netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Pech w miłości

8 odpowiedzi4 283 wyświetleniazałożony przez vanilia22, 15.09.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Pech w miłości

A więc witam was drogie kobietki, chcialam podzielić się z wami moimi rozterkami, poprostu musze się wygadać. Jeżeli macie ochotę i czas przeczytajcie.
A więc moje przygody miłosne zaczęły sie jak mialam 17 lat i zaczelam na powaznie chodzic z chlopakiem. Byliśmy łacznie prawie 4 lata. Z mojej strony nigdy nie była to żadna wieka milosc... bardziej przywiazanie, po 2 latach dowiedzialam sie o jego malych wyskokach i postanowilam to zakonczyc, jednak wrocilam do niego bo balam sie ze sobie cos zrobi ( jego rodzice do mnie wydzwaniali, on sam rowniez) i meczylam sie kolejne 2 lata, az wkoncu nie wytrzymalam i musialam zerwac, ni moglam dluzej tego ciagnac nie kochajac tak jak zawsze chcialam, dodam ze on tez byl nie wporzadku, klamal w sprawach blachostkowych.... I tak krotko po tym poznalam pana D. który o mnie zaczal zabiegac, tak mna zakrecil ze naprawde zaczelo mi zalezec, ale po 3 miesiacach sie skonczylo, okazalo sie ze nie wie czego chce i wlasnie po tym dlugo nie moglam dosc do normalnego spokoju, tym bardziej ze on caly czas dawal o sobie znac, piszac bezsensu itp.
Przez ponad rok bylam sama, az wkoncu spotkalam JEGO. Faceta, z ktorym znalam sie ze szkoly. Zawsze nas do siebie ciagnelo, ale oboje kogos mielismy....czesto spotykalismy sie na roznych imprezach i gadalismy, az pewnego razu wreszcie zdecydowal sie mnie zaprosic jak pow ze ja musze miec konkretna propozycje spotkania. I zaczeło się, jezdzilismy wszedzie, poznalam jego znajomych, bywalismy u siebie w domu, bylismy razem na wakacjach. Bylo jak w bajce. Zaczelam sie zakochiwac. Chodzilam jak natchniona, ciagle usmiechnieta itp. bylo naprawde super. Jedno, co zaczelo mi przeszkadzac to jego znajomi, ciagle tam gdzie oni chca, ciagle oni z nami. Od tego zaczely sie klotnie, zaczelismy sie troche oddalac. On czesto w weekendy mial cos do zalatwienia, to jechac po samochod, to jakis kurs z kolegami, to kolega robil meski wieczor. Troche to zaczelo mnie meczyc bo oboje duzo pracujemy i ja zawsze czekalam na te weekendy... On pow ze ma duzo obowiazkow i zawsze mial z tym problem w zwiazkach... a jego przyjaciele mu duzo w zyciu pomogli i nie zamierza z nich rezygnowac ( a ja wcale nie chcialam, zeby rezygnowal bo nie o to chodzilo co powiedzialam). On jednak zawsze taki uparty, zawsze mial racje, odpuscilam. Jechalismy pod koniec sierpnia na dyskoteke, wraz z jego kolega i jego dziewczyna. Z czego do 12 w nocy ogl film bo oni tam chcieli to jechalam tam juz troche zmulona. Na dyskotece on to tu znajomych spotkal to tu a ja stalam z pozostala 2 i sobie tak czekalam, wtedy on rozmawial z jakas kolezanka a ja za plecami im stalam. Troche wkurzylam sie poszlam do szatni a oni potem chyba mnie szukali bo juz jak wrocilam byli na drugiej sali. Po niedlugim czasie znowu rozmawial z kolezanka az wkoncu go puknelam. Oburzyl sie, pow ze zachowuje sie jak przedszkolak, a mi bylo poprostu przykro... pow ze to bezsensowane. Nie odzywalismy sie do siebie. Po 2 dniach nie wytrzymalam napisal czy nie bedzie sie teraz odzywal, ze jest twardziel... i ze tesknie.... a on na drugi dzien odpisal jak mozna tesknic za kims kto ciagle sprawia zawod... napisalam nie wiem, taka juz jestem. Znowu zero odzewu, ja tez. Po dwoch dniach spotkalismy sie na imprezie, podszedl i gadal chwilke z moim bratem na mnie tylko sie patrzal bo ja tez ani slowa i glupie spojrzenie. Na drugi dzien na tej samej imp patrze a on ze swoim przyjacielem i jakies 2... myslalam ze mnie szlag trafi, on patrzal a potem za chwile podszedl stanal przede mna i po chwili sie odwraca, cos mowi a ja tylko sie spojrzalam, on do mnie - nie bedziesz rozmawiac? a ja a mamy o czym? spojrzal ze zloscia i pow nie, poszedl. Potem mnie widzial z bylym jak sobie rozmawiam, chyba go to wkurzylo, on sobie tancowal z tamta( jakas mloda blondyna, troche zachowywala sie jak trzepnieta heh.... )potem napisalam bo nie wytrzymalam, ze ladnie z inna juz... a on - nie bede tego nawet komentowal, ze ma dosc toksycznych zwiazkow i ze nie sprosta moim oczekiwania. Napisalam tylko tyle ze jezeli jego bliskosc byla zbyt wielkim oczekiwaniem to zamilkne i ze ma sie dobrze bawic. Od tego czasu nic.... tydzien temu tylko na tej samej imprezie patrze a on z tamta znowu..... tak bardzo mnie to bolalo ze cala sie trzeslam. Moja kolezanka tylko pow, ze mizia tam cos z nia i patrzy tylko czy patrze... a mi serce pekalo. Podeszla jego kolezanka do mnie ( kolegi dziewczyna), ( jego drugi kolega sie ze mna przywital i tylko smutno spojrzal...) a ona ze mna rozmawiala i wkoncu pow ze ON jak zaczal sie ze mna spotykac to latal, byl wniebowziety, i mowi moje imie i nie warto wiesz.... a mi poraz pierwszy przy kims poplynely lzy.....
I teraz ja staram sie go znienawidziec, ale nie potrafie. Zawsze byl mi bliski, tyle razy sie zawiodlam, teraz mu zaufalam, a on okazal sie taki sam.... biore leki nassenne i uspakajajace, tym razem mnie dobilo to. Mam nadzieje ze sie pozbieram, ale dlugo bede lizac rany. Boli cholernie. Szkoda ze chociaz wspomniej nie da sie wymazac:(
Teraz tak mysle, czy dla niego to wszystko nic nie znaczylo? czy znudzil sie, przestalo mu tak nagle zalezec?
Jutro tez ide w to miejsce, lecz tym razem nie okaze slabosci, tylko sile kobiety ktora cos warta i nie potrzebuje Jego. To bedzie trudne, ale dokonam to. Nie bede siedziec w domu, bo zeby go nie spotkac to musialabym nie wychodzic wogole.
Dzieki, troche sie rozpisalam, ale wylalam caly zal....
Co wy o tym mysliscie?

2

Odp: Pech w miłości

Dla mnie to wygląda tak, że ten gość jest całym Twoim światem i kiedy go nie ma to i cały świat się wali. Twoje życie wygląda jakby istniało w nim tylko praca, On, znajomi i te imprezki - wszystko. Uzależnić się od kogoś to chyba najgorsze co może być, bo wtedy stajesz się dodatkiem do tej osoby i tracisz poczucie własnej wartości.

Jutro pójdziesz znowu w to miejsce i po co, żeby się trząść patrząc jak on bawi się z innymi dziewczynami? Wątpię, żeby Cię to jakoś zahartowało czy wzmocniło. Nie tędy droga.

Jeśli chcesz pokazać siłę kobiety, która jest coś warta, to przestań się bawić w "jak kuba bogu tak bóg kubie", bo to do niczego nie prowadzi, tylko weź sprawy w swoje ręce i zaproponuj mu spotkanie, spytaj się go czy zależy mu na Tobie czy nie, czy chce być z Tobą czy nie itd. Wiem, że to się tylko tak łatwo mówi, ale jeśli go kochasz to właśnie On jest osobą która najszybciej zabije to uczucie i tym samym Cię wyzwoli z niego.

3

Odp: Pech w miłości

nie bede pisać o spotkaniu, bo predzej wystarczajaco dalam mu do zrozumienia, ze mi zalezy, a nie bede blagac o milosc ponizajac sie. Jeżeli dziś stałoby sie tak, że podszedlby żeby porozmawiac, to sie zgodze bo ja chcialabym wszystko wyjasnic, ale watpie bedzie znowu robil wszystko zeby mnie zranic, ale mam nadzieje ze to mnie zahartuje... i dotrze do mnie prawda, ktora boli....

4

Odp: Pech w miłości

a nie sadzisz ze juz sie ponizasz? chocby we wlasnych oczach? on pokazal ci ile jest wart... i gdzie cie ma. teraz wlacz sobie godnosc i olej goscia totalnie...
zaloze sie, ze jak zobaczy to, to przybiegnie w podskokach.

Czasem ludzi przytlacza to, ze dla drugiej osoby sa wszystkim... moze go to przerazilo

5

Odp: Pech w miłości

że był dla mnie wszystkim, tego nie wie...., wie tylko tyle że zalezalo mi....
zamierzam go ignorować i niezauważać tak jak poprzednim razem, ale nie wiem jakbym sie zachowala gdyby podszedl i szczerze powiedzial ze chce porozmawiac... poprzednim razem powiedzialam, że nie mamy o czym rozmawiac, a tak naprawde nie wiem czy chcial pogadac czy tylko zapytac co slychac ( co w tej sytuacji byloby ironiczne, smieszne i bezczelne) nie wiem.

6

Odp: Pech w miłości

jezeli ta 22 przy nicku oznacza wiek, to jestesmy rowiesniczkami... smile
dobrze, ze nie wiedzial ze jest dla ciebie wszystkim... zachowywalby sie mozliwe gorzej, bo z tego co piszesz wydaje mi sie ze ma takie zadatki...
Ja cie wspieram w twoim zamierzeniu, mam nadzieje,ze sie uda smile

7

Odp: Pech w miłości

tak mam 22 lata, miło mi Cię poznać:)
No oczywiscie był w czwartek, choć tylko chwile. Jego siostra na chwile do mnie podeszla i rozmwaiala. Ja ylam z kolezankami z pracy, on stal za naszym stolikiem, po chwili przeszedl, dotknal moich plecow i czesc.... A ja nic, kamienna twarz, udawalam ze go tam nie ma.
Musze sie trzymac i powiedziec sobie że nie warto. Ciężko, ale nie ma wyjscia.

8

Odp: Pech w miłości

wczorajszy sms od niego : Witaj. Biorąc Twój styl odpowiedzi lub całkowity jej brak może nie życzysz sobie abym w ogole mówił Tobie cześć. Wiesz wiem że wiele robiłem źle ale to nie tylko moja wina była tej całej naszej sytuacji...
ja : mówię Tobie cześć,  wina prawie zawsze jest po obu stronach, nie twierdze że jestem idealna, to by było na tyle.

Próbuje to wszystko zwalczyć, ale cieżko naprawde.... powiedzcie kobietki, czemu tak czesto jest ze moglybysmy kochać osoby, ktore nas rania sad

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026