Witam, jestem tu nowa, chciałabym podzielić się z Wami moją historią i poprosić o komentarze
Bylismy razem prawie 5 lat, przez 3 pierwsze lata byliśmy nierozłączni, kochaliśmy się bardzo i spędzalismy duzo czasu ze sobą, był moim przyjacielem, kochankiem, wszystkim co miałam. 1,5 roku temu stwierdził ze coś się w nim wypaliło i nie kocha mnie tylko bardzo lubi i chciałby aby zostało tak jak jest. Przezyłam wtedy szok, całą noc płakałam jednak zostałam przy nim bo nadal go kochałam i myślałam naiwnie że coś zmienię. Praktycznie to nic się między nami nie zmieniło oprócz tego że posiadałam tą bolesną wiedzę że jego uczucie się zmieniło. Rok temu zaczęłam zastanawiać się dlaczego jak dzwonię jego telefon jest zawsze zajęty, mówił mi ze ma duzo znajomych i może rozmawiać z kim chce. Wyjechaliśmy na urlop i tam znów intuicyjnie pomyslałam że coś jest nie tak, kiedy pytałam go która godzina a siedział obok to wstawał i z komórki którą zawsze nosił przy sobie odpowiadał mi.
Jak był u mnie na noc owładnięta zazdrością zajrzałam do jego komórki i odczytałam czuły sms, wściekł się na mnie (bo przecież musiałam go skasować), że go zawłaszczam i wdzieram się w jego prywatność, przeprosiłam ale doszło do poważnej rozmowy w której dowiedziałam się że to jest jego koleżanka z innego miasta z którą bardzo lubi często rozmawiać i ze ona najprawdopodobniej sie w nim zakochała, a on nie chce się z nikim wiazać na stałe, bo dobrze mu tak jak jest, bo się do mnie przyzwyczaił do tego co jest teraz miedzy nami czyli przyjaźń plus sex, zabolało mnie to bardzo, starałam sie potem o nim zapomnieć, nie dzwonić, nie spotykać się ale jak nie odzywałam się tydzień to on dzwonił czy przyjeżdżał do mnie a ja nie umiałam mu odmówić, czułam się od niego uzależniona, to taki głód podobny do narkotyku tylko narkotykiem był on, nawet spotykałam się z kims aby o nim zapomnieć lecz nic to nie dało poza niesmakiem do samej siebie. W marcu tego roku podjełam następną próbę, kazałam oddać mu rzeczy które ma u siebie i nie odzywać się do mnie, stwierdziłam że po co mi ktoś kto mnie nie kocha, dla kogo jestem z braku laku czy zamiast, dzwonił, przyjeżdżał i nic to nie dało. W następnym miesiącu powiedział że poczuł do niej coś więcej i ona do niego ale z racji odległości związek ten jest bez szans i nic to między nami nie zmienia. Czułam się podle, taka upokorzona i nic nie warta ale brnełam w to dalej, nie mogąc się od niego oderwać. I stało się najgorsze pojechał do niej i miał sex, była dziewicą i było totalne fiasko z jego strony, przeżyłam szok bo po spotkaniach sexualnych z nią kochał się też ze mną i dopiero potem mi to powiedział, dodał też że zastanawia się którą z nas wybrać, zupełnie jak na targu koni. Przeżyłam wielką depresję, rozpacz, smutek ze tak postąpił choć dla niego to bez znaczenia bo lubi mnie tylko. Ostatnio wyjechałam na urlop na który chciał przyjechać ale pojechał do niej, dowiedziałam się też ze sex z nią jest już dużo lepszy. Od dwóch tyg nie odzywam się, on też nie, ale mysli nie dają mi spokoju, wiem teraz ze wcale nie wybierał między nami tylko czekał na sex z tamtą a ja byłam tylko substytutem i nikim wiecej, czuję się jak rzecz, zuzyta i wyrzucona do smietnika, mam wielki zal do siebie że dałam sie tak omotać i manipulować, niestety mimo że jest takim podłym człowiekiem czuję do niego nadal miłość i nienawiść na przemian lecz nie odezwę się, tylko bardzo bardzo mi źle i dlatego to napisałam bo nie mam nikogo z kim mogłabym się tym podzielić, proszę tylko o wsparcie, jakąś otuchę, bo jest ze mną bardzo źle, jestem na prochach i lekach nasennych.
Podobne tematy
Witaj, troszkę smutno mi się zrobiło, kiedy przeczytałam tego posta. Bardzo Ci współczuje, że musisz przechodzić przez takie bagienko. Dobrze, że z nim już nie jesteś. Teraz boli Cię dusza, cała sytuacja Cię przerasta, zrobiłabyś wszystko, żeby było jak dawniej... Chyba nie warto. Na pewno nie warto. Żaden chłopak czy mężczyzna nie powinien tak traktować swojej dziewczyny..
Co on sobie myśli, że może sobie wybrać jedną z dwóch jak jakiś towar w sklepie.. Powinnaś już dawno z nim skończyć, kiedy pojawiały się niepokojące sygnały. Z pewnością jesteś wartościową dziewczyną, a on swoim zachowaniem pokazuje, że jest zwykłym chamem. Chłopak bawił się Tobą, musiał wiedzieć jak bardzo Ci zależy.
Pomyśl czy z Twojej strony to na pewno była miłość? Może to tylko uzależnienie? Im bardzie on nie chciał i oddalał się, Ty chciałaś więcej.
To zdecydowanie był toksyczny związek, z którego musisz się wyplątać. Zawalcz o siebie, oswajaj się z negatywnymi myślami. wyciągnij wnioski na przyszłość - tak, abyś nigdy nie wplątała się w żaden chory związek, w którym nie ma szacunku, miłości, wzajemności, oddania, bezpieczeństwa.
3 2010-08-11 12:48:33 Ostatnio edytowany przez sonieczka123 (2010-08-11 12:48:53)
Bardzo Ci współczuję. Wiem jak ciężko o kimś tak po prostu zapomnieć. Jestem bardzo wstrząśnięta Twoją historią i nie umiem udzielić konkretnej rady. Potrzebujesz czasu i kogoś kto pomoże Ci o nim zapomnieć. Może jeszcze kiedyś spotkasz kogoś z kim będziesz szczęśliwa i kto nie będzie traktował Cię w taki sposób. Ten chłopak postąpił okrutnie i niedojrzale, ponieważ nie można się nikim bawić ani traktować jak rzecz. Trzymaj się. Acha i mam pytanie ile macie lat??
Przejrzyj moje wątki. Mój facet jest z była , która go zdradzał i rzuciła. Przez 3 miesiące był z nami dwoma.... NIe wiedziałam o tym. Bo nasze związki to związki na odległość. On spotkał mnie po miesiącu czy ponad rozstania z nią . Byłam dziewicą. Po 2 miesiącach znajomości podjęliśmy współżycie. Na początku nie sprawiało mi to przyjemności. Potem było nam ze sobą dobrze. W miarę się dogadywaliśmy. Ale on nigdy nie był fer w stosunku do swojej eks ani do mnie. Teraz mimo , że jest z nią pisze czasami do mnie. Dla mnie to też zdrada.
5 2010-08-11 12:54:04 Ostatnio edytowany przez Marissa1988 (2010-08-11 12:55:23)
Zostawił mnie, mimo tego, że ze mną był dłużęj, i był moim pierwszym ,mimo, że wiedział, że go kochałam. A on też napisał: "zastanawima się , która z was lepsza" ale to już mój problem. I na razie jest z nią, mnie odstawił na półkę. Jak sobie przypomni sięgnie do regału i weźmie z powrotem. Ze mną był 14 miesięcy z tamtą max 8. I to ona go oszukiwała itd.
ja mam 35, on i tamta po 30, i moze dlatego, sama nie wiem, najgorszą swiadomością dla mnie jest nie tylko to że był z dwiema w tym samym czasie, w tym z jedną wirtualnie z racji odległości, ale ze był z dwiema w łóżku w tym samym czasie i kłamał ze nie wie co zrobic dalej ze swoim zyciem i która wybrac, a chodziło mu tylko że tamta daleko i nie może tak często z nią sexu uprawiac a ze mna tak bo mieszkam blisko, byłam substytutem i dlatego czuje sie tak podle
dzięki Wam kochane za otuchę, teraz mi tego najbardziej trzeba i wsparcia
Marrissa1988
nie bardzo rozumiem, był z Wami dwiema w tym samym czasie?
kochana rozumiem cie tez sie rozstalam po 5 latach z chlopakiem...byl dla mnie tak samo wszystkim jak dla ciebie i tak samo sie mna bawil jak toba...mam rowniez straszny dol no ale coz nam pozostalo jak zapomniec?musisz byc silna nie mozesz wytrzymac jak nie wiesz co z nim albo jak nie piszesz mialam tak samo za to jak sie odezwalam to zalowalam bo okazalam swoja slabosc nad nim a on czul przewage ze to ja za nim latam...zawsze bylo mi latwiej mowic komus co ma robic w takiej sytuacji a sama sobie nie potrafie pomoc...u mnie tez byl okres ze zylam na prochach przez niego...tak samo to ze go nienawidze z calego serca na przemian z wielkim kochaniem...musimy sie starac ja wierze w to ze kiedys los sie do mnie usmiechnie i zapomne o wszystkich przykrosciach ktore mi wyrzadzil...mi wiele daja wsparcie rodziny ktora juz dawno byla za tym zebym sie rozstala a ja jak glupia brnelam w ten toksyczny zwiazek...jak bys chciala popisacac to masz moje gg 7547739 nie tylko ty cierpisz jest nas wiele ...wszyscy jakos daja rade damy i my tylko musimy w to uwierzyc:( trzymaj sie cieplutko
przepraszam ze wogole sie odzywam z porownaniem do ciebie to jestem gowniara i pewnie moje rady ci sie wogole nie przydadza...twoj zwiazek byl tez pewnie dojrzalszy o wiele od mojego ...moj to glupia chyba mlodziencza milosc:( jedyne co nas laczy to chyba tylko to ze podobnie ciepimy i nie potrafimy sobie z tym poradzic:(
Nie jest ważne kto ile ma lat, cierpienie jest chyba takie samo, był okres ze mi bardzo pomagał, wyremontował mi całe mieszkanie i kiedys chciał ze mną zamieszkać, ja się wtedy zastanawiałam i nie chciałam, cóż oprócz jego gierek, manipulacji i kłamstw był jedyną osobą z którą mogłam rozmawiać na kazdy temat, dlatego to tak boli, też się rozstawalismy i wracalismy często, jak dzwoniłam i pisałam smsy za często to mówił że go zawłaszczam, jak się nie odzywałam pisał i dzwonił czy zyję i tak w kółko, teraz wybrał ma kogo chciał i mnie olał, czuję się tak jak" murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść", bardzo duzo dałam z siebie, duzo mu pomagałam, wspierałam i duchowo i finansowo, taka byłam głupia ze szkoda słów...
pelaska21 dzieki wielkie na pewno się odezwę, a dawno się rozstaliście?
Pelaska 21 miłość i problemy związane z nią bywają takie same. Podoba mi się Twój optymizm. Wierzysz, że będzie lepiej i tak trzymać. Użalanie się nad sobą i rozpamiętywanie każdego dnia, to najgorsze co można zrobić. Czasem jak człowieczek dostanie potężnego kopa w tyłek to ten kop... pcha go na przód. Ku lepszemu;))
Zerwał z nią w lutym w TAMTYM ROKU. Na Wielkanoc poznał mnie... byliśmy ze sobą do czerwca TEGO ROKU. I w czerwcu dowiedziałam się że od 3 miesięcy sie ze soba spotykaja. Ja studiuje w Poznaniu, on w Warszawie. Obydwoje mieszkamy w okolicach Łodzi. Tamta dziewczyna również studiuje w Poznaniu i mieszka w naszej okolicy. On teraz będzie rzadziej w Poznaniu i on to robi chyba też z wygody , że będzie miał co pukać na miejscu.
Ja mam 22 lata on i ona 24. Wiek nie gra roli, jeśli chodzi o uczucia. Boli jak diabli. Ciężko jest świeżym okiem spojrzeć na nadchodzące jutro.... Terapia trwa... mój narkotyk jest poza zasięgiem.
To okropne, oni wszystko robią dla swojej wygody, opłacalności, przecież tamta nic nie wie i uważa go za boga, tak sądzę, a on przyprawiał jej rogi tak jak i mnie, nie mogę tego pojąć, po prostu masakra!!!!!!!!!!!!
Widzisz, ja miałam jeszcze taką cichą nadzieję ze się do mnie odezwie, coś napisze a ja go wtedy oleję i miałabym wtedy ogromną satysfakcję a tu w tym samym czasie co ja przestał się do mnie odzywać, właśnie po urlopie z nią na którym jak sądzę była idylla, bydlę i prostak.
Bardzo poruszyła mnie Twoja historia, doskonale wiem, przez co przechodzisz. Nie umiem pomóc, musisz wycierpieć swoje tak jak każda z nas
Ból jest paskudny, ale mija. Trzymaj się Słońce, będę trzymać kciuki za Ciebie mocno. Tylko proszę odetnij się całkowicie od niego bo Twoje cierpienie będzie się ciągnąć w nieskończoność, jeśli nie zerwiesz z nim całkowicie kontaktu <przytul>
Wiem ze to głupie ale chyba duzo kobiet tak ma jak facet z nimi zerwie w tak ohydny sposób że chcą się zemścić, ja tez bym chciała by cierpiał jak ja, a wiem że jest szczęsliwy i dobrze sie bawi ze swoją ukochana, takie mam mysli
Maxi u mnie jest podobnie. Ona wiedziała. Co lepsza obwiniała mnie dlaczego się z nim nie rozstałam sama wcześniej. A jak już sama podejmowałam takie próby ... czy nasz związek ma sens... to on mi mówił ,że beze mnie jego życie nie ma sensu, jak straci mnie, to straci połowę siebie
Wiem, że był ze mną. Ja za nim strasznie. Jeździł po mnie do Poznania. Pisał do rożnych dziewczyn na NK. Ale z żadną mnie nie zdradził .Nie rozumie czmu z nią. Mi niczego nie brakuj... a tamta jest jego wzrostu, płaska, plada, brzydka.Przy niej wyleczyłam się ze wszystkich moich kompleksów. Uroda nie jest ważna. Ale czasem ten aspekt ma znaczenie... Zwłaszcza dla facetów , którzy są wzrokowcami. Jego bliska koleżanka mówiła mi że średnio im się układa. Że patrzy na ni bardziej z obowiązku niż z miłością
. Wyłał tej koleżnce zdj. i pisał , że wydawało mu sie że nie był ze mną szczęśliwy jednak było inaczej, że dogadywał się ze mną itd. i nie wie co ma zrobić. Ja nie chce być jedną z wielu... bo napisał mi że zastanawia sie która lepsza ... itd. Nie chce... nie wiem czy będzie chciał do mnie wrócić... nie wiem czy będe potrafił... to moja pierwsza miłość mój pierwszy facet. Dla mnie to było ważne. Chciałam być cała jego. Nie byłam nigdy ciekawa jak jest z innym. Było mi dobrze z nim i wiem że jemu również. Ale musze się ocknąć. To z nią teraz jest na wakacjach w górach. W tamtym tygodniu pisał do mnie i chciał się spotkać. Olałam go troche... bo nie walczył zbyt mocno. Nie przyjechał do mnie... nie miał odwagi. Poszedł na łatwiznę.
NIe wiem czy po tym wyjeździe się do mnie odezwie...
Dzieki Tisha
cierpię i wiem że zero kontaktu, choc to ciężkie ale x razy juz tak miałam i się odzywałam jak dzwonił, teraz nie chcę i trzymam się tego mimo ze boli jak cholera, to choroba którą muszę przejść aby w miarę było lepiej, kiedy całkowicie się wyleczę? nie wiem.
20 2010-08-11 14:07:58 Ostatnio edytowany przez pepitka (2010-08-11 14:10:47)
I tym samym, choć jego nie ma, nadal o nim myślicie... kiedy był - zadręczałyście się myśleniem, kiedy odszedł - zadręczacie się dalej... chcecie zemsty i satysfakcji... Nie warto... przez to stracie kolejne tygodnie, miesiące na myśleniu o draniu... Najważniejsze to teraz skupić się na sobie, może to i trudne, ale cieszyć się nową sytuacją... przecież kiedy zamykasz drzwi, to otwierasz okno... a przez to okno wpada świeże powietrze i może nowa miłość ![]()
Wy teraz marnujecie swój cenny czas, najfajniejsze lata swojego życia na gdybaniu, co by było gdyby, ciekawe gdzie on jest, ciekawe czy on jeszcze o mnie myśli... Dziewczyny, kiedy emocje ucichną jeszcze będziecie szcześliwe, a kiedyś będziecie się same z siebie śmiać, że płakałyście i rozpaczałyście z powodu jakiegoś faceta...
Marissa1988
Widzisz mimo ze jestem starsza mamy podobne historie, jakie to smutne
rozstalismy sie z 1,5 miesiaca temu ale to strasznie boli tym bardziej ze mieszkamy nadal razem dopiero za 9 dni sie od niego uwolnie bo wracam do polski ale kazdego dnia jest mi ciezko...z reszta dlatego tez tu jestem moge sie wypisac i mi troszke pomaga ...szkoda tylko ze kazdego dnia mi opowiada jaka jego nowa kolezanka jest cudowna nie to co ja...po 5 latach bycia ze mna nie widzial moich zalet tylko same wady a po pierwszym spotkaniu z nia stwierdzil ze jest cudowna i poiada same zalety jedynie jedna malutka wade taka ze jest wysoka ale to tez malenki szczegol....odliczam godziny minuty i sekundy na powrot do domu ...a tam znowu nie bede pewnie potrafila zyc bez niego Bozzzze jakie to wszystko ciezkie, ale coz trzeba sie jakos pocieszac wiec goraco wierze ze bedzie dobrze:( Takie kopy od zycia tez sa potrzebne ja sie nauczylam tego ze nie mozna sie tak bezgranicznie oddawac drugiej osobie i trzeba tez myslec o sobie...
pepitka
Tylko widzisz mi się trafiają raczej tylko takie przypadki, faceci niedojrzali emocjonalnie, kłamiący, raniący, którzy raz dają ciepło i słowa pełne miłości a potem nie odzywają się np przez tydzień i tak w kółko, boję się szukać i boje się z kimś być, a samotna nie byłam nigdy, teraz dopiero uczę się byc tylko ze sobą i czasem wyję z tej samotności, czasem jest dobrze i tak w kółko.
U mnie ten ból trwał pół roku, u przyjaciółki około roku.. Ale z każdym dniem jest łatwiej..
Poza tym na drodze cierpienia można spotkać kogoś z kim skręci się w inną drogę i cierpienie zostaje daleko za nami
Nie mam tu na myśli konkretnie nowego partnera, może to być przyjaciel, lub po prostu nowopoznana osoba, ktora zaabsorbuje nasz czas i myśli ![]()
Pelaska21
Wiesz ze mną też był prawie 5 lat a z nią widział się 2 razy!!! i wirtualnie pisali przez rok plus codzienne telefony i się bardzo zakochał, może w swojej fantazji o niej? bo nie bardzo rozumiem jak mozna zakochać sie wirtualnie? Wystarczy wyłaczyc telefony i kompa i ich juz nie ma, dziwne
On był moim przyjacielem niestety, mam parę koleżanek ale im tego nie mówię bo mi głupio, pierwszy raz w życiu jestem kompletnie sama i jest mi z tym cholernie źle dziewczyny
no wlasnie ja tez poznal na necie ....mnie przytula mowi mi ze bedzie tesknil a w miedzy czasie pisze z nia smsy...po pierwszym razie nie widzi po za nia swiata....zycze mu powodzenia mam nadzieje ze bedzie przecudownie szczesliwy ja chce tylko za pomniec nic wiecej
maxi ja zmarnowalam swoj czas na zabawe z tym dupkiem a on co jakis czas kopal mnie w tylek...mimo wszystko bylam mu wierna jak suka....odstawilam wszystkie kolezanki bo myslalam ze nikt mi nie jest do szczescia potrzebny oprocz niego a teraz nie mam zadnej kolezanki doslownie zadnej...kiedys mialam tylu znajomych tyle kolezanek a teraz jedynie moge sie wyrzalic na forum na ktorym i tak do konca nikt nie zrozumie co czuje i jak jest mi z tym zle...jak ja bylam glupia masakra
Ja Cię rozumiem bo ja też byłam tylko dla niego i ze wszystkimi zerwałam kontakt, a on tak jak Twój ex po wyjeździe ode mnie od razu telefonik do niej, bo widziałam na schodach i mnie i ją oszukiwał co najmniej przez rok
Tylko że ona nic o mnie nie wie i jest wpatrzona w niego jak w bóstwo a ja wiem bo dochodziłam prawdy na siłę, wierciłam mu dziurę w brzuchu pytaniami, analizami aż miał mnie dość bo faceci tego nie lubią
nienawidze go!!! egoista na maxa buuuuu
pepitka
Tylko widzisz mi się trafiają raczej tylko takie przypadki, faceci niedojrzali emocjonalnie, kłamiący, raniący, którzy raz dają ciepło i słowa pełne miłości a potem nie odzywają się np przez tydzień i tak w kółko, boję się szukać i boje się z kimś być, a samotna nie byłam nigdy, teraz dopiero uczę się byc tylko ze sobą i czasem wyję z tej samotności, czasem jest dobrze i tak w kółko.
No to Maxi możemy sobie przybić piątkę, bo ja niestety też trafiam na takich "partnerów". Niedojrzałych, którzy na początku są zakochani, uwodzą, szanują, dbają o Ciebie, a kiedy już mają Cię w garści zdobytą, to zaczynają olewać, spotykają się z Tobą tylko wtedy kiedy im pasuje, potrafią milczeć, nie dzwonić przez kilka dni, tydzień, a potem odezwać się tak po prostu - jakby nic się nie stało. W jednym związku trwałam pół roku, w drugim trzy... oba były toksyczne, niestety ja tą toskyczność zauważałam dopiero po rozstaniu. Bo będąc z nimi wydawało mi się, że może tak właśnie wygląda związek, że przecież nie można mieć wszystkiego - nie, tak nie powinien wyglądać żaden związek!
Udało mi się też spotkać osobę, która była cudowna z charakteru i wiem, że bardzo mnie kochała... niestety ja tego nie czułam.
teraz jestem sama, uczę się siebie na nowo i wiem, że nie chcę wplątywać się w żadne niezdrowe relacje.. dość mam już zawalonych przez facetów spraw, obowiązków, przepłakanych nocy i poczucia ogólnego bezsensu.
pracuję na sobą.. i czekam na prawdziwą miłość.. a nie jej substytuty;)
też mi jest czasami ciężko, tęsknie za tymi moimi toksycznymi, ale zaraz potem mówię sobie w duchu - głupolku, opanuj się - nie myśl o nich, nie są tego warci:))
wiem cos o tym:)ona o mnie tez nic nie wie...mam nadzieje ze kiedys zrozumie ze tak jak ja go kochalam z wszystkimi jego wadami to juz nikt go nie pokocha i mam nadzieje ze kiedys pozaluje...a ja wtedy bede miala to samo co on na mnie totalna zlewke...
pepitka
też mi jest czasami ciężko, tęsknie za tymi moimi toksycznymi, ale zaraz potem mówię sobie w duchu - głupolku, opanuj się - nie myśl o nich, nie są tego warci:))
to mi sie podoba hihi musze sobie to wbic do ![]()
Nierzadko jest tak, że my on nich już zapomniałyśmy, jesteśmy z kimś innym szcześliwe - a oni nagle sobie o nas przypominają...
Do mnie były zadzwonił po pół roku, z pytaniem czy jeszcze o nim myślę.. Powiedziałam tylko: "chyba sobie żartujesz i pożegnałam się".
Zobaczyć błysk w oku byłego - Bezcenne!
)
Pepitka
Dziękuję bardzo za krzepiące słowa, chciałabym bardzo aby ktos zdjął mi z serca ten ogromny ciężar, abym obudziła się i nic już nie czuła, nie myslała o nim, nie analizowała aby był mi całkowicie obojetny, staram się czymś zająć i np dziś myłam okno i w połowie tej czynności zaczynam płakać i mysleć o nim, co zrobiłam źle itp i tak ciagle, wiem ze to jeszcze świeże i może dlatego tak czuję, naprawdę chce się sama ze sobą dobrze czuć ale tęsknię za kimś kto mnie przytuli, pocałuje, weźmie za rękę i pójdziemy na spacer
Kiedyś pytałam się ex czy wszystkie swoje przyjaciółki trzyma za rękę? odpowiedział ze tak dla przyjemności i ze nawet dzieci w przedszkolu trzymają się za ręce, wydało mi sie dziwne takie stwierdzenie bo wiem ze za rękę trzymają sie ludzie, pary które chcą być ze sobą blisko a tu on coś takiego mówi, zresztą jego teorie na tematy męsko-damskie zawsze były dziwne
pepitka
bardzo bym chciała aby zadzwonil a ja bym wtedy go olała, to by mi dało energię
Jestem pewna na 99%, że zadzwoni... ale nie teraz kiedy o nim myślisz i kiedy tego chcesz, ale wtedy kiedy będzie Ci to już zupełnie obojętne, bo będziesz szczęśliwa z kimś innym. Oni zawsze dzwonią wtedy kiedy najmniej się tego spodziewasz... Albo coś im nie wychodzi z dziewczyną, albo za Tobą tęsknią, albo chcą się dowartościować, usłyszeć jak bardzo za nimi tęsknisz - ale Ty wtedy mówisz - pasuje, spadaj na drzewo koczkodanie jeden ![]()
Ja jestem dwa miesiące gdzieś po rozstaniu i jest dużo lepiej niż na początku. Znów zaczynam się uśmiechać, łapie się na tym, że coraz rzadziej o nim myślę. Tak, czasem kiedy coś mi się z nim skojarzy robi mi się ciężko, smutno na serduchu, ale wtedy skupiam uwagę na czymś innym... biegam, odkurzam, rozmawiam z znajomymi etc. Pomaga.
![]()
Dziweczyny niestety mam to samo i taka sama historie za soba:zwiazek 5 lat i ja na przemian z tamta!!!Straszne to wszystko jest ze faceci tak Nas traktuja!!Czuje to samo co Wy i wiem jak strasznie jest ciezko i jak to boli...Wiem tez ze czas leczy rany i dopiero teraz (po pol roku od rozstania oj nawet wiecej) zaczynam wierzyc ze bedzie dobrze!!Mi o tyle jest trudno ze jestem teraz za granica i w dodatku zupelnie sama wiec ciagle o tym mysle, analizuje...Dlatego wlasnia jestem na tym forum zeby miec do kogo sie wygadac bo to bardzo pomaga.
Dziewczyny, trochę mi lepiej jak z Wami poklikałam i proszę napiszcie mi jak u Was było, jak wychodziłyście z tego uzależnienia? jak dawałyscie sobie radę zaraz po zerwaniu? co wam pomagało? To takie rady dla mnie, ja dopiero drugi tydzień się nie odzywam
Ja raz płaczę raz się smieję, raz tęsknię raz nienawidzę, nie wiem czy to normalne?
I miliony analiz co zrobiłam źle...
43 2010-08-11 15:41:40 Ostatnio edytowany przez pepitka (2010-08-11 15:47:23)
Ja raz płaczę raz się smieję, raz tęsknię raz nienawidzę, nie wiem czy to normalne?
To zupełnie normalne. Uczucia się mieszają. Ja też tak miałam, na początku te wahania nastrojów były bardzo... intensywne. A im czas bardziej gna do przodu, tym więcej optymistycznych myśli.
W niektóre dni wyłam, bo bolała mnie dusza, tęskniła, tak strasznie.. myślałam, że nigdy już z nikim, że on taki cudowny, mądry, najlepszy.. Aaa.. A w inne rozsądek dawał o sobie znać... po co mi on, skoro ciągle przy nim czułam się nikim, jak zabawka...
Ja żeby jakoś uporać się z rozstaniem:
a) najpierw płakałam, przeklinałam, złościłam się, smuciłam, żyłam wspomnieniami;
b) przeczytałam kilka fajnych ebook-ów na temat męskich kłamstw, toksycznych związków;
c) wypisałam sobie na kartce obok listy jego zalet - listę jego wad i okazało się, że wad jest dużo, dużo więcej;
d) zaczęłam pisać na tym forum, czytałam podobne historie kobiet i uczyłam się na przykładzie ich doświadczeń i słów;
e) z czasem pojęłam, że wina leży też po mojej stronie, bo długo pozwalał się źle traktować... ciągle wybaczałam, zamiast unieść się godnością i dumą - i odejść;
f) uświadomiłam sobie swoje błędy, pogodziłam się z rozstaniem;
g) zaczęłam o siebie dbać - uporządkowałam szafę; zaczęłam robić te wszsytkie rzeczy, które zaniedbałam kiedy byłam z nim;
h) zaczynam rozumieć, że świat bez niego też istnieje i jest bardzo kolorowy.
Trzeba przejść przez wszystkie etapy rozstania. Przez etap zaprzeczenia - kiedy daje o swoim istnieniu przypomina nadzieja (może on się opamięta, może wróci, może się zmieni, może, może.. może). Przez etap płaczu i złości. Przez etap zrozumienia. A potem to tylko... wszystko na nowo, ku lepszemu...
witajcie
mysle ze zaraz po zerwaniu dobrze jest zajac sie soba. to bedzie walka, ale nei wiem wyjsc do pubu, na spotkanie z koelzankami(wcale nei musisz rozmawiac o nim) na zakupu, rob cokolwiek co lubisz, zajmij sie soba, rozwijaj sie i wierze ze przedszymasz....z czasem bedzie lrzej...czas to najlepsze lekarstwo i kazdy potrzebuje inna dawke tego leku
trzymam kciuki
Dziekuję Wam
ja tez byłam jego zabawką, substytutem, lekiem na nudę i nie potrafiłam tego przerwać i on wie jak bardzo się od niego uzalezniłam, czasem jak nie dzwoniłam, pisał sprawdzające smsy aby zobaczyć czy nadal coś czuję i moje odpowiedzi utwierdzały go w tym przekonaniu, więc byłam też furtką, kimś kto zawsze czekał jak mu coś nie wyjdzie z kimś tam ale koniec chcę zapomnieć i od września mam duzo planów co do swojej osoby, chcę zrobić intensywny kurs niemieckiego i wyjechać do Niemiec aby zajac sie jakąs chorą osobą, takie mam plany, zobaczymy
mam do Was prosbę, czasem ręka mnie swierzbi zeby mu coś napisać i moja prosba - bedę wczesniej zaglądała na to forum przed takim krokiem i pisała a Wy dajcie mi wtedy kopa abym tak nie zrobiła bo chciałabym w tym wytrwać.
Zatem kop na wszelki wypadek, zapobiegawczo, żebyś do drania jednego, małpiszona nie pisała ![]()
![]()
maxi to forum pomaga jest tu duzo dobrych osob wszyscy razem damy rade:) ja od dzisiaj spie na podlodze,bo moj byly nie przejdzie..ale dam rade nie bedzie mnie dotykal choc nie powiem robi mi sie odrazu lepiej...
Dzieki, to rzeczywiście pomaga że jesteście i wspieracie, bardzo dzieki
Ciężko mi bardzo, jak sobie pomyslę ile dla niego zrobiłam i ile z siebie dałam aby było mu jak najlepiej, wyszukiwałam tańszego dentystę, jak cos go zabolało kupowałam maść czy leki, gotowałam jak najlepsze obiadki, nawet kupowałam mu ciuchy, dawałam prezenciki, fundowałam wakacje, taka byłam potwornie głupia i zachowywałam się w tym związku jak facet a to nie powinna być moja działka, powiedział raz - nie kupuj mnie - i chyba tak było, to był mój błąd.
Też miałam chłopaka, który mi imponował, za którym chodziłam, kupowałam ciuszki, dbałam o niego, byłam na każde zawołanie i straciłam znajomych bo był "ważniejszy". Teraz jestem "zdrowa", wyleczyłam się ze związku. Wiem jak się cierpi patrząc na tel, myśląc z kim jest, czy jest lepsza i dlaczego on tak się zachował.
Zawsze miałam żelazną zasadę: zerwać kontakt całkowicie. To najbardziej bolesne, ale tak najłatwiej się wychodzi z tego (szkoda, że teraz nie umiem tego zrobić). Najlepiej zacząć dbać o siebie, kupić sobie jakiś ciuszek, wciągnąć się w sport i czytać, dużo czytać, aby nasza wyobraźnia popędziła w zupełnie inne miejsce.
Wiecie nawet nie kasowałam jego numeru tel - to jak osoba rzucająca palenie, jak rzuci to zawsze ma paczkę pod ręką, aby silną wolę ćwiczyć. Potem z uśmiechem i całkowicie wolna skasowałam jego numer. Śmiałam się wtedy z siebie, ale udało się uwolnić. Wam życzę tego samego: siły i uśmiechu!
Tak, jesteśmy głupie dajemy z siebie wszystko a oni to łaskawie przyjmują i całują na dziekuję a jak się zjawi inna dają kopa
Zastanawiam się jeszcze nad jednym, dlaczego do mnie nie pisze i nie dzwoni, i nie dlatego że bym mu odpisała lub odebrała telefon tylko bym go zlała, taka malutka satysfakcja a nawet tego nie mam, po powrocie z urlopu ze swoją świętą lalunią poprosiłam go o tel bo mamy sprawy finansowe nie uregulowane, jest mi winien kasę, jak o tym powiedziałam, stwierdził ze jestem o nią zazdrosna co nijak się miało do tego o co prosiłam, potem ja zadzwoniłam bo miał urodziny i za parę dni on, gadka szmatka, trele morele nawet miła i pomyslałam sobie ze juz nie bedę dzwonić bo i po co, wybrał ma to co chciał, nie bedę z kimś kto mnie nie kocha i się tego trzymam już 12 dzień, tylko intrygujące jest to że i on dokładnie od tego samego dnia nie dzwoni i stąd moje dylematy.
Dziewczyny bardzo mi ciężko, napiszcie mi coś bo zwariuję!!!!!!!!!!!!!!!!
Mi też dziś ciężko, popadłam w jakąś chandrę, nawet zakupy mi nie pomogły. Wszystko i wszyscy mnie drażnią, denerwują. Zwłaszcza smutne piosenki o miłości, które puszczają w radiu. Wspomnienia wróciły. Czułam się wyleczona, ale chyba jednak jeszcze nie do końca. Zła na siebie jestem. Chętnie bym się z kimś boksowała, żeby zagłuszyć emocje.
Ja nie mogę ani słuchać smutnych piosenek ani iść na zakupy bo za chwilę wracam do domu i nic kompletnie mi się nie chce, nic, totalny dół
bezsens totalny... niech czas płynie szybciej...;)
ja tez bym chciala sie teraz na kims wyrzyc a zwlaszcza na nim albo jego nowej dziewczynie...ktora mnie prowokuje....chce mi sie wyc...jeszcze ta pogoda:(:( jak mi nie wyjdzie to pojde do zakonu...tak naprawde to byla moja pierwsza osoba ktora naprawde kochalam cala soba i nie wiem co ja mam robic jak mam sobie z tym radzic:(
58 2010-08-12 18:07:18 Ostatnio edytowany przez nell999 (2010-08-12 18:17:32)
Ja nie mogę ani słuchać smutnych piosenek ani iść na zakupy bo za chwilę wracam do domu i nic kompletnie mi się nie chce, nic, totalny dół
Maxi
nie dobijaj sie sluchaniem smetow... Teraz dodaj sobie energii i animuszu sluchajac jakichs energicznych kawalkow. No i mozesz sobie przy nich poskakac
samopoczucie pojdzie w gore ![]()
I nie siedz w domu i nie rozpamietuj - miedzy ludzmi latwiej odwrocic swoje mysli od smutnej przeszlosci. Rusz sie gdziekolwiek.
3maj sie ![]()
Właśnie najgorsze jest siedzenie w domu, wśród czterech ścian - myśli cały czas krążą w przestrzeni pokoju i dobijają się do Twojej głowy;) Jeśli faktycznie muszę już siedzieć w domu to siedzę... ale jeśli mam możliwość wyjścia gdzieś, pojechania, spotkania, cokolwiek - jakikolwiek pomysł na spędzenie wolnego czasu - to wykorzystuje to - czas wtedy szybciej płynie, a i ja czuję się o niebo lepiej. ![]()
Dziewczęta! Głowa do góry! ![]()
Jak nell999 napisała wrzućcie coś energetycznego i do skakania. Zaplanujcie jakiś sport: siłownia, fitness, jakieś lekcje tańca byleby w domu nie siedzieć i się nie gnębić, a jak chcecie poczytać to nic o miłości tylko coś co pomoże oderwać się od rzeczywistości. Super książki są Sapkowskiego (Narrenturm, Boży bojownicy, Lux perpetua). Wiem, że to fantasy, ale przeniesiecie się do innego świata i przestaniecie myśleć, a i śmiechu mnóstwo, a śmiać się musicie, aby czuć się najwspanialszymi kobietami na świecie, którymi jesteście mimo tych przykrych zdarzeń. Wiem też, że łatwo mi mówić, ale mam tak samo trudny okres i właśnie tak robię i jest mi lepiej.
No tak tak wiem, ale teraz okres wakacyjny i nawet nie mam z kim się spotkać, nie ma ani jednej mojej koleżanki a sama jakoś tak nie pójdę do pubu czy na fittness, wiem że muszę przez to przebrnąć ale jak? kurde bela
Tez bym się na niej wyzyła, dziewica orleańska pieprzona
maxi! Koniec jęczenia!
Jak sama na fitness nie pójdziesz pierwszy raz to się nie przełamiesz do bycia samemu. Wiem, że to okres wakacji. Też zaczęłam z koleżanką na fitness chodzić, ale nagle ona zrezygnowała i stanęłam przed wyborem, albo znów się zacznę rozczulać nad sobą, albo stawię czoła byciu samemu. Wybrałam opcję drugą i nie boję się wyjść do ludzi sama. Ty też tak zrób. Do pubu też się sama nauczysz wychodzić. A jak nie do pubu to jakaś kawka bądź herbatka.
Głowa do góry Kobietko.
No tak tak wiem, ale teraz okres wakacyjny i nawet nie mam z kim się spotkać, nie ma ani jednej mojej koleżanki a sama jakoś tak nie pójdę do pubu czy na fittness, wiem że muszę przez to przebrnąć ale jak? kurde bela
Maxi
a co Ci przeszkadza w poznaniu nowych ludzi? Zawieranie znajomosci jest latwe, szczegolnie na takich babskich spedach jak joga czy pilates.
Mozesz tez zaczac biegac - na poczatku krotkie dystansy - albo duzo spacerowac. Ruch na swiezym powietrzu sprawi Ci na pewno przyjemnosc a wszedzie mozna nawiazac nowe znajomosci
. Poza tym wysilek fizyczny pobudza wydzielanie endorfin - a wiec automatycznie czujesz sie szczesliwsza od samego cwiczenia
.
A potem zjedz tabliczke czekolady - to samo dzialanie co cwiczenia ![]()
Opcja dla leniwych ![]()
ok ok zrobię tak, na dzień dzisiejszy się upiłam aby nie mysleć i niestety myślę