Witam! Ja mam tyle problemów ze sobą ze nie wiem gdzie opisać swoje problemy, więc wybrałam NIEŚMIAŁOŚĆ, SAMOOCENA, KOMPLEKSY. Kompleksy mam jak każdy i często nie umiem patrzeć na siebie w lustrze, gruba, brzydka, z małym biustem, jeśli usłyszę komplement to nigdy w niego nie wierzę że jest prawdziwy.
Rodzice, relacje z nimi okropne, jak tylko chce coś działać słyszę , Ty nic nie umiesz, nie poradzisz sobie. Bez przerwy podcinają mi skrzydła, płaczę z bezsilności. Jestem osobą bezrobotną z córką i niestety żyje na garnuszku rodziców, codziennie mi to wypominają, chcę pracować ale tu pojawi się kolejny problem. Strasznie się boję, boję się ludzi, kontaktu z nimi, jestem strasznie nieśmiała i nie umiem tego pokonać mimo że mam 26 lat. Boję się że przez to jaka jestem nie poradzę sobie w pracy, że mnie zwolnią po tygodniu. Bardzo chce udowodnić wszystkim że dam radę ale cholernie się boję.
Wiem że potrzebuje pomocy psychologa, pogubiłam się w życiu, ale tu gdzie mieszkam nie ma specjalisty, poza tym nie stać mnie na to. Nie mam wsparcia w nikim, nikt nie potrafi mnie zrozumieć, dla mnie życie jest koszmarem.
Tak samo relację z mężczyznami, szybko się zakochuje a potem cierpię, wydaję mi się że szukam na siłę, żeby tylko uciec od rodziców. Jest ktoś w moim życiu obecnie, jest mi bliski, natomiast nie wiem czy on coś do mnie czuję, ale to już temat na inne forum. Pomożecie mi?
Podobne tematy
witam! napisalas takie slowa,pozwole sobie przytoczyc: " Strasznie się boję, boję się ludzi, kontaktu z nimi, jestem strasznie nieśmiała i nie umiem tego pokonać mimo że mam 26 lat. Boję się że przez to jaka jestem nie poradzę sobie w pracy, że mnie zwolnią po tygodniu. Bardzo chce udowodnić wszystkim że dam radę ale cholernie się boję. " To jest twoj pewien lek, pochodzacy z tego ze rodzice Ci mowili, ze sie nie nadajesz, ze nie poradzisz sobie bez nich. tak naprawde nie znasz swojej wartosci, co moze byc glownym problemem. Masz 26 lat, sprobuj pokonywac swoj lek stopniowo. wyznaczac sobie pewne kroki. Nie poddawac sie. To wszystko jest do osiagniecia tylko nie wolno sie poddawac. jestes w stanie pokazac swoja wartosc rodzicom, ale nie przejmuj sie tym co gadaja. Rob swoje. przygotuj sobie liste roznych prac. pisz emaile, potem sprobuj sie przelamac aby np zadzwonic spytac sie, umowic sie na rozmowe kwalifikacyjna. Co do mezczyzn. Mam podobnie mialam bardzo duzo facetow, ale chyba tylko dlatego, ze moi rodzice zawsze probowali moim kosztem osiagnac swoje cele. Gralam po zawodach w szachy, potem koncerty, imprezy. Ale nie mialam wsparcia ich, dla nich liczylo sie to: " ile godzin cwiczylas? cwiczylas dzisiaj?", " nie damy Ci pieniedzy", " nic soba nie reprezentujesz" , przejmowalam sie tym, dlatego szukalam tzw" bratniej duszy " wsrod chlopakow. Zwiazki moje niestety nie naleza do najbardziej udanych, ale osiagnelam swoj cel. Moim haslem bylo " wymagaj od siebie wiecej niz inni od Ciebie wymagaja" zawsze stawialam sobie poprzeczki. na pocztaku ze szkola balam sie ze sobie nie poradze , bylo ciezko ale dalam rade, potem mialam lek wysokosci, to specjalnie przechodzilam po wysokich rzeczach aby sie go pozbyc. Potem bylam niesmiala , specjalnie probowalam nawiazywac kontakty na pcoztaku przez internet potem real a teraz osiagnelam swoj cel. tego samego Ci zycze. Powodzenia ![]()
Dzięki modlish123, ja wiele razy próbowałam pokonać swoje lęki, niestety bez skutku. Jeśli chodzi o nieśmiałość to np, pisze czasem na czacie czy na GG, dobrze mi się pisze i w ogóle nie mam żadnego lęku, ale jak pomyśle że miałabym z tą osobą się spotkać to już czuje lekką panikę, o czym będziemy rozmawiać itp. Staram się nie przejmować rodzicami, ale chyba jestem za słaba psychicznie. Nie umiem sobie poradzić i wiem że będzie ciężko to przemóc.
Staram się nie przejmować rodzicami, ale chyba jestem za słaba psychicznie. Nie umiem sobie poradzić i wiem że będzie ciężko to przemóc.
Hey rozumiem Cię w pełni, co prawda nie mam dziecka, ale też mieszkam u rodziców gdy przez parę miesięcy nie mogłam znaleźć żadnej pracy usłyszałam wiele "słów", zdarzyło się też wiele w domu w tym czasie... Przeżyłam też bardzo wiele, myślałam kiedyś tak jak Ty i powiem Ci jedno nie warto! Co to za wypowiedź "jestem za słaba psychicznie, nie umiem sobie poradzić"?? Jasne że umiesz i poradzisz sobie, bo jesteś wartościowym człowiekiem, tylko jeszcze nie znalazłaś tej drogi właściwej. Nie daj się zdominować rodzicom, szukaj przede wszystkim pracy za wszelką cenę! Dla siebie i córeczki, dla Was! Różni ludzie, różne sposoby na rozwiązanie problemów... Ja powiem tak z własnymi problemami odwiedziłam swego czasu psychologa i żałuję(!!) Oczywiście jeżeli trafisz na osobę która ma równo pod sufitem to polecam jak najbardziej tę formę pomocy, ale najważniejsze jest wsparcie kogoś, najlepiej bliskiego, jeżeli go nie masz (też nie miałam, ciągłe wyrzuty rodziców, żadnych przyjaciół, znajomych <efekty takiego a nie innego wychowania>) i... uciekłam w muzykę, w piosenki które motywowały, które dawały mi siłę i nadal dają! Bałam się wyjść do ludzi, brrr nie potrafiłam spojrzeć w oczy nikomu, odważna przez neta w realu potulna i uległa, zero wiary w siebie... Twoi rodzice podobnie jak i moi oblali ten egzamin ze wsparcia dziecka w trudnej dla niego chwili... Pamiętaj jedno jesteś wartościowa, jesteś takim samym człowiekiem jak wszyscy inni, dlaczego wobec tego masz się obawiać kontaktów z innymi (skoro są tacy sami jak Ty)... 3maj się cieplutko!
Witaj women ![]()
i ja mam podobne problemy i ze sobą i z rodzicami. Od tygodnia uczęszczam na terapię, ponieważ samotna walka z moimi emocjami i brakiem wiary w siebie nie działa...jeśli będziesz chciała o tym porozmawiać i wymienić się doświadczeniami to daj znać
Pozdrawiam
Dziękuje wam za ciepłe słowa. Agapy chętnie z Tobą porozmawiam na ten temat, sama jestem ciekawa jakie będą efekty Twojej terapii, może wyniesiesz cenne rady dla mnie.
Ostatnio oglądałam pewien film, piękny. Dał mi dużo do myślenia, w tej samej chwili chciałam działać, zrobić coś, ale często na drugi dzień mi już to mija. Szybko się poddaje, wiem że muszę coś ze sobą zrobić, ale nie umiem, ciężki przypadek ze mnie.
ktos wczesniej nawiazal do muzyki. Mysle ze to tez ciekawy aspekt. Ogolnie moglabym o tym pisac i pisac, bo to moja branza, ale cos w tym jest. ja ogolnie na dola lubie sluchac piosenek KSU np. pod prad, mgla itp. Polecam jak najbardziej. Co do kontaktow na zywo. U mnie w sumie jest w ten sposob, ze zawsze chce byc ta sama osoba co przez np gg, czy czat itd. Staram sie byc taka sama na zywo jak i na czacie. Co do psychologow i terapeutow. Mysle ze warto jak najbardziej, ale do takich co naprawde sa godni polecenia, bo wiekszosc siedzi i tylko mowi ksiazkowe przyklady,nie podchodzi do czlowieka indywidualnie, a iestety kazdy z nas jest inny, wiekszosc rzeczy zalezy od podloza wychowania dziecinstwa, potem szkola , itd. problemy sie nawarstwiaja i potem odbijaja na dalszym zyciu. Warto pamietac o tym, ze kazdy z nas ma swoja wartosc i nie wierzyc w to co mowia niektorzy. kierowac swoim zyciem, tak aby Tobie bylo dobrze, nie komus ![]()
Diana widzę że nie jestem jedyna co ma takie problemy. Ciebie motywuje muzyka, a mnie filmy. Ale moje problemy wiążą się z nieśmiałością, gdybym byłam bardziej odważna, pewna siebie. Jak z kimś rozmawiam obcym, a szczególnie z mężczyzna to uciekam wzrokiem, nie umiem patrzeć w oczy. Często ludzie biorą mnie za dziwną osobę i naśmiewają się, a nie wiedzą że ja walczę z nieśmiałością. Zawsze sobie powtarzam, zrób tym razem lub powiedź inaczej niż zawsze. Po fakcie potem myślę co mogłam powiedzieć czy zrobić. W swoich myślach jestem kimś wesołym i odważnym, lubianą wśród otoczenia. Jak to przenieść w życie......
women też mam problem z nieśmiałością, nie potrafiłam patrzeć w oczy rozmówcy, może kobiecie bardziej ale facetowi w ogóle, nie umiałam rozmawiać z ludźmi bo miałam w sobie zakodowane że moje zdanie jest nic nie warte, co niby ktoś by mógł się ode mnie dowiedzieć... błędne koło... nie potrafiłam przejść przez miasto, wybierałam wyludnione uliczki... Po fakcie też myślałam co mogłam powiedzieć czy zrobić, żałowałam że danej rzeczy nie powiedziałam czy nie zrobiłam, ale przestałam, ucięłam się od tego całkowicie... Tobie też się uda;)! Komuś pomagają piosenki KSU, mi pomogły piosenki Queen, Michaela Jacksona dawały mi taką energię i pomagały walczyć z fałszywymi ludźmi dookoła... Przestań się przejmować tym że się denerwujesz czy wstydzisz, boisz spojrzeć w oczy itd. To Twoje życie! ... o właśnie przypomniało mi się, miałam jeszcze jeden sposób na walkę z tym problemem w portfelu w miejscu gdzie inni trzymali zdjęcia bliskich ja trzymałam karteczkę ze zdaniami które dodawały mi odwagi by po prostu zacząć być... małymi kroczkami zrobiłam postępy chociaż nadal mam zachwiania czasem;) Pisałaś o filmach, mnie tylko jeden zmotywował, i nadal motywuje bo potrafię go oglądać non stop, właściwie serial "Gotowe na wszystko":) Pozdrawiam:)
Agapy chętnie z Tobą porozmawiam na ten temat, sama jestem ciekawa jakie będą efekty Twojej terapii, może wyniesiesz cenne rady dla mnie.
Witaj!
Trudno na razie mówić o efektach terapii, dopiero ją rozpoczęłam i przede mną jeszcze szesnaście tygodni ciężkiej pracy nad sobą
Jest to terapia grupowa i szczerze to myślę, że przynajmniej mi pomoże. Przełamuję się powoli, żeby się odezwać na forum grupy i choć to trudne, zaczynam to robić. Myślę, że to dlatego, że czuję się tam bezpiecznie, nikt mnie nie ocenia, a z tego co słyszę od innych dużo biorę dla siebie, zwłaszcza kiedy temat sesji jest mi bliski. Pierwszego dnia chciałam uciec i już tam nie wrócić
ale teraz pokładam głęboką nadzieję, w tym że mi to pomoże w okazywaniu uczuć i przede wszystkim nazywaniu ich, w mojej nieśmiałości, brakiem pewności siebie. A tutaj kluczem jest poznanie przyczyn takiego zachowania i już dociera do mnie, ze to relacja z rodzicami, jak mnie wychowali i jak mnie zniszczyli doprowadziłam do takiego stanu w jakim jestem.
I dlatego uważam, że żebyś potrafiła sobie ze sobą poradzić musisz poznać przyczynę dlaczego jest tak a nie inaczej, a kiedy poznasz siebie, wtedy już tylko praca nad sobą da efekty
Pozdrawiam Cię bardzo gorąco
Takie spotkania grupowe to naprawdę jest coś, myślę że też po części by mi to pomogło. Niestety u nas nie ma takich zajęć i psychologów. Jedyna możliwość to odseparować się od rodziców ale za bardzo nie mam gdzie.
Takie spotkania grupowe to naprawdę jest coś, myślę że też po części by mi to pomogło. Niestety u nas nie ma takich zajęć i psychologów. Jedyna możliwość to odseparować się od rodziców ale za bardzo nie mam gdzie.
Mam podobny problem, jestem uzależniona od rodziców do końca terapii, ponieważ zajęcia są codziennie do 14-tej, więc mogę zapomnieć o jakiejkolwiek pracy...i chyba to najgorsze co mogło mnie spotkać być finansowo zależną od osób, którzy swoim wychowaniem a raczej jego brakiem doprowadzili mnie do takiego stanu! Ale wytrzymam te 16 tygodni bo widzę, nadzieję w tej terapii ![]()
Kochana Women, gdy czytam Twoje wypowiedzi czuję się tak, jakbym czytała słowa spisane przeze mnie. Mam identyczny problem. W odzyskaniu wiary w siebie bardzo pomaga mi mój mężczyzna, jednak trudno nagle zbudować coś, co było w ruinie przez całe lata. Również boję się ludzi i ich opinii, wiem jednak, że z lękiem trzeba się mierzyć. Mimo fobii poszłam na studia, staram się też jak najczęściej wychodzić z domu, a podczas rozmowy staram się patrzeć ludziom w oczy. Usilnie szukam też zatrudnienia zdając sobie sprawę, że praca to najlepszy sposób na pokonanie wewnętrznej blokady. Nie ukrywam, że spotkanie na forum osób z podobnymi problemami bardzo mi pomaga, nie czuję się wyizolowana mając świadomość, że inne kobiety też się z tym zmagają. Razem jest łatwiej. Pozdrawiam i ściskam mocno.
Dziewczyny nie martwcie sie, bo mozna pokonac niesmialosc, ale trzeba sie starac. Co do kompleksow, kazdy je ma, ale trzeba dostrzegac swoje atuty:) a rodzicami nie ma co sie przejmowac, Oni zawsze maja nas za nieporadne osoby, ktore nie dadza sobie rady, ale wazne zebysmy my sami wierzyli w swoje sily. Trzymajcie sie!
"Boję się że przez to jaka jestem nie poradzę sobie w pracy, że mnie zwolnią po tygodniu. Bardzo chce udowodnić wszystkim że dam radę ale cholernie się boję." Dokładnie,ja często próbuje być inna bardziej otwarta ,ale szybko się poddaje jak mi coś nie wyjdzie, w gronie osób które dobrze znam gdzie czuje się bezpiecznie potrafię być sobą ,wyczuwam w sobie jeszcze tą pewną siebie dziewczynę z ambicjami ,a coraz częściej czuje się jak nic ,nie wiem kiedy się zatraciłam w tej beznadziejności .Nie chce się już ,bać ludzi,życia ,chce z niego korzystać ,a to takie trudne czasami ,a potem zostaje tylko żal ,ze się czegoś nie zrobiło...
Dziękuje kochane za dobre słowa, cieszę się że chociaż tutaj mogę na kimś polegać. Alutka88 Ty masz ukochanego, a ja niestety nie, walczę o niego bo się zakochałam, ale ciężko jest. Buziaczki
Hej dziewczyny!
U mnie nadal bez zmian, nadal kłótnie z rodzicami, codziennie słyszę coś przykrego, ostatnio od ojca ze jestem nikim. I jak ja mam mieć jakąkolwiek motywację? Nie pomyślą że zamiast mnie podbudować to na każdym kroku mówią że jestem do niczego. Nawet z wychowywaniem córki sobie nie radzę, przerasta mnie to wszystko, nawet nie mam komu się wypłakać, o wiele łatwiej by było u boku ukochanego.
18 2010-09-04 00:06:37 Ostatnio edytowany przez martyna2010 (2010-09-04 00:07:25)
Może spróbuj porozmawiać z rodzicami na ten temat. Powiedz im,że bardzo Cię ranią mówiąc,że jesteś nikim. Nie powinni się tak wobec Ciebie zachowywać. Wytłumacz im, że jest Ci ciężko i teraz potrzebujesz ich wsparcia, a nie dołowania Cię. Szczerze mówiąc dziwię się jak można się tak zachowywać wobec własnej córki. Myślę, że szczera rozmowa z nimi może przynieść jakiś pozytywny skutek. ![]()
Próbowałam nie raz rozmawiać, ale oni zawsze wiedzą lepiej. Każdy z nas jest porywczy, nerwowy, mamy ciężkie charaktery, nie możemy się dogadać, czasem z płaczem powiem coś, to nawet widzę że ojciec jest zmieszany ale to jest na godzinę lub dwie, potem znowu jest źle. Że nie pracuję, że nic w domu nie robię, ale czemu nie widzą tego jak coś zrobię? Same negatywy. Mam siostrę, teraz akurat się wyprowadziła, ale też była na ich garnuszku ale ani razu nie usłyszała od nich, jesteś taka i owaka, rusz się do roboty ANI RAZU. Wypominają mi że miałam męża, to po co wróciłam, nie mam prawa narzekać a jak coś się nie podoba to mam wyp....ać, dosłownie.
20 2010-09-04 00:36:42 Ostatnio edytowany przez martyna2010 (2010-09-04 00:38:48)
A dlaczego się wyprowadziłaś od męża do rodziców? Tzn. nie mów jak nie chcesz. Pytam aby się dowiedzieć, czy nie ma szansy,żebyś znowu z nim mieszkała? Bo skoro rozmowa z rodzicami nie pomogła, to dalej będą po Tobie "jeździć" i tylko Cię dołować. Myślę, że oni niszczą Cię psychicznie i dobrze by było gdybyś się od nich wyprowadziła.Może pójdź do pracy,co? Wynajęłabyś jakieś mieszkanie i wyprowadziła się od rodziców. Ale pojawia się kolejny problem,bo masz córkę. Jest na tyle duża aby mogła sama zostać w domu, w razie gdybyś była w pracy? A może Twoja siostra/jakaś zaufana koleżanka mogłaby się zaopiekować nią pod Twoją nieobecność? Zdaję sobie sprawę,że łatwo się tak doradza, ale myślę,że rodzice mają na Ciebie bardzo zły wpływ. Naprawdę sądzę,że lepiej byłoby gdybyś się od nich wyprowadziła. Ale to tylko moje zdanie.
O a teraz mi się nasunęła taka myśl, może rodzice próbują Cię zmotywować, abyś zaczęła coś robić (poszła do pracy, sama zadbała o siebie i swoje dziecko) ? Być może nie zdają sobie sprawy, że w ten sposób Cię dołują? Mówiłaś im to? Rozmawiałaś z nimi tak naprawdę szczerze CO CZUJESZ, bez płaczu, krzyku? Staram się zrozumieć ich zachowanie, biorę każdą możliwość pod uwagę, jednak mimo to naprawdę bardzo ciężko zrozumieć mi ich zachowanie.
Nie mieszkam z mężem, bo to przeszłość, jestem po rozwodzie już dawno. Wiem że powinnam się wyprowadzić i chcę bardzo ale nie mam gdzie. U nas zarobi się z 1tyś zł, opłacić mieszkanie z 500zł, więc co zostaję? Córka ma 4 latka więc jedynie przedszkole, ale niestety na ten rok już miejsc brak. Z rodziny nie bardzo kto ma pomóc niestety. Nie raz próbowałam rodzicom tłumaczyć że w ten sposób nie dadzą mi motywacji, ale jak grochem o ścianę. Ja swoje a oni swoje, bez sensu cokolwiek im tłumaczyć, oni nie chcą słuchać. Czasem jest tak że matka coś tam gada, ja chcę coś powiedzieć to mi nie pozwala, mówi nie chcę tego słuchać czy inne podobne teksty. Naprawdę ciężko do nich dotrzeć.
To skoro narazie jesteś na nich skazana, to spróbuj zrobić coś, z czego byliby zadowoleni. Udowodnij im,że wcale nie jesteś taka beznadziejna, za jaką Cię mają. Napisałaś,że rodzice mówią, że nic nie robisz w domu? Spróbuj spojrzeć na to z ich strony i zastanów się czy naprawdę tak jest. Jeśli rzeczywiście tak jest, to spróbuj to zmienić. Na przykład możesz posprzątać dom, ugotować obiad dla całej rodziny itp.
Po jakimś czasie zobaczysz czy rodzice zmienią o Tobie zdanie. Jeśli nadal będą uważać,że jesteś beznadziejna i nie docenią Twoich starań, to poszukaj pracy, przedszkola dla córki, wynajmnij jakieś mieszkanie i jak najszybciej się od nich wyprowadź. Praca + alimenty od męża na córkę może wystarczyłyby na wynajęcie mieszkania.
Jednak bądźmy dobrej myśli i wierzmy,że jeśli zaczniesz coś robić w domu, jak powyżej napisałam, to rodzice zaczną Cię doceniać i wyprowadzka nie będzie konieczna. Czego Ci życzę z całego serca ![]()
Niedawno podjęłam próbę rozmowy z rodzicami, cóż jak zawsze skończyło się kłótnią, bez sensu, po co ja w ogóle do nich cokolwiek mówię. Nie widzą drobnych rzeczy, oczekują od razu wszystkiego. Ja często w domu gotuje obiady, ale cóż przecież to i mycie naczyń to mój obowiązek. Ehh
To może zapytaj wprost, że skoro jesteś taka beznadziejna, to czego od Ciebie oczekują? Co powinnaś zrobić, żeby w końcu przestali Cię dołować? Jeśli będziesz w stanie to dostosuj się do ich oczekiwań, może to coś da.
To może zapytaj wprost, że skoro jesteś taka beznadziejna, to czego od Ciebie oczekują? Co powinnaś zrobić, żeby w końcu przestali Cię dołować? Jeśli będziesz w stanie to dostosuj się do ich oczekiwań, może to coś da.
nie sądzę, że dopasowywanie się coś zmieni w tej sytuacji. Women pisze, że robi w domu to co do niej należy, więc myślę, ze jest to czepianie się od tak, żeby się byle do czegoś przyczepić. Niestety rodzice też bywają toksyczni. Jednak pomysł o szczerej rozmowie jest dobry, może pójście w takim kierunku w czymś pomoże...
Myślę, że rodzice bez powodów by się nie czepiali. Może od niej czegoś oczekują. Jeśli zapyta ich wprost, dostanie konkretną odpowiedź i wtedy pomyślimy co powinna dalej zrobić ![]()
Właśnie problem w tym że ja mam zgadywać o co im chodzi, czegoś nie zrobię i wielkie pretensje a ja nie jestem jasnowidzem. Nie raz to mamie mówiłam, żeby w końcu nauczyła się mówić. A oni na to, a bo to trzeba mówić, sama powinnaś wiedzieć. Ciężko z nimi porozmawiać, tyle prób już było, na dodatek nie widzą swoich błędów a je popełniają. Ojciec ma największy żal że nie pracuję, głównie o to chodzi. Ale ja chce pracować naprawdę, oni myślą że ja to robię z wygody, nie prawda. Boję się rozmów kwalifikacyjnych, zawsze coś spalę słowami. Boję się kontaktu z ludźmi, jestem nieśmiała i przez to każdy ma mnie za zołzę, czuje wtedy te spojrzenia, obgadywanie mnie, nie radzę sobie z tym.
Nieźle, ja przed chwilą o podobnych problemach napisałam w dziale PSYCHOLOGIA "Mam problem w byciu z ludźmi"... może tam też znajdziesz jakieś ciekawe rady dla siebie Women ![]()
też jestem bardzo nieśmiala, w towarzystwie potrafię przez cały wieczor nie odezwać się słowem. i chociaż kompleksów nie mam, uwazam siebie za atrakcyjną to i tak nie potrafię się otworzyć. to rujnuje życie, nie pozwala na sukcesy w żadnym aspekcie życia! Powoli się wszystko zmienia, stałam się odpowiedzialna, niezależna od rodziców. Trzeba się starać, zacisnąc zęby. udowodnij, przede wszystkim sobie, że stać Cię na dużo więcej. szybko się przekonasz, że Twoja samoocena i poczucie wartości wpłynie na Twoje otoczenie. Rodzice często nieswiadomie robią krzywdę dzieciom chcąc aby zaszly jakies zmiany. Nie daj się podeptać i powoli uwolnij się, bądz niezależną silną kobietą. wierzę ze powoli wszytko stanie się lepsze
Staram się, nawet ostatnio dostałam znać że szukają gdzieś do pracy, ale problem w tym że nie znam adresu, a moja mama ma popytać swoją znajomą to to olewa, a potem pretensje że nie szukam pracy. Albo jej gadka to, a to pewnie i tak nie aktualne... nie rozumiem już nic.
Ja również mam taki problem.Aktualnie mam 21 lat a to co wyprawiają rodzice-brak słów.Nie dość,że mnie nie wspierają a rodzice w końcu od tego są to jeszcze bez przerwy mówią mi,że się do niczego nie nadaję.Jak miałam 16 lat i chciałam iść do szkoły dziennej to mama dawała mi genialne propozycje żebym zrezygnowała ze szkoły,bo i tak jej nie ukończę.Mówiła,że ewentualnie mogę iść na jakiś kurs obsługi kasy fiskalnej.Ja oczywiście poszłam do szkoły.Miałam szczęście,bo gimnazjum do którego ówcześnie chodziłam pomogło mi w załatwieniu wszelkich formalności związanych z procesem rekrutacyjnym.Ukończyłam szkołę-zdałam maturę i poszłam na studia.Rodzice uważali,że nie zdam matury,że jestem nieukiem.Nawet teraz kiedy poszłam na studia cały czas powtarzają mi że nie dam rady ukończyć studiów i że żaden pracodawca nie przyjmie mnie do pracy a jak przyjmie to zwolni po miesiącu.Ogólnie to nie przejmuje się tym co gadają na mnie rodzice pomimo,że swoje mądrości przekazują całej rodzinie-także dla całej rodziny jestem nieudacznikiem.Boli mnie to-bardzo mnie to boli tym bardziej,że moja siostra z kolei od początku uważana była za 8 cud świata pomimo że ja nigdy nie sprawiłam rodzicom tyle problemu co ona-próbowała popełnić samobójstwo,paliła,chodziła na wagary.Trudno przeżyje to jakoś.Szczerze mówiąc nawet nieźle mi to idzie-jeżeli rodzice mnie krytykują a zdarza się to praktycznie non stop to zwyczajnie ich nie słucham,wychodzę z pomieszczenia w którym urzędują i idę na komputer i słucham muzyki.Jestem młodą osobą i nie zamierzam z tego powodu rezygnować ze swojego życia i wam radzę to samo.Bez względu na to co gadają o was rodzice realizujcie swoje plany,marzenia-zarówno w życiu zawodowym i osobistym.Nie dajcie sobą manipulować.Rodzicom chodzi o to żebyście poczuli się bezwartościowi,ale to nie prawda.Ja zdałam maturę i poszłam na studia-dobrze mi idzie pomimo tego co mówili rodzice.Wniosek jest jeden:należy uwierzyć w siebie a na to co mówią rodzice nie powinnyśmy zwracać uwagi.
33 2012-02-23 17:30:02 Ostatnio edytowany przez yoMTVraps (2012-02-23 19:32:19)
Ja również mam taki problem.Aktualnie mam 21 lat a to co wyprawiają rodzice-brak słów.Nie dość,że mnie nie wspierają a rodzice w końcu od tego są to jeszcze bez przerwy mówią mi,że się do niczego nie nadaję.Jak miałam 16 lat i chciałam iść do szkoły dziennej to mama dawała mi genialne propozycje żebym zrezygnowała ze szkoły,bo i tak jej nie ukończę.Mówiła,że ewentualnie mogę iść na jakiś kurs obsługi kasy fiskalnej.Ja oczywiście poszłam do szkoły.Miałam szczęście,bo gimnazjum do którego ówcześnie chodziłam pomogło mi w załatwieniu wszelkich formalności związanych z procesem rekrutacyjnym.Ukończyłam szkołę-zdałam maturę i poszłam na studia.Rodzice uważali,że nie zdam matury,że jestem nieukiem.Nawet teraz kiedy poszłam na studia cały czas powtarzają mi że nie dam rady ukończyć studiów i że żaden pracodawca nie przyjmie mnie do pracy a jak przyjmie to zwolni po miesiącu.Ogólnie to nie przejmuje się tym co gadają na mnie rodzice pomimo,że swoje mądrości przekazują całej rodzinie-także dla całej rodziny jestem nieudacznikiem.Boli mnie to-bardzo mnie to boli tym bardziej,że moja siostra z kolei od początku uważana była za 8 cud świata pomimo że ja nigdy nie sprawiłam rodzicom tyle problemu co ona-próbowała popełnić samobójstwo,paliła,chodziła na wagary.Trudno przeżyje to jakoś.Szczerze mówiąc nawet nieźle mi to idzie-jeżeli rodzice mnie krytykują a zdarza się to praktycznie non stop to zwyczajnie ich nie słucham,wychodzę z pomieszczenia w którym urzędują i idę na komputer i słucham muzyki.Jestem młodą osobą i nie zamierzam z tego powodu rezygnować ze swojego życia i wam radzę to samo.Bez względu na to co gadają o was rodzice realizujcie swoje plany,marzenia-zarówno w życiu zawodowym i osobistym.Nie dajcie sobą manipulować.Rodzicom chodzi o to żebyście poczuli się bezwartościowi,ale to nie prawda.Ja zdałam maturę i poszłam na studia-dobrze mi idzie pomimo tego co mówili rodzice.Wniosek jest jeden:należy uwierzyć w siebie a na to co mówią rodzice nie powinnyśmy zwracać uwagi.
Jestem pod wrażeniem twojej postawy, nie jeden/a by w takiej sytuacji odpuścił/a. Brawo. Rodzice często mają wpływ na to jak się zachowujemy i co z nas "wyrośnie", ale to co my myślimy i jakie są nasze przekonania gruntuje nasza osobowość. Dobrze jest jak rodzice nas wspierają w dążeniu do celów, ogrzej jak nie można uzyskać żadnej pomocy. Ciężko żyć w takiej rodzinie gdzie właściwie wszyscy mają Ci za złe, że w ogóle istniejesz. Znam podobny przypadek jak twój, women, i wiesz co? ta kobieta już ma 28 lat, swoją rodzinę i piękny dom.
34 2012-03-13 07:18:04 Ostatnio edytowany przez Agatka (2012-03-13 08:44:25)
post edytowany,powód: na naszym forum nie ma miejsca na takie oferty
Diana widzę że nie jestem jedyna co ma takie problemy. Ciebie motywuje muzyka, a mnie filmy. Ale moje problemy wiążą się z nieśmiałością, gdybym byłam bardziej odważna, pewna siebie. Jak z kimś rozmawiam obcym, a szczególnie z mężczyzna to uciekam wzrokiem, nie umiem patrzeć w oczy. Często ludzie biorą mnie za dziwną osobę i naśmiewają się, a nie wiedzą że ja walczę z nieśmiałością. Zawsze sobie powtarzam, zrób tym razem lub powiedź inaczej niż zawsze. Po fakcie potem myślę co mogłam powiedzieć czy zrobić. W swoich myślach jestem kimś wesołym i odważnym, lubianą wśród otoczenia. Jak to przenieść w życie......
Witaj women. Zaczne od tego że twoja nieśmiałość i to uciekanie wzrokiem o którym piszesz, niejednego może uwieść.
Zastanawiałaś się kiedyś dlaczego ludzie tak reagują? Ja myslę, że czują się lepiej z kimś rozmownym, kontaktowym, ale to często dlatego że tak samo jak i ty boją się siebie pokazać. I tak to błędne koło się kreci... Nie obwiniaj się za innych.
Nie jesteś więc inna niż wszyscy. Jesteś poprostu taka jaka jesteś...i napewno będzie ktoś kto to dostrzeże i doceni.
A jak masz ochotę, zawsze możemy pogadać przez gg czy skype -:)