netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Odejść... I co dalej...?

5 odpowiedzi3 081 wyświetleńzałożony przez poprostu_ja, 12.09.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Odejść... I co dalej...?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: Odejść... I co dalej...?

Dziewczyny, pomóżcie. Jestem w 6 miesiącu ciąży. Ciąża nie planowana choć, tak naprawdę to nie do końca... od 1,5 roku się nie zabezpieczaliśmy, w żaden sposób, więc wiedzieliśmy co z tego wyjdzie. Jesteśmy ze sobą od 3 lat. Chyba go kocham, nie wiem, może to tylko przyzwyczajenie. Spędzamy ze sobą 24h/d mieszkam z nim u jego rodziców. Często się kłócimy, powód? Jestem zazdrosna, wręcz zaborcza, czemu? Nigdy nie byłam zazdrosna, czułam się sama ze sobą świetnie, samoocena była wysoka może nawet za wysoka. Jego to denerwowało że ja nie odczuwam żadnej zazdrości, wychodził do koleżanki, przyjaciółki w nocy a ja na to nic, chodził na imprezy, dyskoteki pokazywał mi nawet że wziął nr od jakiejś panienki bo założył się z kolega. A ja na to nic. Miałam to wszystko gdzieś bo... wiedziałam że taki facet jak on ( dużoooooo pił, był wulgarny, nie wyglądał fajnie itd jednym słowem typowy chłopaczek z pod bloku pijący alkohol pod klatka itd) nigdy nie znajdzie takiej kobiety jak ja, że nie zdradzi bo wie że zaprzepaści tą jedyna szanse. To on pierwszy powiedział że kocha że nie potrafi beze mnie żyć, choć nie sądziłam że takiego faceta stać na takie słowa. Trafił do więzienia, rosztalismy się, to on mnie zostawił, kiedy wyszedł odezwał się, znów razem... Ale tym razem byłam zazdrosna, a on specjalnie dawał mi powody... Ciągłe kłótnie, zrywania i schodzenie się przynajmniej raz w miesiącu, on powoli przestawał dawać mi powody, ale ja juz nie potrafiłam przestać, jestem zazdrosna o wszystko i o wszystkich. To jest chore, moja samoocena spadła do minus 100000000000, schudłam 15 kg, by wyglądać lepiej, nie chodziałam do szkoły kiedy on miał 2 zmiany bo nie potrafiłam sobie wyobrazić co i zkim bedzie robił kiedy ja będe w szkole, wyrzucili mnie, zaczełąm sie ubierac tak jak mu się to podobało krótkie spodniczki duze dekoldy itd.  wszystko dla niego tylko że on o to nie prosił, a  on? On przestał pić, zmienił sie, stał się opiekuńczy kochany, wszystko podporządkowywał mi bylebym nie była już zazdrosna. Ale kiedy tylko się rozstaliśmy na 2 dni i oczywiście zeszliśmy znajduję w jego telefonie zdjęcia i nr i smski od Justynki, koleżanki z pracy. Oczywiście kiedy  za każdym razem kiedy on szedł do pracy ja wiedziałam że tak z nią rozmawia flirtuję, itd. Nie wiem czy tak było na prawdę czy to moja chora głowa. Kiedy idziemy ulicą ja widzę jak spogląda na inne, czuję się strasznie, mam tak niską samoocenę że czuję się jak śmieć, i nagle....
Dostaję wezwanie na sprawę okazuję się ze w 2006 roku pobił policjanta, dostał zawiasy a w 2007 złamał warunki zawiasów, powiedział że nie pojdzie do więzienia, wiec wyjeżdzamy, do holandii do pracy na czarno, na miejscu okazuje sie ze bedziemy mieszkać z 6 dziewczynami w jednym domku, nikt chyba nie potrafi sobie wyobraźić co to dla mnioe znaczyło. Powiedziałam że ja tak nie mogę znależliśmy inna pracy w Grecji, lecimy, paraca fajna, mieszkamy razem, tylko we dwoje, wszytsko ok. Ale pracujemy u 30 letniej greczynki od której moj chłopak nie potrafi oderwać oczy, zrywam z nim, ale muszę dalej z nimm mieskzać, ni odzywamy się do siebie przez ok 3 tygodnie, to koszmarne 3 tyg. chyba najgorsze w moim zyciu. Dowiaduje sie ze jestem w ciąży. Mówie że wracam on mowi zże nie pozwoli mi samej. Wracamy razem po drodze kilka sprzeczek kłótni, ale w końcu godzimy się, jesteśmy w Polsce 3 tygodnie, on się naprawde stara, widzę to, i strasznie się cieszy z dzidziusia. Ale trafia do więzenia, czuję że dałabym wszystko by tylko był koło mnie, ze mna ,w liście mi się oświadcza, Mija miesiąć, słodkie liściki, codziennie dzwoni, miłe słówka, kolejny miesiąc, idę na usg bez niego. i nie czuję już tej tęsknoty, kolejny miesiąc, on pyta czemu jestem taka oschła dla niego? czemu już mu nie mowie że go kocham że tesknie?  Mówie mu że mamy problemy że przecież my się ciągle kłócimy, itd. On mówi że wszystko będzie dobrze, że porozmawiamy jak wyjdzie.... bo teraz to i tak ciężko będzie nam cokolwiek zmienić. Kolejny miesiąc, on ma pretensje że przecież wiecznym dąsaniem się nie pomagam mu itd. A ja  jestem zła bo znów zaczyna się zachowywać jak kiedyś, widzę to po zachowaniu na widzeniu i sposobie i tematach o których rozmawia ze swoim zajebistym alkoholikiem bratem. Ale staram się udawać że wszystko jest ok, staram się być miła, rozmawiać z nim. Ale nie móimy już sobie kocham tesknie, itd.  Bo ja już tego nie czuję, nie przyjechałam za widzenie pod pretekstem że jestem chora, i ... nic, nie tęsknie, nie żałuje,
Wczoraj płakałam cały dzień bo wiem, że zmarnowałam sobie życie, powinnam iść na studia, do pracy, ten związek ryje mi psychike. Obiecałam sobie że nie zerwe dopóki jest w więzieniu bo wiem że by to strasznie przeżył, a jak wyjdzie to będzie mu poprostu lżej. Ale może poczekać jakiś czas? Przekonać się że to naprawde nie ma sensu?Dać mu tydzień, dwa jak wyjdzie. Ale czy wtedy znów nie będzie tak jak zawsze? Jak znów się do siebie zbliżymy to nie odejde.
Nie mówie już o kwesti finansowej, jesli odejde utrzymywać mnie będzie moja mama  której po pierwsze to nie będzie sie podobało, a po 2 nie stać jej, błagam co robić? niech ktoś coś napiszę.... Odejśc teraz kiedy wiem że mogę bo nic nie czuję, czy poczekać, dać szanse, ale wiem na 70% że wtedy juz pewnie się nie odważe i będe trwała w toksycznym związku jak przez ostatnie 3 lata? A co z dzieckiem?Błagam o pomoc...

2 Ostatnio edytowany przez cytrynaa (2010-09-12 18:42:00)

Odp: Odejść... I co dalej...?

Niestety nie potrafię Ci nic doradzić , mogę jedynie trzymać kciuki żeby twoja decyzja była najlepsza dla Ciebie i dziecka .
Chociaż z drugiej strony , facet co chwila w więzieniu , jakieś pobicia policjanta ( a nuż kiedyś na Ciebie i dziecko rękę podniesie ), flirty z kobietami to raczej lepiej by Ci było bez niego i bez nerwów jakie w tobie stwarza.

3

Odp: Odejść... I co dalej...?

Zostałaś sama w ciąży, więc przede wszystkim myśl o sobie i o dziecku. To nie jest czas na codzienne nery i płacz. Jeżeli kochasz- czekaj, jeżeli nic do niego nie czujesz- ...sama wiesz co się robi w takiej sytuacji. Dbaj o siebie to najważniejsze.
Możesz na niego liczyć? Raczej nie skoro siedzi w więzieniu więc... sama zatroszcz się o siebie i dzidziusia. Myślę,że twoja mama choć nie ma lekkiej sytuacji finansowej pomoże Ci - bo tylko własne dziecko kocha się bezwarunkowo.

4

Odp: Odejść... I co dalej...?

Dziękuję, jakoś tak zawsze lżej, jak ktoś doradzi, chociaż  bez żadnych konkretów miło że mogłam chociaż się wygadać a raczej wypisać tongue Dziękuje.

5

Odp: Odejść... I co dalej...?

Pierwsze 6 zdań, to normalnie jakbym czytała o samej sobie wink
Spójrz na to może w ten sposób. Z tego co tu napisała, to facet się zmienił radykalnie po wiadomości, że jesteś w ciąży, jednak przeszłość go dopadła i poszedł siedzieć. Tobie po kilku samotnych miesiącach przeszły tęsknoty, to normalne. Ileż można tęsknić, ale zdaje mi się, że kiedy już odsiedzi swoje i będziesz się z nim widywać na co dzień i on będzie traktował cię tak, jak po tym kiedy dowiedział się o dziecku będziesz chciała z nim być. Będziesz chciała przede wszystkim ojca dla dziecka, a on tak czy inaczej tym ojcem będzie. Zastanów się, jak może być kiedy już wyjdzie z wiezienia. Daj się sobie przekonać. On teraz nie może się starać w taki sposób jakbyś tego chciała, ale wydaje mi się, że gdyby mógł nie pomyślałabyś ani przez chwile żeby zakończyć ten związek. Ten facet, z tego co piszesz, to idealny przykład na to, ze ludzie jednak czasem się zmieniają na lepsze wink I tak samo jakbyś teraz wolała żeby on był z tobą, ty też z nim bądź. Odwiedzaj go, żeby nie zaczął głupio myśleć, staraj się z nim rozmawiać o was o dziecku. Wierz mi, że to nie jest tylko twój problem. Ty przejmujesz się tym co masz z nim zrobić, czy czekać... a on? On myśli o tym jak ty sobie radzisz i jak bardzo chciałby teraz być z tobą... z wami wink i mordę sobie pluje, ze musi być tam a nie z tobą. Takie jest moje zdanie wink
Powodzenia wam życzę i wszystkiego najlepszego wink

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Odejść... I co dalej...?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026