W dniu wczorajszym byłam z mamą i bratem wybierać pomnik dla mojego taty, który zmarł kilka miesięcy temu. Przy tej okoliczności zaczęłam po raz kolejny zastanawiać się nad problemem, który chcę dzisiaj poruszyć. Otóż stając w obliczu wyboru sposobu pochowania ciała zdecydowanie byłam za tym, aby Jego ciało skremować, a prochy wsypać do urny. Niestety moja mama była temu przeciwna, stwierdziła bowiem, że tata zawsze miał bardzo tradycyjne podejście do tych spraw, nigdy nie wyraził też woli, aby ciało zostało pochowane inaczej niż w trumnie (choć też nie zaznaczył, że tak być musi). Mnie oczywiście nie pozostało nic innego jak tę decyzję uszanować, choć do chwili obecnej mam pewne wątpliwości czy była ona słuszna.
Osobiście uważam, że palenie zwłok jest humanitarne, higieniczne, jak również mniej kosztowne niż tradycyjny pogrzeb, a także postawienie pomnika. Ileż to zresztą razy stając nad grobem ojca przed oczami stawał i wciąż staje mi obraz, że metr, dwa pod ziemią, może to kochane ciało jeszcze się rozkłada, może... Ileż to razy po policzku spłynie łza, a wtedy od razu przez głowę przemyka myśl, że przecież kremacja temu zapobiega.
W moim mieście od kilku lat na cmentarzu komunalnym istnieje kolumbarium, czyli miejsce, gdzie składane są urny z prochami. Jest to ściana, w niszy której umieszczane są urny, a następnie tradycyjne tablice (przeważnie marmurowe) upamiętniające zmarłych. Oprócz tego stworzono tzw. krąg pamięci, na którym rozsypywane są prochy zmarłych po kremacji. Sposób dla jednych nowoczesny, dla innych kontrowersyjny, niemniej znajduje coraz większe poparcie u lokalnej społeczności.
Krąg pamięci ma średnicę kilku metrów i jest wysypany drobnym białym kruszywem. Otacza go nasyp metrowej wysokości, na którym stoi krzyż, a przy drodze ustawiono dwie duże tablice. Na jednej umieszczono napis "Czas człowieka to pora roku - nadchodzi by odejść". Cytat, choć piękny, dość niefortunnie zaczerpnięty został z twórczości Stephena Kinga, mistrza horroru. Pogrzeb według nowej mody odbywa się nieco inaczej. Podczas uroczystości żałobnych zawartość każdej jest wsypywana do niewielkiego zagłębienia, wykopanego właśnie w kręgu. Inicjatorzy przedsięwzięcia mówią, że pojemność nowego obiektu jest nieograniczona, co zwłaszcza w przypadku niewielkich cmentarzy nie pozostaje bez znaczenia. Na kamiennej tablicy (obok tej z cytatem Stephena Kinga) są umieszczane tabliczki z nazwiskami osób, których prochy zostały złożone w kręgu. W pobliżu znajduje się również kilka ławeczek, gdzie będzie można przysiąść i powspominać bliskich, którzy odeszli.
Z tego co mi wiadomo w Europie Zachodniej oraz w Czechach jest to bardzo modny sposób postępowania ze zmarłymi. Rybnik jest jednak jednym z pierwszych miejsc w Polsce, w którym można wybrać tę formę pochówku. Korzystanie z kręgu pamięci jest tańsze od tradycyjnego pogrzebu. Odpadają koszty wykopania i zasypania grobu, a obecnie za taką usługę trzeba zapłacić około 600 złotych, a rozsypanie prochów kosztuje nie więcej niż 200 złotych. Nie trzeba również potem płacić za budowę pomnika.
Niemniej ja od zawsze mówię mojemu mężowi, że moją wolą jest, abym została skremowana, a prochy spoczęły w urnie. A w żartach dodaję, że tablica ma być czarna, a na niej srebrne, klejone litery pisane prostą czcionką
.
I na sam koniec dodam, że kilka dni temu zmarł sąsiad moich rodziców, który był grabarzem. Wdowa po nim powiedziała, że jego świadomą wolą była kremacja. Stwierdził, że wiele razy widział jak małym szacunkiem otacza się ciało zmarłego, gdy rodzina tego nie widzi, a także jakże często szczątki czy kości przemieszczają się po cmentarzu, stąd taka, a nie inna, była jego decyzja.
A jak Wy podchodzicie do tematu? Kremacja czy tradycyjny pochówek? Czy krąg pamięci to tylko nowa moda, która niekoniecznie powinna mieć zastosowanie u nas? Czy kiedyś wyraziliście swoją wolę i wyraźnie określiliście co chcecie, aby z Waszym ciałem stało się po śmierci? Czy w ogóle ma to dla Was znaczenie???