Miesiąc temu, pod koniec wakacji wracając sama do domu spotkałam fajnego chłopaka byłam już pijana bo to był mój ostatni dzień w pracy i wracałam z pożegnalnej imprezy. Jak już wspomniałam spotkałam jego szlismy razem w stronę mojego domu, nagle zaczęlismy sie całować , przytulać.... Czułam sie przy nim świetnie. Rano obudziłam sie w domu i nie pamietałam jak sie rozstaliśmy nie zwieliśmy do siebie nr. tel. koniec znajomosci.... Kiedy wróciłam do domu odnalazłam go na nk. Wysłałam mu zaproszenie on zaakceptował i napisał ze przeprasza za tamten wieczór ja również przeprosiłam. Poprosił o mój nr. tel. pisał mi ze załował ze nie wziął ode mnie od razu nr. i ze myslał o mnie... Pisaliśmy ponad tydzień i postanowiliśmy się spotkać. Wczoraj sie spotkaliśmy, poszliśmy na długi spacer, bardzo milo nam sie rozmawiało, kiedy chcaiłam juz jechać do domu zapytał czy mnie nudzi?! a ja odpowiedziałam ze nie i zostaółam jeszcze troche. Później odprowadził mnie do auta, zaprosiłam go tymrazem do mnie a on powiedział ze z chęcia jutro do mnie przyjedzie. Pocałował mnie w policzek, poczekał aż wyjade. Było bardzo sympatycznie. Za chwilke pisałm i pytał czy dojechałam.... pisaliśmy óźniej troche i poszłam spać. Rano jak zawsze napisałm ze już wstałam, i ze czekam kiedy on sie obudzi, bo zawsze tak ze soba pisaliśy. Do teraz sie nie odzywa. Wydaje mi sie ze już sie nie odezwie, i to mnie bardzo boli, czuję sie jak śmieć, jak jakas brzydula, przez to ze sie nie odzywa jeszcze bardziej wpadłam w komplksy. Czuje sie mało atrakcyjna. Może mu się nie spodbałam wczoraj, moze ta mila rozmowa, buziak, troska czy dojechałam do domu to tylko pozory... Ja szybko przyzwyczajam sie do kogos, i później cierpie, teraz tak jest. Czuje się okropnie.... wpadłam w jeszcze wieksze kompleksy, do wczoraj tłumaczyłam sobie ze każdy człowiek ma jakieś wady, że nie ma ludzi idealnych, ale dzis juz mys.le inaczej. Czuje sie jak potwór... nic chyba nie jest w stanie zmienic mojej niskiej samooceny. Może wy znajdziecie jakies normalne wyjscie z tej sytuacji i odpowiedz na pytanie dlaczeo on sie nie odzywa? ja juz do niego pierwsz nigdy nie napisze nie lubie sie narzucać, nie chce by traktowano mnie jako natręta....Do niedawna czułam sie ładna, wielu facetów zwracało na mnie uwage moze nie jestem piekna, mam komplksy, ale dbam o siebie, jestem czystą dziewczyna, a co najważniejsze wydaje mi sie ze nie należe do głupich dziewczyn....
Podobne tematy
Kochana nie przejmuj się. Jak nie napisze to będzie inny :* Uśmiechnij się do siebie i rozejrzyj woół siebie. Ktoś mi kiedyś powiedział że jak się rozejrze dokładnie to znajdę wiele osób które chciało by ze mną być a ideałem nie jestem :*
Nie chciałbym Cię obrazić, ale pierwsza moja myśl po przeczytaniu tego to: łatwa i niezbyt mądra dziewczyna.
Piszesz, idę sobie SAMA nawalona, nocą, spotykam jakiegoś nieznajomego kolesia, po czym uderzam z nim w ślinę + macanki, a rano jeszcze się okazuje, że mi się film urwał - to chyba nie bardzo jest zachowanie mądrej i porządnej dziewczyny.
Później odprowadził mnie do auta, zaprosiłam go tymrazem do mnie a on powiedział ze z chęcia jutro do mnie przyjedzie.
Po takiej akcji to ja bym takie zaproszenie odebrał jako zaproszenie na seks. On nawet nie kiwnął palcem, żeby Cię zdobyć. Teraz im więcej będziesz mu się narzucać tym bardziej będzie go to upewniało w przekonaniu, że już ma Cię "w kieszeni".
wieczorem sie wytłumaczył ze zostawił telefon u brata w aucie, a ten był cały dzień u dziewczyny
- mhm, mógł jeszcze dodać, że dobra ściema to połowa sukcesu ![]()
Oj zauroczyłaś się okrutnie malwinko ![]()
Nie szukaj winy w swoim wyglądzie, tylko w zachowaniu ![]()
Jeśli gość ma głowę na karku, to uważaj, żeby Cię nie wykorzystał, bo potem będziesz cierpieć, a On będzie miał jedną "zaliczoną" na koncie więcej.
Post przeniesiony:
Poznałam go w wakacje... troche dziwna sytuacja szłam po dyskotece do domu w którym mieszkałam w sezonie i stał on podszedł do mnie i odprowadził mnie do domu po drodze się całowaliśmy... oboje byliśmy pijani nie wiem co nami wtedy kierowała. Następnego dnia miałam okropne wyrzuty sumienia.nie wymieniliśmy sie nr.tel. ale ja cały czas o tym myślałam. Kiedy wróciłam do domu znalazłam go na nk i zaczęliśmy pisac potem przez tel i tak się zaczęło. Pisalismy o wszystkim o tym że on i ja chcielibyśmy zacząć nowy związek ze oboje zostaliśmy zdradzeni przez naszych byłych partnerów. W końcu sie spotkaliśmy bardzo miło nam sie rozmawiało aczkolwiek cos się zmieniło.Coraz mniej się odzywał a przed spotkaniem przeciez pisaliśmy wiecej. Dzis było 4 spotkanie, było miło, ale nie odczuwam tego ze mu się podobam, że chciałby ze mna być, nie czuję się przez niego adorowana. Jest inny niż faceci któych znam, nie jest nachalny, nie podrywa mnie, nie mówi mi miłych rzeczy, żadnych komplementów.... Nie mogę go rozszyfrować. Niby mnie nie adoruje ale piisze czy chcaiłabym sie spotkać za każdym razem całuje mnie w policzek na przywitanie i na pożegnanie, ale to nie jest to, nie daje żadnych znaków, nie czuje zainteresowania z jego strony. Czy to taki typ człowieka, czy tez on traktuje mnie jako koleżanke? przyjaciółka powiedziała mi ze gdybym mu się nie podobało to nie proponowałby mi kolejnych spotkań, że to może taki ty faceta który nie potrzebuje smsów na dobranoc na początek dnia, nie potrzebuje czułych rozmów, czy też pokazywania dziewczynie że mu się podoba no ale mnie to męczy, chciałbym jasno wiedzieć czy spotyka się ze mna jako z koleżanką, czy jako z dziewczyna z którą chciałby być. Nie chce mu sie narzucać, wiec nie pisze pierwsza, czekam zawsze kiedy on sie odezwie.Męczy mnie ta sytuacja, facet bardzo mi sie podoba, ale nie wiem co on mysli o mnie. Co wy mi radzicie? jak mam zachować w tej sytuacji? może to ja jestem dziwna, a on jest normalny?
a co myslicie o tym bym poprostu zapytała jak on traktuje naszą znajomość? czy to zły pomysł?
Wydaje mi się, że w związku z tym, w jakich okolicznościach się poznaliście, on liczył tylko na seks, bo uznał, że trafiła mu się łatwa dziewczyna, a że jak wytrzeźwiałaś, zachowywałaś się normalnie, rozsądnie i Ciebie nie zaliczył przy drugim spotkaniu, to sobie Ciebie odpuścił, bo on poszukuje prawdopodobnie dziewczyny do zaspokojenia swoich seksualnych potrzeb.
Właśnie mi sie wydaje że nie liczy na sex... tak to nie spotykałby sie ze mną. Nawet mi sie nie narzuca... nie wiem nie mogę go rozszyfrować. Nie jestem łatwa ani głupia poprostu raz mi się zdarzyło tak zabalować i popełniłam głupstwo całując sie z nim. Nie wiem co robic jak sie zachowywac, myśle by napisać i zapytac poprostu jak on traktuje naszą znajomość, jeśli napisze że traktuje mnie jako kolezanke to dam sobie spokój, bo mi sie on bardzo podoba i chciałabym z nim być...
Może on w ogóle zastanawia się, czy warto się z Tobą wiązać, skoro wtedy się tak zachowałaś. Ja wierzę Ci, ze na co dzień taka nie jesteś, ale on może mieć wątpliwości, bo wiesz jak to się mówi: faceci lubią łatwe laski, ale na chwilę, a te "porządniejsze" na coś trwalszego. A ta jedna akcja pod wpływem alkoholu może budzić w nim wątpliwości. Wierzę Ci, że to był incydent, ale mógł on zasiać ziarno niepewności.
No tak racja, bardzo tego załuje, ale wina leży po pobu srronach, wszystko sobie wyjaśniliśmy... Właśnie oglądałam zdjecia jego byłych dziewczyn, nie wiem dlaczego ja mam tak niską samoocene... dam sobie z nim spokój choć bardzo mi sie podoba, ale czuję sie od nich gorsza, a on mi utrudnia sprawe i nie wykazuje mi tego ze choć troche mu się podobam...