Drogie Panie, proszę Was gorąco o radę.
Rozstałem się z dziewczyną po 2.5 letnim związku. Mieliśmy jeden poważny kryzys (ok. pół roku temu), ja nakłamałem, ona była rozczarowana, przygnębiona, smutna. Ale postanowiła dać mi szansę. Od tamtego momentu było mi z nią jak w bajce. Spędzaliśmy świetne wspólne wieczory, pojechaliśmy na koncert do Wawy, chodziliśmy do restauracji na dłuuugie rozmowy. Aż do momentu kiedy ona postanowiła wyjechać na wakacje z rodzicami. Ja, z powodu braku środków, nie pojechałem.
Wróciła przedwczoraj. Wczoraj poinformowała mnie, że to koniec i nigdy już nie będziemy razem, bo ona mi nie zaufa. Prosiłem ją o przemyślenie, o danie sobie czasu. Można powiedzieć, że w pewnym momencie błagałem. Ale niestety, to nic nie dało. To definitywny koniec. Dla mnie, w tym momencie, jest to porażka i koniec świata. Nadal ją kocham całym swoim sercem. Od momentu kiedy nakłamałem bardzo się zmieniłem, wszystko co jej powiedziałem od tamtej chwili jest zupełną prawdą. A ona zakończyła to co było dla mnie jak sen na jawie.
Proszę o jakąkolwiek poradę, w jaki sposób mam sobie teraz dać radę z tym rozstaniem. Dodam, że jest to tym trudniejsze, bo studiujemy ten sam kierunek, na tym samym roku, więc chcąc nie chcąc będziemy się widywać na wykładach, korytarzu etc. Jak ułożyć sobie relację, żeby moje serce nie pękło z bólu?
Proszę Was drogie Panie o jak najmniej bolesne porady, które pozwolą mi zapomnieć o niej w jak najkrótszym czasie. Odkochać w 2 tyg. się nie da, ale mam nadzieję, że ból z tym związany minie i będę mógł znowu cieszyć się życiem.