Pomozcie, po trzech latach odeszlam z racji rozsadku bo przesadzal z alkoholem w pewnych momentach i liczne rozmowy nie pomagaly. No uprzedzalam ze odejde dalam szanse kilka razy. Uczucia dalej we mnie byly i są niestety.. on mnie nachodzil, ciagle przesladowal, twierdzil ze kocha i nigdy juz sie nie zakocha w innej. Nie wiecie jak to bolalo bo bardzo mnie do niego ciagnelo, wszelkimi sposobami odmawialam. Jeszcze dwa tyg temu rozmawialismy, po cichu liczylam ze zrozumial a tu bum nagle nieprzewidzianie wskoczyl w nowy zwiazek. Co to ma znaczyc? nie ogarniam tego
po co on tak zrobil? mozna tak sie zakochac? ja tego nie rozumiem. Mi wmawial ze pewnie szybko sie pociesze innym ze pewnie juz pelno facetow wokol mnie a ja nie potrafie nawet rozmawiac z innymi mezczyznami. Tylko skoro mi tak wmawial to czemu sam tak zrobil?
Podobne tematy
Pomozcie, po trzech latach odeszlam z racji rozsadku bo przesadzal z alkoholem w pewnych momentach i liczne rozmowy nie pomagaly. No uprzedzalam ze odejde dalam szanse kilka razy. Uczucia dalej we mnie byly i są niestety.. on mnie nachodzil, ciagle przesladowal, twierdzil ze kocha i nigdy juz sie nie zakocha w innej. Nie wiecie jak to bolalo bo bardzo mnie do niego ciagnelo, wszelkimi sposobami odmawialam. Jeszcze dwa tyg temu rozmawialismy, po cichu liczylam ze zrozumial a tu bum nagle nieprzewidzianie wskoczyl w nowy zwiazek. Co to ma znaczyc? nie ogarniam tego
po co on tak zrobil? mozna tak sie zakochac? ja tego nie rozumiem. Mi wmawial ze pewnie szybko sie pociesze innym ze pewnie juz pelno facetow wokol mnie a ja nie potrafie nawet rozmawiac z innymi mezczyznami. Tylko skoro mi tak wmawial to czemu sam tak zrobil?
Zakochac sie nie zakochal ale jak dla mnie to znalazl sobie pocieszenie. Klin klinem to najgorsze wyjście dlatego nie wroze mu dlugiego pobytu.
beznadziejnie zakochana,a tyle wad masz przed oczami, sama je widzisz.
No wlasnie, chory sposob.. a wydawalo sie na poczatku tak idealnie.. ze az brakuje slow ze tak sie potoczylo. Ciezko zmierzyc sie z faktami.. i po co umysl odrzuca zle sytuacje na sile to koloryzując i wmawiajac sobie ze ja do tego doprowadzilam..
Pomozcie, po trzech latach odeszlam z racji rozsadku bo przesadzal z alkoholem w pewnych momentach i liczne rozmowy nie pomagaly. No uprzedzalam ze odejde dalam szanse kilka razy. Uczucia dalej we mnie byly i są niestety.. on mnie nachodzil, ciagle przesladowal, twierdzil ze kocha i nigdy juz sie nie zakocha w innej. Nie wiecie jak to bolalo bo bardzo mnie do niego ciagnelo, wszelkimi sposobami odmawialam. Jeszcze dwa tyg temu rozmawialismy, po cichu liczylam ze zrozumial a tu bum nagle nieprzewidzianie wskoczyl w nowy zwiazek. Co to ma znaczyc? nie ogarniam tego
po co on tak zrobil? mozna tak sie zakochac? ja tego nie rozumiem. Mi wmawial ze pewnie szybko sie pociesze innym ze pewnie juz pelno facetow wokol mnie a ja nie potrafie nawet rozmawiac z innymi mezczyznami. Tylko skoro mi tak wmawial to czemu sam tak zrobil?
Bez sensu jesli liczylas ze swoim odejsciem zmusisz alkoholika do zmiany zachowania. To problem bardziej zlozony i glebokie uzaleznienie. Dodatkowo sie dowiedzialas ze jemu na Tobie specjalnie nie zalezalo. Ale to bylo wiadome juz wczesniej. Zamiast sie cieszyc ze ucieklas z toksycznej relacji, to wzbudzasz w sobie jakie bezsensowne poczucie winy. Widocznie jestes takim typem, w koncu dosc dlugo wytrzymalas z alkoholikiem. Tam nie ma i nie powinno byc juz powrotu dla Ciebie, zwlaszcza ze dla niego to moze i klin (w sensie kobiety) ale dla Ciebie informacja, ze nie ta to inna. Spojrz realnie i przestan sie obwiniac.
No wlasnie, chory sposob.. a wydawalo sie na poczatku tak idealnie.. ze az brakuje slow ze tak sie potoczylo. Ciezko zmierzyc sie z faktami.. i po co umysl odrzuca zle sytuacje na sile to koloryzując i wmawiajac sobie ze ja do tego doprowadzilam..
Alkoholicy to w większości osoby z zaburzeniem typu borderline, które powstaje na bazie nie leczonego dda.
Borderline ma to do siebie, że poza okresami totalnego chaosu i jazd, które urządza się partnerowi cyklicznie, przeplata się je momentami sielanki i dużej intensywności bardzo pozytywnych emocji - na granicy 'haju', gdzie parter jest wręcz stawiany na piedestał i hołubiony.
Ale to wszystko ma podłoże w głębokim poczuciu niedoskonałości i winy u Bordera.
Dlatego równocześnie "kocha" (na swój chory sposób) i nienawidzi swojego partnera, tak jak nienawidzi siebie.
Podświadomość ma to do siebie, że potrafi realizować skrajnie różne programy w jednym czasie i nie ma z tym żadnego problemu ![]()
Dlatego wszelkie próby rozwiązywania ich z poziomu logiki nigdy nie są skuteczne.
...
Podświadomość ma to do siebie, że potrafi realizować skrajnie różne programy w jednym czasie i nie ma z tym żadnego problemu
Dlatego wszelkie próby rozwiązywania ich z poziomu logiki nigdy nie są skuteczne.
potwierdzam ![]()
invisible napisał/a:No wlasnie, chory sposob.. a wydawalo sie na poczatku tak idealnie.. ze az brakuje slow ze tak sie potoczylo. Ciezko zmierzyc sie z faktami.. i po co umysl odrzuca zle sytuacje na sile to koloryzując i wmawiajac sobie ze ja do tego doprowadzilam..
Alkoholicy to w większości osoby z zaburzeniem typu borderline, które powstaje na bazie nie leczonego dda.
Borderline ma to do siebie, że poza okresami totalnego chaosu i jazd, które urządza się partnerowi cyklicznie, przeplata się je momentami sielanki i dużej intensywności bardzo pozytywnych emocji - na granicy 'haju', gdzie parter jest wręcz stawiany na piedestał i hołubiony.
Ale to wszystko ma podłoże w głębokim poczuciu niedoskonałości i winy u Bordera.
Dlatego równocześnie "kocha" (na swój chory sposób) i nienawidzi swojego partnera, tak jak nienawidzi siebie.Podświadomość ma to do siebie, że potrafi realizować skrajnie różne programy w jednym czasie i nie ma z tym żadnego problemu
Dlatego wszelkie próby rozwiązywania ich z poziomu logiki nigdy nie są skuteczne.
Specjalnie napisalam swoj post aby dowiedziec sie czegos...co jeszcze byc moze mam nieuświadomione .. znalam w teorii te zaburzenie jak i alkoholizm ale nie wiazalam tego bo nie mialam pojecia ze to mozna polaczyc w jego przypadku. Dziekuje Ci.. to juz mi dalo do myslenia. A typowo zachowywal sie skrajnie, dal mi to odczuc w trakcie trzech lat. Dobijal go moj spokoj i to wywolywalo burze slow "Tobie nie zalezy" "pewnie ktos inny bylby lepszy" "zostawisz mnie dla innego" - zastanawiałam sie tylko jak wpieranie mi takich rzeczy-doprowadzilo go do tego ze sam tak zrobil w zasadzie. No i byl okres spokoju kiedy wydawalo sie ze jest "sielanka" a także wysławianie mnie jako Bogini jego zycia ktora zstapila na Ziemie i on mial to szczescie mnie spotkac
takze wychodzac z tego ukladu mam chaos i totalny mętlik.
invisible napisał/a:Pomozcie, po trzech latach odeszlam z racji rozsadku bo przesadzal z alkoholem w pewnych momentach i liczne rozmowy nie pomagaly. No uprzedzalam ze odejde dalam szanse kilka razy. Uczucia dalej we mnie byly i są niestety.. on mnie nachodzil, ciagle przesladowal, twierdzil ze kocha i nigdy juz sie nie zakocha w innej. Nie wiecie jak to bolalo bo bardzo mnie do niego ciagnelo, wszelkimi sposobami odmawialam. Jeszcze dwa tyg temu rozmawialismy, po cichu liczylam ze zrozumial a tu bum nagle nieprzewidzianie wskoczyl w nowy zwiazek. Co to ma znaczyc? nie ogarniam tego
po co on tak zrobil? mozna tak sie zakochac? ja tego nie rozumiem. Mi wmawial ze pewnie szybko sie pociesze innym ze pewnie juz pelno facetow wokol mnie a ja nie potrafie nawet rozmawiac z innymi mezczyznami. Tylko skoro mi tak wmawial to czemu sam tak zrobil?
Bez sensu jesli liczylas ze swoim odejsciem zmusisz alkoholika do zmiany zachowania. To problem bardziej zlozony i glebokie uzaleznienie. Dodatkowo sie dowiedzialas ze jemu na Tobie specjalnie nie zalezalo. Ale to bylo wiadome juz wczesniej. Zamiast sie cieszyc ze ucieklas z toksycznej relacji, to wzbudzasz w sobie jakie bezsensowne poczucie winy. Widocznie jestes takim typem, w koncu dosc dlugo wytrzymalas z alkoholikiem. Tam nie ma i nie powinno byc juz powrotu dla Ciebie, zwlaszcza ze dla niego to moze i klin (w sensie kobiety) ale dla Ciebie informacja, ze nie ta to inna. Spojrz realnie i przestan sie obwiniac.
No tak tak to wszystko logiczne co piszesz. Ale widać coś jeszcze mi nie dawalo spokoju.. wiec chcialam oczami innych spojrzec na sprawe