netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Jego rodzice a ja

7 odpowiedzi2 490 wyświetleńzałożony przez FollowMe, 25.08.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Jego rodzice a ja

Witam Was wszystkie ciepło:).

   Mój problem zdaje się być podręcznikowy ale ja ciągle nie mogę się z nim uporać. Chciałabym wiedzieć co Wy o tym sądzicie, może macie jeszcze jakieś pomysły jak to rozwiązać, bo ja już wszystkie opcje wyczerpałam.
   Z moim narzeczonym jesteśmy razem dwa lata, z powodu dzielącej nas sporej odległości za miesiąc przeprowadzam się do niego (ma własny domek). Byliśmy parą idealną, chociąz teoretycznie takich nie ma. Dla mnie idealną bo nawet gdy się kłóciliśmy to te kłótnie pomagały, były oczyszczające a nie destrukcyjne. Było jak w bajce...
   Narzeczony ma dom po dziadkach wymagający wielu remontów, więc omija nas problem wynajmowania kawalerki gdyby nie...jego rodzice. Na początku ich uwielbiałam, nie wtrącali się, stali z boku. Teraz nie moge na nich patrzeć bez żalu. Mój narzeczony jest jedynakiem, więc jego rodzice inwestują tylko w niego, nas. Od jakiś 4miesięcy przeginają tak,że ja i on nie możemy na siebie patrzeć ani ze sobą rozmawiać, tylko non stop się kłócimy.
   Jego rodzice są u nas CODZIENNIE. W tygodniu przyjeżdzają po pracy i zostają do wieczora w weekendy przyjeżdżają rano, wyjeżdżają w nocy. Nie mamy żadnej intymności, chociaż w domku z ogrodem powinno być takiej sporo. Sami wybierają meble, po czym bez naszej zgody je kupują. Sami zatrudniają ludzi i mówią im co i jak ma wyglądać. Ostatnio moja nie jestem pewna czy przyszła teściowa kupiła nam do sypiali babciowe firanki, zawiesiła je i się pyta czy mi się podobają.Tylko,że wiedziała,że nie cierpie firanek i ich nie będę kupowała. Kolejny raz się popłakałam. Mimo że ja świetnie gotuje, chyba uważa,że jej syn przy mnie głoduje bo ja nie dodaję do wszystkiego zacierek, śmietanki i Bóg wie czego, więc ona robi drugie obiady. I robi tego tony i wszystko zagęszcza śmietaną mimo,że wie,że nie moge jeść takich rzeczy. Jego tata rządzi się gdzie w salonie ma stać kanapa i tłumaczy nam jak dzieciom, czemu tak jest dobrze...Ostanio wymyślił sobie kamiennego grilla i buduje go sam, jeszcze połowy nie widać a mija drugi tydzień no ale mają pretekst żeby przyjeżdżać.
Mój narzeczony wielokrotnie rozmawiał z nimi (ja nie uczestnicze w tych romowach bo teoretycznie nie jestem rodziną), najpierw tłumaczył, później błagał a teraz robi wojny i nic... Jego mama obiecuje,że odpuści,że wszystko rozumie,że chcemy być sami,że oni kiedyś też byli młodzi i mieli tak samo, po czym znów przyjeżdża. Tłumaczy to tym,że my mamy tyle na głowie-praca, szkoły, firma a w domu jest tyyyyyle do zrobienia. Uważa,że zagłodze jej syna, nie zakisze ogórków, nie podleje ogródka, nie będzie chleba na śniadanie i w ogóle sami sobie nie poradzimy...Bla bla bla. Ale my potrafimy sobie świetnie radzić sami. Między nami sytuacja jest taka,że nie rozmawiamy o niczym innym jak o tej chorej sytuacji. On nie wie już co ma robić- wymienić zamki w drzwiach? Sprzedać ten dom i kupić kawalerke w innym mieście? Ja patrząc na nas nie mogę uwierzyć w to,że jesteśmy tymi samymi ludźmi co kilka miesięcy temu...Oni niszczą naszą miłość... i co robić?

2

Odp: Jego rodzice a ja

Skoro rozmowy z nimi nic nie dały, to ja bym właśnie wynajęła kawalerkę z dala od nich. Na razie nie ma co sprzedawać domu. Może za kilka lat zrozumieją, że nie mogą włazić wam w życie i odpuszczą i wtedy tam wrócicie.

3

Odp: Jego rodzice a ja

Uciekać, i to szybko.

4

Odp: Jego rodzice a ja

Cięzko jest zostawić dom który się pokochało ale jeżeli chcemy być razem to chyba będziemy musieli tak zrobić. Szkoda, że rozmowy nic nie dały...

5

Odp: Jego rodzice a ja

Lepiej dla waszego związku jeśli się wyprowadzicie. Inaczej jego kochani rodzice was zniszczą.

6

Odp: Jego rodzice a ja

Nie rozumiem tylko czemu dorośli, wykształceni, oczytani ludzie tak się zachowują i nie potrafią się opanować. Narzeczony mówił im,że niszczą nasz związek,że przez nich się kłócimy a oni dalej to samo... Jak można być tak ślepym i upartym?

7

Odp: Jego rodzice a ja

Cóż, on jest jedynakiem. Rodzice chcą jak najlepiej dla niego,a le jak to mówią - dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.
Po prostu oni nie dostrzegają jak destrukcyjnie na was wpływają. Nie widzągranicy między pomocą, a wtrącaniem się i robieniem wszystkiego za was. Uważają, że ich syn wciąż jest niesamodzielny i tylko oni są w stanie zapewnić mu odpowiednie życie. Gdyby mieli wnuka/jeszcze jedno dziecko, to w nie przelewaliby całą swoją uwagę. A tak są sami.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026