Kochać równolegle. Wierność i wyłączność. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kochać równolegle. Wierność i wyłączność.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

Temat: Kochać równolegle. Wierność i wyłączność.

Borykam się z tym problemem od 2-3 miesięcy. Dopada, przygniata do ziemi i nie pozwala oddychać. Nie chodzi tu już tylko o konkret, o uczucie bycia zdradzoną czy niekochaną, a o przyszłość, o ideologię.
Nie potrafię pojąć tego, jak działają ludzie. Nie potrafię zaakceptować czegoś, czego nie rozumiem i wykonać nie potrafię. Przechodząc do sedna... jak można być niewiernym kochając? Niewierność. Niewierność to nie tylko fizyczne zdradzenie osoby, z którą się jest. Dla mnie to coś dużo większego. Dla porównania, przedstawię mój sposób myślenia, który uważam za zupełną magię, nad której prawdziwością wciąż się zastanawiam i wciąż dochodzę do wniosku, że jest CZYSTĄ PRAWDĄ .
Kocham kogoś. Kocham na zabój, bezwarunkowo. Za to kim jest. Kocham go tak, że nie potrafię stwierdzić, że ktokolwiek inny może się do niego przyrównać. Nie ma nikogo lepszego pod żadnym względem. Nie ma nikogo mądrzejszego, ładniejszego, lepszego. Nie umiem spojrzeć na kogoś i czuć ''przyjemność'' z powodu jego osoby. Nie potrafię czuć przyjemności z dotyku kogoś innego, niż osoba , którą kocham. '' Jaki kolor oczu u mężczyzn podoba Ci się najbardziej ? ''  -'' Taki, jaki ma mój luby i żaden inny''.  Moja psychika jest tak zależna sercu , temu co czuję, a przy tym jest to tak prawdziwe, że choćbym nie wiem jak się starała, nie umiem inaczej. Gdyby ktoś kazał wybrać mi najpiękniejsze dłonie jakie w życiu widziałam, byłby to jego dłonie. I tak, są najpiękniejsze.
Żyłam w bajce. Żyłam w swoim czystym świecie myśląc, że każdy czuje to samo, kochając kogoś. Nie przeszło mi przez myśl, że mądry człowiek, który twierdzi, że prawdziwie kocha, może czuć chociażby pociąg fizyczny go kogoś innego. Może czuć chęć dotknięcia szyi obcej kobiety, dla przyjemności i uwielbienia jej ciała. Może chcieć się do niej przytulić, bo jest piękna. Może chcieć dawać jej bliskość, być w niej, kochać jej ciało ( i.. chyba ją, bo tak to przekładam ). '' Ale jak to, chcesz dotykać innych, kochając mnie ? Jak to nie obrzydza Cię to wszystko ? Jak możesz chcieć przytulać kogoś innego ? Dawać komuś czułość, uczucie, pożądanie ? '' To brzmi tak dziecinnie, a przy tym jest tak proste i tak potwornie boli. Jak żyć z myślą, że osoba, którą kocham, na widok innego ciała czuje to samo, co w stosunku do mojego ? Czuje się tak samo szczęśliwy, tak samo jej pożąda, a często bardziej. Bardziej chce tamtego ciała, niż moje. Jak można żyć z kimś, kto kocha wszystkich ? Kocha wszystko. Jak można nie mieć tego wyłączność? Nie przemawia do mnie  ''powstrzymywanie się '' , z moralności czy niechęci do krzywdzenia kogoś. Nie przemawia do mnie '' chciałbym czuć to wszystko tak jak Ty , ale nie umiem, tak, czuje przyjemność z patrzenia na inne ciała, tak, są piękniejsze i tak, czułbym potworną przyjemność z dotykania ich''. Nie pomagają słowa, że to mnie kocha, że to ja jestem osobą, z którą chce żyć, że dla mnie może zrezygnować z tego wszystkiego. To jak '' będę zasłaniać oczy za kazdym razem, kiedy zobaczę kogoś atrakcyjnego, atrakcyjniejszego od Ciebie ''. Wciąż wierzę , że się mylę. Że jestem psychopatką z takim myśleniem, jakie mam ja. Moja miłość to zupełne uwielbienie, uważanie za Boga, niepodważalnego i jedynego, za idealną nieidealność, którą zawsze wybiorę na pierwsze miejsce.

Piszę to wszystko, bo nie wiem już gdzie szukać pomocy dla własnego serca. Pytałam wiele razy, wielu ludzi. Nikt nie kochał tak, jak kocham ja. Nikt nie uważa tego za logiczne, bo i takim nie jest. To magia, nic innego. Nielogiczna. Czuję się samotna, najzwyczajniej. Chciałabym krzyczeć wszystkim w twarz pytając, dlaczego uważają , że kochają, jeśli jest to walką z ''chcę, ale nie chcę, bo trzymam się tego, na co się zdecydowałem. '' To tak sztuczne i nienaturalne. Tu nie ma się nad czym zastanawiać, tu trzeba to czuć. Dlaczego tak nie jest ? Boże... A Bóg ? Bóg każe kochać wszystkich jednakowo, wszystkich - ich ciała też, przy czym daje dziewiąte przykazanie, co uważam za hipokryzję, bo najwyższą oznaką miłości i uwielbienia dla czyjegoś ciała jest chęć dotyku, bycia jak najbliżej. Przeraża mnie to wszystko, po prostu przeraża. Chciałabym zmienić świat, chciałabym czuć się bezpiecznie. Chciałabym mieć to zapewnienie, że nie tylko ja myślę '' Okej, to jest ładne, ale to, co wybrałam jest 2563474 razy bardziej cudowne i niepodważalne. Brzydzę się dotykiem tego, co nie jest moje. '' Jak kochać i jak czuć się kochaną ? A raczej to drugie, bo kochać potrafię. Kocham siebie, potwornie kocham siebie i akceptuję w każdym calu. Czuję, że mogę być kochana tak samo mocno, jak sama kocham kogoś. Może ktoś zarzuci mi brak miłosci - miłości, jeśli mimo wszystko dostrzegam w osobie, którą kocham jakieś wady , ale to też skomplikowane. Takiego chcę. Chcę takiego, ale boli mnie niespójność uczuć. Jak może mnie dotykać, skoro chciałby w ten sam sposob dotykac kazdej innej ? Jak moze gladzic mnie po ramieniu, skoro chce gladzic tez inne ramiona, niz moje ?

Na dodatek jestem z seksoholikiem, albo sami tak to nazwaliśmy z przesadnego myślenia o tym wszystkim. Osoba, która nie może skupić się na niczym innym, mając jakieś bodźce. Osoba, czująca sfrustrowanie, kiedy nie może dostać tego, czego chce. Osoba, która potrzebuje ''upustu '' .. najlepiej jak najczęściej.
Jak funkcjonować ? Jak radzić sobie ? Jak żyć, gdzie popełniam błąd ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kochać równolegle. Wierność i wyłączność.

Ja ciebie rozumiem. Ja również przez długi czas tak własnie myslałam, dopuki nie zostałam zdradzona. Z bólem szybko spadłam na ziemie
tak jak szybko znalazłam sie nad nią kochając bez granic. I wiesz takie spostrzeganie swiata jest bardzo bardzo bolesne. Co nie oznacza ze nie jest prawdziwe. Kobiety poprostu kochają inaczej. I nic z tym nie zrobimy. Musimy sie z tym poprostu pogodzic. Twój partner ma problem sam ze sobą ty nic złego nie zrobiłas. . Porozmawiaj z nim szczeze o tym co cie boli, i jak bardzo cie rani swoim zachowaniem.

14.08.2016. 3350 I 54  cm Alicja moje szczescie :-*

3

Odp: Kochać równolegle. Wierność i wyłączność.

Moja Droga Twój partner ma problem..seksoholizm to choroba i tylko i wyłacznie może mu pomóc specjalista.. a i to nie gwarantuje sukcesu. Seksoholizm to problem złozony i nawet jak On Cie kocha to to jest silniejze od Niego.. I zadne Twoje filozoficzne rozmowy i dewagacje w tym temacie nie zmienia NIC !!!  Dzisaj bedzie przyrzekał jutro zrobi swoje.. Jka masz tyle siły ,żeby w tym tkwic to musisz sie przygotowac na droge ciernista niestety...On sie nie zmieni  tylko dlatego ,że Go kochasz i vice versa..

4

Odp: Kochać równolegle. Wierność i wyłączność.

Nie wiem już na co mam siłę. Nie wiem jak pogodzić się z uznaniem własnej słabości, jeśli zdecyduję się z tego człowieka zrezygnować. Potwornie trudno jest mi to wszystko zrozumieć. Serce mi się kraje, kiedy płacze z tego powodu. Z drugiej strony nie rozumiem, jak tak bardzo może nie chcieć i dalej myśleć w ten sposób. ''Chciałbym być taki jak Ty, ale nadal uważam inne ciała za cudowne '' . Nie może się skupić, kiedy jakiś bodziec jest w pobliżu. Z tego powodu nie spotyka się z ''atrakcyjnymi'' kobietami, a przynajmniej stara się tak selekcjonować znajomych, z tego co mówi. Przestał oglądać pornografię, ograniczył onanizowanie się ... ale przecież myślenie wciąż pozostaje to samo. Nie onanizowanie się wywołuje u niego pytanie '' Mogę przestać, męczę się, ale mogę tego nie robić. Tylko po co, skoro to takie dobre ? ''. Ze strony filozoficznej, czy on potrafi kochać ? Czy taki człowiek potrafi kochać ? To jak bycie z ułomnym, tak to odbieram. Każdy nałóg byłby lepszy , wszystko byłoby lepsze od tego, o ile nie wiazaloby sie z uczuciami do mnie. Zniosłabym wszystko, wszystko, wszystko.

5 Ostatnio edytowany przez hera.1 (2013-03-11 22:38:16)

Odp: Kochać równolegle. Wierność i wyłączność.

Tak jak pisałam poprzednio nawet jak szczerze kochają to nie przestana tego robić  , dla nich to uzaleznienie jak alkoholizm , narkomania.. zaproponuj mu terapie.. Jak juz nie dajesz rady to dalej tez nie dasz..To trudne i pełne wyrzeczen i determinacji.. Czytałam kiedys  blog seksoholika..straszne..Oni maja wyjatkowa skłonność do wytłumaczenia swoich wyskoków,maja zniekształcone myslenie itd. Każde takie zachowanie to działanie endorfin , co ich prowadzi do ciagłego polowania to ich rajcuje niekoniecznie seks..

6 Ostatnio edytowany przez bags (2013-03-11 23:12:10)

Odp: Kochać równolegle. Wierność i wyłączność.
Tragarka napisał/a:

Nie onanizowanie się wywołuje u niego pytanie '' Mogę przestać, męczę się, ale mogę tego nie robić. Tylko po co, skoro to takie dobre ? ''. Ze strony filozoficznej, czy on potrafi kochać ? Czy taki człowiek potrafi kochać ? To jak bycie z ułomnym, tak to odbieram. Każdy nałóg byłby lepszy , wszystko byłoby lepsze od tego, o ile nie wiazaloby sie z uczuciami do mnie. Zniosłabym wszystko, wszystko, wszystko.

Wiesz dlaczego tak jest? Dlaczego sie uwaza za "pokrzywdzonego"?
Bo "zerwanie" z tym "dopalaczem" uwaza jak odstawienie narkotyku. Zrobil niby blad, bo zerwal z "nalogiem" - psychologia o tym odczuciu mowi tak:
    "Takie nalogi są bardzo uzależniające, są jak narkotyk. separacja od nich - o ile do niej dojdzie, nawet poprzez czasowe rozstanie -  jest jak odwyk, a na odwyku brakuje Ci tego, co Ciebie uzależniło. Ponadto przez cały okres trwania tego wszystkiego Twoje życie było podporządkowane i zorganizowane wokół "szalejących" emocji Twojego drugiego "ja". Gdy tego nie ma, to teraz brakuje Ci po prostu czynnika, który (paradoksalnie) nadawał Twojemu życiu kierunek "
Cala reszta to proba kamuflarzu przed otoczeniem, ucieczka przed problemem... w jeszcze wiekszy problem, mechanizm wyparcia.

Ze strony filozoficznej, czy on potrafi kochać ? Czy taki człowiek potrafi kochać ? To jak bycie z ułomnym, tak to odbieram. Każdy nałóg byłby lepszy , wszystko byłoby lepsze od tego, o ile nie wiazaloby sie z uczuciami do mnie. Zniosłabym wszystko, wszystko, wszystko.

A tak bez urazy, to widzialas kiedys by narkoman kochal co innego?
Moze jakby poszedl - nie obrazajac oczywiscie ani Ciebie ani nikogo - w "slady" Ryska Riedla z grupy dzem, to moglby Ciebie kochac, ale potrzebowalby innego silnego bodzca poza Waszym zwiazkiem, lub tez czegos, czego Ty nie moglabys mu "zapewnic".

Wypowiedz Hery o seksoholizmie to kwintesencja tego, co jest mu potrzebne... bez tego zwiazku nie zbudujesz z Nim. A raczej po tym, po jego - i Twojej jako osoby poniekad wspoluzaleznionej - terapii.
Probujac robic na przekor sobie, dojdziesz w koncu do sciany i stwierdzisz, ze Ale jak tu na forum ktos kiedys powiedzial: "doszłam do wniosku, że był to psychologiczny eksperyment - na podlozu jakim jest seksoholizm - mający na celu wykazanie  jak wiele jestem w stanie znieść dla iluzji swojej miłości. Doszłam do granicy w próbie ratowania czegoś, czego nie było."

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

7

Odp: Kochać równolegle. Wierność i wyłączność.

Obijam się o ściany, wyję do nieba i jestem w stanie czysto agonalnym.  "doszłam do wniosku, że był to psychologiczny eksperyment - na podlozu jakim jest seksoholizm - mający na celu wykazanie  jak wiele jestem w stanie znieść dla iluzji swojej miłości. Doszłam do granicy w próbie ratowania czegoś, czego nie było." , wolałabym tego nie czytać, wolałabym być nieświadoma. To dokładnie tak, jak kogoś stracić. To nawet gorsze od śmierci. Kochasz kogoś, kto nie potrafi być człowiekiem. Terapia...? Szczerze ? Nie wierzę w nic takiego. Sporo czytałam, sporo wiem i po prostu nie wierzę. Powiedziałabym, że to najgorszy z możliwych nałogów, że nie ma nic straszniejszego. ''Nałóg'' , teoretycznie uważa się to za chorobę, ale patrząc racjonalnie, to część osobowości, człowieka, to on, czy się mylę ? Błagam, tak bardzo chcę, żeby ktoś powiedział mi, że wszystko to jest kpiną, żartem, albo... albo, że jest na to tabletka, ot i już. Nie chodzi już tylko o mnie, ale tak potwornie współczuję temu człowiekowi, tak bardzo chcę, żeby było mu lepiej, tak bardzo nie chcę go zawieść i zostawić z tym samego, że jestem skłonna się poświęcić i mieć namiastkę szczęścia. Mężczyźnie, który od kiedy pamięta czuł i robił to wszystko. Nie wierzę w walkę, nie mogę z tym walczyć, jest nierealna. Jak mogłabym spojrzeć sobie w twarz z myślą, że zostawiam osobę, którą kocham , bo ona nie potrafi kochać mnie, chociaż by chciała ?

8 Ostatnio edytowany przez ban (2013-03-12 01:00:01)

Odp: Kochać równolegle. Wierność i wyłączność.

Po pierwsze przeczytaj blog "moje kochanki czyli jak zdradzam". Czytaj od najstarszych wpisów.

Po drugie zastanów się ile on potrzebuje "wyładowań" energii seksualnej i jak się zachowuje, gdy jest wyczerpany. Może wystarczy, że będzia miał orgazm codziennie i będzie dobrze.

Wg mnie odstawienie pornografii i masturbacji jest bardzo proste. Inni uważają to za jakiś wyczyn. Też nie mogę się skupić, jak jestem na głodzie i muszę np. coś załatwiać z kobietą. Nawet w oczy trudno się patrzy. Może to jest normalne? Może on przesadza? Popęd seksualny jest normalny, ale trzeba go ciągle hamować. Może on chciałby pójść na łatwiznę -- związek bez wyłączności seksualnej... kochać Ciebie, ale inne dziewczyny "zaliczać"?

Jak może mnie dotykać, skoro chciałby w ten sam sposob dotykac kazdej innej ? Jak moze gladzic mnie po ramieniu, skoro chce gladzic tez inne ramiona, niz moje ?

Błędem jest zakładać, że jeśli się kogoś kocha, to z tego wynika pożądanie, czyli jednocześnie wykluczenie pożadania innych kobiet. Przykazania, które niby dał Bóg wg mojej wiary miały na celu uporządkowanie ekserymentu z maszyną do produkcji manny, czyli aby ludzie się nie krzyżowali zbytnio, aby nie mieszli genów.

Prawdopodobnie można kochać, a nie pożądać. Można pożądać a nie kochać. Można tez kochać i pożądać.

Może "gdzieś tam w odległej galaktyce" ludzie żyją ze sobą, kochają się, ale nie ma wyłączności na kontakty seksualne. Skoro nie ma wyłączności, to też nie jest to zdradą. Zobacz wątek tutaj "wierność nade wszystko, swingowanie, czy wolny związek".

9

Odp: Kochać równolegle. Wierność i wyłączność.

Nie przerażałoby mnie to tak bardzo, gdyby nie jego zachowanie. Jeśli jest sfrustrowana, nie może się skupić, ciągle '' ma potrzebę ''  przebywając ze mną, to jeszcze gorzej jest wśród innych kobiet, i ta świadomość jest najgorsza. Jak zachowuje się po ''rozładowaniu '' ? Nie ma rozładowania, jest zastanawianie się, czy już skonczyc i sprobowac zajac sie czyms innym, czy dalej polowac na orgazm. Jak to wyglada ? Jesli w weekendy jestesmy ciagle razem, to... pierwsze co mnie budzi, to jego dotyk kończący się moim robieniem mu dobrze. Jeśli chodzi o seks oralny, to robię to wtedy jakieś 3 razy dziennie, do tego dochodza 2 stosunki. Tak wyglada to zazwyczaj, przy moim lekkim odmawianiu w pewnym momencie, bo chcę zająć się czymś innym. Jeśli ma ten 1, dwa orgazmy, jest rozdrażniony. Ponadto .. tak.. to dziala jak srodek znieczulajacy. '' Jestem tak poirytowany i zdolowany, ze boli mnie cale cialo ''.  Nie musial nic mowic, ja wiedzialam , od zawsze, że tylko jego orgazm da mi z nim przez jakis czas normlanie funkcjonowac. Jego kontakty z kobietami to.. to głownia chcec zdobywania zainteresowania i atencji, ukrywanie bycia w zwiazku. To uzaleznienie też od tej pseudo miłości, zakochania i otrzymywania zakochania. To też mnie przeraża. Tak wyglądał rok mojego życia.  Łudziłam się jeszcze, że chodzi o wiek, że 19-latek ( dojrzałość emocjonalna nie ma nic do metryki, aczkolwiek tak, spodziewam się, że teraz moj problem może wydać się mniej ''poważny'' ) ma burzę hormonów ,że chodzi o to.. ale nie, czuł to od zawsze. Od zawsze potwornie skupiał się na kobietach, na tym co przy nich czuje, czego od nich chce.

Czytałam bloga, czytałam wątek. Wywołuje u mnie tylko i wyłącznie chęć płaczu. I ludzi, ludzie chcę dusić tak samo jak Boga.

10 Ostatnio edytowany przez madoja (2013-03-12 17:50:04)

Odp: Kochać równolegle. Wierność i wyłączność.

Przepraszam, nie czytałam wszystkiego, tylko pierwszy akapit i na szybko odpowiem:
Tak, można kochać i zdradzać. Tu nie chodzi o to czy ja w to wierze, bo nie ma w co wierzyć. To jest fakt.
Multum facetów zdradza, a wiem, że kocha swoje kobiety. Dla nich to jakby co innego - seks, doznanie fizyczne z jedną kobietą, a uczucie do innej.

U kobiet przeważnie jest inaczej, bo łączą seks z miłością, chociaż nie wszystkie kobiety.
Dlatego tak często nie rozumieją gdy facet mówi "to nie ma nic wspólnego z tobą", "dalej cię kocham". On mówi prawdę, ale ona tego nie pojmuje.

11

Odp: Kochać równolegle. Wierność i wyłączność.

Tragarka -- no to faktycznie jest ostre parcie na seks. Nie wiem co z tym zrobić -- pewnie seksuologa trzeba zapytać.

12

Odp: Kochać równolegle. Wierność i wyłączność.

Od każdego nałogu da się odciąć. Od tego nie. To jest wszędzie, i byłabym też JA. To beznadziejne. Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kochać równolegle. Wierność i wyłączność.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018