Witam,
mam 29 lat i czuję że moje życie jest do bani!!!mam wspaniałego synka, jestem żoną ale nieszczęśliwą od dwóch lat psuje się między mną a moim mężem chyba go już nie kocham bardzo mnie skrzywdził swoimi słowami, może było to też spowodowane tym że miałam kogoś na boku szukając ucieczki od problemów w domu, niestety tamten mężczyzna miał kogoś i miał z nią dziecko, na początku bałam się ale coraz bardziej mu ufałam potem zakochałam, mówił o niej (chyba jak każdy mówi) że była dla niego nie dobra żyłam tylko dla niego wszystkich odsuwałam od siebie wierząc że on zostanie ze mną!teraz nie mam nikogo, nawet mama ze mną nie rozmawia nikt tak naprawdę nie wie że był ktoś w moim życiu ale wszystko diabli wzięli! on odszedł od niej, nie mieszkał z nią prawie rok co działo się przez te dwa lata było cudownie choć parę razy zawiodłam się na nim nawet gdy on zawodził ja czułam się winna żyłam swoimi i jego problemami, mówił że mu tez ciężko że ciągle myśli o mnie i u mnie tak było chodziłam załamana gdy on świetnie się z nią bawił odwiedzając dziecko, fakt ma ciężki charakter ale to tylko ja tak sobie to tłumaczyłam chciałam mieć kogoś kto mnie pokocha będzie dbał o mnie ale on był tylko gdy nie było jej gdy tylko się zjawiała ja nie mogłam nawet napisać smsa, dużo by pisać pewnego dnia nie wytrzymałam i powiedziałam że ty jesteś zawsze w moim życiu a ja tylko jak mnie potrzebujesz, obraził się ale nie raz tak było pomyślałam że po raz pierwszy nie zrobię pierwszego kroku jak kocha nie zostawi mnie myliłam się gdy już nie wytrzymałam podeszłam do niego byłam miła gdzie po zachowaniu wyczułam że coś jest nie tak parę dni później spytałam się prosto w oczy czy do niej wrócił powiedział że tak nie było mnie tylko przez miesiąc załamałam się myśląc że on tęskni też cierpi jak ja a on pocieszał się w jej ramionach nie rozumiem facetów a przecież to ze mną układał życie miał mnie nas zabrać cały mój świat runął nie uśmiecham się biorę tabletki na uspokojenie ciągle myślę co z nią tam robi zamiast o tym że nie był mnie wart!!! wariuje!!! chciałabym żeby go też zabolało jak mnie ale on chodzi uśmiechnięty zadowolony a ja się wkurzam i cierpię:(:(:(;(czy on wogóle coś czuje?
wielokrotnie slyszalam, ze jestem wyjatkowa, ze zasluguje na wszystko, co najlepsze... ale i tak mnie zostawiali. dla kogo? wcale nie ladniejszych, nie madrzejszych (obiektywne oceny osob z zewnatrz). skoro jestem taka wyjatkowa, dlaczego mnie zostawiali??? bali sie tej mojej wyjatkowosci? w takim razie pier***e ta wyjatkowosc i chce byc normalna, zyc w normalnym zwiazku, miec normalne problemy.
a tak ze swoja wyjatkowoscia jestem wyjatkowo samotna i czuje sie wyjatkowo beznadziejnie...
chcę być szczęśliwa!!!!
Czego ja się boję:
1) Boję się, że już nigdy nie będę taką samą kobietą jak przed związkiem z moim eks. Byłam wesołą, energiczną i towarzyską dziewczyną. Przyznam, że sama się podłożyłam. Byłam na każde jego zawołanie, zrezygnowałam z własnego życia tylko dla jego dobra i szczęścia. Mimo to zawiodłam, okazałam się tą nie idealną, nie wpasowaną w jego kanony piękna.
2) Boję się, że już nigdy nie będę w stanie uwolnić się od tego uzależnienia jakim był on.
3) Boję się, że nie potrafię uwolnić się od niszczących mnie wspomnień
4) Boję się, że już nigdy nie pokocham i nie zaufam komuś innemu
5) Boję się, że skoro jestem beznadziejną kobietą, czy jeszcze mnie ktoś pokocha
6) Boję się samotności.