytsko po nim splywa i ma za nic, obadki na ktora chce, dom zawsze posprzatany, dzieci zadbane a na dodatek zone ktora i czesci mu poszuka do aut i nawet pomaga mu je sprzatac i malowac...nie umiem byc lepsza a on nic...czuje sie wykozystana

wiem jedno ze to sie zle skonczy...juz malo co sie zle nie skonczylo:(

7

Odp: Teściowa-alkoholiczka, oszustka i mój mąż, który nie daje nic z siebie

no, niezła historia. Przykro mi, w sumie to nie wiem co doradzić, z matką to trzeba jak najszybciej oddać ja na leczenie, co ta kobieta ze sobą robisz.
A mąż, hm może docenia to co robisz, ale przez to co przeżył w swoim życiu nie umie okazywać emocji? Też po części ma zniszczoną psychikę przez matkę swoją. Myślę że tutaj każdemu potrzebna jest jakaś pomoc.

8

Odp: Teściowa-alkoholiczka, oszustka i mój mąż, który nie daje nic z siebie

women jakiejs pomocy...brak mi sil. na matce mi nie zalezy, odizolowalam sie, nie rozmawiam z nia od 2-3miesiecy, nie widzi wnukow(nie szuka kontaktow) nie dzowni sie pogodzic(ale wciaz dzowni dreczyc zeby jej dac kase, zeby ratowac wujka, zeby jechac po jego syna) a maz...kurcze kocham go ale on normalnie mnie krzywdzi, nie idzie sie dogadac...nie powiem jest swiatelko w tunelu, bo jeszcze z rok temu slyszalam ze nie umie rozmawiac ze jemu to nie potrzebne, ze nie umie...teraz widzi ze jednak warto rozmawiac. mysle o jakims fachowcy tylko mysle o psychologowi dla niego, czy jakiegos mediatora lub kogos z poradni malzenskiej dla nas.
napewno nie bedzie chcial bo to co jest najgorsze, nigdy nie widzi ze jest cos nie tak:(

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Teściowa-alkoholiczka, oszustka i mój mąż, który nie daje nic z siebie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026