Witam Was,
Jestem z chłopakiem od 5 lat, rożnie między nami bywało i nadal bywa. Nie wiem gdzie leży wina tego jak jest między nami? We mnie czy w nim, a może w nas? Może mój problem okaże się dla Was czytelniczek/ czytelników śmieszny, mało istotny ale ja nie wiem co mam robić. Tak jak napisałam wcześniej jestem z chłopakiem 5 lat czuje coś do niego ale nie wiem czy ten związek ma sens. Wydaje mi się że ludzie, którzy są razem powinni choć trochę, a może nawet więcej niż trochę pasować do siebie. U nas jest zupełnie inaczej wydaje mi się że jesteśmy dwoma przeciwnościami, a ponoć przeciwności się dobierają? Ciężko żyć z kimś kto jest zupełnie inny niż druga osoba. Wieczne kompromisy.. Za każdym razem kiedy wychodzę na dyskoteki pójść potańczyć oczywiście sama bo mój chłopak nie lubi tego znajdzie się ktoś kto "poderwie", zatańczy a ja idę na tek układ. uwielbiam tańczy mój chłopak mi tego nie daje wiec robię to z innym, który mi daje ten uśmiech na twarzy, dobrą zabawę. Z innym rzeczami jest tak samo, kiedy nastawie się na coś co mogę z nim zrobić on rozwieje tą myśl, chęć. Czy opłaca się zakończyć związek po 5 latach, żeby poznąc inne chraktery? Osoby...Boję się pójść w tą stronę i jednak zaryzykować. Mam obawy, że przy nikim nie będę czuła się tak swobodnie.. Może tak naprawde wydaje mi się że jest jakie kolwiek uczucie między nami...
Podobne tematy
Sama widzisz ze to nie ma sensu,bo wszystko w waszym związku jest na NIE,wiec po co to ciągnąć,przecież będzie tylko gorzej.
Fajnie że facet Ci pozwala na to że możesz być sobą.Zapytałabym go czy tak będzie zawsze.Ponoć zdrowy związek polega na tym że jedno nie wisi drugiemu na plecach.Masz ochotę potańczyć- idziesz -ale pamiętasz o tym że obydwoje uzgodniliście zasady i przekroczyć ich nie wolno.Ale z drugiej strony ciągle się mijać ...Fajny temat do dyskusji
Pięć lat związku, to już dosyć ładny staż
A jak wszyscy wiemy, w każdy związek potrafi się wkraść rutyna - zwłaszcza w te z większym stażem. Może właśnie ona wkradła się w Wasz związek. Nauczyliście się żyć obok siebie, a nie z sobą. Przecież na pewno przez te 5 lat były rzeczy, które wykonywaliście razem. Coś, co pozwalało Wam spędzić razem czas i się zbliżyć do siebie.
Bardzo dobrze, że Twój mężczyzna pozwala Ci być sobą i realizować swoje pasje. Gorzej gdyby nic z Tobą nie robił i zabraniał Ci robić to, co sprawia Ci przyjemność. Było by fajnie gdybyście jednak mieli więcej wspólnych zajęć. Dzięki temu moglibyście się do siebie zbliżyć, wciąż lepiej poznawać, itp. Może warto pomyśleć o tym...
Porozmawiaj ze swoim mężczyzną. W końcu Wasze wzajemne szczęście w tym związku jest bardzo ważne. Powiedz co czujesz i czego Ci brakuje. On może uważać, że wszystko jest ok. Dlatego warto porozmawiać ![]()
Spróbuj odratować Wasz związek
Jeżeli nic z tego nie wyjdzie, to na pewno nie będziesz miała wyrzutów sumienia, że chociaż nie próbowałaś.
Wiele razy rozmawialam, aż mi to zbrzydło powtarzanie ciągle tego samego. Mamy po 20 lat może jemu nie to w głowie... On częściej myśli co ma zrobić ze sowim autem żeby lepiej wyglądało... poza tym jak on nie lubi robić czegoś co mi sprawia przyjemność to jak mamy pogodzić swoje pasje? nie wiem dziwne to wszystko jest:((((
heheh fajny ale jaki skomplikowany i smutny:((( bo ciągle coś nie tak. Może na siłe chce coś skleić, coś co nie ma sensu... juz
zwiazek to z definicji chyba partnerstwo a jak to moze byc partnerstwo jak wy idziecie w dwie rozne strony?
w tym ze facet nie lubi tanczyc to to czesto bya ale na wspolne imprezy moglibyscie chyba chodzic?? poza tym moze faktycznie jest tolerancyjny i ok ze chce zebys byla szczeslwa i cie puszcza na imprezy...a moze znajdz cos co was laczy? sa twoje pasje jak taniec jego jak samochod a cos razem?? obawiam sie ze jak nie znajdziesz to to samo z czasem sie rozsypie.
ale do konca życia bede musiala sama chodzic bez mojego facet bo on nie lubie... rozumiem na kazda nie ale czasami mozna sie poswiecic ale nie jak on to okreslil ze mam glupie piorytety w zyciu;/;/ to o czym tu mowa rozsypie? o ile juz sie nie rozsypalo ehh nie wiem czy my az tak do siebie nie pasujemy czy nie nie wiem
skoro sie rozsypuje to mysle ze czas sam sprawi ze sie rozejdzieci...oddzielne zycie odzielni znajomi spowoduje ze i zaczniecie odzielnie byc...jesli jestes pewna ze niechcesz tego ratowac to porostu zacznij zyc soba i swoim zyciem, pasjami a jemu powiedz dowidzenia-moze nawet nie zauwazy
a tak wlasciwie co powoduje ze myslisz ze jestescie wciaz razem?? bo mieszkacie ze soba?? bo sie kochacie?? bo sie spotykacie??
no wlaśnie dobre pytanie zadalas:((( nie wiem przeszloscc ile nas laczy zlych i dobrych chwil chyba to.... boje sie ze juz przy nikim tak swobodnie sie nie poczujeee a moze boje sie samotnosci
( niedlugo wyjezdzam na troche mysle ze to nas totalnie oddalii chociaz i tak teraz sie praktycznie nie widzimy i odzywamyy. Czemu to ja zawsze mam ratowac nas ..?postanowilam ze nie bede zebrala o jego miloscc nie to nie nawidoczniej tak mu lepie.j nie wiemmmm mam taki mentlik w glowie ale chyba najlepszym wyjsciem bedzie rozlaczenie, zycie osobno