witam.
Opisze w skrócie moja chistorie bo nie chce nikogo zanudzać.
Mialam romans przez 3lata z zonatym mężczyzna.Jednak nasza znajomośc trwa juz prawie 30 lat.
Oczywiście wiązalo się z tym wiele emocji zarowno tych dobrych jak i zlych. Brak poczucia bezpieczństwa ,ciągła niepewnośc ,praktycznie żadnych szans na wspólne życie.Bylam tego świadoma.nie robilam sobie żadnych nadziei a nawet i nie chcialam żeby dla mnie zostawil swoją rodzinę.Nie potrafilabym z tym żyć ,mysle ze on też.Spotkalo nas cudowne uczucie tyle że w nieodpowiednim czasie!
jednak nie w tym rzec.Rozstaliśmy sie jakiś miesiąc temu.Praktycznie z mojej inicjatywy gdyż nie moglam już dlużej znieść że"nie może spojrzeć zonie prosto w oczy,że ma wyrzuty sumienia wobec swojej rodziny" to bylo dla mnie juz zbyt męczące!Sklamałam ze kogos poznalam i nie chce żebysmy sie dalej spotykali ze tak bedzie lepiej i żeby wrocil do żony.Byl rozżalony ,pozostalismy tylko w kontakcie telefonicznym.Po jakimś czasie zadzwonil i powiedzial że nie chce juz grzeszyć,byl u spowiedzi i chce naprawić swoj bląd i że spotkamy sie może za jakiś 15 lat!O zgrozo, na to nie moglam sobie pozwolić!Zaproponowalam przyjażń albo zwykle koleżeństwo ale on powiedzil że to nie ma sensu.Poprosilam go o jeszcze jedno-ostatnie spotkanie ale odmowił argumentując ,że lepiej nie kusić losu...
Przyznam że sie wsciekłam.Powiedzialam ze uważam że powinien powiedzić o tym swojej żonie a jesli tego nie zrobi to ja to zrobie.
Zrobilam cos strasznego-zadzwonilam do jego domu,odebral on tak jak sie tego spodziewalam.nie odezwalam sie,odkladając sluchawke.Jednak wiedzial że to ja bo za chwile zadzwonil i powiedził że jeśli chociaż jeden raz zadzwonie albo wyslę do niego chocby sms-a to on mi pokaże...byl naprawde wściekly i wystraszony.Zresztą wcale mnie to nie dziwi.Powiedzialam mu że jest zwyklym tchorzem i że nie chce go znać!Mocne słowa!Slowa ktorych tak bardzo żaluję.Jak mogłam przekreślić 30 lat naszej znajomości w jednej chwili?Tak jakby dla mnie umarl!
Chce wiedzieć co u niego slychać ,co robi, jak żyje.wiem że on juz sie nie odezwie zbyt dobrze Go znam.
Prosze poradzcie-jak to wszystko "odkręcić".
Nie potrafie zyc z ta świadomościa że już nigdy go nie spotkam...