Właśnie wstałam, i zaczęłam się tak zastanawiać. Dzisiaj ma mnie odwiedzić ciocia, która mieszka w innym mieście. Przyjedzie do mnie tutaj na kilka dni. Jest to starsza osoba o ogromnym sercu, ale należy do ludzi zapatrzonych w radio Maryja. Na początku kiedy sięgam jeszcze do moich dziecięcych wspomnień, wyglądało to dość niewinnie. Chociaż pamiętam, że gdy nas odwiedzała codziennie wieczorem świeciła lampkę, włączała radio i słuchała różańca, kazała mi dzwonić na anteną żeby odmówić dziesiątkę...zawsze ciekałam do sąsiedniego pokoju, bo zwyczajnie się wstydziłam. Mama przetłumaczyła cioci, że jestem wstydliwa i krępuje mnie takie odmawianie modlitwy przy wszystkich, ciocia ustąpiła ale nie na długo przy kolejnych jej odwiedzinach było to samo. Dopiero teraz kiedy jestem już dorosłą osobą, nie muszę się obawiać, że będzie nalegała.
Nie raz kiedy przyjeżdżałam do niej w odwiedziny, pierwszą rzeczą jaka mnie spotykała to chwalenie się, jaką książkę przysłali jej z Torunia. Nie chcialo mi się tego słuchać, ale z grzeczności siedziałam i czekałam, aż skończy. Przerażało mnie to, bo wiem jakie ona kwoty potrafiła przelać na ich konto, więc taka książeczka za 10 zł to jest dla nich nic w porównaniu z tymi sumami. Mało tego potrafiła swoje dwie orączki (miała dwóch mężów któzy niestety zmarli) oddać księdzu.
Ciocia jest dobrą osobą, pomoże każdemu kto potrzebuje, ale przeraża mnie jej fanatyczne zapatrzenie w księży...moim zdaniem to już nie wiara w Boga, ale wiara w księży. Nie chce jej oceniać na tej podstawie, bo jest szlachetna, ale nie mogę patrzeć kiedy ludzie dają się wykorzystywać. Mało tego, do tego stopnia dają się zmanipulować, że kiedyś przy rozmowie, weszłyśmy na temat ubioru. (to było w lecie) Ciocia mówi, że jak można chodzić w krótkich spodekach spódniczkach (sama miałam na sobie wtedy spódniczkę). Kiedyś nie miała takich poglądów, zdziwiło mnie to bo przecież w upał trudno jest być ubranych od stóp do głów. Mówi, że kiedyś była w kościele ( to nie była żadna msza po prstu tak weszła) przyszła młoda dziewczyna ubrana właśnie tak letnio. Weszła się pomodlić. A ciocia stwierdziła, że już nie wytrzymała i kazała jej wyjść z kościoła, opwoiadała, że dziewczyna oburzona zapytała się dlaczego. A ciocia odpała że nie może tak jak kurwa wchodzić do domu Bożego. Podsumowała to słowami, że ma cipę na wierzchu i jak śmie się tutaj pokazywać w takim stroju. Szczęka mi wtedy opadła.