Nimfomanka a wierność - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Nimfomanka a wierność

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1 Ostatnio edytowany przez yvette (2010-09-11 09:14:08)

Temat: Nimfomanka a wierność

::


Postanowiłem zapytać - was kobiety - o to czy... mam "problem". Szczególnie zależy mi na opinii kogoś kto czytając o psychice mojej dziewczyny może odnajdzie kogoś bardzo podobnego do siebie.

Jak wskazuje tytuł chodzi mi o kwestie wierności. Nie mam niczego do zarzucenia mojej partnerce, ale każdy kto ma choć trochę książkowej wiedzy z psychologii związków zobaczy, że spełniamy chyba wszelkie możliwe kryteria ku temu aby związek kiedyś boleśnie się rozpadł.

Opisze wiec moja kobietę, nasz związek oraz mnie.

W uczuciach i wyrażaniu pragnień jest - co mnie urzeka - skrajnie szczera; niczego nie gra, niczego nie udaje. Zanim zaczęliśmy związek poinformowała mnie, że jest nimfomanką; że sfera potrzeb seksualnych jest dla niej bardzo ważna. Sam związek polega na totalnej szczerości - wręcz ona chce mi mówić o wszystkim, a ja czasem jej przerywam, bo nie jestem księdzem, i nie oczekuje spowiedzi; może mieć swoje tajemnice, nic mi do tego. Mimo tej szczerości i wzajemnego zaufania zdarzają się spięcia - jednak 9 na 10 z nich wywołuję ja. Robię to celowo, bo z doświadczenia wiem, że w idealnych związkach gdzie nie ma tarć łatwo znika namiętność. Dlatego zachowując się jak WULGARYZM doprowadzam ją do szału, ale to zawsze kończy się wybuchami namiętności. Jesteśmy z sobą równy rok, wulkan emocji jest ciągle jak w jednomiesięcznym związku, chociaż to czasem bywa też męczące.


W związku panuje równowaga, natomiast w łóżku ja mam pełną kontrolę. Robi wszystko co zaproponuję. Jak idzie o sam seks - jest skłonna robić to niemal zawsze i niemal wszędzie. Lubi ostro całymi godzinami, czasami lubi być także zdominowana. Jedziemy z tematem właściwie przy każdym spotkaniu przynajmniej raz, czyli jakoś z 6-12 razy w tygodniu. Po zbliżeniu zawsze oczekuje czułości i również ją daje. Co do jakości - ja jestem zadowolony i nigdy nie pytam o jej zadowolenie. Jest z mi nią cudownie, a na podstawie jej intymnych wyznań mogę myśleć że jej ze mną również. Problem jednak w tym, że ani ze mną ani z nikim nigdy nie miała orgazmu pochwowego. Nie zgodzę się z nikim kto twierdzi że na dłuższą metę to "nie jest najważniejsze", wiele rzeczy jest jednocześnie "najważniejsze", w tym i to. Podobno u wielu kobiet ta zdolność przychodzi  dopiero po 30 (nie wiem), oboje mamy po 26.


Co do relacji międzyludzkich - mimo niesamowitej urody i faktu że mogłaby mieć każdego mężczyznę - ma liczne kompleksy, i jest wewnętrznie niepewna siebie; dlatego potrzebuje być adorowana. Chciałaby zrobić sobie operacje plastyczną "aby czuć się bardziej pewnie" (domyślcie się same jaką miną reaguje na takie zwierzenie). Dlatego lubi się podobać; lubi prowokować mężczyzn i być w centrum uwagi, właściwie KAŻDA jej rozmowa z kimkolwiek ma elementy flirtu i sedukcji (nie jestem o te zachowania zazdrosny,  bo wybierając ją wiedziałem jakiego wyzwania się podejmuje). Miała wielu partnerów (więcej niż ja partnerek), i wielu wybierała tylko dla seksu; bez angażowania się. Otwarcie mówi mi na czyj temat miewa fantazje erotyczne, i oczekuje wzajemności w tej hm... dziedzinie zwierzeń. Jednak nie jestem zazdrosny, bo pod żadnym względem nie brakuje mi pewności siebie, a ona nie dała mi jeszcze powodów do jakichkolwiek konkretnych podejrzeń. No dobra - dała wiele razy - ale robi to nieświadomie, dziewczęco, zupełnie bez wyrafinowania. W stosunku do kobiet bywa zawsze tylko: albo przyjacielska albo oschła i agresywna.

Jeśli idzie o "okoliczności", to mieszkamy osobno, każde z nas jest samodzielne finansowo. Ona zarabia więcej niż ja.  Oboje mamy wyższe wykształcenie, i każde ma swoją prace z której jest zadowolone. Ale oboje jesteśmy z rodzin konfliktowych, które po latach alkoholu i agresji zakończyły się rozwodami. Więc każde z nas ma swoje "ulubione" dziedziny zachowań, czyli dla innych błahe tematy a dla nas wrażliwe punkty, i niewłaściwe naciśnięcie przez drugą osobę może wzbudzić wybuch emocji dla ludzi "normalnych" niezrozumiały. Jej ojciec był zupełnym świrem i słyszę "komplementy" że jestem tak całkiem inny - ale kto zna trochę temat relacji psychologicznych wie, że każda kobieta podobno szuka wg. wzorców jakie przekazał jej ojciec.

Dlaczego założyłem tutaj ten temat? jak wspomniałem - interesuje mnie opinia kogoś kto działa/czuje/myśli podobnie. Jesteśmy rok, i nigdy nie było żadnej z zdrady (lub może była jedna albo tysiąc, ale o żadnej nie wiem). Jestem przez nią otoczony miłością, ale w tej jej miłości jest coś co mnie niepokoi - jakaś bezkresna potrzeba całkowitego oddania, i uległości. Powiecie - to świetnie! Ale ja myślę, że nie trzeba drugiej osoby ciągle zapewniać o wierności  i uczuciu - myślę natomiast że trzeba zapewniać jeśli gorąco pragnie się... samemu w to wierzyć. Boje się czy cała ta miłość z jej strony jest dla niej próbą przeforsowania marzeń i ideałów nad... instynkty i pragnienia. Oboje jesteśmy w takim wieku że czas na pewne wybory i decyzje - zaczynam mieć wątpliwości jakiego wyboru dokonać.

Szczerze mówiąc nie chciałbym aby ona kiedykolwiek miała się poświęcić i z czegoś dla mnie rezygnować - ale mimo tego że mam wiele okazji nie wyobrażam sobie "otwartego związku". Nie wiem - to chyba jest chore, bo poza powierzchownym zainteresowaniem/fantazjami nie podniecają mnie kobiety. Podnieca mnie tylko moja; często po całym dniu seksu gdy już wyjdzie muszę się jeszcze onanizować myśląc o niej - moja wierność jest po prostu ślepa i mechaniczna, nie jest dla mnie żadnym kompromisem. Dla niej jest inaczej, i co oczywiste nie mam o to pretensji.

Na czym polega mój problem? Na tym że tej z którą jest mi najlepiej, i która uczyniła mnie szczęśliwym i silnym - tej właśnie kobiety... nie kocham. Nie potrafię zaangażować się na całość, bo instynkt podpowiada mi że wtedy druga strona czuje osiągnęłam cel - czas na nowe wyzwania. Nie chcę mieć innej, chociaż w każdym momencie mogę mieć. Jednocześnie nie chcę na całego pokochać, chociaż w każdym momencie mogę to zrobić.

Oczywiście nie zadam debilnego pytania "czy ona mnie zdradzi", zresztą może nie to jest sednem tematu. Chciałbym za to wiedzieć, czy któraś z Was też jest nimfomanką i jak to wpłynęło na los najważniejszego dla was związku.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nimfomanka a wierność

Nie jestem nimfomanką ,ale mam takie 2 pytania.Dlaczego uważasz,że w każdej chwili możesz kogoś pokochać , jeśli tylko chcesz? Po 2 czy nigdy nie zastanawiałeś się nad tym,że gdy np wyjedziesz na pare dni zdrada w jej przypadku jest bardzo prawdopodobna?(nimfomania)

?-my only love

3

Odp: Nimfomanka a wierność

witam, fajnie ze poruszyles ten temat, bo ja mysle ze moge sama siebie nazwac nimfomanka ha ha. Uwielbiam sex i moglabym non stop. Lubie fantazjowac i realizowac moje fantazje. Mialam wielu kochankow tylko na sex, ale tez mialam 3 powazne zwiazki. Mam 30 lat i im jestem starsza tym wiecej sexu potrzebuje. (nigdy nie zdradzam jak jestem w powaznym zwiazku) Mam aktualnie partnera, ktorego kocham, ale on przeciwnie do mnie nie potrzebuje sexu w takiej ilosci co ja. jemu by wystarczylo raz w tygodniu sad i to mnie boli i strasznie mi brakuje fizycznych kontaktow. Takze sama nie wiem jak to sie skonczy ale wiem ze jezeli jest milosc i zaufanie w zwiazku to juz sukces. Ja jako kobieta jestem uwazana przez innych za piekna i seksowna (chociaz sama nie jestem do tego przekonana smile ) lubie flirtowac i wyc zauwazana ale to na tym sie konczy. Nigdy nie posunela bym sie do zdrady a w moim terazniejszym przypadku; braku seksu przede wszystkim. Takze troche rozumie Twoja sytuacje. Musisz sobie pomyslec co sie stanie gdy na przyklad bedziesz musial wyjechac na pare dni albo tydzien, albo Twoja dziewczyna, albo cos sie wydazy ze nie bedziecie mogli mniec seksu to co w tedy??  ufasz jej na tyle i wierzysz w wasza milosc ze cie nie zdradzi? Sama wiem po sobie ze moze to byc kontrolowane. Jak poznajesz kogos to prawie od razu Wiesz ze kochasz ta osobe czy nie, uczuc i serca nie mozna kontrolowac, one Ciebie kontroluja. Takze zadaj sobie pytanie, czy Twoja dziewczyna jest ta jedyna na cale zycie ??? Bo jezeli do tej pory nie wiesz czy ja kochasz czy nie to chyba jej nie kochasz tylko to fascynacja nia i seksem, ale sam musisz sie nad tym zastanowic.
serdecznie pozdrawiam.

Marzenia sie spelniaja smile
Emilia Margaret ur. 13/07/2014 godz 17:13, 3270g, 55cm , SN

4 Ostatnio edytowany przez alaclaudie (2010-09-12 14:22:59)

Odp: Nimfomanka a wierność

Po pierwsze: nimfomania to ciągła, wyniszczająca i uporczywa potrzeba uprawiania stosunków płciowych, przesłaniająca inne potrzeby człowieka. Ona niepotrzebnie tak siebie przy Tobie nazwała. Kochanie się nawet 12 x na tydz. z człowiekiem który pociąga jest normalne moim skromnym zdaniem.
Poradziłabym Wam obojgu terapię dla DDA.
Jeśli mężczyzna daje dużo ciepła, czułości, dba o potrzeby, sam z siebie pożąda kobiety z którą jest- nie w głowie jej inni faceci.
Nawet gdyby nie było go tydzień- może sama rozładować napięcie, co również wie Twoja dziewczyna.
Czy ona potrafi być czuła? Czy jeśli Ty się do niej przytulisz oznacza wyłącznie początek gry wstępnej?
Ja uważam że ciągle trzeba o siebie nawzajem dbać i zabiegać, okazywać uczucie i dbać by 2 osoba się dobrze czuła przy naszym boku. Jeżeli jej nie kochasz, to nie wykorzystuj jej oddania.

autor pytania napisał/a:

Nie potrafię zaangażować się na całość, bo instynkt podpowiada mi że wtedy druga strona czuje osiągnęłam cel - czas na nowe wyzwania.

Ty się boisz miłości, okazania że 2 osoba jest dla Ciebie najważniejsza. Okazanie uczucia człowiekowi który nas darzy uczuciem nie powoduje jego zniechęcenia, czy kpiny- budzi ogromne szczęście i chęć utrzymania tego stanu do końca życia.

5

Odp: Nimfomanka a wierność
slonce180 napisał/a:

witam, fajnie ze poruszyles ten temat, bo ja mysle ze moge sama siebie nazwac nimfomanka ha ha. .

Nie widzę w tym nic śmiesznego;), to choroba.

?-my only love

6

Odp: Nimfomanka a wierność

sex to choroba ??? nie sadze!!!!!!! to cos wspanialego cos co jest miedzy dwojgiem kochajacych sie ludzi. Osoba ktora twierdzi inaczej, znaczy ze nigdy nie mial/a satysfakcji  i nigdy nie mial/a dobrego kochanka/i.

Marzenia sie spelniaja smile
Emilia Margaret ur. 13/07/2014 godz 17:13, 3270g, 55cm , SN

7

Odp: Nimfomanka a wierność
slonce180 napisał/a:

sex to choroba ??? nie sadze!!!!!!! to cos wspanialego cos co jest miedzy dwojgiem kochajacych sie ludzi. Osoba ktora twierdzi inaczej, znaczy ze nigdy nie mial/a satysfakcji  i nigdy nie mial/a dobrego kochanka/i.

Hehehe co za brednie tu opowiadasz! teraz od wszystkiego mozna sie uzaleznic.Proponuje wpisac w google NIMFOMANIA .

?-my only love

8

Odp: Nimfomanka a wierność

Myślę że dużo ludzi myli pojęcie nimfomanii a seksoholizmu - które postrzega się jako uzależnienie od seksu.
Cóż nimfomania w moim mniemaniu to niemożliwość powstrzymania pociągu seksualnego nawet i do obcego mężczyzny (ja to tak rozumiem) ale już seksoholizm to najzwyczajniej uzależnienie od stosunku i przyjemności jaką on daje.
Samo w sobie to uzależnienie jeśli nie przekracza pewnych granic nie jest czymś chorym, znam seksoholiczki i są szczęśliwe i nie są chore... smile
Sama będą w związku mogłam to robić baaardzo często, i mogła bym to podciągnąć pod uzależnienie, gdy mi tego zabrakło było ciężko ale nie umiałam od tak iść z kimś do łóżka.
Może wiele osób zarzucić mi że sam seksoholizm jako taki nie istnieje, ale ja tak to postrzegam

Co do tematu. Jeśli przyznała się do nimfomanii, a może bardziej uzależnienia od seksu to już dobrze.
To co opisujesz te uczucia itd, to dobry znak, bo według mnie miłość przywiązanie, wzajemna żądza siebie pociąg i dogadywanie sie w łóżku to podstawa wierności.
Moim zdaniem możesz spać spokojny póki nie widzisz u niej dziwnych zachowań dystansujących siebie do Ciebie, czy też odwoływanie spotkań, inne ustalanie czasu, czy w ogóle jakieś podchody uniki, lub nie daj Boże jakieś omyłkowe wspominanie jakiś imion itp.
Nie staraj się sobie wkręcać czegoś co może nie mieć miejsca.

"Uśmiechnięci, wpół objęci spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody." W. Szymborska

9

Odp: Nimfomanka a wierność

To, ze sie lubi seks, to nie oznacza, ze cierpii sie na nimfomanię - czasem dziewczyny tak o sobie mówią, nie wiem czemu, przeciez to zaburzenie, choroba, nie ma sie czym chwalić.

10

Odp: Nimfomanka a wierność

nimfomania z samej definicji wyklucza jakąkolwiek wierność...

11

Odp: Nimfomanka a wierność
papillon napisał/a:

nimfomania z samej definicji wyklucza jakąkolwiek wierność...

zgadzam się w 100%.

?-my only love

12

Odp: Nimfomanka a wierność

A moze tak naprawde juz ja w glebi duszy pokochales, tylko nie chcesz sie przed soba przyznac do tego, a tym bardziej jej tego okazac wink
I tez mysle,ze skoro oboje macie 'trudna' przeszlosc, to terapai bylaby wskazana, zeby pomoc wam zbudowac szczesliwy zwiazek. Przeciez stac was na nia wink

Screw gravity.

13

Odp: Nimfomanka a wierność

Czytając twojego posta, to tak jakbym czytała o swoim związku, praktycznie wszystko jest tak samo jak u nas , dokładnie my tez jesteśmy od roku ze sobą i uwielbiam sex pomomo że mojego faceta musze namaiwąc wiecznie na niego to ogólnie sią z nim dogaduję, z tym że on tez mnie nie pokochał albo sie boi pkochac , mała róznica my mieszkamy ze soba , prowadze normalny tryb zycia, mamy rodzinę która tworzylismy razem. Ale niestey dokładnie tak samo jak ty facet mnie nie pokochał bo się boi że ja zjande sobie kogos innego do sexu, ja powiem ze juz myslałm ze to mój facet napisał tego posta bo prawie identyczna sytaucja . Ja uwielbiam sex mam swoje fantazje, pragnienia, on natomiast nie za bardzo sie z tym wychyla. Jak sie kochamy jest poprostu cudownie, to mój pierwszy facet z którym jest mi tak super w łóżku...No ale niestety chyba boi sie mnie pokochać ? albo tak jak ty nie wie ze kocha? Dokładnie nie wiem o co chodzi, dla mnie kochac się w łóżku z facetem którego się kocha jest cudowne uczucie, natomiast ja nie wiem jesli chodzi o facetów , kocha sie z kobieta do której nic nie czuje?Bardzo podoba mi sie twoja wypowiedź tylko dlaczego po roku czasu facet jeszcze nie  pokochał ? dla mnie to dziwna sprawa.....Poza tym kobieta w pewnym wieku pragnie sexu bardziej niż tlenu....

14

Odp: Nimfomanka a wierność

Wiele osób nie rozróżnia też nimfomanii od wysokiego libido. Każdy ma inny temperament. Ja uwielbiam się kochać i najchętniej nie wychodziłabym z łóżka, ale to nie znaczy, że jestem nimfomanką i mogłabym to robić z każdym, nawet obcym mężczyzną.

Umieć żyć to najrzadziej spotykana umiejętność na świecie.

Oscar Wilde

15

Odp: Nimfomanka a wierność

P&P zgadzam się w stu procentach smile

"Uśmiechnięci, wpół objęci spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody." W. Szymborska

16

Odp: Nimfomanka a wierność
P&P napisał/a:

Wiele osób nie rozróżnia też nimfomanii od wysokiego libido. Każdy ma inny temperament. Ja uwielbiam się kochać i najchętniej nie wychodziłabym z łóżka, ale to nie znaczy, że jestem nimfomanką i mogłabym to robić z każdym, nawet obcym mężczyzną.

Widzisz ,można więc w drugą stronę powiedzieć,niektórzy sobie nie zdają sprawy z tego , że od seksu można się też uzależnić.

?-my only love

17

Odp: Nimfomanka a wierność

Makhno z tego co piszesz wynika że oboje jesteście cudownymi. Ale niestety macie bardzo zaburzone osobowości i nie jest to chęć obrażenia kogokolwiek. Nie myl tego z chorobą psychiczną. Zaburzenia osobowości tego typu które Wy posiadacie zawsze są wynikiem przeżyć z dzieciństwa. Są terapie które pozwalają spojrzeć na siebie inaczej i zrozumieć dlaczego Ty nie potrafisz pokochać całym sercem a Ona jest uległa. Być może spudłuję ale mam za mało informacji o Was, ale powiem to może przekonam Cię że dla twojego i Jej dobra musicie coś z tym zrobić. Ona porównuje Cię do ojca mówiąc że jesteś inny.To powiem Ci że to nieprawda jej ojciec był despotą, którego ona się bała pewnie reagowała na każde jego spojrzenie być może była bita. A mama pewnie była dobrą kobietą tak samo bojącą się męża jak i córka. Przez wiele lat pozwalała na to że ojciec niszczy córkę (lekceważy, bije,traktuje jak przedmiot ).Była tak zwanym katem pasywnym . Matka jej spełniała wszystkie potrzeby męża zanim on pomyślał że jakieś ma. Twoja ukochana obiecała sobie że nie pozwoli nigdy się tak traktować żadnemu mężczyźnie. Myślę że ma problem z określeniem swoich uczuć do ojca bo sama nie wie czy Go kocha czy nienawidzi. Całe życie robiła wszystko żeby Go zadowolić dobrze się uczyła była grzeczna ale on zawsze znalazł powód do niezadowolenia. Tak samo traktuje Ciebie. Stara się Ciebie zadowolić we wszystkim, a jak robisz awanturą to odzywa się w niej mała dziewczynka która sobie obiecała że nie pozwoli  się tak traktować jak matka pozwoliła.
Napiszę resztę w drugim poście bo teraz muszę przerwać. Kachna.

18

Odp: Nimfomanka a wierność

A ja mam zupełnie inne pytanie: skąd Twoja dziewczyna wie, że jest nimfomanką? Skąd takie podejrzenia, na jakiej podstawie? Nie każda kobieta, która ma duże potrzeby seksualne to nimfomanka, a niemalże żadna nie będzie sama sobie terapeutą, żeby postawić diagnozę. Dlatego jest sporo kobiet, które sądzą, że są nimfomankami i albo się zadręczają albo traktują taką deklarację jako coś "niesamowitego" - co nie oznacza, że rzeczywiście są chore.

Makhno napisał/a:

Mimo tej szczerości i wzajemnego zaufania zdarzają się spięcia - jednak 9 na 10 z nich wywołuję ja. Robię to celowo, bo z doświadczenia wiem, że w idealnych związkach gdzie nie ma tarć łatwo znika namiętność

To jest mit. Namiętność nie wynika z okazywania sobie agresji/frustracji/złości poprzez kłótnie i sprzeczki. Namiętność może zniknąć również w tych związkach, w których awantury wyczerpują emocjonalnie i psychicznie.

Makhno napisał/a:

Ale ja myślę, że nie trzeba drugiej osoby ciągle zapewniać o wierności  i uczuciu - myślę natomiast że trzeba zapewniać jeśli gorąco pragnie się... samemu w to wierzyć.

To jest kolejne błędne a la' psychologiczne przekonanie. Kobieta, która wie, że jest wierna i że takie ma zasady, mówiąc o nich głośno nie musi wcale samej siebie w tym upewniać.

Makhno napisał/a:

Na czym polega mój problem? Na tym że tej z którą jest mi najlepiej, i która uczyniła mnie szczęśliwym i silnym - tej właśnie kobiety... nie kocham. Nie potrafię zaangażować się na całość, bo instynkt podpowiada mi że wtedy druga strona czuje osiągnęłam cel - czas na nowe wyzwania. Nie chcę mieć innej, chociaż w każdym momencie mogę mieć. Jednocześnie nie chcę na całego pokochać, chociaż w każdym momencie mogę to zrobić.

A więc to TY masz problem, nie Twoja partnerka. Za to paradoksalnie cały długi post napisałeś o tym, jakie ona może mieć kłopoty, zachowując się jak bardzo dokładny psychoanalityk.
Jeżeli masz problem z zaangażowaniem się, to niezależnie od wierności partnerki będziesz ten problem miał. Zastanów się więc nie nad nią, ale nad sobą...

... Mam serce w ogniu i niewiele mam w tym życiu czasu, by żałować czegoś...

REGULAMIN Forum Netkobiety.pl - przeczytaj smile

19

Odp: Nimfomanka a wierność

Witam ponownie.

Mysle Makhano ze u Ciebie bylo troche inaczej ale malo o sobie piszesz. Wydaje mi sie ze jedno z twoich rodzicow bylo do pewnego momentu w twoim zyciu duzym autorytetem dla ciebie bales sie go ale raczej nie fizycznie, raczej bales sie jego oceny. Bales sie nie byc idealny. To pewnie spowodowalo ze dzis w jestes perfekcjonista. Drugi rodz  tez nie  byl slaby ale w twoich oczach stal nizej, mysle ze  byla to matka , ktora duzo zrzedzila a ojciec ja pozornie szanowal. Oczywiscie moge sie mylic. Zbyt malo napisales o Was.
Szkoda ze nie mozna do Ciebie napisac email bo wyslalabym ci ksiazke Toksyczni Rodzice gdzie i Ty i twpoja dziewczyna na pewno byscie znalezli profile waszych domow rodzinnych. Oczywiscie jak chcesz napisz mi email to Ci podesle.
Nie bagatelizuj tego. To co rodzice w nas zasieja to sie rozrasta w nas. Jezeli bedzie to chwast to wczesniej czy pozniej zatruje Ci zycie i Tym ktorych kochasz. Nie bedziesz w stanie zrozumiec czemu nie potrafisz byc szczesliwy, malo tego ludzie z takimi korzeniami jak nic z tym nie robia wczesniej czy pozniej staja sie uzaleznieni. A zdajesz sobie sprawe ze mamy cale spektrum uzaleznien. Jak zaczniesz pic tak jak np Twoj ojciec czy staniesz sie seksoholikiem jak np matka to nie znaczy ze dostales to w genach. tylko ze twoi rodzice wychowali Cie na wzor jaki znali czyli tak jak ich wychowano, sami stali sie uzaleznieni i takie wzorce dali Tobie. To ze twoja dziewczyna twierdzi ze jest nimfomanka nie znaczy ze ktores z jej rodzicow tez bylo. Mogli byc obaj czy tez jedno uzaleznieni od alkoholu, narkotykow, hazardu czy wielu innych. Bo tu chodzi o sam mechanizm uzaleznienia a nie srodek od ktorego sa uzaleznieni. poza tym w domu moze nie byc nalogow, klotni wydawalo by sie dobry dom sa amoze z tamtad wyjsc osobowosc uzalezniona.Wszystko to opisano w w/w ksiazce Polecam.
Pozdrawiam Kachna

20 Ostatnio edytowany przez Makhno (2010-10-24 14:01:49)

Odp: Nimfomanka a wierność

Jak widać po długiej nieobecności znów tu trafiłem. Dziękuje za wszystkie odpowiedzi.

Macie racje, że określenia "nimfomanka" użyłem z przesadą, myląc je z seksoholizmem. Chodziło mi po prostu o podkreślenie, że jej sposób bycia, zachowania i potrzeby dość mocno odbiegają od innych, normalnych kobiet. W związku na razie wszystko ok, choć coraz bardziej zastanawiam się czy jesteśmy dla siebie odpowiedni. I już nawet nie idzie o sferę seksu - tu lecą iskry. Tylko że  będąc z nią bez pewności czy chce się związać na całe życie zabieram jej cenny czas, który mogłaby inwestować w relację z kimś "pewnym". No cóż yvette ma rację, że głównie swoje zaangażowanie powinienem przemyśleć.

kachna66
Szczerze mówiąc twoja intuicja wbiła mnie w fotel. Trochę poszlak a głęboko zorientowałaś się w mojej oraz jej biografii. Osobiście z góry odrzucam takie coś jak terapie DDA. Nie na zasadzie jakiegoś tam emocjonalnego "wypierania" ale po prostu myślę, że człowiek przyciąga do siebie to o czym myśl i czym się zajmuje. Niemniej warto - jak zauważyłaś - zorientować się w temacie, choćby po to aby kiedyś nie powielać niewłaściwych zachowań. Zaciekawiło mnie to bardzo, ze względu właśnie na zaskakującą precyzję twoich domysłów. :-) Dlatego jeśli możesz wyślij mi mailem tego ebooka.

Pozdrawiam

edit:

ps. rzecz do której nie odniosła się żadna z Was. Może to "detal", może nie. Jak wspomniałem moja partnerka nie miała jeszcze nigdy orgazmu pochwowego, chciałbym żeby jej to wreszcie przyszło. Jedni utrzymują że potrzeba współpracy partnerów, oraz przede wszystkim treningu samej kobiety, inni że to samo przychodzi (bądź nie) z wiekiem. Nie wiem, czy waszym zdaniem ten "brak" może stanowić problem. Ja obawiam się że tak, gdy już wygaśnie namiętność po pierwszych kilku latach.

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Nimfomanka a wierność

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021