Znamy się od 12 lat. Różnie nam się układało, raz lepiej raz gorzej normalne. Ale ostatnio doszło do sytuacji, gdzie on musiał wybrać, albo ja albo jego hobby. Otóż mój ukochany od 20 lat zapisuje wyniki sportowe, robi tabele itp. To było nieznośne, bo robił to codzienne a zwłaszcza w weekendy. Normalnie fetysz. Oczywiście kosztem naszego życia, wyjście do kina czy gdziekolwiek było niemal niemożliwe, bo trzeba zapisywać wyniki. Wyrzuciłam mu je na śmietnik, przyniósł z powrotem, śmierdzące i brudne.
Aż powiedziałam dość, albo ja albo wyniki. Tylko jeśli je zniszczy będziemy dalej z nami ok. 3 dni z tym walczył, ale się zgodził!!!!
Ustaliliśmy, że pożyczę od znajomej, która pracuje w firmie archiwizującej, niszczarkę i wyniki pójdą na przemiał.
Tego dnia mnie zaskoczył, urządził "romantyczny wieczór", wiecie - kolacja, świece, wino itp. Nawet farelkę włączył żeby mnie grzała!
W końcu doszło do długo oczekiwanego momentu. Wzięłam wszystkie skoroszyty (ok.30!) i odczytałam im wyrok: : "z powodu próby rozbicia naszego związku skazuję was na śmierć w niszczarce". Chwyciłam pokaźny plik wyników i wpuściłam je do niszczarki. Ta błyskawiczne pocięła je na ścinki. Znajoma spisała się na medal, dała naprawdę mocny sprzęt.
On stał z boku z miną zmokłego kota. A ja dalej cięłam, jak suka, z dziką radością patrzałam jak znienawidzone wyniki wciągała niszczarka.
Lepiej mi, a On powiedział, że tylko mi dałby je zniszczyć. Dobrze wybrał.
Podobne tematy
Żal mi Go ! I żal mi Ciebie... Nie pomyślałaś ze to jego sposób na życie i wystarczyło Go tylko zdrowo ograniczyć? Nie oczywiście musiał zrobić to co Ty chciałaś i już ... a to że za pół roku nie wytrzyma wybuchnie i będzie z tego afera bo poniżać nikt się nie da to nie pomyślałaś....Powodzenia w wychowywaniu... a tak na prawdę wychować to można psa a nie dorosłą osobę. Ją można tylko zgnoić na jakiś czas, zabrać zabawki i wyrzucić. Poświęcenia owszem wszystko w miarę zdrowego rozsądku.
Wdeptałaś go w glebę. Przegięłaś i nie ciesz sie z pyrrusowego zwycięstwa. Chyba nie możesz już być pewna dnia ni godziny.
Kto sieje wiatr - zbiera burzę.
Myśle, ze wystaczyło pogadać, raz, drugi, trzeci i mówić o odczuciach, nie o faktach. Skoro byliscie tyle lat powinien był zrozumieć.
mnie to wygląda na nerwice natręctw
chyba ze chciał książkę napisać
Napisałam w skrócie. Wszelkie inne możliwości przez te 12 lat przecież próbowałam. odbyliśmy wiele rozmów na ten temat. Bez skutku. Teraz uświadomiłam jak kruche były jego statystyki sportowe. Robił je po klika godzin przez 20 lat, a niszczarka pocięła je 2 minuty!
Czy nie szkoda tego czasu?
nie ma nic gorszego jak "wychowac faceta". Przeciez to zwykly pantoflarz i tyle??tacy faceci cie kreca??? zniszczylas cos co bylo dla niego wazne i jeszcze piszesz to z taka radoscia???wstydzilabym sie na twoim miejscu pisac ze "tak wychowalam faceta", wychowac to mozesz dziecko a nie doroslego mezczyzne, ktory tez ma prawo miec i robic cos dla siebie!!! moglas go ograniczyc w tym co robi, a ty zrobilas to z premedytacja, zniszczylas wszystko, to tak jakby ktos zniszczyl cos, co kolekconowalas cale zycie i kazal ci o tym zapomniec....zal
facet to nie pies, nie małe dziecko które mozna wychować!
zniszczyłaś co co on kochał, moze to hobby, moze zboczenie?
nasuwa mi sie tylko pytanie skoro on wolał to niz spedzanie czasu z tobą to cos jest nie tak??
Postawiłam się na miejscu Twojego partnera i aż mnie ciarki przeszły, gdyby moja druga połowa zakazała mi mojego hobby, znienawidziłabym go i to byłby chyba koniec, nienawidzę takiego 'wychowywania'. Rozmowa, negocjacje, kompromis - tak. Ale nie ma sensu zmieniać dorosłej osoby na siłę. Poraziło mnie w tej wiadomości Twoje uczucie tryumfu - obawiam się, że przedwczesne. Choć rozumiem, że to hobby bardzo rzutowało na wasze życie, hmm, faktycznie, jakby ucieczka przed rzeczywistością, bo przecież nie można być w związku i poświęcać się tylko sobie i swoim zajęciom. Podejrzewam, że sprawa z hobby to tylko symptom wielu innych głębszych problemów.
Czizmazja a wczym tak bardzo przeszkadzało ci to ze on sobie cos tam pisze? Przecieżto było jego hobby,jego radość. Faceci jezdz na dwa dni na ryby i to w każdy weekend,a On byl w domu. Nie wierze,że siedział całymi dniami nad tymi statystykami! Mogłas mu powiedzieć ze soboty niedziele macie dla siebbie i niech w te dni uwinie sie w godzine bo potem chcesz z nim gdzies wyjść,ale jezeli nigdzie nie wychodziliści,to co by Ci przeszakadzało jak by robił to co lubi?
To co zrobiłaś było okrutne. Przeraża mnie Twoja satysfakcja... Ciekawe jak Ty zareagujesz kiedy jemu zacznie coś przeszkadzać, czy wówczas zdobędziesz się na takie poświęcenie... ( np jak stwierdzi, że masz za duzo ubrań w których nie chodzisz...)
odczytałam im wyrok: : "z powodu próby rozbicia naszego związku skazuję was na śmierć w niszczarce". Chwyciłam pokaźny plik wyników i wpuściłam je do niszczarki. Ta błyskawiczne pocięła je na ścinki. Znajoma spisała się na medal, dała naprawdę mocny sprzęt.
On stał z boku z miną zmokłego kota. A ja dalej cięłam, jak suka, z dziką radością patrzałam jak znienawidzone wyniki wciągała
normalnie mam przed oczami scene z piekla rodem. ja bym sie Ciebie bala jakbym byla facetem i nie dziwie sie ze Twoj facet mial mine zmoglego kota
12 2010-10-03 16:35:42 Ostatnio edytowany przez fammefatale (2010-10-03 16:37:18)
Dla mnie Twoje zachowanie było co najmniej żałosne i tu nie ma się absolutnie z czego cieszyć.Czujesz rodzaj zwycięstwa? nie wiedziałam,że związek to ring.Nie pomyślałaś,że to było dla niego ważne , że to jego pasja?gdyby chłopak zabronił mi rozwijania pasji chyba wyśmiałabym go , a później zastanowiła się nad sensem naszego związku.Może sama nie masz hobby , więc nie rozumiesz,że dla kogoś może to być bardzo ważne.Rozumiem,że to zajmowało sporo czasu,być może Twoim kosztem,ale żeby urządzać jakieś cyrki niszcząc coś,co robił przez lata?przegięcie.Żeby dorosła osoba w ten sposób się zachowywała , to nie żadna duma tylko wstyd,wstyd i jeszcze raz wstyd hehe.
P.s zgadzam się z coffini , czy Ty Czizmazja nie naoglądałaś się przypadkiem za dużo horrorów?:D sama je lubię , ale po co wprowadzać je w życie? ![]()
zgadzam sie z ari, voxi, apoteoza23 i innymi tutaj kobietami. Nic dodać nic ująć w tej kwestii
.
Powiem jednak ze nie chciałbym być na miejscu tego faceta i być z taką kobieta jak ty.
Niestety, bądz pewna że On do tego wróci!!!!! Zostałem podobnie "przemielony" wraz z moim hobby i marzę o tym żeby spotkać się ze zrozumieniem dla mnie. Ja na pewno wrócę do motocykli i mało mnie obchodzi czy przy żonie (może niedługo byłej?) czy bez. Znam jej słabostki i akceptuje je lecz uważam, że nie daje jej to prawa do tłamszenia mnie, bo ona ma poczucie "że przegrywa z rzeczami". Twój chłop pomęczy się trochę i powie Ci - wypad na szczaw!
15 2010-10-04 00:14:38 Ostatnio edytowany przez fammefatale (2010-10-04 00:15:31)
"wypad na szczaw" - hehe nie ma to jak kulturalna wypowiedź ![]()
'wychowałam swego faceta' - mam nadzieję,że i on kiedyś Ciebie tak 'wychowa'. Aż poczujesz na własnej skórze jak to jest,
gdy najbliższa, ukochana osoba stawia Ci takie 'ultimatum'(?)
Dziewczyno,kobieto, wychować to możesz sobie psa, zwierzątko, czy dziecko o ile takowe posiadasz, a nie mężczyznę.
Zapewne jesteś taką osobą, która nie ma żadnego hobby i nie rozumie jak ktoś je ma.
Współczuję Ci. Naprawdę.
a mnie dość dziwią te "przerażające, negatywne i żałosne" wypowiedzi..
"kochanie zrobie to dla Ciebie, jesteś wazniejsza od czegokolwiek innego" tak rozumiem postawę mężczyzny.. nie chciał się ograniczyć, chciał zrezygnować i to była jego decyzja..
są inne przypadki innych uzależnień ale oczywiście nikomu z was nie przeszkadzałoby gdyby wasz mężczyzna był uzależniony od gier, filmów, zabaw, używek i wszystkiego innego..
"idź idź słowiku, masz dar wykorzystaj go" a w domu zapchany zlew i dzieci płaczą..
a mnie dość dziwią te "przerażające, negatywne i żałosne" wypowiedzi..
"kochanie zrobie to dla Ciebie, jesteś wazniejsza od czegokolwiek innego" tak rozumiem postawę mężczyzny.. nie chciał się ograniczyć, chciał zrezygnować i to była jego decyzja..
.
Taaa,norlamalnie był chyba zachwycony i oddał doprowolnie gdy mu żona powiedziała...
" Wyrzuciłam mu je na śmietnik, przyniósł z powrotem, śmierdzące i brudne.
Aż powiedziałam dość, albo ja albo wyniki. "
byc moze i cel osiagnela ale jakim srodkiem,nie jestem za zadnymi terrorami,wiec nie podoba mi sie ten teatrzyk,wystawiony przez Czi.
Ale to co zrobilas to wcale nie bylo wychowywanie tylko pokazanie twojej prawdziwej i egoistycznej twarzy. Jestes okrutna i pozbawiona ciepla osoba. To zwyczjne znecanie sie nad drugim czlowiekiem. Powiem ci , ze nigdy bym tak nie postapila wobec innego czlowieka a tym bardziej istoty ktora niby darzysz uczuciem. Moj piesek Munio jest lepiej traktowany niz ty potraktowalas bliska ci osobe. Bo jest uwielbiany i rozpieszczany i nawet licze sie z jego kaprysami i przyzwyczajeniami. A to jest tyko piesek, zwierzatko. Zastanow sie nad tym postepowaniem ,bo ono do ciebie wroci pamietaj . Zycie toczy sie dalej . Nigdy nie wiesz co cie tak naprawde spotka ze strony bliskiej osoby nad ktora sie tak pastwilas. Okropne i naprawde bulwersujace.
hahahaha no poprawiacie mi humor
ktoś czegoś tu nie rozumie, ok bywają przyzwyczajenia, hobby i zainteresowania z których powinniśmy się cieszyć i nawet pomagać rozwijać je naszemu partnerowi ale są czasem "ułomności", które są bardzo niezdrowe i może wy drogie panie, mając męża, który zamiast żyć dniem codziennym (przykładowo) siedzi całymi dniami i gra w gry komputerowe..
jakaż to radość byłaby w waszych oczach.. na spacery mąż nie chodzi, śmieci wolicie same wynieść, w kuchni nie naśmieci bo je przed komputerem.. nie hałasuje, nie rozmawia, nie interesuje się domem, spokój, idylla.. no i te cudowne uczucie szczęśliwej żony, widzącej mężusia codziennie zasypiającego i budzącego się przed komputerem.. tak! to jest jego hobby, nie jestem egoistką dlatego będę moje złotko rozpieszczała i nie będzie mi to przeszkadzać..
p.s. pozdrowienia dla munia
niedługo sylwester, widziałem fajne ochraniacze słuchu przed fajerwerkami i paputki żeby muniaszek nie stresował się w święta..
22 2010-10-20 21:34:03 Ostatnio edytowany przez martyna2010 (2010-10-20 21:58:13)
Rozumiem, że jego zachowanie być może było wkurzające,jednak myślę, że głupotą jest zabronić komuś robić coś co kocha. Podobnie jak femmefatale, jakby mi chłopak zabronił robić, coś co uwielbiam, to bym go wyśmiała i nie widziała sensu w kontynuowaniu tego związku.
Co do Ciebie, Naturalnie- dziwię się Twoim wypowiedziom i rozumowaniu.
hahahaha no poprawiacie mi humor
Widzę, że gdyby Twoja dziewczyna zabroniła Ci robić coś co kochasz, to byś się cieszył i podporządkował.
ale są czasem "ułomności"
Rozumiem, że wg Ciebie chłopak opisywany w tym wątku nie ma hobby, lecz "ułomności". Może dla Ciebie to jest ułomność, ale jesli robił to co sprawiało mu przyjemność to nie wiem, dlaczego zostało mu to odebrane. Nawet jeśli to były "jakieś durne tabele". Każdy ma swoją banię, każdy lubi co innego i nie powinno mu się tego zabraniać.
Jeśli kogoś się kocha, to akceptuje się wszystko, również słabości. A Ty,Czizmazja zachowałaś się egoistycznie. Nie byłabym dumna na Twoim miejscu. Bo tak naprawdę to nie ma z czego.
specjalnie podkreśliłem, że
powinniśmy się cieszyć i nawet pomagać rozwijać je naszemu partnerowi
oczywiście trochę odbiegając i może popadając w skrajność aaaale można również "kochać" inne kobiety, można kochać alkohol i sex, wiem wiem zaraz napiszecie że to choroba itd.
partner jak najbardziej powinien cieszyć się wspólnie widząc jak dla drugiej osoby jest to ważne ale niech będzie pewna granica poświęcania czasu sobie i budowaniu czegoś wspólnie..
oczywiście trochę odbiegając i może popadając w skrajność aaaale można również "kochać" inne kobiety, można kochać alkohol i sex, wiem wiem zaraz napiszecie że to choroba
Fakt, popadasz w skrajność i odbiegasz od tematu. Można kochać wiele rzeczy ale mowa jest o notatkach i dlatego mamy takie stanowisko a nie inne. Jeśli chodziłoby o kobiety, alkohol, seks to zapewne zmieniłoby to postać rzeczy.
25 2010-10-21 19:22:41 Ostatnio edytowany przez martyna2010 (2010-10-21 19:34:06)
Naturalnie- owszem napisałeś, że powinniśmy się cieszyć i pomóc rozwijać pasję partnerowi, ale wyróżniłeś też "ułomności". Tak jeszcze chciałam się cofnąć do Twojego wcześniejszego postu, bo czytam Twoje posty i za cholere nie mogę zrozumieć pewnej rzeczy. Większość dziewczyn krytykuję Czizmazje za to, co zrobiła swojemu partnerowi, a Ty najwyraźniej ją dopingujesz. Wręcz Cię to bawi. Dziwi mnie, że mężczyzna wypisuje takie rzeczy. Wnioskuję, że albo postępujesz tak jak Czizmazja (zabranianie partnerce robić coś co kocha) albo po prostu gdyby dziewczyna zabroniła Ci rozwijać swoje zainteresowania,to byś się bez gadania podporządkował. Nie życzę Ci, abyś znalazł się w takiej sytuacji jak partner Czizmazji, ale być może gdybyś odczuł to na własnej skórze,to byś zrozumiał w jakiej sytuacji został postawiony owy mężczyzna i zapewniam, wtedy wcale nie byłoby Ci do śmiechu.
Dziewczyny, ale ten pan robi tabele wyników sportowych od 20 lat! Załóżmy, że jest około 30. Czyli ma to hobby od dziecka. Ja w podstawówce zbierałam sreberka po zagranicznych czekoladkach i wklejałam do zeszytu. To było infantylne. Poza wszystko co robimy żeby miało sens musi wpływać pozytywnie na naszą samoświadomość, musi nas rozwijać, dostarczać nam bodźców intelektualnych i mówiąc kolokwialnie "kręcić". Czy sporządzanie tabel wyników sportowych lub wklejanie sreberek do zeszytu jest rozwijające? Czy to jest dojrzałe? Nie, to po prostu fetysz, onanizm umysłowy. Zasadne jest jedno pytanie: po co on to robi? Jaki ma cel? Ci mu to daje? Takie wyniki można dziś znaleźć w internecie na kilku-kilkunastu różnych serwisach sportowych. W gruncie rzeczy robi to z przyzwyczajenia, siłą rozpędu i zachowuje się przy tym jak narkoman, jak uzależniony albo jak dziecko tłamszące ukochanego misia. Nie jak dorosły mężczyzna.
Tak więc w tej kwestii popieram autorkę wątku.
Natomiast diametralnie inną sprawą jest sposób, w jaki autorka rozprawiła się z tym hobby i w jaki sposób o tym pisze. To przypomina trochę relację matki z dzieckiem. Problem w tym, że po pierwsze, mężczyzna o którym mowa jest niedojrzały, a po drugie, autorka weszła w rolę surowej, karcącej, wychowującej matki. Może taki układ im odpowiada. On został ukarany, a że naprawdę jest dziecinny to kara zadziała i więcej takich rzeczy nie będzie robił.
Natomiast w związku dwojga dojrzałych, świadomych i odpowiedzialnych osób do takiej sytuacji by nie doszło. A gdyby nawet - to pewnie byłby początek końca takiego związku. Bo ta akcja z niszczarką to czyste upokorzenie - i dla niej, i dla niego. Ktoś wyżej napisał, że autorka wdeptała swego faceta w glebę - samą siebie również.
Emilia, ja to wszystko rozumiem. Ale Czizmazja nie musiała się posunąć do tego stopnia, ażeby zniszczyć to, na co było dla tego chłopaka bardzo ważne. Masz rację- upokorzyła nie tylko jego, ale też siebie. Przez chwilę pomyślałam, co ja bym zrobiła na miejscu tej dziewczyny. I doszłam do wniosku, że na pewno nie niszczyłabym tego, bo sama nie chciałabym aby ktoś niszczył moje rzeczy.
Tak samo Czizmazja nie powinna mu wyrzucać tych tabel. I tyle. Jest wiele innych sposobów, np. mogłaby je schować, aby on nie miał do nich dostępu, a gdyby strasznie chciał coś tam dopisać, to by mu na chwilę dała. I myślę, że nie byłoby takiego poniżania jak wyszło. No ale trudno, już jest po fakcie i nasze gadanie nic tu nie zmieni. Jedynie możemy wyciągnąć z tego wnioski, żeby nie postępować tak z naszymi partnerami, bo to może się dla nas źle skończyć.
Dziewczyny, ale ten pan robi tabele wyników sportowych od 20 lat! Załóżmy, że jest około 30. Czyli ma to hobby od dziecka. Ja w podstawówce zbierałam sreberka po zagranicznych czekoladkach i wklejałam do zeszytu. To było infantylne.
Niektórzy zbierają znaczki, monety ,kolekcjonują CKM i to też może być infantylne. Myślę, że nie można mówić o czyimś hobby jako bezsensownym zainteresowaniu tylko dlatego, że my uważamy to za głupie.
Jeśli przyjmiemy Twoje założenie to autorka wątku znała jego hobby i akceptowała je przez tyle czasu aż do momentu kiedy stwierdziła, że ma dość. Co się stało w takim razie , że raptownie zaczęły jej te notatki przeszkadzać?
Odnoszę wrażenie, że Czizmazja chciała się wyżyć na swoim mężu bo np. miała gorszy dzień? Ponadto zaplanowała sobie tą całą scenkę z niszczarką i z premedytacją niszczyła wszystkie zapiski. Jak można być tak bezdusznym? Autorka bardzo dobrze wiedziała ile te archiwalia dla niego znaczą ( miała na pamięci, że mąż przyniósł już je raz ze śmietnika).
To można było rozwiązać w inny sposób.
Znamy się od 12 lat. Różnie nam się układało, raz lepiej raz gorzej normalne. Ale ostatnio doszło do sytuacji, gdzie on musiał wybrać, albo ja albo jego hobby. Otóż mój ukochany od 20 lat zapisuje wyniki sportowe, robi tabele itp. To było nieznośne, bo robił to codzienne a zwłaszcza w weekendy. Normalnie fetysz. Oczywiście kosztem naszego życia, wyjście do kina czy gdziekolwiek było niemal niemożliwe, bo trzeba zapisywać wyniki. Wyrzuciłam mu je na śmietnik, przyniósł z powrotem, śmierdzące i brudne.
Tu mamy problem partnera. To nie jest hobby - hobby nie staje na przeszkodzie normalnemu życiu, jeżeli ktoś robi coś codziennie i nie potrafi się w żadnym dniu oderwać, jeśli nie wyjdzie z domu, bo musi coś zanotować i cały harmonogram dnia jest podporządkowany właśnie temu to mamy do czynienia z chorobą. Dlatego nie zgodzę się z tymi z Was, które piszą, że trzeba akceptować hobby itd., ponieważ w tym konkretnym przypadku to już nie było hobby. Tak, jak nie można za hobby uznać np. hazardu, choć pewnie sprawia przyjemność uzależnionemu.
Niektórzy zbierają znaczki, monety ,kolekcjonują CKM i to też może być infantylne. Myślę, że nie można mówić o czyimś hobby jako bezsensownym zainteresowaniu tylko dlatego, że my uważamy to za głupie.
Apoteoza, wśród wyznaczników uzależnienia jest m.in. destrukcyjny wpływ na życie społeczne i rodzinne i niemożność zaprzestania danej czynności. Gdyby to było hobby, to można byłoby wyjść z domu w weekend.
Jeśli przyjmiemy Twoje założenie to autorka wątku znała jego hobby i akceptowała je przez tyle czasu aż do momentu kiedy stwierdziła, że ma dość. Co się stało w takim razie , że raptownie zaczęły jej te notatki przeszkadzać?
A jeżeli żona alkoholika znosiła jego pijackie awantury przez 20 lat to musi to robić przez następne 20? To żaden argument. Każdy człowiek ma prawo i wręcz dla własnego dobra obowiązek ustalić jakieś granice, które są dla niego nie do przejścia. Nie zapominaj też, że wiele kobiet wypiera ze swojej świadomości problemy i z powodzeniem przez długi czas albo umniejsza ich wagę (to "tylko niewinne hobby"/ "przecież są gorsze rzeczy") albo mami się nadzieją na zmianę ("kiedyś mu się znudzi").
W końcu doszło do długo oczekiwanego momentu. Wzięłam wszystkie skoroszyty (ok.30!) i odczytałam im wyrok: : "z powodu próby rozbicia naszego związku skazuję was na śmierć w niszczarce". Chwyciłam pokaźny plik wyników i wpuściłam je do niszczarki. Ta błyskawiczne pocięła je na ścinki. Znajoma spisała się na medal, dała naprawdę mocny sprzęt.
On stał z boku z miną zmokłego kota. A ja dalej cięłam, jak suka, z dziką radością patrzałam jak znienawidzone wyniki wciągała niszczarka.
Lepiej mi, a On powiedział, że tylko mi dałby je zniszczyć. Dobrze wybrał.
Natomiast tutaj mamy problem autorki. Żaden związek nie będzie zdrowy emocjonalnie, jeżeli jedno z partnerów odczuwa dziką satysfakcję ze zrobienia czegoś, co było dla drugiej strony bardzo trudne. Można komuś pomóc wyjść z uzależnienia, można i nawet trzeba czasami postawić sprawę na ostrzu noża, ale kompletny brak emocjonalnego wsparcia to już pewien deficyt emocjonalny.
Nie popieram więc niszczenia/chowania przedmiotów, ponieważ jest to likwidowanie skutków, bez zajęcia się przyczynami. Osoba taka jak partner Czizmazji powinna trafić do psychologa/psychiatry i przejść to uzależnienie w relacji terapeutycznej, którą żaden związek nie jest.
To można było rozwiązać w inny sposób.
I tylko tu się zgadzamy.
apoteoza23 napisał/a:Niektórzy zbierają znaczki, monety ,kolekcjonują CKM i to też może być infantylne. Myślę, że nie można mówić o czyimś hobby jako bezsensownym zainteresowaniu tylko dlatego, że my uważamy to za głupie.
Apoteoza, wśród wyznaczników uzależnienia jest m.in. destrukcyjny wpływ na życie społeczne i rodzinne i niemożność zaprzestania danej czynności. Gdyby to było hobby, to można byłoby wyjść z domu w weekend.
Ok, tu sie zgodzę.
apoteoza23 napisał/a:Jeśli przyjmiemy Twoje założenie to autorka wątku znała jego hobby i akceptowała je przez tyle czasu aż do momentu kiedy stwierdziła, że ma dość. Co się stało w takim razie , że raptownie zaczęły jej te notatki przeszkadzać?
A jeżeli żona alkoholika znosiła jego pijackie awantury przez 20 lat to musi to robić przez następne 20? To żaden argument.
Z tym przykładem trochę przesadziłaś. Czizmazja poznała swojego męża już jak prowadził zapiski sportowe od 8 lat. Jeśli porównam to do przedstawionego przez Ciebie przykładu z alkoholem to podejrzewam, że większość z nas nie związałaby się z tym mężczyzną a raczej alkoholikiem.
Ta ilustracja jest nietrafiona. Nie można porównać notatek sportowych z nadużywaniem napoju wyskokowego.
Sa granice,w ktorych miesci sie czas jaki poswieca sie osobistej przyjemnosci,jak w tym przypadku byly przekroczone.Partner siedzi i wpatrzony jest w tv,komputer,kumpla wszechwiedzacego,w cos co mu do szczescia jest niezbedne,ma w nosie zwiazek.moj od malych kroczkow zaczal znowu przesiadywac i grac,byl czas ze nie gral wcale ale od jednej gry sie zaczelo i teraz jest na zmiane z nk,fb gryyyy:)) jedna po drugiej.robi to bo lubi,nie ograniczam jego hobby,tylko godziny ktore mijaja a on gra,ja sie zajmuje wszystkim tylko nie mysleniem ze nas to oddala od siebie,tak czy inaczej jakby byla sila i mysl w jego glowie ze to co sie dzieje nie jest najlepszym dla nas czasem bylabym szczesliwsza kobieta..jak sam kiedys przyznal takie nalogowe granie itp. nie jest najlepsza forma spedzania czasu,ze wie ze mnie zaniedbywal to wrocil jednak do zabawy.czizmazja podziwiam kobiety ktore trzymaja sie swego zdania,bo wlasciwie je maja,wiem ze sama czasem jestem zdecydowana i konsekwentna,wtedy wszystko mi sie udaje,a jak jestem dobra,i zgadzam sie by komus bylo dobrze nie mi,wtedy zawsze cos sie posypie..
współczuję facetowi.
Czy mogę zadać pytanie Czizmazja - jak się dzisiaj wiedzie? czy to tylko chwilowa presja egzamin zdała?
malibu1000 - napisz mi prosze, dlaczego jesteś ze swoim partnerem?
Malgossska od pewnego czasu nam sie nie uklada,wiec dlatego ze mieszkamy razem,a nie lubie zyc w klotni pierwsza wyciagam reke,i on to wykorzystuje..szukam winy po obu stronach,tam zawsze jest,wiem to,tylko cos mi sie wydaje ze mozemy sie teraz tylko czesciej klocic,bo on woli jak jestem twardsza,mimo ze wie ze nature mam lagodna i ustepliwa..zmeczona jestem ta sytuacja.
malibu1000 - zadałam Ci pytanie tylko dlatego, że chciałabym poznać motywy bycia z kims, kto Ciebie zwyczajnie wykorzystuje emocjonalnie i Ty się na to zwyczajnie godzisz - więc ponowię pytanie - DLACZEGO z Nim jesteś?
wlasciwie mam duzo bardziej skomplkowany problem niz moj facet,a mianowicie moja slaba samoocena,w pewnych sytuacjach..on ma w sobie duzo pozytywow za co jestem mu wdzieczna,mobilizuje mnie do dzialania,daje mi wsparcie inni exprzyjaciele tego nigdy nie probowali robic,chyba z uwagi na to ze moimi przyjaciolmi nigdy nie byli.teraz mamy byle jakie kilka dni
(czy cos w ten desen.moze bedzie lepiej
Zgadzam sie z tym ze jesli typ daje zniszczyc swistki papieru ma swiadomosc ze robi cos wiecej,a mianowicie chce ratowac zwiazek,o tym jeszcze raz przypomne,na razie nie chce pisac o mojej sytuacji,tylko Malgossska skad tyle pesymizmu w moja strone?bo tak odebralam twoja interpretacje..moze sie myle??
mąż zwyczajnie boi się Ciebie Czizmazja i uciekał w swoje hooby przed Tobą...przykre niestety...
a teraz pozostał Mu tylko ten strach i Ty...
Współczuję serdecznie temu Panu...
Czizmazja a ja mam takie pytanie ?? czy twój partner tylko je zapisuje ??? czy też gra !!!
bo jeśli tylko sobie zapisuje to uważam ze powinnaś wspierać go w jego pasji . Mój mąż też ma hobby i myśle ze nie mogła bym mu tego zabronić bo ja widzę radość w jego oczach
Ale jeśli stawia też mecze to już jest w pewnym sensie hazard!!! a wiem coś o tym bo mój teść też ma ten problem i pochłania to dużą ilość pieniędzy
Pozdrawiam MonikaP99
ja jestem zdania ze jezeli tak postawilas sprawe a on tak bardzo to lubil to mysle ze i tak dalej bedzie zbieral te wyniki tylko teraz bedzie to robil w tajemnicy przed toba sama wiem ze facetem trzeba czasami lekko wstrzasnac ale tak drastyczne zachowanie chyba nikomu nie wyjdzie na dobre trzeba bylo z nim pogadac zeby robil to moze wtedy jak ty tez poswiecasz swoj wolny czas na jakies swoje sprawy a to co zrobilas bylo zbyt wstrzasajace napewno przez jego hooby czulas sie odrzucona i niezauwazana ale mozna bylo to zalatwic w inny sposob mysle ze rozmowa rozmowa i jeszcze raz rozmowa i przedstawienie mu swoich obaw i tego co czujesz w zwiazku z tym ze on caly czas zajmuje sie spisywaniem wynikow dala by lepszy efekt niz to co zrobilas ale zobaczymy jak to rozwinie sie dalej bo napewno na tym nie koniec
Malibu1000, mój pesymizm - który dobrze odczytałaś, bierze się stąd, że bardzo trudno jest walczyć z uzależnieniem jednostronnie ![]()
jak na razie daje rade,wiem ze wszystko zalezy od nas,zawzse to sobie powtarzam, ty razem pomogla mi ta strona w ciagu kilku dni czytania o problemach kobitek i czasem facetow z "naszymi' problemami przypomnialam sobie ze nie jestem pepkiem swiata,inni potrzebuja wiecej wsparcia niz ja i na szczescie z czasem u kazdego wychodzi slonko,inaczej byloby katastrofa sie urodzic.. a tak nie jest!kazdy wie ze w zyciu nastepny dzien moze przynies cos milego,dlatego wart nieraz nie myslec o swoich klopotach ale zamiast tego o milych wspomnieniach i rzeczach ktore przydarza sie jutro.rozkminka jest dobra ale nie w nadmiarze;)
Czaizmaja - po części moge sie domyslec dlaczego to zrobiłas... nie rozumiem opinii niektórych Pań.. uwazam ze nie zrobilas tego ,,od tak" poprostu z tego co piszesz wynika że twoj facet nie ma dla ciebie kompletnie czasu... nie powinien rezygnowac ze swojego hobby, ty tez nie powinnas go ustawiac ale powinien ograniczyc te zapiski... Na pewno nie jedna z was denerwowałoby to gdyby facet całymi dniami siedział i zapisywał te wyniki a nie miałby czasu na piatkowy wypad do kina, niedzielny spacer...Wiem jak emocje działaja na czlowieka.. ja kiedys tez wyłaczyłam mojemu gre choc przeszedl tyle poziomów. Porozmawiaj ze swoim partnerem na spokojnie, spróbuj go wyciagnac na spacer itd. mam nadzieje ze uda mu sie ograniczyc czas spedzony na tabelach itd. a poświeci wiecej czasu Tobie. Zycze wam powodzenia ![]()
Malibu1000, dobry wieczór
ja Ci się dzisiaj wiedzie?
Chcę tylko powiedzieć, że masz fantastyczny cytat w podpisie ?Mówisz, że ja ci pomogłem. Była to moja przyjemność, tańczyłem mój taniec. Pomogło ci to, no to cudownie. Przyjmij moje gratulacje. Niczego mi nie zawdzięczasz?. Anthony de Mello
I tylko mam pytanie - jak Ty interpretujesz tę myśl de Mello?
Witam!Malgosska u mnie jest dobrze,wolne od pracy,wolne od faceta,czyli to czego potrzebowalam w ostatnich tygodniach,narazie zawiesilismy bron ale i tak dobrze ze mamy rozne dni wolne
) odnosnie mojego podopisu to nie ma wielkiej filzofii w mojej interpretacji(ale jak go przeczytalam po raz pierwszy pomyslalam ze dawno nie widzialam czegos tak dobrze ubranego w slowa),ze wiara we wlasne mozliwosci i praca nad soba jest kluczem do wszystkich drzwi;))do tego dobrze czasem byc obserwatorem,zyc ale, nie byc bohaterem kazdej sytuacji..
Mam pare rzeczy do zrobienia dzis, ale zycze udanego wieczoru!pozdro Gosska:)
alez wszyscy bzdurzycie. Dziewczyna zalatwila sprawe elegancko. Po tylu latach przedkladania hobby ponad zwiazek, nic lepszego zrobic nie mogla. Przeciez dziewucha pisze jasno, ze nawet do kina wyjsc nie mogli, bo liczyly sie tylko wyniki. Ile byscie zniosly? Bo jak znam zycie, to zaraz bylby placz i zgrzytanie zebow, ze on nie chce z wami wyjsc, bo woli zapisywac swoje cuda i tkwic w swoim swiecie.
To juz sie o obsesje ociera...
Takze pasja swoja droga a obsesja swoja i postawmy miedzy nimi gruba kreche.
Wiecej wyobrazni laski.
Witam, po przerwie. Odpowiadam na pytania jak tak u nas : dobrze, chyba pomogło choć to krótki okres czasu. Ale widzę zmiany w zachowaniu mojego męża. Chyba w sobie też. Czy zrobiłam to jeszcze raz? Oczywiście, nie mam wątpliowości.
Czytając Wasze teksty dochodzę do wniosku, iż nie wszystkie zrozumiałyście sens mych słów. To może z powodu krótkości tekstu. Dziękuję za wsparcie mego zdania dla kasienka82, tak to u nas było.