netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Chciałabym się rozdwoić...

13 odpowiedzi2 714 wyświetleńzałożony przez Curry, 13.09.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Chciałabym się rozdwoić...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: Chciałabym się rozdwoić...

Dopóki nie poznałam Michała, miałam doskonale zaplanowane życie.
Wiedziałam, jak ma wyglądać moja przyszłość i starałam się podążać wymarzoną przez siebie ścieżką.
Teraz sama nie wiem czego chcę i co powinnam... Ale od początku.
Mieszkam w małej miejscowości. Po studiach zamierzałam wyjechać do większego miasta i zgodnie z  zamierzeniem - zostać stewardessą.   
Regularnie jeździłam na szkolenia i zapowiadało się, że dopnę swego.
Byłam samotną, wyzwoloną kobietą, która chciała podróżować, poznawać ludzi i "czuć wiatr we włosach".
Ale się zakochałam. Do tego stopnia, że zrezygnowałam z tych wszystkich misternie snutych zamierzeń.
Narzeczony tak mi zawrócił w głowie, że niedługo bierzemy ślub. Jego pragnienie posiadania dziecka przeszło na mnie - postanowiliśmy,że w niedługim czasie zaczniemy się "starać".
Zostanę w swojej małej miejscowości z miłością mojego życia,ale kosztem moich marzeń.
Nie będzie adrenaliny, nie będzie kontaktu z inną kulturą ani szalonych wypraw.
Pogodzenie tego nie wchodzi w grę.
A jeśli zostawiłabym Michała...nie chcę o tym myśleć, jestem pewna, że już nigdy nie pokochałabym kogoś tak mocno. Poza tym, narzeczony jest odpowiedzialnym mężczyzną i moja bratnią duszą...
Ja to wszystko wiem,a jednak żal mi jest życia, które tak szybko przeciekło między palcami.
Czy robię słusznie?

2

Odp: Chciałabym się rozdwoić...

Czy nie ma sposobu na pogodzenie miłości i marzeń? Czy narzeczony postawił Ci ultimatum - albo ślub i zostajesz, albo do widzenia? Bo jeżeli tak postąpił, to stanowczo nie czynisz słusznie.
Miłość i realizacja życiowych planów nie wykluczają się. Możecie poczekać ze ślubem do momentu, gdy dostaniesz wymarzoną pracę, wziąć ślub i zaczekać z dziećmi, aż spełnisz się zawodowo.
Moi rodzice mają trójkę dzieci, z pierwsze przyszło na świat dopiero pięć lat po ślubie, gdy oboje byli już w pełni zrealizowani zawodowo i poczuli, że czas zwolnić.
Mam koleżanki robiące karierę naukową, z drugim lub trzecim dzieckiem w drodze. Nikt w dzisiejszych czasach nie powinien zamykać się w więzieniu wymyślonych oczekiwań.
Nie wolno wyrzekać się siebie, bo skutek jest jeden i straszny: zostajesz nikim, i to we własnych oczach. Jeżeli narzeczony kocha Cię szczerze, nigdy nie stanie Ci na drodze - wręcz przeciwnie, zrobi wszystko, abyś była szczęśliwa.

3

Odp: Chciałabym się rozdwoić...

Z tego co zrozumiałam to była jedynie Twoja decyzja tak?
Czy Ty tak samo mocno pragniesz już tego ślubu czy też dziecka?
Może powinnaś zastanowić się nad tym by razem z ukochanym przenieść się do dużego miasta gdzie realizowałabyś jednocześnie marzenia?

4

Odp: Chciałabym się rozdwoić...

Kurczę. Rezygnować z marzeń? Z siebie? Uwierz mi, będziesz tego żałowała. Widać, że masz ambicję, pomysły, aż kipi w Tobie energia. Zostając w swoim małym mieście bez perspektyw bardzo szybko się wypalisz, i staniesz się zgorzkniała. Tak jak moja matka.

Zastanów się, czy na pewno nie da się tego wszystkiego pogodzić. I czego naprawdę chcesz od życia.

5

Odp: Chciałabym się rozdwoić...

Narzeczony ma tutaj (w naszej miejscowości) pracę i jest bardzo mocno związany z rodziną - jest jedynakiem. Od początku dał mi jasno do zrozumienia,że nie chciałby stąd "wyfruwać". Zresztą, nie dziwię mu się - spełnia się zawodowo, ma grono dobrych znajomych i wyjazd do dużego miasta negatywnie odbiłby się na każdej sferze jego życia.
Życie w dwóch różnych miastach również odpada, bo taki dystans i nieregularność mojego ewentualnego zawodu zabiłaby nawet najlepszy związek.
Jednym słowem - wiedziałam na co się piszę.
Nie mam za złe losowi, że tak się ułożyło. Wreszcie znalazłam prawdziwą miłość i emocjonalną oporę. Gdybym teraz wyjechała, podejrzewam że związek spaliłby na panewce. Oboje cenimy sobie bliskość i ciężko nam znieść nawet kilka dni rozłąki.
I mimo,że jestem zdecydowana na zmianę priorytetów, na modyfikację życiowych planów...jest mi żal.
Chociaż pewnie gdybym pracowała w wymarzonym zawodzie, ale była samotna, żałowałabym utraconej miłości...

6

Odp: Chciałabym się rozdwoić...

Tylko powiedz proszę dlaczego to Ty masz rezygnować z marzeń i priorytetów, a on nie?

7 Ostatnio edytowany przez tn (2010-09-13 21:47:29)

Odp: Chciałabym się rozdwoić...
Curry napisał/a:

Po studiach zamierzałam wyjechać do większego miasta i zgodnie z  zamierzeniem - zostać stewardessą.

Kariera stewardessy jest dosyć krótka a umiejętności wyniesione z tej pracy -- niezbyt handlowe.
Praca fajna fajna, ale to tylko tymczasowy przystanek. Musisz mieć plan na coś po.

Curry napisał/a:

Regularnie jeździłam na szkolenia i zapowiadało się, że dopnę swego.
Byłam samotną, wyzwoloną kobietą, która chciała podróżować, poznawać ludzi i "czuć wiatr we włosach".

Może powinnaś otworzyć jakieś wyspecjalizowane biuro podróży?

Curry napisał/a:

Narzeczony tak mi zawrócił w głowie, że niedługo bierzemy ślub.

Zastanów się czy to nie są objawy tymczasowej, hormonalnej zamiany mózgu w kisiel. big_smile

Curry napisał/a:

Nie będzie adrenaliny, nie będzie kontaktu z inną kulturą ani szalonych wypraw.

Chcesz założyć rodzinę? Ok. A co jej dasz? Frustrację, ze nie spełniłaś marzeń, siedzenie w 4 ścianach? Nie oszukujmy się, rodzice mają być dla dzieci przewodnikami i inspiracją. Parcie na założenie rodziny kosztem podcięcia skrzydeł wg mnie jest robieniem dzieciom krzywdy.

Curry napisał/a:

Pogodzenie tego nie wchodzi w grę.

Łee tam.

Curry napisał/a:

Oboje cenimy sobie bliskość i ciężko nam znieść nawet kilka dni rozłąki.

Objawy głodu narkotykowego?

8

Odp: Chciałabym się rozdwoić...

Wygląda to trochę tak, jakbyś nie do końca miała ochotę na spełnienie swoich planów, jakbyś się tego zaczęła bać. A decyzja o rezygnacji z marzeń dla miłości i przekonanie o niemożności pogodzenia jednego z drugim wyglądają trochę jak wymówki, pretekst do ucieczki od siebie. Być może liczysz na to, że ktoś na forum utwierdzi Cię w tej decyzji, pomoże stłumić wyrzuty sumienia?
Błąd, błąd, błąd.
Podobnie jak wybór łatwiejszej drogi.
I za kilka lub kilkanaście lat zemści się on okrutnie na Tobie i Twojej rodzinie, gdy zgorzkniejesz, jak napisała busia, a stanie się tak bez wątpienia, bo żałujesz tej decyzji jeszcze zanim ją podjęłaś.
Sama wiesz, że skrzywdzisz siebie.

9

Odp: Chciałabym się rozdwoić...

Stań przed lustrem i odpowiedz sobie czego chcesz ???
A w tym co napisałaś widać czego chcesz ! Twoje niespełnione marzenia i plany kiedyś wrócą -- wrócą w  najmniej odpowiednim momencie i ze zdwojoną siłą ! Przerzucisz wtedy swoje  zgorzknienie i żal za niezrealizowaną przyszłość na   najbliższe osoby -męża  i dziecko  lub dzieci ?
Nikt za Ciebie  nie odpowie na Twoje pytania -- porozmawiaj sama ze sobą ! tylko Ty wiesz czego chcesz !

10

Odp: Chciałabym się rozdwoić...

Robisz bardzo słusznie i popieram Twoja decyzję:) Kiedyś będziesz podróżować z ukochanym Michałem i dzieciaczkami!! I trzymam kciuki:)) Pozdrawiam serdecznie:))

11

Odp: Chciałabym się rozdwoić...

Witam:)
Trudno tak radzic komus, ale opowiem ci w szykim skrocie moja historie, moze wyciagniesz jakies wnioski dla siebie;
Moim marzeniem bylo skonczyc studia kosmetyczne i zalozyc profesjonalny gabinet. O wynajem i wyposazenie mialam sie nie martwic to mialbyc prezent od moich kochanych rodzicow.
W trakcie studiow poznalam mojego obecnego meza, zakochalam sie w nim po uszy, znalismy sie zaledwie kilka tygodni a ja czulam sie przy nm jakbysmy byli juz ze soba z 10 lat.Nie chcialam go starcic, chcialam zeby byl przy mnie.Intrygowal mnie swoim dojrzalym jak na swoj wiek zachowaniem (wowczas mial 23lata), po jakims czasie zamieszkalismy razem i zaplanowalismy w godzine swoja przyszlosc.
najpierw pojawilo sie dziecko, potem byl slub, potem byly obowiazki dnia codzinnego itd itd a moje studia poszly w odstawke.Az w ktoryms momencie kiedy nasz dzidzius mial juz ponad 8m-cy powiedzialam mezowi ze bardzo go kocham, jestem szczesliwa ale mam jedno pragnienie;maz wtedy usiadl obok mnie i zaczął pytac co moze zrobic by to pragnienie moje sie spelnilo. Powiedzialm mu wtedy ze chce wrocic na studia i zakonczyc to co kiedys obiecalam rodzicom a oni mnie.Czyli najpierw studia, potem gabinet kosmetyczny.
Mąż okazal sie najbardziej fantastyczna wtedy dla mnie osoba!! ja nie pracowalam, wynajmowalismy nie duze mieszkanie, mąż utrzymywal rodzine a teraz jeszcze miał oplacac 2 lata moich studiow(byla to uczelnia prywatna). Ale udalo sie!!!! dzieki mojemu mezowi, skonczylam studia by teraz moc robic to co kocham:)oczywscie rodzice wynajeli mi lokal na gabinet, oplacili go z gory na jakis czas, wyposazyli mi go w to co tylko zapragnelam i dzis nazywam siebie"kobietą sukcesu", bo mam wlasny interes, nie jestem juz na utrzymaniu męża, a przede wszystkim robie to co chcialam!! i to jest dla mnie wazne.
Wydaje mi sie, ze realizowac marzenia kazdy moze, pod warunkiem ze nasza druga polowa jest w stanie to zrozumiec, a ty nie daj sie zamknac w domu z dziecmi i tylko myslec co by bylo gdybys ...(..)
Powiedz swojemu facetowi ze bardzo go kochasz, ze zalezy ci na nim ale zalezy ci tez na wlasnych marzeniach!!! powiedz mu to wyraznie czego oczekujesz od zycia,wydaje mi sie ze jesli facet kocha swoja kobiete zrobi wszystko by byla szczeliwa tak?? no tu  chyba mam racje? przynajmniej wiem po sobie, ze moj maz nie pozwolil bym zaprzepascila swoje marzenia i plany i jestem mu wdzieczna bo jeszczemi w tym pomogl. Jezeli twoj facet nie jest w stanie zrozumiec lub zaakaceptowac twoich marzen, tego co Ty bys chciala --- to wybacz ze to napisze ale to nie jest FACET na ktorego mozesz liczyc.Milosc jest wazna ale nie oznacza ze jesli z nim ci nie wyjdzie to odrazu zostaniesz sama. I nie mow tez ze nikogo innego nie pokochasz bo to tylko kwestia czasu, a warto poczekac na kogos kto nas zrozumie. Decyzja nalezy do ciebie ale zanim podejmiesz jakikolwiek krok, prosze zastanow sie 100 razy, abys potem nie zalowala ze dla  tego czy tamtego zrezygnowalas z tego o czym od dawna marzylas:)

12

Odp: Chciałabym się rozdwoić...

onaaa25, bardzo spodobał mi się Twój post, i Twoja rada dla Curry. Była chyba najmądrzejsza, a zarazem- bardzo podoba mi się, że potrafiłaś to wszystko tak sprawnie pogodzić, i znaleźć własne szczęście. Mnie też to na razie wychodzi, i wierzę w to, że można pogodzić marzenia i miłość; powiem więcej- to powinno iść ze sobą w parze!

Życzę Ci szczęścia!

13

Odp: Chciałabym się rozdwoić...

onaaa25, powiem tyle... zazdroszczę Ci faceta, choć oczywiście nie wiemy o nim wszystkiego, ale na podstawie tej historii jestem pod wrażeniem, niestety, nie wszyscy mężczyźni są tacy albo po prostu nie wszystko może potoczyć się tak bezboleśnie. Miałaś 100%-owe wsparcie rodziców i męża jednocześnie, to prawdziwy skarb, który moim zdaniem rzadko się zdarza... a może po prostu ja mam pecha smile

Autorko, musisz koniecznie porozmawiać z narzeczonym, ale dopiero wtedy, kiedy wszystko już przemyślisz, żeby nie myślał, że oczekujesz od niego rozwiązania. Razem musicie je znaleźć. Powodzenia smile

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Chciałabym się rozdwoić...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026