witam... mam pewnien problem od 2-óch lat jestem z chlopakiem, jest o 7 lat starszy. kiedy na poczatku bylismy razem bylo super (chyba jak w kazdym zwiazku). spotykalismy sie 2-3 razy w tygodniu, wiec kazdy z nas miał czas dla siebie i przyjaciół. pozniej wszystko zaczelo przybierac tempa, zaczelismy sie czesciej spotykac, az w koncu zaczelismy razem spac. na poczatku podobalo mi sie to ze jestem z nim tak blisko ale po pewnym czasie zrozumialam ze przez to wszystko nie mam czasu do znajomych (wogole ich nie widuje) i czasu dla siebie. wszystko wiazalo sie z nim i tak zaczely sie nasze klotnie o wszystko czyt. o duperele... z kazdej blachostki wybucha klotnia nie z tego swiata. kiedy sie klocimy on wszystko obraca tak by to byla moja wina... czasem chcialabym od tego odpoczac, urwac sie na chwile ale wiem ze to by zniszczylo to wszystko co nas laczy. kocham go i nie chce tego staracic ale co zrobic by znowu bylo tak jak dawniej???
Podobne tematy
2 2010-08-11 12:34:41 Ostatnio edytowany przez pepitka (2010-08-11 12:36:24)
Myślę, że najlepiej jak z nim porozmawiasz "na spokojnie", baz kłótni, złości i wytykania. Po prostu wytłumacz mu, że jest dla Ciebie ważny, ale potrzebujesz też czasu dla siebie, dla swoich przyjaciół, znajomych, hobby. Taka równowaga jest potrzebna w związku, bo jeśli z kimś przebywasz prawie non-stop to w relacji pojawia się rutyna, zaczynasz dostrzegać i wyolbrzymiać wady drugiej osoby. Nie zawsze częściej znaczy lepiej.
Szczęście możliwe jest z drugą osobą tylko wtedy, kiedy my same jesteśmy szczęśliwe i realizujemy własne potrzeby, rozwijamy się. Zdrowy egoizm jest potrzebny ![]()
ale tych rozmów juz bylo wiele i na mało sie zdaly i to jest wlasnie ten najwiekszy problem...
Tzn. jak on reaguje na te rozmowy? Napisz może króciutko co mu mówisz i jak on reaguje na Twoje propozycje..
Kochana nikt i nic nie zwróci nam przezytych chwil ani tez z czasem mijającego czasu nie będzie juz tak jak na poczatku..Wiem to z własnego doswiadczenia..
Ja wiem ze chciała bys aby wszystko było tak jak dawniej ale tak niestety sie nie da,,mozna natomiast ozywic miedzy sobą relacje i cos naprawic dochodząc do porozumienia..
Porozmawiaj z nim powiedz mu ze nie chcesz zaniedbywac przez wasz wiązek przyjaciół,,ze nawet kotka jak sie za długo głaszcze mozna zagłaskac na smierc,,,ze nie chcesz byc znudzona zwiazkiem tylko dla tego bo on chce Cię miec dla siebie na wyłącznosc..Powiedz ,mu ze ograniczanie komus swobody w zwiazku zle wpływa na dalsze relacje...Powiedz mu ze chcesz czasami po oddychac własnym powietrzem bo jego zaczynasz sie dusic-a zeby tak sie nie stało to trzeba przwietrzyc od czasu do czasu..Uswiadom go ze to ze chcesz czasem wyjsc gdzies z Przyjaciółmi nie musi odrazu oznaczac ze go nie kochasz,,ze masz go dosyc i chcesz jak najmniej czasu z nim spędzac,,itp...
Zaproponuj mu aby tez gdzies wyszedł z kolegami bo ciągłe przebywanie we własnym towarzystwie we dwoje z czasem staje sie monotonne,,bo tematy sie wyczerpuja,,nie ma o czym mówic a siedzenie i patrzenie na siebie to nie zapewni wam rozrywki..
Trzymam kciuki i myslę ze będzie dobrze:)
hmmm... nie da sie tego wytlumaczyc... nasze rozmowy polegaja na tym ze ja cos mu mowie, uswiadamiam, on to wysluchuje nic na ten temat nigdy nie ma do powiedzenia, siedzi cicho... a za doslownie 10 min jest tak samo... tak jakby tej rozmowy nie bylo. czasem zdarza sie tak ze problemy w domu wyladowuje na mnie np. byle jaka klotnia. moj chlopak jak sie poznalismy strasznie pil, mial takie towarzystwo ktore tak na niego dzialalo, kiedy mu na tym wszystkim zaczelo zalezec tzn. na mnie, przestal sie z nimi spotykac bo nie chcial dalej w tym siedziec. teraz nie ma kolegow z ktorymi by posiedzial i pogadal bo ci ktorzy sa to tylko pic chodza a on tego juz nie chce powtarzac....
np mowie mu ze chcialabym czasami gdzies wyjsc sie wyszalec z kolezankami i to nie znaczy ze zaraz chce go zdradzac a on ze mam se robic co chce i sie obraza jak dziecko... co jeszcze??? raz mu powiedzialam ze chcialabym odpoczac od tego wszystkiego zeby ten zwiazek znowu nabral kolorow a on ze to bedzie jeszcze gorzej i wtedy tego wogole juz nie pojdzie naprawic...