Zrobiłam coś strasznego , wiem ,że to okropne z mojej strony ale też wiem,że jestem temu winna....Mój partner,z którym jestem 2 lata , mieszkamy razem. Myślałam ze jest między nami ok . do teraz , bo sama już nie wiem .
Nigdy nie ukrywał przede mną faktu,że ma kontakt ze swoją byłą dziewczyną, jak mi powiedział, są już tylko znajomymi i nic wiecej,poza tym odziela ich spora odległość ( między innymi był to powód do rozstania ) , w każdym razie nigdy nie było tak ,że nawet jeśli pisał z nią na gg to ukradkiem ,ale mimo to ja widząc ,że z nią pisze dostawałam "białej gorączki" wychodziłam z pokoju , bo nie czułam sie z tym komfortowo. O czym on wie , bo już raz była "kłótnia " o to . Wtedy mi powiedział,że on jest fer mimo wszystko i że nie mam go podejrzewać o coś czego nie robi a także porównywać go do poprzednich partneró przez których zostałam zraniona .
Tak czy inaczej , od tamtego momentu , jeśłi wchodzi na gg to jest na statusie "ukrytym" , jak mi sam powiedział,tylko dlatego,żeby ona sie nie odezwałą ( choć przecież i tak może napisać i czekać na odpowiedź) i żebym tylko ja miała spokój.
Oczywiście liczyłam sie z tym,że pisze z nią czy z innymi znajomymi ( ale nie o nich tu chodzi, bo z innymi pisze nawet na ukrytym) kiedy mnie nie ma w domu .Z jednej strony wiem,że nie zamknę go w złotej klatce ... i to rozumiem .
Ale mimo wszystko ...tak jestem nie ufna , bo sie sparzyłam nie raz .
Zrobiłam coś czego i tak nie mogę sobie wybaczyć, i czuje sie z tym podle .Przeczytałam jego rozmowy na gg z nią , po kryjomu .
Pisze jej ,że ja go kontroluję ( nie wiem dlaczego tak pisze, bo nie wykazuje tego , nie chodze za nim ani nie sprawdzam co robi itp.) ,napisał jej ze bedzie sie odzywal jak mnie nie bedzie,a przynajmniej dał jej tak do zrozumienia .Napisał też ,że wie ,że to nie jest fer wobec mnie ,ale sama do tego doprowadziłam a on potrzebuje trochę niezależności w związku i tak powinno zostać.
Druga sprawa to to ,że on chyba ma nadal ją w sercu ,być może źle zrozumiałam ich rozmowy ( jak to kiedyś ktoś mi powiedział,że rozmowy z byłymi można źle zirtepretować i schiz gotowy ), w każdym razie wynika z tych rozmów ,że ona jest dla niego miłym wspomnieniem i tak jak napisałąm ma ją w sercu .
Sama nie wiem co mam o tym myśleć...był okres ,że często fochałam , sama nie wiem dlaczego , obrażałam sie na wszystko dosłownie , go to wkurzało itp. i podczas jednej z rozmów o moim zachowaniu zapytałam go " Nie tego szukałeś?" odpowiedział mi ze nie do końca , bo on chce mieć w domu spokój itp. zapytałam czy mam odejść ? Odpowiedział mi,że nie mam odchodzić,że on mnie kocha ,że chce tej rodziny itp. Zaczęłam sie zmieniać , tak mi sie przynajmniej wydawało , ale ostatnio mi powiedział,że nie do końca sie zmieniłam ,że jeszcze trochę powinnam sie zmienic,przypuszczam,że faktycznie jest we mnie jeszcze to fochanie za nic , zreszta wczoraj to wyszło ,ale do mnie to dotarło bardzo późno. Mówi ,że jestem dla niego wszystkim , noszę obrączkę któą dostałąm od jego mamy , sam też chciał ,żebym ją nosiła. ok okazuje mi miłość ,ale co z nią ? Nie wiem jak mam to wszystko odebrać , być może źle zrozumiałam ich rozmowy ,ale mimo wszystko dziwnie sie z tym czuje .
Napisał jej ,że on wie ,że nie może tego wszystkiego zostawić ( czyli mnie ) , ale zrodziło sie we mnie pytanie czy nie może bo kocha czy nie może bo on tak nie postępuje.
Jestem zawieszona w swoich myślach , miałam nawet myśl,żeby odejść ,ale czy dobrze zrobię ? Czy wyolbrzymiam ? Tego nie wiem. Nie chce mu tego mówić , bo to nie ma sensu , rozmawialiśmy na jej temat dużo razy i zawsze mi mówił,że to już tylko znajoma ,że czasami piszą ale to wszystko.
Kawałek ich rozmowy z kiedyś tam:
On:
Ona myśli ,że ja ciągle coś do ciebie czuje .Blondynka .
Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć a jeszcze bardziej nie wiem co mam robić .
Mówi ,że kocha , okazuje to i tego nie neguje, marzy o kupnie domu itp. a tu takie coś.......mówi,że jestem dla niego wszystkim ,ale czy napewno ???
Co o tym sądzicie ?????