Mam 32 lata. Od dwóch miesięcy jestem mamą cudownej dziewczynki... od niespełna trzech miesięcy jestem wdową. Mój mąż zginął w wypadku 3 tygodnie przed narodzinami Naszej Córki... krótka historia ogromnej rozpaczy przeplecionej radością z uśmiechu córki... Napisz do mnie jeśli wiesz jak można żyć ze świadomością ostateczności. Poczucia że On już NIGDY nie otworzy drzwi i nie wejdzie do domu z szerokim uśmiechem... że NIGDY nie powie do Córki jak bardzo jest z niej dumny, nie obejmie jej i nie pocieszy. Napisz jeśli Tobie też zawalił się misterny plan na życie...
Podobne tematy
pola, nie ma slow na to zeby opisac jak ci ciezko... Masz corke to cie powinno teraz calkowicie trzymac przy zyciu, mam nadzieje, ze mozesz tez liczyc na wsparcie rodziny bo to bardzo wazne...
Uwierz, ze ja lacze sie z toba w bolu. W wieku lat 17, na dwa miesiace zanim urodzilam syna, zmarł moj tata. Zupelnie nagle. Byl to dla mnie wielki cios, do tej pory pamietam ten bol i to jak z mama to przezywalysmy... Rozumiem co czujesz, choc twoj bol z pewnoscia jest dotkliwszy...
Pola strasznie mi przykro
wiem, że to niczego nie zmieni, ale jestem z Tobą całym sercem i wierze, że los jeszcze odmieni się na lepsze :*
Pola...wiem jak boli. Choć od wypadku męża minęło 6 miesięcy, to nadal czuję ten ból.
Ale staram się uśmiechać, zaczęłam dbać o siebie-wszystko to dla naszych dzieci. Wiem, że tego by chciał. Zostawił mi ich dwójkę. Córeczkę i synka. Syn nie pamięta już taty ![]()
Musisz(niestety, czasem i przez łzy) nauczyć się uśmiechać do córki...to tak jakbyś do Niego się uśmiechała. Bo jedyne miejsce, gdzie on jeszcze jest to Wasza córeczka. To właśnie w niej będziesz z każdym dniem odnajdywać Jego cechy.
Cieszę się, że mam dzieci. Dają mi ogromną siłę na przetwanie tej tragedii. Twoja córka też da Tobie siłę-bądź tego pewna.
Pozdrawiam i mocno Cię przytulam.
Gdybyś chciała jakiegoś wsparcia, miała doła-pisz. Wyrzucaj z siebie to wszystko, co zżera Cię od środka.
Musimy być silne siłą naszych mężów!
Pola, bardzo mi przykro, i bardzo Ci współczuję
nie wiem co Ci poradzić, musisz żyć dla córeczki bo tego chciałby Twój mąż! To Ty przekażesz Jej pamięć o Ojcu, Ty powiesz Jej jaki byłby z Niej dumny!
pozdrawiam
Pola nie dodam nic nowego......bardzo się popłakałam gdy przeczytałam Twoją historię........po prostu brak mi słów pocieszenia bo chociaż nie wiadomo co bym napisała nie zmienię Twego losu.To bardzo ciężkie przeżycie dla Ciebie ale modle się głęboko by Bóg dał Ci dużo siły i wytrwałości w wychowywaniu córeczki.Pomyśl że pewna cząstka Niego jest zawsze obok Ciebie.On dał życie Twojej córeczce i w jej uśmiechu na pewno możesz dostrzeć Jego uśmiech.Trzymaj się cieplutko Kochana......miej siłę dla córeczki:)
Pola , masz córeczkę która jest częścią was oboje , w jej malutkiej duszyczce On będzie zawsze obecny . Nawet nie potrafie sobie wyobrazić jak Ci ciężko ale wierzę że dasz radę . Masz dla kogo żyć