Jestem ciekawa jakie jest Wasze zdanie....Czy przysłowiowy "KLIN"do dobry sposób na zapomnienie o ranach i bólu po dopiero zakończonym związku???Moje znajome twierdzą..ze powinnam zacząć spotykać się z jakimś facetem...że to pozwoli mi złapać oddech i dystans do przeszłości.
Co o tym sadzicie?..a może macie lepsze pomysły i propozycje dla osób którym ciężko zapomnieć?
Czy należy wchodzić w nowe związki dla zapomnienia?
1 2010-10-01 23:50:28 Ostatnio edytowany przez Batrix (2010-10-01 23:56:03)
Podobne tematy
Wiesz duzo jest chyba racji w teori klina. Po odejściu mojego pierwszego faceta cierpiałam dwa lata i o innych nie chciałam myśleć. Wyciągnęła mnie na sylwestra z swoim bratem na siłę, potem zmyła się i jakoś nam było głupio. Po zapoznaniu znaleźliśmy jakiś niewielki wspólny temat i wieczór był miły.
Potem była gdzieś kawa i pogawędki znajomych aż po czasie brakowało mi rozmów z nim. Nie zauważyłam gdy przestałam myśleć o dawnym facecie.
Czytałam gdzieś takie powiedzenie '" Na nieszczęśliwa miłość recepta jest nowa miłość"
Stopniowo postaraj się wrócić nawet na siłę do ludzi, by nie zdziczeć, by nie zamknąć się od ludzi.
Kto wie może za zakrętem jest szczęście większe?
Ile nas ludzi na ziemi to kazdej/emu co innego potrzeba by ochłonąć,złapać oddech,otrząsnąć sie po tych ciężkich przeżyciach...Moja prawie już była zona powiedziała do mnie kilka dni temu:lekarstwem na miłosc jest druga miłość więc znajdz ją sobie.Na co ja:nie potrafie w ten sposob,nie umiem przeskoczyc tak z kwiatka na kwiatek,ale gratuluje Ci jesli tak umiesz.Odpowiedziała zaś,że sie czyms zajęła ze znalazła sobie pasję.
Czy w ten sposób bedzie zagłuszac swoje uczucia?
klin klinem ale w jaki sposób?
żeby to nie wyglądało tak że wiążesz się z kimś komu znowu na Tobie zależy i ranisz tą osobę....
no i nie wspomnę o kacu moralnym...
najlepiej odchorować okres tzw "żałoby" bo budowanie związku czy szukanie nowej miłości jak jest się niestabilnym emocjonalnie stwarza sytuację do złego wyboru następnego partnera ...przez co kolejny związek też będzie do du***
jeśli już klin - klinem to zaczęłabym zwyczajnie od towarzystwa mężczyzn...tzn poznawania, spotykania latania na randki (platoniczne) się bez sexu i angażowania...
takie randki platoniczne dadzą Ci poczucie że dalej jesteś atrakcyjna, że podobasz się różnym mężczyzną no i poznajesz też różnych a każdy jest inny i nie każdy zachowuje się jak drań ![]()
Klin klinem...myśle,że coś w tym jest...ale najpierw trzeba ochłonąć,nabrać dystansu do życia,wypłakać swoje,a potem podnieść się i zrobić krok w przód.Patrząc z drugiej strony...zaczniemy się spotykać się z kimś tylko dla rozrywki,żeby nie myśleć a ta druga osoba narobi sobie niepotrzebnych nadziei,a potem będzie cierpiała.Powiem Ci z własnego doświadczenia...poznałam 4 lata temu fajnego faceta...lecz ja wtedy byłam na takim etapie życia,że skakałam z kwiatka na kwiatek...po każdym kolejnym związku wracałam do niego,robiłam niepotrzebne nadzieje,a potem znów kolejny...znikałam na jakiś czas....i tak przez 4 lata.3 miesiące temu,po rocznym związku...znów pobiegłam w jego ramiona,żeby podleczyć złamane serduszko...nigdy nie myślałam takimi kategoriami,że moge go ranić.Wiem byłam straszną egoistką...dopiero teraz zrozumiałam,jak jemu musi zależeć,skoro przez cały ten czas 4 lat z nikim się nie związał i czekał,aż się wyszaleje.Wg niego to przeznaczenie...pozwalał mi na takie powroty,żebym nauczyła się życia i zrozumiała wiele rzeczy...I wiecie co miał racje...zrozumiałam,ale dopiero po 4 latach...i nie mam zamiaru wypuścić go już ze swoich łapek,bo przy nim mam wszystko czego potrzebuje,nie potrafie się z nim kłucić,złościć.Przy nim czuje się cudowną i piękną kobietą:)I dziękuje teraz Bogu,że go mam...Szkoda,że zrozumiałam to dopiero po tak długim czasie,ale może te wszystkie związki były mi potrzebne,żebym doceniła właśnie jego...Dlatego teraz wiem,że trzeba się liczyć z uczuciami innych.A dodam jeszcze,że on ma teraz 34 lata,a ja 22,sama mam lęki,jak zaakceptują to moi najbliższi,ale już wiem,że to jest ten facet z którym chciałabym spędzić życie...ale czas pokaże:)
klin -klinem ? właśnie mi tak znajomi radzą i mnie poznają z rożnymi facetami...ale nie daje rady nie potrafię, może dlatego, że moja tragedia jest świeża, ale na pewno nie chcę żyć samotnie no i też na siłę nie szukam.. zobaczę co mi los przyniesie
7 2010-10-02 22:53:40 Ostatnio edytowany przez Median (2010-10-02 22:54:22)
Ja dzis bylam na randce..to nie dziala
Zeby stanal przede mna książe z koniem (albo sobowtór J.) to moze bym sie zastanowila a tak... niestety, nie przelkne wiekszosci facetow teraz. Strasznie mnie draznia bo nie sa J. ![]()
Mam to samo co Median a byłam na dwóch randkach z dwoma facetami i to nie to, nic nie czuję nawet cienia sympatii drażnią mnie inni faceci, we wszystkich szukam kogoś podobnego do byłego i pod względem urody i inteligencji i nie znajduję, odpuścilam to sobie na jakiś czas blizej nieokreslony.
o maxusia...to dobrze, bo myslalam, ze tylko ze mna cos jest nie halo ![]()
O Wy randkowiczki jedne:) A mnie nikt nie zaprasza, beeee
oj Monia, widzisz przeciez, ze zero satysfakcji..
Właśnie....myślę o takich spotkaniach towarzystkich bardziej..kawa,spacer....czegoś głębszego się boję..pewnie dlatego ,bo jeszcze nie wyleczyłam się na 100% z męża..ale czy to uleczalne całkowicie?...jesli kocha sie kilkanaście lat?...hmmm.Boję się zaangażować...a jak potem zranię..ja bo nie będę w pełni oddana?Z drugiej strony brakuje mi kogos do przytulania....i całej reszty,przeciez jestem młoda..ech
Masz rację, mi też tego brak oj tak tak:-)
Ja uważam, że szukanie od razu po rozstaniu nowej miłości nie jest dobrym pomysłem. Bo wystarczy popatrzeć, że szukamy kogoś aby tylko nie myśleć o byłym/byłej, aby móc się do kogoś przytulić itp, jednak w sercu nadal będzie tamta osoba. A z tego proste wyjście, że nie będziemy wobec tej nowej osoby szczerzy i w pełni oddani, co może prowadzić do sprawienia przykrości.
Ja po rozstaniu z byłym nie miałam na nic siły i ochoty. Jednak mam tak wspaniałych przyjaciół, że zakasali rękawy i starali się robić wszystko abym tylko o byłym nie myślała. Muszę przyznać, że udało im się
I podobnie jak Ilonta był w moim życiu ktoś komu wypłakiwałam swoje żale na ramieniu i szukałam wsparcia. Facet przeszedł samego siebie w wymyślaniu różnych sposobów spędzenia czasu wolnego tak bym nie myślała o byłym. I choć przez myśl mi przeszło czy aby z nim nie zacząć, to jednak uznałam, że nie chce go wykorzystywać, aby myślał, że jest pocieszeniem i wyjściem awaryjnym w całej tej sytuacji. Wyjaśniłam co i jak i teraz jesteśmy dobrymi znajomymi, a on zrozumiał sytuację, którą mu wyjaśniłam ![]()